Od serwisu budowanego po godzinach po milion użytkowników

Poleć znajomemu Wydrukuj artykuł Subskrbcja RSS
2016-08-30

Początki tworzenia portalu wyglądały tak, że nikt nie był formalnie zatrudniony. Nikt po prostu jeszcze o tym nie myślał. Wszystko tworzone było w 100% na zasadzie od fanów dla fanów z myślą, że może kiedyś uda się z tego też jakoś żyć. Dziś witrynę odwiedza miesięcznie 1,2 mln użytkowników, internetowy biznes bilansuje - mówi Mateusz Górecki, szef serwisu NaEkranie.pl.

 

Grzegorz Marynowicz: Powiedz tym, którzy pierwszy raz słyszą o naEKRANIE.pl czym jest serwis i kiedy powstał?

Mateusz Górecki: naEKRANIE.pl to przede wszystkim serwis od fanów dla fanów. To oznacza nie, że tworzą go ludzie (od redaktorów po handlowców czy programistów) bardzo zaangażowani w szeroko rozumianą popkulturę. Jesteśmy chyba jedynym serwisem w Polsce tak mocno prezentującym treści popkulturowe i łączącym tematykę seriali, telewizji, filmów, książek, komiksów i gier. 

Historia serwisu sięga 2008 roku. Pierwsze kroki ku profesjonalizacji miały miejsce w 2010 roku. W 2013 roku firma otrzymała inwestycję ze środków unijnych, a serwis jeszcze pod poprzednią nazwą Hatak.pl otrzymał nową wersję. Prawdziwy rozkwit ma miejsce od maja 2014 roku czyli od pojawienia się nowego (aktualnego) inwestora, który wykupił 100% udziałów w spółce (tak od poprzedniego inwestora jak i od udziałowca mniejszościowego i jednego ze współtwórców serwisu).

Skąd pomysł na jego stworzenie?

Pomysł zrodził się wśród fanów popkultury ówcześnie skupionych wokół jednego z serwisów tworzącego napisy do filmów i seriali. Sam początek myślenia o tym, by zbudować portal powstał w 2008 roku, niemniej jego współtwórcy (z których około połowa nadal z nami pracuje) za konkretny początek wolą uznawać połowę 2010 roku, gdy nastąpiło całkowite zerwanie ze światem napisów do filmów i seriali, a wszystkie moce zostały skierowane ku rozwojowi portalu popkulturowego.

Jak wyglądały początki? Kto zajmował się pisaniem, gdzie była pierwsza redakcja? Ile ludzi zatrudnialiście?

W 2010 r. pisaniem na łamy jeszcze wtedy hatak.pl zajmowało się kilka osób, a wśród nich na pewno należy wymienić Adama Siennicę (obecnego sekretarza redakcji i jednego z największych znawców uniwersum „Gwiezdnych wojen”) Marcina Rączkę (do niedawna szefa działu gamingu), Janusza Wyczołka (speca od seriali SF odpowiadającego do teraz za korektę i bazę danych) oraz Dawida Rydzka (nie pracującego z nami  od ponad roku). Zgodnie z relacjami osób tworzących w tamtym czasie portal nikt z nich nie był formalnie zatrudniony, nikt po prostu jeszcze o tym nie myślał. Wszystko tworzone było w 100% na zasadzie od fanów dla fanów z myślą, że może kiedyś uda się z tego też jakoś żyć. 

Początkiem profesjonalizacji serwisu było objęcie, w maju 2013 roku, stanowiska redaktora naczelnego, przez Kamila Śmiałkowskiego - uznanego specjalistę od popkultury i doświadczonego dziennikarza, współpracującego mi.n. z  Wprost, Gazetą Wyborczą, radiem PIN, Polsatem i TVP.. W tym samym czasie do zespołu dołączył też Marcin Zwierzchowski – dziennikarz publikujący regularnie m.in. w Polityce oraz szef działu literatury obcojęzycznej w miesięczniku „Nowa Fantastyka”.

Na czym portal zarabia? Z tego co widzę to są to głównie reklamy. Czy trudno jest utrzymać serwis bazując głównie na tym źródle przychodów. A może są inne które dywersyfikują przychody? Sprzedajecie coś poza reklamą?

Portal przez ostatnie 2-3 lata bardzo szybko się rozwija, a wraz z rozwojem przychodzi coraz większa dywersyfikacja przychodów. Poza reklamą odsłonową stawiamy w większości na reklamę natywną. Podchodzimy do tego tematu bardzo poważnie codziennie tworząc dla naszych partnerów strategie działań w oparciu o unikalny kontent, który wytwarzamy. Jesteśmy dumni, że zaufało nam już 90% wszystkich znaczących klientów branżowych, a lista tych, których marki mogą się z nami kojarzyć w mniej oczywisty sposób stale rośnie. Obserwujemy także coraz większe zainteresowanie naszymi usługami tworzenia dedykowanych treści oraz pełnym outsourcingiem usług z obszaru zarządzania kontentem, mechanizmów rekomendacji, doradztwa w zakresie potencjału popularności poszczególnych treści. 

Odpowiadając na pytanie czy trudno jest utrzymać serwis jedynie z reklam, oczywiście nie jest to łatwe zadanie, ale spółka jest od przeszło roku zbilansowana i mówiąc wprost zarabia na siebie pomimo stale zwiększanych nakładów inwestycyjnych.

Zajrzałem do zakładki "redakcja" a tam sporo osób piszących, których przecież wynagradzacie. Ile osób w tej chwili zatrudniacie i czy biznes spina się finansowo?

Tak jak już wspomniałem biznes spina się finansowo. Mamy z tego powodu o tyle większą satysfakcję, że po pierwsze jego utrzymanie to nie są już małe pieniądze, a po drugie, że specjalizujemy się w czymś, od czego wszyscy najwięksi gracze rynkowi już dawno odeszli zwalniając porządnych dziennikarzy popkulturowych i likwidując całe działy zajmujące się tą tematyką, a teksty z tej dziedziny zostały sprowadzone do rozważań na temat koloru majtek aktorki wysiadającej z limuzyny na czerwonym dywanie podczas Oskarów. Na chwilą obecną na różnych zasadach pracuje i współpracuje z nami przeszło ponad 30 osób. 

Macie na polskim rynku silną konkurencję. Czym zatem przekonujecie użytkowników żeby odwiedzali Waszą stronę? 

Osobiście uważam, że tak na prawdę w naszych głównych kategoriach jak seriale, tv oraz filmy wcale nie mamy dużej konkurencji. I nie jest to kwestia niedoceniania innych firm na rynku, a rzeczowej oceny sytuacji. Naszym najbliższym konkurentem przez ostatni rok był serwis stopklatka.pl kojarzący się pewnie większości internautów w średnim wieku jako jeden z najważniejszych graczy w obszarze tematyki filmowej. Rok temu byli statystycznie jeszcze przed nami, na początku tego roku już ich wyprzedziliśmy. Stopklatka.pl była serwisem podobnym do nas wagowo, węższym kontentowo, ale dla przeciętnego usera zbliżonym do naEKRANIE.pl. Niestety, ale w połowie tego roku podjęto decyzję o jego zamknięciu w formie jaką znamy i przekształceniu w serwis wspierający jedynie kanał telewizyjny - Stopklatka.

 

 

Realnie zatem mamy tylko jednego znaczącego i dużo większego od nas, ale działającego zupełnie inaczej niż my konkurenta, czyli filmweb.pl. Naszym celem nie jest podążanie jego drogą, a wypracowywanie swojej własnej unikalnej ścieżki do sukcesu. Z serwisami czy treściami popkulturowymi umieszczanymi na portalach wertykalnych nie chcemy się nawet porównywać, to inny świat rządzący się innymi prawami. W naszej opinii portale w dużej mierze udają, że zajmują się popkulturą a tak naprawdę jedynie lekko dotykają tego ważnego i interesującego tematu. Mamy też kilku mniejszych konkurentów, ale skala (w ujęciu statystycznym) jaka nas dzieli jest jeszcze większa niż ta która oddziela nas od wspomnianego wcześniej największego konkurenta.

Zdradź proszę jakieś liczby. Ilu macie miesięcznie użytkowników, ile odsłon generują?

Pomimo zakładanych w okresie wakacyjnych okresowych spadków, które obserwowaliśmy w latach poprzednich w tym roku nie dość, że statystki nam się nie skorygowały to jeszcze osiągniemy kolejne historyczne rekordy. Sierpień najpewniej zamkniemy 1,2 mln UU oraz 7 mln PV. Co ważne wśród naszych użytkowników ponad 70% jest w tzw. przedziale komercyjnym czyli mieszczą się w wieku od 18 do 35 lat. W większości są z dużych miast. Mamy lekką przewagę mężczyzn nad kobietami. Ale to wszystko jest niczym przy tym, że pomimo prawie 200% wzrostu w ostatnich 2 latach wskaźnik powracających użytkowników spadł nam zaledwie o 4% i jest w okolicach 60%. To znaczy, że naszą pracą, kontentem jaki wytwarzamy, odpowiadamy na potrzebę olbrzymiej liczby osób, którzy jak już nas odkryją stają się od razu naszymi fanami.

Piszecie o filmie, grach, książkach czy komiksach. Które sekcje są najbardziej popularne?

Historycznie serwis wywodzi się z pisania o serialach oraz filmach. Pozostałe kategorie dołączone zostały przy okazji drugiej zmiany serwisu jeszcze przez poprzednich właścicieli około 2013 roku. Wraz z kolejną zmianą serwisu oraz domeny w grudniu 2014 r. postawiliśmy na równoległy rozwój każdej z ww. kategorii i z każdym miesiącem widzimy jak statystki poszczególnych grup kontentu zaczynają się do siebie coraz bardziej zbliżać. 

Czy wokół serwisu gromadzicie społeczność? Macie jakieś forum, ludzi którzy wracają do Was? Pytam bo liczba fanów na Facebooku nie powala a i aktywność pod wpisami mogłaby być większa.

Oczywiście, że tak. Mamy masę stałych i bardzo aktywnych użytkowników, wielu z nich znamy z imienia i nazwiska. Nasi redaktorzy aktywnie rozmawiają z komentującymi nasze teksty użytkownikami. Liczba fanów na FB nie powala gdyż fanpage został utworzony za późno i stracił niepowtarzalnie szansę naturalnego i szybkiego rozwoju w czasach gdy było to znacznie prostsze. Z mojej perspektywy cieszę się, że udało się przełamać impas i statystyki idą w górę. Rozpoczęliśmy niedawno też silne działania videokontnetowe na FB, które liczymy przełożą się na znaczący wzrost liczby fanów.

 

Uwaga: prowadzisz ciekawy biznes i chcesz o nim opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Zapraszamy!



Co do komentarza, że liczba aktywności pod wpisami mogłaby być większa to odpowiem w ten sposób. Jeżeli weźmiemy podobny tekst zamieszony w naszym serwisie i porównamy go do takich samych w serwisach konkurentów, zarówno tych bliższych jak i dalszych to okaże się, że liczba komentarzy w naEKRANIE.pl jest bardzo duża. Muszę też podkreślić, że poza małymi wyjątkami nasi użytkownicy tworzą niesamowitą społeczność, która w kulturalny i rzeczowy sposób wymienia się swoimi spostrzeżeniami, uwagami, wskazówkami. 

Nasza społeczność charakteryzuje się też tym, że masa osób po prostu czyta to co piszemy a następnie dzięki naszym rekomendacją idzie do kina, włącza tv z serialem, kupuje książkę, komiks czy grę. Znajdujemy dużo dowodów na to, że liczba komentarzy nie przekłada się wprost na zaangażowanie naszych użytkowników, oni po prostu wyciągają wnioski i na podstawie rekomendacji przechodzą do czynów. Komentarze, lajki itp. są po prostu znacznie bardziej popularne wśród młodszych użytkowników Internetu, których my reprezentujemy w bardzo niewielkim stopniu

Jakie źródła ruchu dominują na serwisie? Jak użytkownicy trafiają na portal?

I tu mam znowu kolejne ciekawe z mojej perspektywy dane. Serwis reprezentuje prawdziwy trójpodział źródeł ruchu i pomimo wzrostów zależności między nimi prawie się nie zmieniają. Ok. 55% mamy z organicznego ruchu z Google, 25% wejść bezpośrednich i 25% z linków z social media oraz linków referencyjnych.

Jakie działania promocyjne podejmujecie? Adwords,mailingi, SEO, content marketing itp? Które są Twoim zdaniem najbardziej efektywne? Jakie masz tu doświadczenia?

Jakby dziwnie to nie zabrzmiało to nie podejmujemy działań promocyjnych poza własnymi działaniami kontentowymi. Jedyne nasze działania ograniczają się do barterowej współpracy z naszymi partnerami, ale jej skala jest na tyle niewielka, że nie można tu mówić o zaprojektowanej i realizowanej strategii medialnej. Oczywiście stale optymalizujemy serwis pod kątem SEO nie przekraczając jednak odgórnie narzuconych reguł gry. W tym obszarze nasz główny konkurent jest niedościgniony i czerpie z tego tytułu słuszne profity. Rozpoczęliśmy udział w tym wyścigu jednak na tyle później, że potrzebujemy jeszcze chwili czasu aby nadrobić dzielącą nas odległość.

Prowadzenie portalu to kosztowna sprawa. Czy zgodzisz się, że zarabianie na contentowych serwisach to trudny biznes? Co poradziłbyś osobom, które myślą o uruchomieniu takich projektów? 

Szczerze mówiąc to nie znam łatwych biznesów. A już na pewno nie w Internecie. Oczywiście znajdzie się zawsze jakiś wyjątek od reguły ale w 95% większość z nich okupiona jest ciężką pracą, konsekwencją w działaniu, wieloma nieprzespanymi nocami i tak samo jest w tym przypadku. Serwis kontentowy ma do tego jeszcze jedno duże wyzwanie dla zarządzającego nim, a są to po prostu ludzie. Ludzie bez których kontent nie istnieje. Redaktorzy, którzy mają tworzyć dobry kontent to specjaliści od popkultury, osoby pełne pasji, fani, geeki, którzy często wpadają w pułapkę, że skoro oni coś lubią to podoba się to wszystkim. Umiejętne zarządzanie podejściem zespołu, otwieranie go na poglądy innych osóbi wskazywanie nowych kierunków to bardzo duże wyzwanie, któremu nie każdy potrafi sprostać.  

 

Co mogę poradzić? Jeżeli chcesz spełniać się i pracować w projekcie kontentowym to najpierw popracuj / idź na staż do firmy takiej jak naEKRANIE.pl. Zobacz jak taka praca wygląda, że nie są to tylko miłe i fajne rzeczy, ale są to także dyżury tak w święta jak i weekendy, że trzeba pisać o rzeczach, które nie zawsze mogą wydawać Ci się ciekawe, ale po ich publikacji okazuje się, że cieszą się powodzeniem itp. Itd. 


A jak już stwierdzisz, że nadal Ci się podoba to łap ster w swoje ręce, obierz kierunek w jakim chcesz płynąć i płyń. Jeżeli wystarczy Ci energii to zbliżysz się do swojego celu, a może nawet go osiągniesz. Przeczytaj także:

 

- Za dotację z urzędu pracy rozkręcił dochodowy biznes w sieci

- Znalazł niszę, jak zarobić w sieci na zużytych bateriach

 

Dziękuję za rozmowę

 

Komentarze
gsfgsgfgs 2016-08-30 16:13:17
jak zaspamowac google i zbudować wokół tego firme, a skończy się jak z nokaut.pl :-)
gsfgsgfgs2 2016-08-31 09:39:22
to komentarz do filmwebu?
czytelnik2345345 2016-08-31 11:41:40
a to nie ten gość od hataku co ostatnio wszędzie płakał jak to los mu nie sprzyjał i po latach katorżniczej pracy nic z tego nie ma prócz kosztów sądowych?

Dodaj komentarz

Treść
Nick
Przepisz kod z obrazka

Nigdy niczego by nie spróbowano, gdyby trzeba było najpierw przezwyciężyć wszystkie możliwe obiekcje

Samuel Johnson
Pit 2016

Czy wiesz, że...?

Według raportu grupy badawczej how2know.pl, 5 proc. studentów ma już własny biznes, tylko 13 proc. młodych ludzi planuje założenie firmy, a 55 proc. zastanawia się, czy warto być w Polsce przedsiębiorcą
POLECAMY
Pomysł na biznes zaprogramował sobie na studiach
Zbuduj prostego robota w 2 godziny.

Bonnier Business Polska