Na pomysł wpadli w czasie studiów. Nie chcieli płacić za notatki

Kiedy zdecydowali się na założenie własnego biznesu byli „młodzi, piękni, bez dzieci i kredytów”. Inspiracją do uruchomienia firmy była potrzeba niepłacenia za studenckie notatki. Od startu firmy minęły 3 lata i w tym czasie projekt przeszedł kilka zwrotów, ale wizja pozostaje wciąż ta sama. Rozwijają sieć samoobsługowych punktów do druku.

Drukarka Zeccer oraz powiązana z nią aplikacja

O genezie pomysłu, trudnych i modelowych początkach projektu, zmianach na rynku ksero i druku oraz radach dla osób myślących o własnym biznesie opowiada Mateusz Materna, CEO firmy Zeccer.

Czym się zajmujecie i kiedy firma rozpoczęła działalność?

Zeccer to sieć samoobsługowych punktów druku oraz urządzeń wielofunkcyjnych zlokalizowanych w sklepach, uczelniach, galeriach handlowych czy akademikach. Sieć punktów budujemy na dwa sposoby. Pierwszy to fizyczne wdrożenie drukarki, a drugi to podpięcie oprogramowania do istniejącej infrastruktury np. w bibliotece czy w co-worku. Chcemy wpasować się w trend drukowania poza domem. W gospodarstwach domowych coraz rzadziej mamy dostęp do drukarki, a jednak od czasu do czasu musimy coś wydrukować. I tutaj z pomocą przychodzi Zeccer – sieć punktów druku dostępnych w wielu punktach miasta. W marcu 2017 roku minęły 3 lata od kiedy zaczęliśmy pracę i testy mające na celu potwierdzenie czy model zadziała.

Skąd w ogóle pomysł, by założyć firmę zamiast pracować na etacie?

Byliśmy młodzi, piękni, bez dzieci i kredytów. Ryzyko założenia własnej firmy było stosunkowo niewielkie. Jako technologiczni zapaleńcy zafascynowani Doliną Krzemową i start-upami chcieliśmy podjąć wyzwanie.

A biznesowa idea zrodziła się w jakich okolicznościach?

Obecna idea Zeccera to następstwo wielu niepowodzeń i błędów oraz elementów, które zagrały. Sama idea zrodziła się z potrzeby do…. niepłacenia za studenckie notatki. Startowaliśmy na rynek jako agencja reklamowa, która sprzedawała reklamy na studenckich wydrukach z własnych maszyn ulokowanych na uniwersyteckich kampusach. Zeccer to ten przykład start-upu, który zaliczył kilkanaście zwrotów. Wizja pozostaje cały czas taka sama, spójna, jednak model biznesowy, segmenty rynku czy sama wartość, którą dostarczamy uległy wielokrotnie zmianie.

Jak Zeccer działa w praktyce krok po kroku? Ważną częścią jest aplikacja?

Tak, w większości naszych punktów, aby skorzystać z maszyny niezbędna jest aplikacja, która pełni funkcję pilota do drukarki. Obecnie dostępna jest na platformę Android oraz iOs. Po zalogowaniu się do aplikacji w łatwy sposób dodajemy plik do druku z telefonu lub usług typu Dropbox czy Google Drive. Możemy dokonać podstawowych ustawień wydruku czy też zmienić na wydruk kolorowy. Po załadowaniu plików podchodzi do wybranej drukarki. Gdy jesteśmy w jej zasięgu, maszyna staje się dostępna i gdy tylko mamy wykupiony pakiet stron, naciskamy Drukuj w aplikacji. Po chwili pliki są gotowe do odbioru. Na urządzeniach wielofunkcyjnych możemy skorzystać z Zeccera bez konieczności posiadania aplikacji. Należy jednak wcześniej po rejestracji na stronie Zeccer.pl lub w aplikacji ustawić numer PIN, którym będziemy mogli autoryzować się przy maszynie.

Powiedz proszę, jak wyglądały początki? Gdzie był Wasz pierwszy punkt? Czy trudno było przekonać pierwszych klientów? Co sprawiało największą trudność na początku?

Początki były modelowe. Wyjęte prosto z książki Lean Startup. Tygodniowy hakaton, którego efektem jest działająca technologia z minimalną ilością funkcji. Wszystko okraszone delikatnymi designami wypuszczone dla użytkownika w maju 2014r. Przez 1,5 miesiąca nasza pierwsza drukarka (zdjęcie poniżej) stała na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Staraliśmy zebrać się jak najwięcej informacji zwrotnych od użytkowników, dokonać pierwszych transakcji z reklamodawcami. Początki na każdym etapie były trudne, bo robiliśmy to po raz pierwszy. Jak przekonać użytkownika do tego, aby pobrał aplikację i skorzystał z naszej “puszki”. Jak przeprocesować formalności z najmem powierzchni od uczelni oraz jaką wartość zaproponować reklamodawcom itp. Z czasem większość spraw stawała się łatwiejsza choć z niektórymi aspektami walczymy i optymalizujemy je do dzisiaj.

Pierwsza drukarka Zeccer

Zarabiacie jak tradycyjny punkt ksero, czy może macie inny model biznesowy?

Model biznesowy zakłada dwa główne źródła przychodów. Pierwszy to abonament za dostarczenie maszyny wraz z usługą. Druga noga przychodowa to opłaty za wydruki.
Punkty ksero mają się coraz gorzej. Kilka razy w akademickim semestrze otrzymujemy propozycję, aby umieścić maszynę na uczelni, ponieważ punkt druku zwinął się, a potrzeba wydruku wśród studenckiej rzeszy pozostała. Widzimy zmiany na rynku i na nie reagujemy. Nasze samoobsługowe maszyny generują znacznie niższe koszty niż punkty ksero.

Ile punktów obecnie obsługujecie? Czy z usługą wchodzicie do innych miast? 

Obecnie z Zeccerem drukujemy w 60 lokalizacjach. Jesteśmy obecni właściwie w każdym większym mieście w Polsce. Dodatkowo 2 maszyny już znajdują się w Berlinie i jest to nasz pierwszy kierunek ekspansji. Cel na ten rok to również zagęszczenie miast, aby dostęp do naszych punktów był jeszcze większy. To rzecz jasna przekłada się na ilość użytkowników, wydruków i przychody.

Zdradź proszę jakieś ciekawe liczby dotyczące Waszej firmy.

Jeżeli chodzi o jakieś ciekawe liczby to nasze największe pojedyncze zlecenie do druku przekroczyło 530 stron. Są użytkownicy, którzy korzystają z Zeccera ponad 20 razy w jednym miesiącu, a jeden użytkownik skorzystał z Zeccera na 6 różnych drukarkach. Pierwszy milion stron wydrukowaliśmy tak dawno, że nie pamiętam kiedy to było. Dodam, że jest nas pięcioro i od maja poszukujemy kogoś do sprzedaży, IT oraz marketingu. Chętnie zatrudniamy lepszych od siebie, więc zapraszam.

Wydaje się, że biznes, w którym zarabia się po kilka groszy na sztuce wydruku czy ksera musi osiągnąć sporą skalę, by dawał realne dochody. Zarabiacie już na siebie? Biznes jest rentowny?

To prawda. Gdybyśmy mieli przychody tylko z wydruków, to wolumen musiałby być jeszcze 4 razy większy. Jednak nasz model zakłada przychody w abonamencie od lokalizacji za dostarczenie usługi. Dzięki temu biznes stoi na dwóch mocnych nogach przychodowych: stałe wpływy z abonamentów oraz wydruków dokonywanych przez klienta końcowego. Od 6 miesięcy jesteśmy w trakcie zmiany modelu biznesowego. I owszem biznes był rentowny, gdy sprzedawaliśmy reklamę. Teraz jeszcze trochę nam brakuje. Jesteśmy na dobrej drodze.

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą o własnym biznesie?

Dobrze radzę spróbować. Prowadzenie, rozwijanie biznesu to nie jest najbardziej przyjemna forma przeżywania swojego czasu, ale daje olbrzymią satysfakcję. Trochę jak z maratonem, nie znam nikogo kto biega maratony dla przyjemności. Za to satysfakcja na mecie jest ogromna. Wszyscy uwielbiamy wielkie wizje i budżety, w których po roku przychody układają się w kij do hokeja. Prawda jest brutalna. Ciężko będzie wam o jednorożca, ale przecież rentowna firma, dająca zatrudnienie młodym, ambitnym osobom i możliwość kreowania rzeczywistości to znacznie lepsza alternatywa dla pracy na etacie.

Z praktycznego punktu widzenia warto zadbać o sprawy, które na dzisiaj wydają się bardzo odległe, które olewamy myśląc: to dopiero za rok. U osoby pochłoniętej rozwijaniem swojego biznesu czas leci wyjątkowo szybko. Zadbajmy zatem o zapisy w umowie z inwestorem, czy porozumienia wewnętrzne z pozostałymi wspólnikami. I jeszcze jedno… start-up może rozjechać się z budżetem, ale z rynkiem nigdy.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zaven.co

18 maja 2017 Odpowiedz

Super! 🙂 Bardzo ciekawy wywiad. Mieliśmy przyjemność pracować przy tej aplikacji! https://zaven.co/projects/zeccer.html 😉 Pozdrawiamy!

Komentarze

Aby dodać komentarz Zaloguj się lub Zarejestruj w MamBiznes.pl