Polak sprzedaje rowery na cały świat

Jego pomysł na biznes zrodził się podczas nauki w technikum. Zanim doszedł do obecnej pozycji, wszystkiego uczył się od podstaw. Wyprodukowane przez jego firmę rowery jeżdżą po Moskwie, Hawajach czy Indonezji, a najdroższe rowery zawierają nawet 24-karatowe złoto. Każdy jest inny i to właśnie jest podstawowy wyróżnik cruiserów firmy Kamilos Kreationz. Jej założyciel, Kamil Stysiak, opowiada portalowi MamBiznes.pl o swoim niezwykłym biznesie.

Powiedz proszę, jak zaczęła się Twoja przygoda z rowerowym biznesem? Dlaczego w ogóle taka branża?

Przygoda z budowaniem custom bike-ów zaczęła się około 2006 roku przy okazji nauki w technikum i próbowaniu sił w budowaniu rozmaitych rzeczy. Nigdy wcześniej nie interesowałem się rowerami. Przez pierwsze 3 lata było to zupełnie hobbystyczne podejście i budowanie rowerów tylko dla siebie. Sprawy potoczyły się szybciej po pierwszym większym konkursie na projekt roweru w Amsterdamie. Tak na prawdę to klienci stworzyli mnie – jako producenta. Spodobało im się moje radykalne wzornictwo, którego wcześniej nie było na rynku

Jak wyglądały początki działalności? Skąd know how i gdzie mieściła się produkcja?

Początki były trudne, bo budowa ramy zajmowała bardzo dużo czasu. Nie ma szkół ani szkoleń w tym temacie więc całą wiedzę musiałem czerpać ze studiów architektury wnętrz, gdzie zajęcia z obliczania konstrukcji stalowych i małej architektury były codziennością.

Uwaga: prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o nim opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl

Ile trwa wyprodukowanie takiego roweru na zamówienie i co się składa na proces produkcji?

Wszystkie nasze rowery buduję w warsztacie obok domu. Wykonuję je własnoręcznie więc jestem projektantem, konstruktorem i producentem w jednej osobie.. Logistyką w większości zajmuje się moja prawa ręka, czyli Paulina. Indywidualne projekty budujemy od podstaw, bazując na naszych istniejących wzorach lub projektując zupełnie od zera, uwzględniając naszą charakterystyczną stylistykę. Produkcja trwa od ok. 2 tygodni do nawet roku, jeśli rower budowany jest „razem z klientem”. W tym przypadku każdy etap poprzedzamy wspólną burzą mózgów. Standardowo tworzymy wizualizacje 3d z kilkoma wersjami kolorystycznymi.

Jakie modele cieszą się największym zainteresowaniem. Skąd otrzymujecie zamówienia? Co jest obecnie modne na tym rynku?

Przez kilka lat jeden z naszych flagowych projektów „Baron” był wysyłany na cały świat od Japonii po Stany Zjednoczone. Zbudowaliśmy kilkadziesiąt rowerów i setki ram , które są naszym głównym produktem. Wysyłamy je we wszystkie strony świata. Jeżdżą w Moskwie , Honolulu na Hawajach , Indonezji i oczywiście w całej Europie. Skupiamy się na zagranicznym rynku, gdzie tego typu rowery dostępne są od wielu lat. Istnieją tam zarejestrowane kluby zrzeszające takich „innych” rowerzystów. Są to solidni klienci wracający co roku po nasz produkt. Wiedzą, że nie jestem osobą z przypadku , która założyła firmę typowo zarobkowo. Znają mnie z czasów, gdy budowałem swój pierwszy rower, a w Polsce nie było żadnego producenta rowerów cruiser/custom.

W tej branży nie ma konkretnych trendów. Są raczej indywidualne upodobania zależne od grupy wiekowej i subkultury. Każdy rower jest zupełnie inny, nawet jeśli składany jest na tym samym wzorze ramy.

Czy wiosna i lato to czas największych żniw? Co firma taka jak Wasza robi zimą?

Wiosna i lato to czas żniw dla typowych rowerów. My budujemy je przez cały rok. Wiosną większość to kompletne rowery, natomiast od końca lata ruszamy z budowaniem wyłącznie ram i półproduktów do budowy rowerów dla sklepów w całej Europie.

Ile kosztują takie rowery i co decyduje o cenie?

Ceny naszych indywidualnych projektów są bardzo różne. Wiele z nich ma specyficzny rodzaj wykończenia np. pozłacane 24-karatowym złotem główki szprych, których w zasadzie nie widać. Klienci mają różne pomysły. Są to bardzo fajne niepowtarzalne rzeczy, które czasami kosztują dwukrotność podstawowej ceny roweru.

Jakimi kanałami docieracie do klientów? Jakie prowadzicie działania marketingowe?

Często brakuje nam czasu na branding i promocje. Klientów pozyskujemy głównie z poczty pantoflowej oraz za pomocą portali społecznościowych. Liczba produktów sprzedanych przez lata procentuje i machina toczy się sama.

Co w tej branży decyduje o powodzeniu? Czy jest miejsce na kolejne podmioty wytwarzające unikalne rowery?

Nigdy nie zastanawiałem się, co decyduje o sukcesie w takiej branży. Jestem producentem i jednocześnie klientem. Jestem bliższy swoim klientom niż anonimowi producenci jednocześnie chowający się za swoimi produkcjami. Spotykam się z klientami na imprezach, znają mnie i szanujemy się nawzajem. Wyszedłem z pozycji całkowitego nowicjusza, ucząc się wszystkiego od podstaw i chyba to najbardziej ułatwiło mi wprowadzenie produktów na rynek , który na tamten moment praktycznie nie istniał. Na palcach jednej ręki można policzyć osoby budujące custom rowery w Polsce. Kilku z nich na początku miało rowery budowane przeze mnie i mogę się trochę czuć jak zapalnik mody na custom cruisery w Polsce. Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*