Nigdy nie pracował na etacie. Pozamiatał w polskim internecie

Na pewno w start-upie ważna jest szybkość działania. Trzeba na bieżąco weryfikować swoje założenia. Bardzo często rzeczywistość okazuje się kompletnie odmienna od tego, co nam się wydawało, a nasze plany i strategia po prostu nie przystają do realiów. Im szybciej je zweryfikujemy, tym mniej na tym stracimy, zarówno czasu, jak i pieniędzy – mówi Jakub Łączkowski, założyciel Pozamiatane.pl. Nigdy nie myślał o pracy na etacie, a swój pierwszy biznes zaczynał w czasie studiów. Dwa lata temu uruchomił start-up, który zrealizował już 12 tys. zamówień i niedawno pozyskał kolejną rundę finansowania. 

Grzegorz Marynowicz: To już dwa lata od startu Pozamiatane.pl i naszej poprzedniej rozmowy. Rozumiem, że nie żałujesz decyzji o stworzeniu start-upa?:-)

Jakub Łączkowski: Rzeczywiście to już dwa lata, czas szybko leci. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że nie żałuję. Co prawda nie mam porównania z pracą w korporacji, nigdy nie pracowałem na etacie, gdyż już na początku studiów startowałem z własnym biznesem. Pozamiatane.pl nie było moim pierwszym przedsięwzięciem.

W Pozamiatane.pl fajne jest to, że zmienia podejście ludzi do zamawiania usługi sprzątania. Od kilkudziesięciu lat ten proces wyglądał tak samo – pytaliśmy znajomych, przeglądaliśmy ogłoszenia w prasie, a potem w internecie i sami, metodą prób i błędów, weryfikowaliśmy umiejętności kolejnych sprzątaczy zanim natrafiliśmy na tego odpowiedniego. Sam też to przerabiałem i stąd wziął się pomysł na Pozamiatane.pl. Wprowadzamy małą rewolucję, pokazując, że wszystko można załatwić łatwo, szybko i wygodnie.

Uwaga: prowadzisz własny biznes i chcesz o nim opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl

Z drugiej strony cieszy mnie również to, że zmieniamy podejście do pracy i pokazujemy, że można działać legalnie i zarabiać godziwie. Niestety w branży usług sprzątających przez lata dominowała szara strefa. Wiele osób pracowało na czarno, a też wielu było chętnych, żeby z ich usług korzystać, uważając, że tak jest taniej. Na szczęście to się zmienia. Fachowcy chcą pracować legalnie, natomiast klienci wiedzą, że za wyborem firmy stoi wysoka jakość oraz bezpieczeństwo usług.

Pochwal się proszę, jakie wyniki udało Wam się osiągnąć? Ile osób skorzystało z Waszych usług, ile mieszkań posprzątaliście?

Start-up rozwijaliśmy stopniowo, po kolei rozszerzając jego zasięg na kolejne dzielnice Warszawy. Wraz ze skalą działania zwiększała się także liczba klientów. Są tacy, którzy korzystają z naszych usług od samego początku, są powracający, ale też wciąż, każdego miesiąca, pojawia się grupa zupełnie nowych użytkowników. Zrealizowaliśmy ponad 12 tys. zamówień w samej Warszawie. Każdego dnia nasi fachowcy odwiedzają kilkadziesiąt, a nawet kilkaset mieszkań.

Stale pracujemy nad rozbudową zespołu. W ostatnim roku intensywna rekrutacja pozwoliła ponad dwukrotnie powiększyć ekipę osób sprzątających – obecnie liczy ona ok. 100 osób w stolicy. Wzmacnia się również nasz zespół obsługi klienta – przez rok powiększyliśmy go o 10 osób.

Jak to zrobiliście? Jakimi sposobami docieraliście do potencjalnych zainteresowanych? Które z Twojego doświadczenia są najbardziej efektywne?

Od samego początku analizujemy różne kanały, zarówno online, jak i offline w postaci tradycyjnych kampanii ulotkowych. Utrzymujemy stały kontakt z aktualnymi, ale też potencjalnymi klientami poprzez nasz profil na Facebooku. Tam też realizujemy kampanie, konkursy. Cyklicznie dystrybuujemy newsletter, a także uruchomiliśmy bloga.

Przeczytaj o niezwykłych pomysłach na biznes

Poza tym stawiamy na marketing poleceń. W tej branży, pomimo zmiany sposobu zamawiania, nadal bardzo ważne są polecenia i tak naprawdę to jest dla nas najważniejszy sposób dotarcia do klientów. Z naszych doświadczeń wynika, że najwięcej nowych użytkowników dowiedziało się o nas właśnie od znajomych czy rodziny, którzy sami korzystali z serwisu. Dlatego też uruchomiliśmy specjalny program poleceń. Przy zamówieniu usługi dostajemy kod na godzinę sprzątania za darmo, którym można podzielić się ze znajomymi. Każde wykorzystanie takiego kodu to także korzyść dla osoby polecającej w postaci dodatkowej godziny.

Na jakich zasadach współpracują z Wami osoby, które sprzątają? Są zatrudnione? Ile takich osób z Wami współpracuje obecnie?

Przede wszystkim w Pozamiatane można pracować wyłącznie legalnie. Czasem zgłaszają się osoby, które chciałyby pracować na czarno, ale takiej możliwości nie ma. Walczymy z szarą strefą, co według nas ma wiele korzyści dla branży i samych klientów. Formy współpracy są różne. Wśród naszych ekspertów są osoby, które mają własne małe działalności, które łączą z aktywnością w ramach Pozamiatane.pl. Serwis po prostu dostarcza im stale klientów. Część osób jest zatrudniana bezpośrednio przez nas. Obecnie w samej Warszawie mamy już około 100 osób, które wykonują usługi. W Krakowie jest to na razie grupa kilkunastu osób, ale stale prowadzimy rekrutację i biorąc pod uwagę potencjał tego miasta, z pewnością niedługo nasz krakowski zespół także się powiększy.

Jak weryfikujecie te osoby, aby zagwarantować klientom najwyższą jakość usług?

Wysoka jakość wykonania usługi oraz komfort i bezpieczeństwo klientów były naszym priorytetem od samego początku, dlatego dużą wagę przywiązywaliśmy do rekrutacji. Nie rozpoczynamy współpracy z każdym, kto się do nas zgłosi.  Przede wszystkim dokładnie weryfikujemy doświadczenie i referencje kandydatów. Kolejnym krokiem jest praktyczne sprawdzenie ich umiejętności podczas sprzątań testowych. Pozwala nam to na 100% potwierdzić czy dana osoba spełnia nasze standardy. Weryfikujemy także ich niekaralność – to istotne dla klientów, w końcu wpuszczają sprzątaczy do swoich domów.

 

Czy możesz zdradzić wielkość, albo rząd wielkości przychodów, które generujecie? Czy firma jest już rentowna?

Konsekwentnie pracujemy nad realizacją założonej strategii i dynamicznie się rozwijamy. W 2016 roku udało nam się osiągnąć wszystkie założone cele związane z rozwojem platformy oraz ustalone przez inwestorów KPI. Ponad 10-krotnie powiększyliśmy MRR (monthly recurring revenue, czyli systematyczny, regularny przychód w ujęciu miesięcznym). Uważamy to za duży sukces.

Pozyskaliście drugą rundę finansowania. Kto był pierwszym inwestorem i na co zostaną przeznaczone kolejne środki? Jaka to kwota?

Zarówno pierwsza, jak i druga runda to finansowanie typu Seed. Pozyskaliśmy je od zagranicznych inwestorów, rozpoznawalnych w Europie, aniołów biznesu. Specjalizują się oni w biznesach typu marketplace i mają za sobą udane exity inwestycyjne. W pełni zadowalające wyniki, przemyślany plan dalszego rozwoju oraz potencjał branży sprawiły, że inwestorzy ponownie nam zaufali. Druga runda wynikała z osiągnięcia wszystkich KPI założonych dla poprzedniej. Tym razem była to większa kwota, przekraczająca pół miliona złotych. Środki zostaną w całości przeznaczone na dalszy rozwój Pozamiatane.pl, poczynając od kolejnych modułów systemu, na poszerzeniu skali działania kończąc. Między innymi dzięki tym środkom możliwy był start w Krakowie. Ale na tym nie poprzestajemy. Pod koniec tego roku chcemy pozyskać kolejną, większą rundę A, która umożliwi nam realizację założeń i dalszą ekspansję.

Z Pozamiatane.pl wchodzicie do Krakowa, ale czy w planach macie ekspansję na inne polskie miasta? A może rozwój globalny?

Jak najbardziej. Kraków to dopiero pierwszy przystanek na drodze ku dalszej ekspansji. Już na starcie, kiedy ruszaliśmy z Pozamiatane.pl, wiedzieliśmy że nie będzie to wyłącznie lokalna firma. Budowaliśmy ją tak, aby mieć możliwość rozszerzenia zasięgu i skalowania biznesu na inne rynki i branże. Jeszcze do końca tego roku planujemy być w kolejnych dużych miastach. Powinniśmy być już 3-4 lokalizacjach. I tę drogą ekspansji będziemy kroczyć, pojawiając się szeroko w Polsce, ale też nie wykluczamy, że poza jej granicami.

Po dwóch latach prowadzenia start-upa podziel się proszę kilkoma spostrzeżeniami. Na co należy zwrócić szczególną uwagę? Czego unikać?

Na pewno należy rozważnie dobierać inwestorów. Nie powinno się patrzeć wyłącznie na aspekt finansowy, czyli ile dostaniemy, ale przede wszystkim na doświadczenie inwestorów. Według mnie to ono ma kluczowe znaczenie dla naszego biznesu. Know how, który mogą nam przekazać, jest bezcenny. Po prostu trzeba mieć z tyłu głowy, że „lepsze smart money niż money”.

Na pewno w start-upie ważna jest szybkość działania. Trzeba na bieżąco weryfikować swoje założenia. Bardzo często rzeczywistość okazuje się kompletnie odmienna od tego, co nam się wydawało, a nasze plany i strategia po prostu nie przystają do realiów. Im szybciej je zweryfikujemy, tym mniej na tym stracimy, zarówno czasu, jak i pieniędzy.

I wreszcie, każdy, kto myśli o własnym biznesie, kto chce pokazać światu swój start-up, musi przygotować się na ciężką pracę. Młodzi przedsiębiorcy nie powinni dać się zwieść powszechnie panującej opinii, że najtrudniej jest wystartować i postawić pierwsze kroki. Nie jest prawdą to, że na starcie jest dużo pracy, a później jest już „z górki”. Później jest jeszcze więcej zadań. Ale kiedy widzi się efekty, jest też dużo satysfakcji. Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*