Dwójka Polaków sprzedaje pluszowe narządy w internecie

Promotor transplantologii i praktykująca lekarka postanowili połączyć medyczne doświadczenie z zupełnie obcą im branżą. Z tej mieszanki wybuchowej powstały pluszowe serca, nerki czy wątroby, które sprzedają pod nazwą The Organs. Szyte w Polsce organy wysłali już między innymi do Meksyku, Peru, USA, Australii.

Grzegorz Marynowicz: Skąd pomysł, by zająć się produkcją zmęczonej macicy, wesołego serca czy wkurzonego żołądka?

Paweł Klikowicz : Sprzedajemy narządy, ale spokojnie w pełni legalne bo zrobione z pluszu. Co więcej, są one wypełnione samą miłością. W końcu motto Lovely & Legal zobowiązuje. Pomysł handlem organami wziął się z tego, że Paweł od lat promuje transplantację w ramach kampanii Dawca.pl i współpracował wcześniej z Pluszektorium i gdy pojawiła się możliwość przejęcia biznesu to razem z Julią, która jest lekarzem stwierdzili że spróbują rozkręcić nowy biznes. Nie boimy się wyzwań.

Rozumiem, że od idei do realizacji minęło trochę czasu. Jak wyglądały początki? Ile zainwestowaliście na starcie?

Początki były bardzo ciekawe, dlatego, że jesteśmy z branży medycznej i otwarcie nowego biznesu opartego o e-commerce oraz tworzenie tekstyliów wiązało się z dużą dozą nauki oraz logistyki. Jednakże jesteśmy na tyle zorganizowani, że The Organs otworzyliśmy 27 listopada 2017 roku, a prace nad nim rozpoczęliśmy na początku października 2017.

O ile pamiętam to zaczynaliście pod nazwą Pluszektorium? Skąd decyzja o zmianie nazwy na The Organs?

Wcześniej było Pluszektorium, które prowadziła Agnieszka Nieradka. W październiku 2017 przejęliśmy tą markę i zaczęliśmy analizować w jaki sposób chcielibyśmy prowadzić ten biznes. Zmiana nazwy na The Organs wyniknęła z naszego podejścia, że nie chcemy działać lokalnie a globalnie – zatem od samego początku założyliśmy ekspansję na cały świat. Druga sprawa, szukaliśmy koncepcji by przeprowadzić rebranding nie tylko nazwy ale również produktów biorąc pod uwagę nowe pomysły, które chcemy wdrożyć. Postawiliśmy na jakość, dlatego zmieniliśmy materiały z których są produkowane organy, dopracowaliśmy organy pod względem anatomii, usystematyzowaliśmy wygląd minek oraz przygotowaliśmy koncepcję rozwoju marki na kilka lat do przodu.

Sami szyjecie swoje pluszowe organy?

Tak, narządy są szyte w Polsce przez krawcową z którą współpracujemy. Dzięki temu mamy kontrolę nad każdym etapem produkcji od zakupu materiału, haftu buzi do szycia. Zależy nam na wysokiej jakości.

Na zdj „wesoła banda”

Być może coś ze mną nie tak, ale szczerze mówiąc nie kupiłbym dziecku takiej maskotki:) Kto jest zatem Waszym klientem? Macie jakiś jego profil, charakterystykę Jak się pozycjonujecie na rynku?

Jesteśmy jednym takim producentem w Europie, jak i w większej części globu. Grono naszych klientów jest zróżnicowane, dlatego że nasz produkt jest unikatowy i pozwala na ciekawe wykorzystanie. Klientem indywidualnym są zazwyczaj ludzie młodzi, którzy kupują serce dla swojej drugiej połówki, prezentują sobie np. zapasową wątrobę na urodziny. Zapasowy mózg to ważny atrybut dla studenta na okres sesji. Płuca palacza to doskonały sposób na zwrócenie uwagi na problem jakim jest właśnie palenie papierosów przez osobę na której nam zależy. Ale kupują go również rodzice dla swoich dzieci by tłumaczyć jak działa ciało ludzkie lub zwracać uwagę na to że trzeba o nie dbać – np. myć zęby.

Kiedy spojrzymy na ten produkt z perspektywy biznesu firm farmaceutycznych, medycznych czy marketingowych to okaże się, że jest to niestandardowy ale ciekawy gadżet reklamowy – bo długopisy, pendrive, fartuchy czy inne produkty nie są już tak atrakcyjne.

Warto też wspomnieć, że oprócz tego, że produkujemy te organy to edukujemy naszych odbiorców z zakresu zdrowia by prawdziwe organy służyły nam jak najdłużej. Prowadzimy też bloga medycznego, który jest dostępny na naszej stronie.

Sprzedajecie głównie za pośrednictwem Internetu? Czy The Organs dostępne są także w sklepach stacjonarnych?

Aktualnie naszym kanałem dystrybucji na dzień dzisiejszy jest sklep internetowy na stronie https://theorgans.shop/. Myślimy jednak nad współpracą B2B aby nasze produkty były szerzej dostępne. Mamy nadzieję, że nastąpi to w przyszłości.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Rozumiem, że sprzedajecie również poza Polskę? Jaki odsetek przychodów generuje Polska a jaki zagranica? W jakich krajach The Organs są najczęściej kupowane?

Internet i media społecznościowe które prowadzimy pozwalają dotrzeć z produktami na całym świecie. Kilkadziesiąt naszych organów trafiło już między innymi do Meksyku, Peru, USA, Australii oraz krajów europejskich. Jest to na razie mały odsetek wszystkich zamówień ale wdrażamy działania marketingowe skupione na dotarciu do klientów z zagranicy. Ciężko jeszcze określić czy dany kraj interesuje się tylko jednym narządem, ale do Meksyku trafiło najwięcej macic, które są najczęstszym narządem kupowanym przez zagranicznych klientów. Zaraz za macicą plasuje się ząb oraz nerka.

Proszę powiedzieć coś o liczbach? Ilu klientów do tej pory obsłużyliście? Ile osób w tej chwili pracuje w firmie? Ile materiału zużywacie itp.

Od początku działalności zrealizowaliśmy zamówienia dla ponad 1500 klientów. Warto jednak zwrócić uwagę, na fakt, że klienci wracają do nas i zamawiają kolejne produkty by uzbierać całą kolekcję narządów. Najbardziej nas jednak cieszą wiadomości czy wpisy od klientów chwaląc naszą jakość produktów jak również personalizację dołączanych wiadomości.

Firma jest mała, bo tworzą ją dwie osoby – Paweł Klikowicz i Julia Piątek, które na bieżąco obsługują cały sklep, marketing oraz nadzorują produkcję. Do naszego zaplecza należy też dołączyć 3 osoby które realizują dla nasz szycie, haftowanie oraz wspierają graficznie. Ciekawostką jest, że do tej pory zużyliśmy już ponad 550 metrów materiału i 300 kg kulki silikonowej.

Na zdjęciu pluszaki „zmęczona macica” i „wkurzony żołądek”

Czy biznes zarabia już na siebie? Od kiedy przychody pokrywają koszty i możecie się rozwijać?

Początkowe miesiące były okresem pokrywania zainwestowanych środków ale i inwestowania w nowe produkty .Po pół roku okazało się, że zerujemy się i aktualnie zysk przeznaczamy na rozwijanie naszego asortymentu, ponieważ nie chcemy się zatrzymać tylko na produkcji organów.

Jakieś dziwne, nietypowe życzenia klientów się zdarzają?

Najczęściej są to prośby o dodanie ulotki, dedykacji czy też haftu firmy (np. kliniki stomatologicznej). Z ciekawszych nietypowych zamówień to zgłosili się do nas studenci stomatologii z Poznania, że chcą zrobić haft „Dziękujemy” na wesołym zębie dla swojej wykładowczyni. Ostatnio zaś otrzymaliśmy prośbę od klienta o zrobienie niebieskiego serca dla Swojej ukochanej. Lubimy robić takie rzeczy bo wiemy, że prezent spowoduje pozytywne emocje, a na tym nam zależy!

Jakie elementy są kluczowe w tego rodzaju biznesie? Co jest przeszkodą co zaletą? Jaka jest specyfika tego rynku?

Zgranie zespołu, zaufanie kontrahentów i logistyka wszystkich działań to podstawa. Przeszkodą z którą się będziemy się musieli zmierzyć w nadchodzącym okresie to skalowanie biznesu. Zamówień jest coraz więcej więc pojawiają się nowe wyzwania np. wynajem lokalu na magazyn oraz pracownię.

Czy planujecie kolejne produkty lub może nowe marki? Jakie macie plany rozwoju biznesu?

Oczywiście! Produktów mamy zaplanowanych bardzo dużo. Są one związane z profilem The Organs. Oprócz narządów wprowadziliśmy breloki (czyli mini narządy) oraz plakaty zaprojektowane przez Julię. Ostatnio pojawiły się skarpety inspirowane naszymi organami. Szykujemy kolejne produkty, które mamy nadzieję trafią w gusta obecnych i nowych klientów. Chcemy też postawić na innowacje i edukację. są to jednak projekty, które będą wymagać dużych nakładów finansowych więc są odłożone w czasie ale koncepcyjnie już pracujemy nad nimi.
Aktualnie stawiamy głownie na poszerzenia asortymentu oraz skupiamy się nad ekspansją na rynki zagraniczne.

Co sprzedaje się najlepiej? Jakie są bestsellery?

Liderem w tej kategorii jest serce ale zaraz za nim plasuje się nerka i macica.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*