Gastronomia miała być zamknięta na dwa tygodnie. Mija czwarty miesiąc bez klientów

Choć trudno w to uwierzyć to gastronomia jest nieczynna już od… 4 miesięcy! To oznacza, że od 124 dni restauracje i kawiarnie mogą serwować swoje produkty tylko na wynos lub z dowozem. To czasy, gdy kilka tysięcy lokali zakończyło działalność, inni przedsiębiorcy dramatycznie się zadłużają. Według ostatnich szacunków pracę w gastronomii w pierwszym półroczu tego roku może stracić nawet 250 tysięcy osób.

Fot. Pexels

Sytuacja tej branży jest dramatyczna. Przedsiębiorcy prowadzący działalność gastronomiczną są początkiem łańcucha długów na który składają się także dostawcy, producenci żywności czy podmioty obsługujące lokale.

Restauracje notują spadki przychodów rzędu 80-90%

Gastronomia znajduje się na czele branż, które najboleśniej odczuwają skutki lockdownu. Restauracje są nieczynne od 24 października. Wiele lokali bardzo boleśnie odczuło wiosenne zawieszenie, zamknięcie jesienią uruchomiło spiralę zadłużenia, która doprowadziła do bankructwa wiele firm: – Gastronomia, hotelarstwo oraz budownictwo to panteon branż wobec których najczęściej dochodzi do windykacji. Gastronomia to gospodarcza sieć połączeń. Jeżeli w złej kondycji jest restauracja to pieniędzy nie dostają także dostawcy, producenci, firmy leasingowe. Spirala zadłużenia w tej branży kręci się jak świder i nic nie wskazuje na to, by najbliższe miesiące przyniosły jakąkolwiek poprawę.

Najpoważniejsze problemy mają lokale luksusowe, które oferują dobrej jakości jedzenie z drogich produktów. Te firmy nie mogą pozwolić sobie na serwowanie np. owoców morza z dowozem, bo to jest ubytek na jakości, którego konsumenci nie wybaczą. Prowadzimy obecnie kilkadziesiąt postępowań windykacyjnych wobec kawiarni i restauracji. To były zwykle lokale, które dobrze lub bardzo dobrze radziły sobie poza pandemią. Nie znam branży, która mogłaby nie generować przychodów przez cztery miesiące i dobrze działać. Spadki w tej branży sięgają 80-90% – mówi Prezes Grupy AVERTO Małgorzata Marczulewska. – Jakoś radzą sobie fast foody, obiady domowe i lokale z pizzą. To jest jednak kwestia nie jakości, ale prostej obsługi tych dań i możliwości formułowania oferty na wynos – dodaje.

„Rozmowy windykatorów z restauratorami mają często bardzo dramatyczny charakter”. Liczba windykacji wzrosła o 500%

Na koniec roku 2020 szacowane długi branży gastronomicznej sięgały 281 milionów złotych. Teraz ta kwota może przekraczać już grubo ponad 300 milionów złotych. Ostatnie informacje pokazują, że nawet co piąta restauracja może nie przetrwać dalszych obostrzeń. Sytuacja restauratorów jest dramatyczna. W samym Szczecinie widzimy prawdziwy pogrom znikających restauracji i kawiarni. Nie ma tygodnia bez informacji, że ktoś zakończył działalność. Zadłużenie rośnie, a restauratorzy nie mogą liczyć na pomoc: – Rozmowy windykatorów z restauratorami mają często bardzo dramatyczny charakter. To ludzie bardzo dumni ze swojej pracy, często czują bezsilność, że ich zamknięcie trwa, a oni nie znajdują racjonalnego uzasadnienia dlaczego tak się dzieje. Ilość windykacji wobec restauratorów w porównaniu z rokiem 2019 wzrosła o ponad 500%. Wcześniej takich spraw było kilkanaście rocznie. Teraz kilkaset.

Trudną sytuację mają również pracownicy gastronomii: Tysiące osób straciło pracę lub etaty. W wielu restauracjach pozostała tylko podstawowa obsada i to na najniższych wynagrodzeniach. Frustracja jest gigantyczna. Nie zapominajmy, że składową pensji w restauracjach jest napiwek. Nie ma klientów to nie ma napiwków. To jest trudny czas nie tylko dla restauratorów, ale i pracowników gastronomii – dodaje Prezes Marczulewska.

Małgorzata Marczulewska

AVERTO

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*