7 złotych zasad skutecznej „coming soon page”

Zanim powstanie właściwa strona internetowa, gdy kupiłeś już domenę, warto zdecydować się na stworzenie atrakcyjnej infografiki, której zadaniem będzie przede wszystkim przykucie uwagi osób odwiedzających twój internetowy adres – radzi Piotr Wolniewicz z agencji interaktywnej Studio synergia Zamiast wstawiania zwykłego napisu „strona w trakcie budowy”, możesz wykorzystać tę szansę na zrobienie mocnego pierwszego wrażenia i sprawić, że użytkownicy internetu zainteresują się ofertą, która wkrótce pojawi się pod danym adresem internetowym. 

Już w trakcie tworzenia nowej witryny możesz przyczynić się do zwiększenia sprzedaży swoich produktów. „Coming soon” ma kilka różnych celów. Najważniejszy – przykucie uwagi internautów i wywołanie dobrego pierwszego wrażenia. Dobra „coming soon page” sprawi, że internauci ustawią się w kolejce z niecierpliwością oczekując na dzień uruchomienia twojej witryny. Ponadto, „coming soon page” daje wiele innych możliwości i korzyści: pozyskanie abonentów newslettera, fanów fanpage’u na facebooku, obserwatorów kanału Twitter i innych portali społecznościowych. Na stronie tej możesz umieścić krótki film, animację czy dane kontaktowe do biura twojej firmy, ale to nie wszystko…. W tym artykule prezentujemy siedem złotych zasad, którymi należy kierować się, aby stworzyć świetną „coming soon page”. 


foto: Thinkstock

Jak skutecznie wykorzystać „coming soon page” dla zwiększenia zainteresowania twoją marką? Po pierwsze, wyznacz cel jaki strona ma osiągnąć. Wrażenie jest najważniejsze, ale oprócz tego możesz skorzystać z technologii, dzięki którym osiągniesz więcej. Możesz na przykład pozyskać nowych abonentów newslettera, bądź fanów na facebooku. Ważne: zintegruj działania. Jeśli zależy ci na pozyskaniu fanów na facebooku, spraw, by ci którzy tam dotrą znaleźli na twojej stronie ciekawe informacje powiązane ze zbliżającym się otwarciem nowego serwisu. Kontynuuj rozmowę, tak, by wciągnąć użytkowników w dialog i zachęcić ich do trwałego pozostania w świecie twojej marki. Dodatkową korzyścią jest fakt, że czas życia twojej witryny będzie liczył się od momentu uruchomienia „coming soon page”, przez co strona od razu będzie rejestrowana przez wyszukiwarki. 

Zasada numer 1: Przykucie uwagi. Siła humoru. 

Ekran powitalny powinien przede wszystkim opierać się na dobrym, kreatywnym pomyśle. Tutaj, w rzeczywistości – sky is the limit. Cel jest prosty – sprawić, by użytkownik nas zapamiętał i wrócił na stronę, gdy będzie już ona gotowa. Możesz wykorzystać wszelkie dostępne środki, ale czym prostsza będzie strona i czym bardziej zaskakujący pomysł, tym lepiej. Jeśli będziesz miał szczęście, użytkownik poświęci ci 2-4 sekundy. Tyle masz czasu na to by zapamiętał on przekaz, twoją firmę i podjął działania o które go prosisz. 

Najlepsza wskazówka z naszej strony: minimalizm. Unikaj przeładowania, zbyt dużej ilości treści w której łatwo się zgubić. Lepiej umieścić na stronie jeden prosty komunikat, który przykuje uwagę, niż pozwolić na to by uwaga użytkownika rozproszyła się w gąszczu treści. Zaskocz go wykorzystując jak najprostsze techniki i jak najbardziej kreatywny pomysł. W tym przypadku, zdecydowanie, less is more. Wchodząc na stronę internetową, jako pierwsze, odbieramy wrażenia wizualne – kolor i estetyka są bardzo ważne. Wykorzystaj atrakcyjny styl, czym rzadziej spotykany, tym lepiej. Zdecyduj się na coś nieoczywistego, coś obok czego trudno będzie przejść obojętnie. 

„Coming soon page” to również moment w którym możemy pozwolić sobie na odrobinę humoru i rozbawienie użytkowników. Emocje grają ważną rolę, to one decydują czy czegoś chcemy czy nie. Dokładnie określ jakie wrażenie chcesz wywołać – rozbawić, zaciekawić, wprawić w zakłopotanie… sprawić, że internauci wirtualnie ustawią się w autentycznej kolejce oczekujących na wielkie otwarcie. Być może tutaj sprawdzi się jakaś kreatywna zagadka na którą uczestnik zabawy znajdzie odpowiedź dopiero po uruchomieniu właściwej strony. 

Zasada numer 2: Zapowiedź tego co będzie 

Strona powitalna powinna być również zapowiedzią tego, co wkrótce wydarzy się pod danym adresem. Nie chodzi jednak o to by umieścić plik pdf z ofertą firmy opisujący wszystkie nasze usługi. Pomysłem godnym rozważenia jest zorganizowanie promocji lub konkursu połączonego z otwarciem strony o którego wynikach internauci dowiedzą się w dniu uruchomienia nowego serwisu. Pomysł powinien w luźny sposób nawiązywać do naszej oferty, powinien być raczej kreatywną zabawą, która sprawi, że ludzie będą zastanawiali się co będzie dalej. Za pomocą „coming soon page” możemy łatwo przekierować użytkowników na facebooka, gdzie mogą oni dowiedzieć się więcej o konkursowych aktualnościach. Wskazówka: pozostań w stałym kontakcie z nowymi fanami twojej marki, nie pozwól, aby w międzyczasie stracili zainteresowanie. Stopniowo buduj napięcie, przekazuj informacje na bieżąco, ale zawsze trzymaj asa w rękawie, tajemnicę, którą ujawnisz w dniu otwarcia. 

Zasada numer 3: Wspieranie subskrypcji 

Większość „coming soon pages” zawiera formularz zachęcający użytkowników do zapisania się do newslettera. To świetna okazja na tego rodzaju działania. Formularz powinien być widoczny i dodatkowo posiadać atrakcyjne hasło zachęcające do subskrypcji. Ważne: stwórz spójną historię dotyczącą otwarcia nowej strony wykorzystując do tego możliwie szerokie kanały komunikacji. Spraw, aby otwarcie nowej strony było ważnym wydarzeniem. Postaraj się stworzyć historię, której zakończeniem, będzie moment otwarcia strony, ale nie spamuj użytkowników mailami, których treść nie wiąże się z tym kontekstem. 

Zasada numer 4: Tworzenie spójnej historii 

Otwarcie nowej strony internetowej może być naprawdę ważnym wydarzeniem w życiu marki czy firmy. Spraw, aby stało się ono ważne również dla twoich klientów i użytkowników internetu. Jak? Stwórz spójną historię, połącz różne działania marketingowe, wykorzystaj wszelkie kanały komunikacji jakimi dysponujesz, buduj napięcie i zaplanuj odpowiedni finał, na przykład za pomocą akcji promocyjnych i konkursów towarzyszących otwarciu nowej strony. 

Zasada numer 5: Keep it simple 

Nie proś użytkowników o wykonanie wielu różnych czynności. Postaw na prostotę. Jeśli twoim celem jest coś więcej niż wywołanie pierwszego wrażenia, to postaraj się aby przekaz był jasny, a użytkownik mógł z łatwością wykonać czynność o którą go prosisz. Nie przeładowuj strony zbędną ilością treści. Dokonuj wyboru. Dobra strona powitalna powinna być minimalistyczna. Nie umieszczaj tam wszystkiego. Możliwości jest wiele, ale aby osiągnąć cel należy wybrać. Największy błąd „coming soon page” to nie zrobienie jej, a drugi, to przeładowanie jej treścią. 

Zasada numer 6: Call to action 

Pamiętaj o tym, by komunikować w jasny sposób, to czego oczekujesz od użytkownika twojej strony. Treść, którą opublikujesz powinna być dobrze sformułowanym call to action, czyli wskazaniem jaką czynność ma wykonać osoba przebywająca na stronie. Czy to będzie zapisanie się do newslettera, czy dołączenie do strony na facebooku, zrób to tak, aby było to proste i czytelne. „Coming soon page” może przekładać się na realne działania osób odwiedzających stronę, ale musimy im w jasny sposób zakomunikować czego od nich oczekujemy. Nie licz na to, że użytkownik sam się domyśli, że chcesz, aby kliknął ikonkę facebook, bo akurat organizujesz tam konkurs. Po prostu napisz, że ma to zrobić i co ważne, dlaczego ma to zrobić. Bez pokazania korzyści, efekty nie będą tak oszałamiające jak byśmy tego chcieli. 

Zasada numer 7: Wiralizacja 

Perfekcyjnie stworzona i przemyślana „coming soon page” może mieć niezwykły impakt. Najlepsze strony powitalne mogą działać jak viral, czyli link, który dla internautów jest tak ciekawy i atrakcyjny, że przekazują go między sobą. 

Pierwsza zasada wiralizacji to oczywiście to, że trzeba zbudować coś, co innych ludzi rzeczywiście zainteresuje z jakiegoś powodu. To działa jak lawina, a wszystko zaczyna się od dobrego pomysłu. Łącząc to z jedną z wcześniejszych zasad, mówiącą, że „coming soon page” to moment w którym możemy pozwolić sobie na odrobinę humoru, mamy już wyznaczony właściwy kierunek działań. Większość firm boi się virali, gdyż aby wywołać lawinę trzeba wymyślić coś naprawdę zaskakującego, bardzo często są to pomysły, których koncepcja kreatywna jest bardzo luźno związana z marką, o tym, że ma z nią coś wspólnego informuje nas hasło pojawiające się na końcu materiału wideo.

Najczęstsze i najskuteczniej działające wirale to filmy. Pamiętacie świetny viral Diet Coke & Mentos ? Dziś ma 16 milionów obejrzeń na YouTube. Czy Sunglass Catch wypuszczony przez firmę RayBan? Dobre virale ściągają miliony, miliony użytkowników, ale to wymaga odwagi i puszczenia wodzy fantazji. Liczby mówią same za siebie – warto!

Piotr Wolniewicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*