Dwóch studentów rzuciło wyzwanie Coca-Coli i Pepsi. Sprzedają butelkowany kompot

Pierwszą recepturę opracowaliśmy z nasza Babcią. Przelaliśmy kompot z babcinej szklanki do nowoczesnej butelki z designerską etykietą, żeby właśnie domowy kompot był zawsze w zasięgu ręki. Ten napój ma w Polsce bardzo fajną i długą historię – my chcemy stworzyć markę, która nawiązuje do polskiej tradycji i historii.  Sprzedajac skupiamy się na alternatywnych lokalach, które oddalają się od Coca-Coli czy Pepsi. Zarabiamy już na tyle, że większość kosztów jest pokryta, ale potrzebne będą kolejne środki na rozwój – mówi Kevin Hagiel, Młody przedsiębiorca razem ze swoim kolegą rozwijają swój pomysł na biznes, którym jest butelkowany kompot o nazwie Komponada.

Grzegorz Marynowicz: Skąd pomysł, by dwóch studentów zajęło się produkcją butelkowanego kompotu?


Kevin Hagiel, Komponada: Była to trochę przypadkowa sytuacja. Znamy się z moim wspólnikiem już od czasów szkolnych, kiedy razem uczęszczaliśmy do polskiej szkoły w Hamburgu. Przez jakiś czas po niej straciliśmy kontakt ze sobą i trzy lata temu przez wspólnych znajomych znowu go odnowiliśmy. Z tego tytułu długo nie wahaliśmy się że, warto coś wspólnie stworzyć w Polsce.

Zastanawialiśmy się, czy istnieje możliwość kupienia kompotu w nowoczesnej formie, nie zapominając tym samym o tradycyjnym smaku. Zauważyliśmy, że czegoś takiego na polskim rynku wciąż brakuje, więc chcieliśmy to zmienić. Kompot ma w Polsce bardzo fajną i długą historię – my chcemy stworzyć napój, który nawiązuje do polskiej tradycji i historii.  
Nasz cel to stworzenie napoju, z którym każdy Polak będzie potrafił się utożsamić.

Rozumiem, że od idei do realizacji minęło trochę czasu. Jak wyglądały początki? Ile zainwestowaliście na starcie?


Jasne, od samego początku do rozlania pierwszych butelek minął ponad rok. Początek takiego projektu oznaczał dla nas bardzo dużo pracy i bardzo dużo cierpliwości, bo wszystko trwało niestety o wiele dłużej niżto sobie wyobrażaliśmy.

Po pierwszych konsultacjach w Niemczech zaplanowaliśmy pierwszy wspólny wyjazd do Polski. To na nim właśnie tworzyliśmy wspólnie z Babcią własny kompot w dwóch różnych wersjach i zaczęliśmy chodzić po mieście robiąc ankiety co do opinii smaków.Wyzwaniem było, że studiując w Niemczech i nie będąc fizycznie w Polsce, zaplanować wszystko tak dokładnie, że przyjeżdżając do Polski na parę dni, wykorzystać ten czas do maximum.

Co do wielkości inwestycji to szczerze mówiąc ciężko jest określić konkretną kwotę, ponieważ początkowa inwestycja w naszym przypadku nie wystarczyła. Jako studenci nie mieliśmy zbyt dużego kapitału na samym początku, ale ucząc się pracowaliśmy aby mieć na start. Każdy z nas włożył całe oszczędności i jako, że wciąż się rozwijamy – kolejne inwestycje będą potrzebne.

Wiem, że zanim uruchomiliście produkcję pracowaliście najpierw nad ostatecznym smakiem i składem. Ile to trwało? Jak wyglądało i jaki jest skład kompotu?

Na samym początku jako, że jest to tradycyjny polski napój, a przepis na niego najlepiej mieć z tradycyjnego źródła, stwierdziliśmy, że do tego najlepiej nadaje się Babcia, która też stała się twarzą naszego napoju. Po wykonaniu ankiet doszliśmy do wniosku, że jabłkowy smak będzie naszym pierwszym smakiem. Po dwóch miesiącach wypracowaliśmy dla nas „idealną recepturę“. Problem w tym, że nasza receptura sprawdziłaby się w każdym polskim domu, a nie na wielką produkcyjną skalę, by wyprodukować np. 3000 litrów kompotu. Wtedy zaczęliśmy pracę z technikiem żywności, a tworzenie całej procedury zaczęło się dla nas na nowo.

UWAGA! Prowadzisz biznes i chcesz o nim opowiedzieć naszym użytkownikom? Napisz na kontakt@mambiznes.pl!

Dzięki jego dobrej pracy i doświadczeniu udało nam się po około czterech miesiącach uzyskać odpowiedni smak kompotu. Proces ten wydłużył się przez sam fakt, że startując przebywaliśmy jeszcze w Niemczech, a większość spraw była załatwiana wysyłkowo.

Teraz będąc na miejscu w Polsce jesteśmy pewni, że kolejne smaki szybciej dojdą do realizacji. Skład napoju Komponada jak i sposób jej przyrządzania tak naprawdę niczym się nie różni się od tego domowego : jabłka są myte, rozdrobnione, gotowane i przyprawiane w dużym starym kotle. Autentyczny smak kompotu i 100% naturalności są dla nas najważniejszymi elementami.

Napój rozlewacie sami czy zlecacie firmie zewnętrznej?


Zleciliśmy to zewnętrznej tłoczni soków, która zajmuje się również produkcją usługową. Najważniejsza dla nas była wysoka jakość i tradycyjny smak. Współpracując z nimi mamy pewność, że oto zadbają.

Sprzedajecie głównie za pośrednictwem dystrybutorów czy może stawiacie na inny model? W ilu miejscach Komponada jest dostępna dla klientów?

Na ten moment mamy łączony model sprzedaży. Staramy się razem z dystrybutorem  o nowych klientów, a dystrybutor dla nas rozwozi towar. Aktualnie można nas znaleźć w Gdańsku, Gdyni, Sopocie i Poznaniu w około 30 lokalach gastronomicznych.

Wydaje się, że idealnym miejscem na tego typu produkty są wszystkie parki zabaw, aquaparki, szkoły itp. Jesteście tam obecni? Trudno się przebić?

Niestety jeszcze nie, ale dziękujemy za pomysł. Nad tym się jeszcze tak intensywnie nie zastanawialiśmy. Nie chcieliśmy się zamykać tylko na młode grono odbiorców. Rynek jest trudny. Trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości i wytrzymałości, żeby szybko nie odpaść. Myślimy, że pierwszy krok – wbicie w rynek mamy już za sobą, jesteśmy już znani w Trójmieście i niektórych innych miejscowościach. Istnieją już pierwsi fani Komponady i coraz częściej dostajemy wiadomości o dostępność w innych miastach lub na wesela – co wszystko bardzo nas cieszy.

Czy w dobie słodzonych gazowanych napojów, stale reklamowanych w mediach trudno jest przekonać do Komponady? Jak docieracie do klientów i czym ich przekonujecie?

Skupiamy się na alternatywnych lokalach, które oddalają się właśnie od tych klasyków jak Coca-Cola lub Pepsi i coraz częściej też szukają nowości dla swoich klientów. Doceniają kreatywność i własny koncept napoju, przez to często są otwarci na nowości. Nasza strategia przekonywania klienta bazuje na jakości, naturalności i smaku, ale bardzo istotny jest też fakt, że nigdy nie istniał jeszcze domowy polski kompot w stylu nowoczesnej lemoniady.

Na rynku jest mnóstwo yerbat, matchas, i lemoniad, które wszystkie nawiązują do obcej kultury. Komponada wiąże się z polską kulturą i tradycją w fajny sposób. Przelaliśmy kompot z babcinej szklanki do nowoczesnej butelki z designerską etykietą, żeby właśnie domowy kompot był zawsze w zasięgu ręki.

Foto: facebook.com/domowykompot

Ile litrów kompotu do tej pory wyprodukowaliście i sprzedaliście?

Z tego powodu że nie mieliśmy zbyt dużego kapitału ograniczaliśmy ilość  pierwszej produkcji do minimum wyprodukowania, a już druga partia była dopasowana do potrzeb sprzedaży. Rozlaliśmy parę tysiący litrów i ćwierć tego sprzedaliśmy. Miesiące listopad do lutego są ciężkim okresem dla zimnych napojów w gastronomii, ale i tak cieszymy się z pierwszych sukcesów. Z nadchodzącą wiosną i latem nasze oczekiwania zwiększają się.

Czy biznes zarabia już na siebie? Od kiedy przychody pokrywają koszty i możecie się rozwijać?

Chcemy się rozwijać, a więc wszystkie zarobione pieniądze zostają w firmie. Na szczęście zarabiamy już na tyle, że większość kosztów jest pokryta. Na konkretną ekspansję będzie potrzebna kolejna inwestycja, ale już mamy coś w planach…

Jeżeli chodzi o rozwój planujemy już konkretnie kolejny smak, bo to nam otworzy kolejne drzwi. Dużo lokalów czeka na powiększoną ofertę, żeby dołączyć nas do swojego menu.  Oczywiście byłoby fajnie powiększyć zasięg w największe polskie miasta. Ciekawągrupą docelowąsą także Polacy mieszkający poza granicami kraju.

Jakie elementy są kluczowe w tego rodzaju biznesie? Jaka jest specyfika tego rynku?

Kluczowymi elementami są innowacja, wytrwałość, ambicja, zdolność do komunikacji i negocjacji oraz kreatywny marketing nad którym się bardzo skupiamy.

Specyfika jest taka, że praca z lokalami gastronomicznymi jest bardzo dynamiczna co ciągle nas nakręca w pozytywnym znaczeniu.
Scena gastronomiczna jest bardzo pomysłowa – spotykaliśmy się już z wegańską pizzerią, lokal w stylu Harry Potter albo lokalem który sprzedaje kolorowe burgery. W Polsce rynek napojów alternatywnych dopiero się rozwija i cieszymy się bardzo, że możemy brać w tym udział. Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBinzes.pl

 

Komentarze

Avatar

ssss

3 kwietnia 2018 Odpowiedz

mam nadzieję że buteleczka w lokalach nie kosztuje 8 zeta jak inne nasze polskie super zdrowe i naturalne napoje bo niektórzy z cenami ostro pojechali jakby nie wiadomo co sprzedawali…brawa za pomysł i życzę sukcesów !

Avatar

Abdul

5 kwietnia 2018 Odpowiedz

Babcie niestety nie używały stewii do kompotu.
Przepraszam, ale nie. Pomysł bardzo fajny, ale stewia go dyskwalifikuje. Bo wszystko musi być „fit”

Avatar

Maria

9 czerwca 2018 Odpowiedz

Bardzo ciekawy pomysł i mam nadzieję że uda mi się znaleźć napój w sklepie gdy tylko wrócę do Polski.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*