„Statystyki pokazują, że branża szkoleniowa jest w dobrej kondycji i może odnotować jeszcze wzrost” – Michał Lidzbarski, pomysłodawca i współwłaściciel Web to Learn

Informacje o autorze

20 marca 2026
Udostępnij:

W wieku 16 lat wpadł na pomysł na pierwszy biznes. Kilkanaście lat później Michał Lidzbarski jest właścicielem 3 firm technologicznych oraz założył Krajowe Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją. Od blisko 20 lat zajmuje się marketingiem i sprzedażą. Zdobywał doświadczenie w agencjach reklamowych i marketingowych, a także w lokalnych firmach. Od 10 lat zajmuje się branżą e-learningową.

Michał Lidzbarski

Rozmawiamy z Michałem Lidzbarskim, założycielem Web To Learn i startupu MultiTools, o początkach kariery, porażkach biznesowych oraz przyszłości branży szkoleniowej.

Natalia Kieszek: Zaczynał Pan w wieku 16 lat. Co było tym pierwszym impulsem, który sprawił, że zamiast typowych zajęć nastolatka, wybrał Pan budowanie biznesu w internecie?

Michał Lidzbarski: Myślę, że były dwa powody, które miały wpływ na początek mojej kariery. Po pierwsze, moi rodzice zawsze pracowali na etacie. Kilkanaście lat temu wynagrodzenie często odbiegało od oczekiwań, ale przede wszystkim potrzeb. I to był jeden z moich motywatorów, ponieważ mimo przeciwności losu, moi rodzice byli w stanie coś odłożyć i w tym czasie, krok po kroku, budowali dom. Inspirowało mnie to, że chcieli czegoś więcej od życia.

Jako nastolatek byłem po prostu introwertykiem. W szczególności w szkole podstawowej byłem osobą wycofaną, a nawiązywanie relacji sprawiało mi trudność. Dlatego gdy internet stawiał swoje pierwsze kroki w Polsce, odkryłem w nim nowy świat. Można było się pokazać z zupełnie innej strony i uważam, że dzięki temu otrzymałem drugą szansę. Wtedy popularnymi portalami był epuls.pl oraz naszaklasa.pl i zaobserwowałem jak łatwo można było nawiązać relacje z innymi osobami, a co za tym idzie pozyskać klientów.

Pamiętam, jak poznawałem wtedy pierwszych przedsiębiorców, którzy dziwili się, że pozyskuję klientów przykładowo z Częstochowy, a przecież mieszkam w Kościerzynie, pod Gdańskiem. Tłumaczyłem im jakie internet daje możliwości i tak wszystko się zaczęło.

Skąd czerpał Pan wiedzę na temat budowania biznesu w internecie?

Pamiętam, że w gimnazjum miałem zajęcia z informatyki, gdzie tworzyliśmy swoją pierwszą stronę internetową. To było moją mocną inspiracją, ponieważ moi rówieśnicy chcieli wykonać zadanie na ocenę i o nim zapomnieć. A ja chciałem rozwijać tę umiejętność i byłem dociekliwy pod tym kątem. Widziałem w tym ogromną szansę i jak widać, nie myliłem się.

Pracował Pan w agencjach reklamowych i lokalnych firmach. Jaka była najważniejsza lekcja, której nie nauczyłby się Pan, startując od razu „na swoim”?

Przede wszystkim pokora. Nie można zacząć pracy w danej firmie i uważać, że jest się osobą wszechwiedzącą. Często młode osoby przychodzą z wieloma świeżymi, świetnymi pomysłami. Jednak musimy też umieć słuchać doświadczonych osób.

Kiedyś dostałem pytanie kim zostałbym, gdybym zaczynał od nowa. I pomyślałem sobie, że zostałbym agentem nieruchomości. W końcu mógłbym się obracać wśród wysokich kwot [śmiech]. Jednak najważniejsze jest, że firmy chcą teraz uczyć i dzielić się swoim doświadczeniem. Przykładowo osoby, które przychodzą do nas do pracy, w pierwszej kolejności przechodzą tygodniowe szkolenie. Dopiero po tym czasie zaczynają właściwą pracę. Sam, pomimo już kilkunastu lat doświadczenia, chętnie szukam i oglądam nowe szkolenia.

Czy to oznacza, że powinniśmy znaleźć swojego mentora biznesowego?

Nawet uważam, że powinniśmy mieć kilku mentorów, ponieważ nie każdy jest specjalistą od wszystkiego. Gdy już odchodziłem z agencji reklamowej i miałem „iść na swoje” to pamiętam, że moją inspiracją był Paweł Danielewski. Później szukałem już zagranicznych mentorów, ponieważ jeszcze wtedy nie było wielu materiałów po polsku. Nadal uważam, że obserwacja rynków zagranicznych jest kluczowa, aby wprowadzać zmiany na krajowym rynku.

O Pana aktualnych sukcesach wiemy dużo, ale czy pamięta Pan projekt ze swoich początków, który całkowicie nie wypalił?

Zdecydowanie! Co więcej – nie był to pojedynczy projekt, lecz kilka. Od początku zaliczałem porażki, jednak one wiele mnie nauczyły i później przekułem je w sukces. Kiedyś, wspólnie z kolegą, kupiliśmy pewien portal internetowy, na którym organizowaliśmy konkursy. Była to nasza pierwsza firma, więc oczywiście byliśmy dumni z naszego pomysłu. Wszystko wyglądało obiecująco, jednak okazało się, że w pewnym momencie serwer nie wytrzymał natężenia ruchu. Wtedy szybko zdecydowałem się na jego sprzedaż.

Nie ukrywam, że byłem wtedy załamany, ponieważ włożyłem w ten serwis całe serce. Później pomyślałem sobie: „a może zacznę zarabiać na stronach internetowych i reklamach Google’a”? Tworzyłem proste strony, jednak często po aktualizacjach algorytmów odnotowywałem spadki ruchu na poszczególnych portalach i żaden nie przetrwał próby czasu.

W każdym swoim biznesie kieruje się pytaniem: w czym leży problem? Pamiętam, że jednym z moich pomysłów na biznes było stworzenie własnego systemu wordpressowego, potrzebnego do budowy stron internetowych. Zatrudniłem programistę, który go stworzył. Jednak w szybkim czasie otrzymałem kolejną, cenną lekcję. Na rynku pojawił się znacznie większy gracz.

Na przestrzeni lat miałem wiele pomysłów na biznes i nie każdy z nich był strzałem w dziesiątkę. Jednak każda porażka była dla mnie nauczką i pokazywała, na co zwracać uwagę w kolejnych projektach. Przykładowo moim wspólnikiem przy projekcie WebToLearn został programista, co miało wpływ na powodzenie tego pomysłu. Dlatego warto budować biznes z osobą, której nie jesteśmy w stanie skopiować.

Przejście do branży e-learningowej kilka lat temu było ruchem wyprzedzającym rynek. Jak wtedy postrzegano sprzedaż wiedzy w Polsce w porównaniu do późniejszego boomu?

Podobnie jak zaczynałem swój pierwszy biznes w internecie, tak samo było ze szkoleniami w sieci. Również musiałem przekonywać ludzi do tej formy nauki. Co prawda mieliśmy w Polsce pierwszych szkoleniowców, jednak na rynku nie pojawiały się nowe osoby. Dlatego gdy wchodziłem w branżę e-learningową, to była ona niszą u nas. Nie skupiając się na analizie konkurencji, stwierdziłem, że również chcę coś tworzyć w tym zakresie.

WebToLearn wystartował dekadę temu. W 2016 roku wiele osób było przekonanych, że szkolenie ma sens jedynie stacjonarnie. Mówienie o kursach online było postrzegane jako temat tabu wręcz. Jednak wszystko zmieniło się w 2020 roku. Osoby, które były sceptyczne, zmieniły swoje podejście i nagle online zyskał na znaczeniu.

Jednak wiele osób boi się, że AI „zabije” rynek e-learningowy, bo odpowiedzi można dostać w ChatGPT.

Sztuczna inteligencja jest wielkim zagrożeniem dla szkoleń generowanych z Wikipedią, bez przekazu. Jednak statystyki pokazują, że branża szkoleniowa jest w dobrej kondycji i może odnotować jeszcze wzrost. Przypomnę, że po pandemii szacowano jej wartość na 700 mld dolarów do 2030 roku. Według najnowszych prognoz to już 900 mld dolarów.

Faktycznie jesteśmy w momencie, w którym dobrze napisany prompt nie zostanie rozszyfrowany jako sztuczna inteligencja. Nawet Google udostępniło narzędzie, które ma weryfikować czy coś zostało napisane przez AI, jednak nie zawsze jest ono precyzyjne. Dlatego warto weryfikować informacje w kilku źródłach.

Stworzył Pan niedawno MultiTools – narzędzie do tworzenia agentów AI. Projekt wystartował w październiku 2025 roku. Jak ocenia Pan jego sukces i zasięg po kilku miesiącach?

To jest bardzo trudna przygoda, pomimo wszechobecnego trendu AI. Jednak zauważyłem, że wciąż niewiele mówi się o mikroprzedsiębiorstwach. Moją misją jest dostarczanie narzędzi technicznych osobom prowadzącym małe działalności gospodarcze, które na co dzień nie mają dostępu do tego typu programów. Co więcej, mają one działać w prosty sposób w zupełnie innym interfejsie.

Pracujemy od wielu miesięcy nad tym produktem. Zdecydowaliśmy się ograniczyć działanie MultiTools, aby nie konkurować z globalnymi graczami. Przykładowo nie spodziewałem się, że nasi użytkownicy będą potrzebować multichata. Jednak w odpowiedzi na ich potrzeby, rozszerzamy właśnie wersję naszego narzędzia.

Cały czas intensywnie rozwijamy MultiTools. W pierwszym miesiącu od startu wypracowaliśmy 100 tys. zł przychodu. Jednocześnie chcemy edukować społeczeństwo, ponieważ dane Eurostatu pokazują, że Polska pod kątem korzystania ze sztucznej inteligencji, zajmuje niechlubne przedostatnie miejsce. Wyprzedziliśmy jedynie Rumunię…

Prowadzi Pan wiele projektów jednocześnie – od platformy e-learningowej po centrum badawcze AI. Jak chroni się Pan przed wypaleniem zawodowym przy tak intensywnym tempie?

Mówi się, że gdy praca stanie się Twoją pasją, to nie przepracujesz ani jednego dnia. I tak jest w moim przypadku. Niestety w agencji reklamowej doznałem wypalenia zawodowego. Nie chciałem robić w kółko powielanych rzeczy, które dzisiaj można zautomatyzować i zrobić za jednym kliknięciem. Teraz wiem, że to już mi nie grozi. To ludzie są moim wsparciem i zespoły, które zbudowałem.

Polecamy

Więcej w tym dziale: