Bieżący tydzień nie zaczął się najlepiej dla jednego z gigantów technologicznych. Akcje firmy Alphabet w poniedziałek zaliczyły wyraźny, 5-procentowy spadek. Jego wartość jest najwyższa od ponad roku. W maju ubiegłego roku doszło do 7-procentowej utraty wartości notowań tej spółki. Obecnie eksperci wskazują na kilka przyczyn takiej sytuacji.
Badacze opuszczają Alphabet
Pierwszą z nich jest zauważalny odpływ talentów od właściciela Google. Ubiegły tydzień był czasem, w którym to swoje przejście do OpenAI ogłosił Noam Shazeer. Badacz, który jest współtwórcą modeli Gemini, w spółce pełnił do tej pory funkcję wiceprezesa ds. inżynierii.
Firmę opuścił również John Jumper, wiceprezes i członek zespołu inżynieryjnego DeepMind. Laureat Nagrody Nobla z 2024 roku zasilił z kolei zespół Anthropic. Tak ważne odejścia do konkurencji nie mogły pozostać bez reakcji inwestorów.
Wydatki na AI z coraz większymi wątpliwościami
Alphabet, który swoją obecną pozycję w dużej mierze zbudował na udanym wejściu w czas AI, może mieć w przyszłości z tego powodu problemy. Choć z pewnością jest za wcześnie, by o tym mówić, to już teraz akcjonariusze coraz częściej kwestionują miliardowe wydatki na ten cel.
Wątpliwości narastają wraz z przedłużającym się brakiem zwrotów z tego typu inwestycji. Zagadnienie to powraca co jakiś czas i przez wielu określane jest jako najprawdopodobniejsza przyczyna możliwego pęknięcia bańki AI. Właściciel Google stara się jednak udowodnić, że jego pionowo zintegrowany pakiet sztucznej inteligencji może generować zyski.
Jak podaje CNBC, od października ubiegłego roku suma kapitału pozyskanego przez Alphabet na inwestycje w rozwój AI to 141 mld dolarów. W przypadku gdy modele staną się tańsze i bardziej wymienne, inwestorzy mogą wątpić, czy tego typu nakłady są zasadne. A wtedy spółka może mieć dużo poważniejszy problem, niż poniedziałkowy spadek wartości jej akcji.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)