Jak zorganizować dobrą kampanię crowdfundingową?

W kampanii crowdfundingowej pieniądze oczywiście są ważne, ale dzięki temu, że wychodzisz globalnie ze swoim projektem, dostajesz feedback od ludzi z każdej strony świata. To jest chyba najbardziej cenne, bo pozwala jeszcze lepiej dopracować finalny produkt. Dzięki zbiórce zgłaszają się do Ciebie zainteresowani Twoim produktem dystrybutorzy z każdego zakątka świata, co potem po crowdfunfingu pozwala rozkręcić tak ważną sprzedaż – mówi Mateusz Zelek, którego projekt niedawno zakończył kampanię na platformie crowdfundingowej Indiegogo.com. Pomysłodawca elektronicznego czujnika powietrza Emerald Air opowiada o swoim pomyśle oraz o tym, jak zrealizować skuteczną zbiórkę wykorzystując crowdfunding.


Grzegorz Marynowicz: Powiedz proszę czym jest Emerald Air i jak zrodził się pomysł na stworzenie takiego urządzenia? 

Mateusz Zelek: World Health Organization szacuje, że obecnie ponad 300 milionów ludzi cierpi na astmę, a ponad 90% z nich jest również alergikami. W rezultacie dzieci opuszczają ponad 14 milionów dni szkolnych rocznie. W dzisiejszych czasach do 90% naszego życia spędzamy w pomieszczeniach zamkniętych. Powietrze, którym oddychamy jest ponad 8-10 razy bardziej zanieczyszczone niż na zewnątrz i  często zawiera ponad 600 szkodliwych substancji chemicznych. Źródłami są m.in.: materiały wykończeniowe, kserokopiarki, produkty spalania, dym tytoniowy, sprzątanie czy procesy ludzkiej przemiany materii.

Wszystkie te czynniki prowadzą do powstania tzw. Syndromu Chorego Budynku. Syndrom ten prowadzi m.in.: do powstawania astmy, alergii, obniżenia odporności, złego samopoczucia, bólu głowy czy stanów zapalnych oczu i skóry. Obecnie 1 na 3 dzieci cierpi z powodu chorób astmatycznych oraz alergii. Emerald to mały, elektroniczny nos, który mierzy temperaturę, wilgotność i ciśnienie powietrza w trosce o komfort i bezpieczeństwo ludzi, a co najważniejsze lotne związki organiczne – szkodliwe alergeny, powodujące bóle głowy, spadek produktywności, podrażnienia oczu, nasilanie alergii, astmy i chorób zapalnych układu oddechowego. To tak jakby mieć przenośne laboratorium powietrza w swoim domu czy biurze.

Jak działa Wasz wynalazek?

Urządzenie połączone jest z aplikacją mobilną, która pokazuje wszystkie parametry mikroklimatu w czasie rzeczywistym, informuje o przekroczeniu np. zanieczyszczenia powietrza, mówi jakie związane są z tym konsekwencje oraz daje wskazówki jak można poprawić jakość powietrza w pokoju dziecka, salonie, sypialni czy biurze.Użytkownik może dokonać szybkiego testu poprzez przyłożenie dłoni do urządzenia. Gdy Emerald zapali się na zielono, mamy pewność, że jakość powietrza jest wysoka. Natomiast kolor czerwony-niską i konieczność zareagowania na zagrożenie. Do komunikacji z telefonem/tabletem/smartwatch’em Emerald wykorzystuje technologię smart bluetooth low energy. Urządzenie działa bez konieczności ładowania akumulatora nawet do 2 miesięcy. Czujnik jest łatwy do zamontowania- montujemy go na ścianie za pomocą specjalnej naklejki z magnesem.
Jak powstawał prototyp i kolejne udoskonalone wersje urządzenia? Ile kosztowały formy? Jak budowaliście sam czujnik analizujący jakość powietrza?

To zawsze jest praca iteracyjna. Robisz pierwszy prototyp płytki, testujesz ją i wyłapujesz błędy do eliminacji. Nanosisz poprawki na kolejną wersję płytki i znów testujesz jej działanie, by nanieść kolejne poprawki. Często jest od 3-5 takich pętli iteracyjnych, by finalna już wersja produkcyjna urządzenia była wolna od wad. Średnio faza R&D każdego projektu technologicznego to okres pomiędzy 12-18 miesięcy.

Formy można zrobić różne. Na produkcje krótkoseryjne do 100 tys. sztuk lub takie, które mają wytrzymać kilka milionów wyprodukowanych obudów. Cena formy może wachać się od 30 – 200 tys zl. w zależności od stopnia skomplikowania obudowy. Nasz czujnik testowaliśmy w wielu miejscach takich jak: domy, biurowce, hotele, restauracje, środki komunikacji miejskiej, porównując wskazania naszego urządzenia ze przemysłowym sprzętem pomiarowym, którego cena to ok. 20 tys zł. Udało nam się, dzięki specjalnie zaprojektowanym algorytmom dojść do miejsce, gdzie wyniki pomiarów z Emeralda i profesjonalnego sprzętu maksymalnie różnią się o 5 %. To nasz duży sukces.

Ile środków pochłonęło doprowadzenie produktu do obecnego stanu? Czy projekt realizujecie wyłącznie z własnych pieniędzy czy może macie albo szukacie inwestora?

Wdrożenie gotowego hardwarowego produktu technologicznego wraz z aplikacjami mobilnymi na system ios i android to koszty rzędu 300 – 500 tys zl, w zależności od stopnia skomplikowania technologii. Projekt początkowo realizowaliśmy z własnych środków. Gdy udało nam się wygrać kilka konkursów startupowych, stworzyć funkcjonalny prototyp, pozyskaliśmy inwestora do spółki, dzięki czemu mogliśmy pójść do przodu znacznie szybciej.

Kto jest w zasadzie Waszym docelowym klientem? Komu chcecie sprzedawać swój produkt?

Praktycznie każdy człowiek na świecie, bo każdy chce oddychać świeżym powietrzem  Obecnie skupiamy się na rozwoju sprzedaży w segmencie B2C, gdzie nasze urządzenie głównie adresujemy do osób chcących zadbać o zdrowie i samopoczucie swojej rodziny. Natomiast z kolejnym kroku chcemy rozwinąć naszą technologię i dostosować ją do zastosowań typowo B2B, gdzie będziemy instalować całą sieć czujników w dużych biurowcach i sprzęgać ją z istniejącymi systemami BMS, by osiągnąć jeszcze wyższą sprawność energetyczną budynków i poprawić samopoczucie osób przebywających w obiekcie.

Niedawno zakończyliście zbiórkę na platformie crowdfundingowej Indiegogo.com. Dlaczego wybraliście ten serwis, a nie np. Kickstarter?

Podczas wyjazdu do Tel Avivu poznaliśmy osoby pracujące dla Indiegogo tam na miejscu. Pokazaliśmy im nasz produkt i stwierdzili, że idealnie nadaje się na crowdfunding i chcą nam pomóc przy zbiórce. Mieliśmy bezpośredni support osób z Izraela oraz San Francisco, na co w przypadku Kickstartera nie mogliśmy liczyć. Kolejnym powodem jest fakt, że na indiegogo można odpalić zbiórkę, mając spółkę zarejestrowaną w Polsce, czego kickstarter nie oferuje oraz mamy możliwość wyboru opcji flexible funding, czyli ile uda nam się zebrać tyle jest nasze, podczas gdy na kickstarterze jest „all or nothing”.

 

Czy celem kampanii były tylko pieniądze czy może bardziej chodziło o promocję i pozyskanie kontaktów?

Wszystko po trochę. Pieniądze oczywiście są ważne, ale dzięki temu, że wychodzisz globalnie ze swoim projektem, dostajesz feedback od ludzi z każdej strony świata, co jest chyba najbardziej cenne, bo pozwala jeszcze lepiej dopracować finalny produkt. Również dzięki temu zgłaszają się do Ciebie zainteresowani Twoim produktem dystrybutorzy z każdego zakątka świata, co potem po crowdfunfingu pozwala rozkręcić tak ważną sprzedaż.

Powiedz proszę jak od strony proceduralnej wygląda uruchomienie kampanii na Indiegogo.com? Czy jest to skomplikowane?

To bardzo proste. Zakładasz konto na indiegogo.com i wypełniasz po kolei wszystkie moduły profilu dodając opis, zdjęcia, film i kwotę jaką chcesz zebrać wraz z datą startu i końca kampanii. Potem już tylko klikasz magiczny przycisk „start your campaign” i zaczyna się walka.

Z Twojego doświadczenia po przeprowadzonej kampanii. Co poradziłbyś osobom, które myślą o uruchomieniu zbiórki na swój projekt właśnie na Indiegogo? Na co muszą zwrócić uwagę? Czego unikać?

Przed każdą akcją crowdfundingową trzeba dokładnie policzyć ile pieniędzy potrzebujemy zebrać i kiedy będziemy w stanie dostarczyć produkty do osób, które nas wsparły. Ważna jest też rozpoznawalność projektu przed samym startem kampanii, by w momencie odpalenia jej jak największa grupa osób wsparła nasz projekt. To pozwala trafić na stronę główną i dotrzeć do jeszcze większej społeczności.

Wam udało się finalnie zebrać 8,7 tys. dolarów przy celu ustalonym na poziomie 30 tys. dolarów. Jak oceniasz ten wynik i na co wystarczą zebrane środki? Czy oprócz pieniędzy zebrałeś wartościowe kontakty i feedback, które mogą zaowocować współpracą np. globalną?

Z wyniku jesteśmy zadowoleni. Pozwoli nam to sfinansować pierwszą partię produkcyjną naszych sensorów i dostarczyć ją do klientów. Dokładnie, większą wartością naszym zdaniem jest tutaj feedback i kontakty, które dzięki całej akcji pozyskaliśmy.

Czy z perspektywy czasu coś w Waszej kampanii coś zrobiłbyś inaczej?

Hmm, być może wydalibyśmy jeszcze większą kwotę na PR za granicą , szczególnie w USA.

Jakie macie najbliższe plany związane z Emerald Air? Sprzedaż, promocja, nowe funkcjonalności?
Wyprodukować pierwszą partię urządzeń i dostarczyć ją we wrześniu do osób, które nas wsparły. Obecnie skupiamy się na budowaniu sieci sprzedaży naszego produktu, by trafił na półki jeszcze jesienią tego roku. Rozmawiamy z kilkoma dużym dystrybutorami, więc jesteśmy dobrej myśli.

– Polak, który zebrał 600 tys. funtów na Kickstarterze opowiada, jak się to robi

– Pomysł na grę Polaka zebrał 1,8 mln dolarów na Kickstarterze

Dziękuję za rozmowę