rejestracja
StartWiadomościPomysł na biznesPolak potrafiHistorie sukcesuStart-upPoradnikiBiznesplanZakładam firmęNiezbędnikForum

Zaczynali od zera, dziś są milionerami

Poleć znajomemu Wydrukuj artykuł Subskrbcja RSS
2010-02-05
Zaczynali od zera, dziś są milionerami

Choć pieniądze szczęścia nie dają, to każdy chce to sprawdzić osobiście. Bohaterowie tego artykułu, biznesmeni z rankingu najbogatszych Polaków, mieli taką okazję. Czy duża kwota pieniędzy potrafi nasycić? Gdyby tak było, większość biznesmenów po zarobieniu pierwszego miliona pakowałaby walizki i do końca życia podziwiała tropikalny krajobraz z dala od zmartwień i szarej codzienności. W biznesie jednak, jak w każdej innej dziedzinie życia – kto się nie rozwija, ten się cofa. Prawdziwych przedsiębiorców syty portfel tylko zachęca do realizacji kolejnych pomysłów. Wystarczy prześledzić losy współczesnych rentierów.

 

Tradycja zobowiązuje

 

Raptem cztery lata po tym, jak w 2003 r. Zbigniew Grycan pozbył się reszty udziałów w Zielonej Budce, postanowił powrócić do branży, praktycznie od zera budując sieć lodziarni pod własnym nazwiskiem. 68-letni cukiernik w wywiadach powtarza, że zrobił to z potrzeby serca. Rodzinne tradycje związane z produkcją słodkości były silniejsze niż ostrzeżenia, że wchodzenie po raz drugi do tej samej rzeki to wariactwo.

 

Grycan jako przedsiębiorca w branży cukierniczej zadebiutował w 1980 r. Wtedy właśnie kupił Zieloną Budkę, która pod jego wodzą umocniła pozycję na rynku warszawskim, a z czasem stała się dobrze znana w całej Polsce. Dwie dekady później Grycan sprzedał ją funduszowi Enterprise Investors, inkasując w wyniku tej transakcji 8 mln euro.

 

- Miliony na niezwykłym pomyśle

- Zarobiła miliony na "niczym"

- Dlaczego warto założyć firmę

- Czy nadajesz się do prowadzenia biznesu?

 

Z majątkiem 30 mln zł w 2003 znalazł się w drugiej setce najbogatszych Polaków według magazynu „Wprost”. Nie osiadł jednak na laurach. Kiedy tylko wygasł termin obowiązywania zakazu konkurencji, powrócił na rynek. Jego nowy projekt biznesowy Grycan – lody od pokoleń okazał się strzałem w dziesiątkę. W tej chwili jest największą w Polsce siecią lodziarni firmowych i obsługuje największe hotele, sieci handlowe i delikatesy.

 

Sam Grycan przyznaje, że sprawy mają się lepiej, niż przypuszczał, planując nowy biznes. I z większym zapałem opowiada raczej o nowych smakach lodów niż strategiach biznesowych. Z dumą zaznacza, że smak piernikowy, makowy, imbirowy czy likieru pomarańczowego po raz pierwszy można było spotkać właśnie w jego lokalach. Niech najlepszym dowodem na powołanie Grycana będzie to, że do niektórych smaków dokłada, żeby klienci mogli skosztować nawet najdroższych w produkcji aromatów. Jeśli już musi ciąć koszty, to raczej oszczędzi na energii, niż wprowadzi tańsze receptury.

 

Czarny koń wśród polskich bogaczy

 

Swoją pierwszą firmę Leszek Czarnecki założył już jako student Wydziału Inżynierii Sanitarnej na Politechnice Wrocławskiej. Jeszcze w Polsce Ludowej obronił doktorat w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, a kiedy nastały czasy kapitalizmu, wykorzystał kształtujące się właśnie mechanizmy prawno-ekonomiczne umożliwiające działalność przedsiębiorstwom finansowym, zakładając Europejski Fundusz Leasingowy.

 

Dziesięć lat później, w 2001 r. sprzedał spółkę francuskiemu bankowi Credit Agricole, inkasując 900 mln zł oraz 25 proc. udziałów nowo powstającego Credit Agricole Polska. W 2004 r. na świat przyszło najpotężniejsze biznesowe dziecko Czarneckiego – Getin Holding, skupiający m.in.: Getin Bank, Noble Bank, Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa, Open Finance czy Fiolet PDK, a także instytucje finansowe działające w Rosji, na Białorusi, Ukrainie oraz w Rumunii.

 

Pozycji Czarneckiego nie podkopały nawet doniesienia o jego współpracy ze służbami bezpieczeństwa oraz wywiadem PRL. Biznesmen przyznaje, że zobowiązanie podpisał, ale swoją rolę jako tajnego współpracownika bagatelizuje. Czarnecki trudne chwile przeżywał podczas bessy w 2008 r. Wartość jego giełdowych aktywów spadła wówczas o połowę, topniejąc do nieco ponad 3 mld zł. Jednak nawet w czasie spadków na giełdach finansowe przedsiębiorstwa Czarneckiego notowały wysokie zyski, a on sam jako jeden z najbogatszych z Polaków trafił na 446 miejsce listy najbogatszych ludzi świata magazynu „Forbes”.

 

Nieco gorzej wiodło mu się w deweloperce. Kryzys zmusił inwestora do wstrzymania budowy najwyższego w Polsce budynku mieszkalnego Sky Tower we Wrocławiu, ale to właściwie jedyny nieudany projekt Czarneckiego w ostatnich latach. W wolnym czasie biznesmen chętnie oddaje się swojemu hobby – podróżom i nurkowaniu. Przed kilkoma laty nurkował na głębokość 194 m w jaskini Boesmansgat w RPA. Być może racje miał pewien analityk rynkowy, mówiąc, że dla inwestorów lepiej byłoby, gdyby Czarnecki miał bezpieczniejsze sposoby na relaks. Ewentualny wypadek biznesmena mógłby przecież zaprowadzić ponownie zyskujące na wartości akcje w rekordowe... głębiny.

 

Żabka przyniosła pieniądze

 

Prawie miliard złotych – na tyle szacowany jest majątek kolejnego polskiego rentiera, Mariusza Świtalskiego. Krótko przed transformacją ustrojową w Polsce utworzył holding Elektromis, przekształcając go w sieć hurtowni sprzedanych później portugalskiej firmie Jeronimo Martins. Najbardziej znanym z jego biznesów stała się jednak sieć sklepów Żabka, którą założył w 1999 roku.

 

Przedsięwzięcie szybko okazało się rentowne, sklepy przynosiły roczne zyski rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. W 2000 roku udziały w Żabce objął fundusz AIG. Siedem lat później sieć została sprzedana czeskiej spółce Penta Investments za ponad 500 mln zł. Świtalski pobrał okazałą rentę za swoją biznesową pomysłowość. Zew inwestora okazał się jednak zbyt silny, by ostatecznie odwiesił na kołek kalkulator i przestał przygotowywać kolejne biznesplany.

 

Świtalski wprawdzie na dobre pożegnał się z handlem FMCG, ale od razu po sprzedaży Żabki założył Sowiniec Fundusz Inwestycji Zamkniętych, który oddał pod zarząd firmy Copernicus Capital Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. Jego nowym konikiem stały się nieruchomości. Firma Świtalski & Synowie ma być wehikułem do zarabiania na tym rynku.

 

Poznański deweloper ma zamiar w ciągu pięciu nadchodzących lat wybudować sieć Mini Park, obejmującą kilkadziesiąt minicentrów handlowych oraz obiektów wielofunkcyjnych w miastach powyżej 30 tysięcy mieszkańców. Pomysł łączy funkcjonalność powierzchni komercyjnych i mieszkaniowych. Ma stanowić alternatywę dla hipermarketów i wielkopowierzchniowych galerii handlowych. Szukając strategicznego operatora spożywczego dla nowo powstającej sieci, Świtalski po raz kolejny zdecydował się na współpracę z Jeronimo Martins, któremu niegdyś sprzedał Elektromis.

 

Harcerz na boisku

 

Zanim Sylwester Cacek znalazł się w gronie potężnych finansistów, na kartach jego CV zapisały się takie epizody, jak zaangażowanie w działalność harcerską, praca w sklepie odzieżowym, własny sklep z zabawkami czy nawet wyjazd na budowę do Niemiec. Kariera przedsiębiorcy nabrała tempa, kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych Cacek wraz z żoną postanowił udostępnić klientom możliwość pobierania bankowych kredytów ratalnych przy zakupie odbiorników RTV, zasilając tym samym ich siłą nabywczą. Następnie do oferty wprowadził kredyty samochodowe.

 

Klienci walili drzwiami i oknami. Z czasem sieć rozrosła się, a przedsiębiorcze małżeństwo pokusiło się o kupno niewielkiego banku Cuprum. Transakcja skłoniła Cacka do przekształcenia sieci handlowej w regularny bank pod nazwą Dominet. W 2006 r. 50,1 proc. jego akcji kupiła belgijska grupa Fortis, zasilając konto Cacków kwotą 350 mln zł. Za takie pieniądze można spełnić marzenia i w zasadzie do końca swoich dni cieszyć się życiem, opływając w luksusy. Marzeniem świeżo upieczonego rentiera był klub piłkarski, który pod jego rządami sięgnąłby europejskiego poziomu. Wybór padł na Widzew, chociaż Cacek nigdy nie krył swoich sympatii do stołecznego CWKS z Łazienkowskiej.

 

Kwota 20 mln zł wyłożona na klub wydaje się drobnym wydatkiem w porównaniu z pieniędzmi zainkasowanymi za Dominet. Kolejne 30 mln zł Cacek zainwestował w żywcem pogrzebaną przez kryzys spółkę gastronomiczną Sfinks, w której wykupił ponad 30 proc. udziałów i został prezesem zarządu. O połowę mniejszym zastrzykiem finansowym wyciągnął znad skraju upadłości odzieżowego Redana, wykładając na jego akcje 15 mln zł. Nic nie wskazuje na to, by Cacek miał zwolnić tempo. Pod koniec 2008 r. nabył udziały kanadyjskiej spółki biotechnologicznej firmy Helix BioPharma Corp, poszukującej m.in. antidotum na choroby nowotworowe.

 

Gniewny deweloper

 

Jerzy Engel junior, Waldemar Fornalik, Dariusz Wdowczyk, Jacek Zieliński, Bogusław Kaczmarek, Dusan Radolsky – to tylko niektóre z nazwisk na długiej liście trenerów piłkarskich, których łączy wspólne doświadczenie współpracy z Józefem Wojciechowskim. Każdy z nich był opiekunem Polonii Warszawa i.. każdy z nich został z niej wyrzucony przez właściciela i założyciela firmy deweloperskiej J.W. Construction. Wojciechowski na salonach polskiego biznesu uchodzi za człowieka, który decyzje podejmuje spontanicznie. Bez skrupułów pozbywa się swoich współpracowników, jeśli ich wyniki go nie satysfakcjonują.

 

Podczas trzynastu lat pobytu na Florydzie Wojciechowski rozkręcił sprawnie działającą firmę deweloperską. Do Stanów trafił, biorąc udział w zorganizowanej wycieczce dookoła świata, a za pieniądze zarobione na prowadzeniu niewielkich przedsiębiorstw w Szwecji udało mu się uruchomić własny biznes i pozostać po bogatszej stronie żelaznej kurtyny.

 

Wojciechowski kupował ziemię i budował najpierw pojedyncze domy, swoimi cenami przebijając oferty tamtejszych firm nawet o 30 proc. Taką różnicę polski przedsiębiorca osiągał dzięki sprawnemu zarządzaniu kosztami – zatrudniał na etat tylko jednego licencjonowanego budowlańca, pozyskiwał możliwie najtańsze materiały, na dużą skalę stosował outsourcing, zlecając część prac podwykonawcom. Do kraju Wojciechowski wrócił dwa lata po upadku komunizmu i zaczął poważnie rozważać wejście na rodzimy rynek.

 

W 1993 r. założył firmę budowlaną pod nazwą JW Construction, dzisiaj – największego w Polsce dewelopera. W przeciwieństwie do większości przedstawicieli rodzimego biznesu Wojciechowski ze swoją branżą związany jest nieprzerwanie od początku działalności. Deweloper zdobył już 20 proc. stołecznego rynku. Może pochwalić się kilkunastoma tysiącami mieszkań i setkami domów wybudowanych w Warszawie, Gdańsku i Łodzi, ale także poza granicami kraju – w podmoskiewskiej Kołomnej. W 2008 r. grupa wypracowała ponad 100 mln zł zysku, a majątek Wojciechowskiego szacowany jest na pół miliarda złotych.

 

Historia uczy życia

Oszczędności liczone w milionach złotych to dla większości etatowców nieosiągalne marzenia. Własna firma może okazać się wehikułem do bogactwa, jednak rzadko kiedy udaje się osiągnąć sukces w branży, do której przedsiębiorcy brakuje serca i zrozumienia. Historie najbogatszych pokazują, że już prowadzenie swojego biznesu w ulubionej branży samo w sobie może być spełnieniem marzeń.

 

Grycan najprawdopodobniej produkowałby lody, nawet gdyby popyt na nie pozwalał zaledwie na wynajem małego mieszkania w podniszczonej kamienicy. Wojciechowski pewnie budowałby domy nawet wtedy, gdyby wciąż osobiście musiał nadzorować powstawanie każdego nowego osiedla. Cacek kupił Widzew, chociaż miał doskonały przykład, jak bolesne doświadczenia przynosi swojemu właścicielowi Polonia Warszawa. Najważniejsze to znaleźć miejsce dla siebie. Wówczas to, kiedy pojawią się pieniądze, będzie już tylko kwestią czasu.

 

- Zrobili biznes na niezwykłym pomyśle

- Student z milionem w kieszeni

- Współtworzył Onet.pl, Grono.net i Merlin.pl

- Robi biznes na Kubicy

- Od pucybuta do milionera

 

Grzegorz Morawski



Komentarze
importer 2010-02-05 10:40:04
Widzę co się u was w Polsce dzieje, i przecieram oczy ze zdumienia, naprawdę urzędnicy, politycy robią z przedsiębiorców "idiotów". Obowiązek podatkowy przekracza jakikolwiek rozum...A kary, kiedy choćby się powinie noga - ogromne. a jak ktoś próbuje znależć jakąkolwiek odpowiedź na kwestię której nie rozumie to urzędnik jest chyba ostatnią osobą, która jest skłonna [chce] cośkolwiek przekazać - a jeśli już to trwa to miesiącami, o ile się przedsiębiorca doczeka, bo wiadomo - nie zawsze jest kolorowo... Czasem jest tak, że trzeba zacisnąć pasa, czasem i opóźnić wypłatę o kilka dni, lub opłacić wynagrodzenia w 2 ratach. Pracodawca też jest człowiekiem, zna swoich pracowników bardzo dobrze, żona jednego pracownika rodzi, ktoś jest chory w rodzinie, przymusowy zakup leków - i być w takiej sytuacji mądrym przedsiębiorcą Na co może liczyć przedsiębiorca? Państwo mu nie pomoże, a nie oszukujmy się - pracodawca często osiąga pierwsze zyski w miesiącu dopiero pod koniec 3-ciego tygodnia - jeśli wszystko się dobrze układa! Ja również wyjechałem z kraju kilkanaście lat temu, na dziś prowadzę kilka firm, trochę importuje/eksportuje do Europy - ale nie w Polskich realiach! Kiedyś z moją zoną porównalismy jakie podatki musiałbym płacić, gdyby przedsiębiorstwo było prowadzone w Polsce, wiecie ile wyszlo? Place plus minus 15-20% tego co przedsiębiorca w Polsce. Jeśli ktoś ma naprawdę dość, exportservices@interia.eu może napisać, jesli znajde czas to doradzę kilka kwestii by się uwolnić od tego jarzma bo To jest zabijanie rozwoju gospodarczego przecież, jak urzędy mogą stosować takie stawki, że Po Podliczeniu wszystkiego, wychodzi z 3/4 to podatki. oo ja! A przecież i tak emeryturę pobierasz średnio 6 lat, może 10, a płacisz 40 lat, i to idzie na lokatę - gdzie procenty do tego! a potem i tak wszystko przepada, bo nie przechodzi na dzieci - PS,. a WY WOGOLE WIECIE, ile juz odlozyliscie z tych emerytur? macie jakis licznik ile juz macie? ile wam przybywa? czy po prostu tak w ciemno, po omacku, jak sie dożyje emerytury to bedzie iles tam, z roku na rok mniej. No proszę Państwa, wg normalnych warunków,( całą rodzinę, z dziećmi 2-3 ) rodzinę powinno byc stać na: dobre wakacje, 2-3tyg, zimowe ferie, święta na przyzwoitym poziomie, i min 1 na mc wyjazd weekendowy. To wy sobie, za przeproszeniem, od gęby odkładacie, by urzędnik jechał za wasze, albo jaki inny ochlajmorda?? Kiedy wykupiłeś dziecku ostatnio narty? nauka gry na instrumencie? lekcje języka? zafundowa weekend z przyjaciólmi? Ludzie, od dawna zmieniono tylko nazwę - teraz jest pracownik, wcześniej był niewolnik! Nie poruszam innych kwestii! Polacy! Walczcie o swoje,
M@rio 2010-02-05 12:25:51
Zgadzam się z tym co napisałeś. Tak nie stety jest. Ale co z tego skoro przeciętny człowiek i tak teko nie rozumie (a może nie chce zrozumieć bo to może być bardzo bolesne). A co do artykułu. Jest tandenty. Ile razy to czytaliście? 10? 20? No właśnie, ciągle te same odgrzewane kotlety. Sorry ale poziom tego portalu z m/m coraz marniejszy. A zapowiadało się tak dobrze.
gryzia 2010-02-05 17:49:03
No artykuł jest tendencyjny :D każdy wie, kto jest poważnym graczem na rynku i kto dorobił się ciężką pracą. Nie wiem, może to ma nas motywować do wzmożonej pracy;).Faktem jest, że ludzie Ci odnieśli sukces zarabiają móstwo pieniędzy, ale ciąży na nich też większa odpowiedzialność. a nasze społeczeństwo to bardziej w oczy kole niż zmusza do mobilizacji. Dziwne, ze jeszcze nie pojawili się tutaj internetowi ujadacze - bo gdziekolwiek przeczyta się o wspomnianych osobach, to zaczynają się żale i wymyślanie bzdur szkalujących tych ludzi.
OFERTA POMOCY 2010-02-05 22:53:50
Gdyby ktoś z Polski byłby zainteresowany założeniem firmy w państwie, w którym podatki są znacznie niższe a biurokracji prawie wcale, to mogę ewentualnie zaoferować swoją pomoc jeśli czas na to pozwoliłby mi. brown.michael222@gmail.com
M@rio 2010-02-07 11:25:33
Zastanawiam się czy gdybym otworzył firmę w czechach albo na litwie to czy mógłbym bez żadnych problemów handlować w polsce. Gdzie bym płacił podatki. Ile by to kosztowało?
OFERTA POMOCY 2010-02-07 18:22:42
napisz na brown.michael222@gmail.com
cm144 2010-02-09 08:09:39
Panowie, można sobie nieco uprościć ten cały bałagan, który ma miejsce w naszym pięknym kraju. Pamiętam jak moja firma w Polsce upadła pierwszy raz, jak to przedsiębiorca ? ciężko iść potem na etat ? przedsięwziąłem środki wspólnie z rodziną podjęliśmy decyzję [dodatkowo mniejszy kredyt, ale bez szału ] ? podjęliśmy decyzję startujemy od nowa, niestety przy biznesie jest parę haków na początek ? prawie 1000 ZUS-u, pomyślałem, że na diabła mi to - nieźle takie coś podkłada nogę na starcie? i tak teraz będzie emerytura od 67 lat [ bez komentarza ? nie naruszam zdrowia swojego i Państwa ], Prowadziłem firmę 14 miesięcy ? bywało raz średnio raz gorzej ? chciałbym napisać, że raz lepiej raz gorzej, ale tyle mamy obowiązków podatkowych, że człowiek z tego strachu zaczyna wybiegać w przyszłość z nerwów itd., nie mówiąc, że cała rodzina tym żyje ? krótko: coś idzie słabiej, są obawy ? rodzina cierpi ? ja, żona, dzieci, jeszcze mamy dziadków ? naprawdę to jest straszne jakie jest to upodlające, na co dzień mamy ?wolność?, ale tak po prawdzie, to jest wolność w klatce ? bieganie w koło we własnym mieszkaniu, pokoju. Pewnego dnia i tak już nie mogliśmy z rodziną wytrzymać, szukaliśmy sposobu by jakoś przeżyć, rozpoczęliśmy starania o przeniesienie firmy do innego kraju, gdzie podatki są bardzo niskie, udało się, na dziś dzień oszczędzam 3000zł / mc zupełnie legalnie na samej różnicy podatkowej, jakoś idzie, i proszę Państwa ani to nie jest nielegalne ani to nie jest niemoralne ani to nie jest jeszcze nie wiem jakie. Całe życie się ciułało a nigdy nie było mnie stać by wysłać moje córki na chociaż jedyne wakacje gdzieś za granicę nad ciepłe morze. Początkowo w domu było dużo wahań, ale jak to się mówi ?walnęliśmy twardo pięścią w stół albo wóz albo przewóz?. Jeżeli np. moje dzieci nie mogą sobie pozwolić takie elementarne potrzeby jak wakacje, edukacja, jakieś wyjście, wyjazd na weekend - jedzenie jakoś zawsze wdomu było -to już nie jest takie wesołe jak się patrzy na dzieciaki? jak się patrzy na innych, że inni mają to nie jest nawet rodzaj zazdrości, po prostu człowiekowi zaczyna się robić najzwyczajniej przykrość??. Zawsze była ?bida?. Te 2000-3000zł różnice podatkowej pozwalają na oddech, na wakacje, na odpoczynek, na małe oszczędności, wiem nie jest to wiele dla niektórych ? ale my się cieszymy, ale też już nie chcę mieć więcej podstawianego widelca to oczu ze strony naszych kochanych urzędów ? ja już najzwyczajniej w to nie wchodzę?. Mam swój mały handelik, sprowadzam zabawki z Włoch przez przyjaciela, i jakoś jeszcze nigdy nie było problemu, że to firma w poza Unii itd. Kłaniam się Państwu i życzę w ten poranek, odrobinę mądrości i konsekwencji w działaniu. Kłaniam się. Stanisław Eu.toys@gmail.com
ak 2010-02-09 23:00:10
Widzicie Panstwo, najwiekszym dranstwem, jakie udalo sie naszym politykierom, jest to, ze udalo sie wmowic spoleczenstwu, ze to przedsiebiorca jest winien poziomowi zycia w Polsce. Przecietny Polak pojecia nie ma, jak bardzo jest kiwany na podatkach. I lezie potem ta szara masa bez mozgu w czaszce na wybory, glosuja na te same mordy od 20 lat, az ciezko uwierzyc w to oglupienie. Nie pamietam kto, ale ktos powiedzial: "Oznaka szalenstwa jest oczekiwanie innych efektow przy takich samych dzialaniach". Widac szalenstwa w narodzie nie brakuje.

Dodaj komentarz

Treść
Nick
Przepisz kod z obrazka

Najlepszy czas na działanie jest teraz

Mark Fisher

Czy wiesz, że...?

4,1 mld dol. zapłacił amerykański eBay za internetowy komunikator Skype
POLECAMY
10 pomysłów, które dowodzą, że Polak potrafi
Pomysły, które niejednokrotnie szturmują rynki całego świata.
Swój pomysł realizuje z aniołem biznesu
Młody inżynier założył firmę, która po 8 miesiącach zatrudnia 30 osób
Pierwszy milion zarobił na puzzlach
Postawił na produkcje zabawek i gier dla dzieci.
Zaczynali od zera, dziś są milionerami
Zaczynali od zera by dziś być jednymi z najbogatszych Polaków.

Grupa Bankier.pl VAT.pl PIT.pl MojeAuto.pl Twoja-Firma.pl PRNews.pl OsobyPrawne.pl MamBiznes.pl Bankier.pl