Polacy odnieśli sukces na Kickstarterze. Jak się to robi?

Dotacje, inwestor czy środki własne. To tylko niektóre źródła finansowania własnego biznesu. Coraz bardziej popularnym sposobem zebrania kapitału na start stają się platformy crowdfundingowe. 

Najpopularniejszą na świecie witryną social funding jest Kickstarter. Platforma stawia wysokie wymagania przed pomysłodawcami, ale ma również największy zasięg i daje szansę na znaczne przekroczenie założonych celów. Przekonali się o tym, Marek Cieśla i Błażej Marciniak, których kampania na Kickstarterze zakończyła się kilka miesięcy temu dużym sukcesem.

Dwójka przedsiębiorców postanowiła zebrać środki na rozwój projektu Sher.ly. Przedsięwzięcie polegało na stworzeniu urządzenia, które jest prywatną chmurą plików. W przeciwieństwie do takich narzędzi jak Dropbox czy Google Drive wysyłane dane nie miały być  przechowywane w nieznanej chmurze, ale na domowym nośniku. Zebrane tam dane miały być dostępne zarówno z wewnątrz jak i zewnątrz sieci oraz udostępniane zgodnie  z wolą posiadacza Sherlybox.  

foto: sherlybox, źródło: sher.ly

Z gotowym prototypem pomysłodawcy ruszyli z kampanią w dniu 4 czerwca 2014 roku(link do kampanii). Założenie było takie, żeby od donatorów zebrać na platformie 69 tys. dolarów.  Szybko przekonali się jednak, jak znaczącym impulsem dla projektu jest obecność na Kickstarterze. W ciągu miesiąca cel został przekroczony przeszło dwukrotnie a na koncie zbiórki pojawiła się ostatecznie kwota 154 tys. dol. 

Kickstarter nie dla każdego

O tym jak skutecznie przeprowadzić kampanię na Kickstarterze oraz barierach i radach dla pomysłodawców myślących o takim sposobie finansowania właściciele Sher.ly opowiedzieli portalowi Bankier.pl.  Okazuje się, że rozpoczęcie własnej zbiórki na platformie wymaga sporo czasu i zachodu. Pomysłodawcom Sher.ly udało się przekonać Kickstarter dzięki członkostwu w  Founder Networks, organizacji zrzeszającej startupy. Kickstarter wymaga od pomysłodawców posiadania firmy z kraju, który serwis akceptuje. Najlepszym rozwiązaniem jest założenie spółki w USA i wyznaczenie jako przedstawiciele osoby z obywatelstwem amerykańskim. Nie obejdzie się też bez weryfikacji operatora płatności jakim jest Amazon Payments oraz konta bankowego. Ten drugi warunek wydaje się prosty do spełnienia, ale banki nie są skłonne do zakładania rachunków firmom, których właściciele nie są Amerykanami. 

Dobrze policz koszty

Gdy już uda się sztuka przejścia przez pierwsze sito weryfikacji i wymagań bardzo duży nacisk trzeba położyć na przygotowanie kampanii. Chodzi zarówno o kwestie techniczne i operacyjne, ale i marketing. – Trzeba dotrzeć w krótkim czasie do wielu ludzi z dobrym komunikatem, który ich zainteresuje – mówią Marek Cieśla i Błażej Marciniak. Jeżeli chodzi o samo przygotowanie kampanii bardzo ważne jest dobre przeliczenie wszystkich kosztów. Może się bowiem okazać, że przez pominięte koszty wysyłki czy cło przemnożone przez kilka tysięcy klientów cały biznes nie będzie się spinał. Są znane przypadki z Kickstartera, kiedy niedoszacowane koszty spowodowały, że pomysłodawcom nie wystarczyło środków nawet na obiecane gadżety dla donatorów. Nie można także oszczędzać na przygotowaniu kampanii od strony wizualnej. Inwestycja w wizualizację czy filmik promocyjny przyniesie wymierne rezultaty na koncie zbiórki.

Co z pieniędzmi?

Po zakończeniu okresu kampanii Amazon Payments zaczyna obciążanie wszystkich użytkowników. Zwykle większość transakcji jest realizowana pierwszego dnia i środki lądują na koncie Amazon Payments. Gdy startuje kampania a pierwsi użytkownicy deklarują swoje wpłaty nie warto popadać w euforię. Donatorzy mają prawo wycofać się ze złożonej deklaracji w ciągu 21 dni od zakończenia kampanii. Przez właśnie taki okres środki nie mogą być ruszane z konta Amazon Payments.  Po tym czasie można spokojnie przelać na rachunek firmowy. Od zebranej kwoty Kickstarter pobiera 5% prowizji a Amazon Payments od 3 do 5%, co również należy wziąć pod uwagę przy planowaniu kampanii.

Grzegorz Marynowicz

Bankier.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*