Młodzi gniewni postawili na własny biznes

Są młodzi i gniewnie nastawieni do każdej konkurencji. Do tego zarabiają niezłe pieniądze. Jak wystartowali z biznesem bez dużej gotówki? Własna firma to marzenie niejednego absolwenta. Przekuć to marzenie w rzeczywistość jest jednak znacznie trudniej. Brak pieniędzy, wysokie podatki czy oprocentowanie kredytów to tylko niektóre zapory, jakie według raportu Fundacji Polska Przedsiębiorcza mogą zablokować na starcie nawet najbardziej ambitny biznesplan.

Mimo niesprzyjających warunków badania pokazały, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba młodych przedsiębiorców wzrosła prawie sześciokrotnie. Wniosek? Polski absolwent ma nosa do interesów.

Tygrysy e-biznesu

To, że młodzi ludzie chcą rozwijać pierwszą firmę w Internecie, nikogo nie dziwi. Prym wiodą powstające jak grzyby po deszczu sklepy internetowe. Jak wynika z opublikowanego pod koniec lipca raportu Gemius SA, już 66% internautów deklaruje, że chociaż raz zrobiło zakupy w sieci: w sklepach internetowych i na aukcjach. Obok tych, którzy próbują sił w sprzedaży, działają też e-PR-owcy – kreatorzy wizerunków firm w Internecie. To, co skłania ich do prowadzenia wirtualnego biznesu, to z pewnością niskie koszty.

– Do założenia naszego konsorcjum wystarczył laptop i biuro z dobrym łączem internetowym – wylicza Wojciech Karolczak, współwłaściciel agencji interaktywnej nanoArts. Ale istniejąca od roku działalność absolwentów UJ to przede wszystkim zasługa ich umiejętności i konsekwencji. Dlaczego mimo kryzysu dobrze radzą sobie na rynku? W ofercie firmy można znaleźć nie tylko projektowanie stron WWW czy przygotowanie oprogramowań. Młodzi przedsiębiorcy zbyt dobrze wiedzą, że konkurencja w biznesie internetowym ciągle rośnie. Dlatego swoim klientom pomagają też z promocją i handlem elektronicznym.

Ciekawym rozwiązaniem biznesowym w nanoArts było uruchomienie biura coworkingowego. Całe przedsięwzięcie polega na ściągnięciu do firmy tzw. wolnych strzelców, którzy do tej pory pracowali na własny rachunek w domach. W ramach coworkingu spotykają się w jednym miejscu i pracują nad wspólnymi projektami. Wojciech pytany o rady dla absolwentów, którzy marzą o sukcesie w tej branży, odpowiada krótko: – Podstawą są kontakty, a ich zdobycie jest największym kosztem i wartością. Dlatego też zaznacza, że bardzo przydaje się członkostwo w jednym z biznesowych klubów.

Ale aby odnieść sukces na wirtualnym rynku, najpierw trzeba znaleźć niszę. Ta sztuka udała się Edycie Przybyłko i Robertowi Rachwałowi. Ich autorski pomysł na zarabianie gotówki to strona internetowa e-solarium.pl, promująca solaria w kilku miastach Polski. Swój biznesplan zamknęli w 4 tys. zł. Dziś zyski czerpią zarówno z początkowych wpisów, jak i późniejszych reklam właścicieli salonów.

Przygotowania do projektu rozpoczęły się w marcu tego roku, a serwis ruszył pełną parą już miesiąc później. – Wiedzieliśmy, że będziemy jedyni na rynku, pozostawało pytanie o zapotrzebowanie na nasze usługi – wspomina Edyta. Po 4 miesiącach zmagań wiadomo już, że projekt był strzałem w dziesiątkę. O ile na początku celem biznesu było zgromadzenie w serwisie klientów jedynie z terenu Krakowa, dziś twórcy portalu podbijają Wrocław, Warszawę i planują dalszy rozwój z kierunkiem na Śląsk.

Nie spoczywają na laurach, ale ciągle myślą też o tym, jak zwiększyć atrakcyjność strony. – Każdy użytkownik naszego serwisu prócz informacji o miejscach do opalania znajdzie spory pakiet artykułów dotyczących zdrowia i urody oraz konkursy z kosmetykami do pielęgnacji – wylicza Robert.

Pod inkubatorem

Wszystkim, którzy mają gotową wizję firmy, ale brak im odwagi na konfrontację z rynkiem w pojedynkę, z pomocą przychodzą Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. To najlepszy od kilku lat barometr sukcesów polskich absolwentów. Organizacja jest obecnie największą w Polsce instytucją wsparcia dla młodych biznesmenów.

Pomoc polega m.in. przejęciu księgowości firmy, udzielaniu porad prawnych czy wyszukiwaniu funduszy na przyszłe inwestycje. W ramach fundacji istnieją już 34 inkubatory, w których swoją działalność rozpoczęło ponad 2,5 tys. firm. Najczęściej są to biznesy związane z nowymi technologiami: sklepy internetowe, portale, wirtualne agencje reklamowe, wyszukiwarki.

if (document.getElementById('adKontekst_0')==null) {
var adKontekst_pola=new Array;
document.write('’);
}
var adc_i=adKontekst_pola.length;
document.write(„

„);
adKontekst_pola[adc_i]=new Object();
adKontekst_pola[adc_i].nazwa=”adKontekst_”+adc_i;
adKontekst_pola[adc_i].typ=201;
adKontekst_pola[adc_i].r=1;
adKontekst_pola[adc_i].c=3;
adKontekst_pola[adc_i].x=571;
adKontekst_pola[adc_i].y=90;
adKontekst_pola[adc_i].naroznik_lewy_gorny = 3; adKontekst_pola[adc_i].naroznik_prawy_gorny = 3; adKontekst_pola[adc_i].naroznik_lewy_dolny = 3; adKontekst_pola[adc_i].naroznik_prawy_dolny = 3; adKontekst_pola[adc_i].spacing=4; adKontekst_pola[adc_i].scalenie=2;
adKontekst_pola[adc_i].paleta=new Object();
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_tlo=”#FFFFFF”;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_tytul=”#000066″;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_opis=”#000000″;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_url=”#000000″;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_naglowek=”#000000″;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_tlo_naglowka=”#FFFFFF”;
adKontekst_pola[adc_i].paleta.kolor_ramki_naglowka=”#4B4B4B”;
adKontekst_pola[adc_i].metka=”text”;
adKontekst_pola[adc_i].czy_url=false;
adKontekst_pola[adc_i].id_koloru_metki=”2″;
adKontekst_pola[adc_i].nform=8;
// –>

W tym gronie odnaleźć można tak trafne pomysły jak Photoblog.pl – internetowy pamiętnik ze zdjęciami, czy elektroniczną archiwizację starych dokumentów Scandoc. Jedną z wiodących w rankingu inkubatorów firm jest też salon z butami do tanga. Jego pomysłodawczyni Aleksandra Teresińska wspomina, że idea biznesu narodziła się z potrzeby.

Właścicielka sklepu Butango tańczy już od dwóch lat i przez ten czas poznała dobrze oczekiwania swoich klientek. – Do tej pory można było albo zaryzykować i sprowadzać obuwie z Buenos Aires, albo wybrać się na zagraniczne zakupy. Mój salon z argentyńskim obuwiem do tanga to pierwsza taka oferta na rynku w całej Polsce – tłumaczy.

Dziś wszystkim, którzy podzielają jej pasję, oferuje ręcznie robione szpilki i buty męskie, przygotowywane w zaprzyjaźnionej manufakturze. Aleksandra przyznaje też, że dzięki uzyskanej z AIP pomocy w sprawach biurokratycznych mogła spokojnie skoncentrować na biznesie.

Pod inkubatorem wyrósł też Geniusz Loci – autorski pomysł Natalii Bokuń i Jana Kubisy. Ich patent na zarabianie pieniędzy jest nietypowy – podróże w czasie. Oferują dostarczenie materiałów i pamiątek – zdjęć, filmów, dokumentów – z każdego zakątka Polski wskazanego przez klientów. Targetem młodych przedsiębiorców jest nie tylko Polonia, ale każdy, kto z różnych powodów nie może osobiście wybrać się w sentymentalną wycieczkę. Jak się to odbywa?

Zainteresowany usługami przekazuje zespołowi Genius Loci wszystkie istotne informacje wraz z wytycznymi, co w danym mieście jest dla niego ważne. Ekipa namierza podaną lokalizację, dociera na miejsce i w 3 dni zbiera dostępne materiały. W grę wchodzi nie tylko sfotografowanie i nakręcenie filmu z okolicy. – Jesteśmy także w stanie odszukać unikalne pamiątki, wycinki prasowe czy nagrać rozmowę ze znajomymi z przeszłości – dodają. Swoim klientom proponują też przygotowanie wyjątkowej animacji pokazującej historię rodziny. Wszystko zamykają w formę tradycyjnego albumu lub e-booka czy strony WWW.

Niestety największą barierą okazało się dotarcie do klientów. Twórcy Geniusz Loci nie dali jednak za wygraną i cały czas rozbudowują kontakty z organizacjami polonijnymi. W tym roku wchodzą też na rynek z nową inicjatywą – ekologiczną agencją reklamową Ekomotywa. Chcą dostarczać klientom przyjazne środowisku, innowacyjne produkty i usługi reklamowe. Znając determinację młodych przedsiębiorców, to zapowiedź kolejnego biznesowego hitu.

Na ratunek sprawdzony pomysł

Jeśli brak ci podobnej nowatorskiej idei, a czujesz, że własny biznes to twoje przeznaczenie, skorzystaj z franczyzy. Na czym to polega? Dzięki umowie franczyzowej możesz stać się właścicielem sklepu lub wykonawcą usług powszechnie znanej marki. I tak, aby zostać menedżerem GetinBanku, założyć sklep w sieci Awans czy zarządzać punktem Telepizzy, wystarczy zakup licencji. W ramach tej umowy możesz nie tylko liczyć na używanie znanego logo, ale mieć możliwość korzystania ze stałej pomocy handlowej i technicznej franczyzodawcy.

To oferta na każdą kieszeń. Aż 30% systemów opartych na tym patencie zamyka się w kwocie 50 tys. zł. – Koszty „uczestnictwa” dzielą się na dwie grupy – tłumaczy Marcin Olszewski, który swoją placówkę Eurobanku założył dwa lata temu. – Koszty „wejścia”, jak umeblowanie i wyposażenie placówki, w wysokości ok. 24 tys. zł i koszty adaptacji lokalu (remont, dostosowanie wizualizacji, montaż zabezpieczeń, instalacji alarmowych itd.), które w moim przypadku wyniosły ok. 20 tys. zł – wyjaśnia.

Do tego doliczyć trzeba jeszcze opłaty bieżące związane z działalnością placówki, jak wynajem lokalu, media, reklama czy płace pracowników, i związane z tym opłaty do ZUS i US. Ale zwrot inwestycji jest niemal gwarantowany. Dowodem na sukces tego rozwiązania jest jego rosnąca popularność w naszym kraju. W 2008 r. przybyło 4,4 tys. małych i średnich przedsiębiorstw działających na licencji franczyzowej. PROFIT system szacuje, że w tym roku powstanie ich kolejne 3,5 tys. Kolejni absolwenci rozpoczną więc swój pierwszy biznes.

– Jak powstają studenckie fortuny?

Joanna Bucior

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*