Pomysł Polaków podbija Kickstarter

Mamy w pełni funkcjonalny prototyp, uzbieraną kwotę na uruchomienie produkcji, czekamy aż zbiórka się zakończy by zobaczyć, jak wiele pieniędzy będziemy mogli przeznaczyć na dalszy rozwój produktu. Pierwsze Woolety powinny trafić do wspierających już w maju tego roku -mówi Marek Cieśla, jeden z pomysłodawców Woolet. Projekt w zaledwie 2 dni zebrał wymaganą kwotę na Kickstarterze a zainteresowanych deklarujących zakup produktu ciągle przybywa.


foto: od lewej: Teodor Kosch i Marek Cieśla, twórcy Woolet


Rozmawia Grzegorz Marynowicz. Proszę powiedzieć czym jest Woolet?


Woolet to bardzo smukły (9.9 mm grubości) inteligentny portfel z eleganckiej skóry, dostępny w dwóch wersjach: brązowej i czarnej. Posiada wbudowany moduł Bluetooth 4.0 i łączy się z dedykowaną aplikacją na systemy iOS i Android. Dzięki temu, gdy użytkownik oddali się od niego na odległość od 6 do 25 metrów (można ją ustawić), aplikacja zaczyna charakterystycznie szczekać, informując, że portfel został pozostawiony. Oprócz powiadamiania głosowego o zgubie aplikacja pozwala na zlokalizowanie Wooleta oraz posiada funkcję wywoływania dźwiękiem.

Jak zrodził się pomysł na takie przedsięwzięcie?

Mój kolega i wspólnik Teodor często zostawiał portfel lub klucze od auta w różnych miejscach, np. po obiedzie w restauracji. Z racji tego, że jest bardzo zapracowany, nie mógł sobie za nic przypomnieć, gdzie coś zgubił. Opowiedział mi o swoim marzeniu: chciałbym mieć portfel, który mówiłby do mnie „wróć się i mnie ze sobą zabierz”. Pomyśleliśmy potem – czemu by nie? Kilka dni później byliśmy już u naszego znajomego Barta, który zajmuje się designem, z sukcesami również fundował swoje start-upy. Staraliśmy się we 3 połączyć elegancję i nową technologię. Tak powstał Woolet, który działa tak dobrze, jak wygląda. Po miesiącu od pierwszej rozmowy zarejestrowaliśmy spółkę w USA, znaleźliśmy pierwszych inwestorów i postanowiliśmy ruszyć ze zbiórką na Kickstarterze.

Po pieniądze na rozwój Woolet ruszyliście do Kickstartera. Dlaczego wybraliście ten sposób finansowania? (zobacz kampanię na Kickstarterze)

Kickstarter jest świetnym barometrem potrzeb światowej społeczności. Doskonale sprawdza się do testowania produktów adresowanych do osób zainteresowanych nowymi technologiami. Korzystają z niego najczęściej ludzie w wieku od 25 do 40 lat, którym nieobce są gadżety i nowinki: projektując Wooleta myśleliśmy o mniej więcej podobnym targecie. Serwisy crowdfundingowe pozwalają nie tylko wypromować dany produkt, przede wszystkim odpowiadają na potrzeby ludzi i zmniejszają bariery wejścia na rynek firm mogących sprawić, by nasze życie było łatwiejsze. Nie potrzeba już teraz olbrzymiego kapitału początkowego, aby sfinansować produkt swoich marzeń. Warunek jest taki, by jednocześnie był on ucieleśnieniem marzeń innych ludzi.

Do kiedy trwa zbiórka jak wyglądają pierwsze jej efekty?

Zbiórka potrwa jeszcze 28 dni. Do tej pory zebraliśmy ponad 105 000 USD od 838 wspierających. Warto nadmienić, że pierwotny cel ustalony na 15 000 USD udało się zrealizować w niecałe 2 dni.

Na co chcecie przeznaczyć zebrane pieniądze?

Środki zebrane na Kickstarterze posłużą do dalszego rozwoju produktu. W miarę przypływu gotówki planujemy realizację kolejnych celów. Już teraz odblokowaliśmy wsparcie dla systemu Windows Phone. Kolejnymi celami do osiągnięcia jest kompatybilność Wooleta z zegarkami iWatch (gdy osiągniemy próg 35k USD), podróżny Woolet XL (gdy pula w kasie przekroczy 50k USD), Woolet z Goretexu (100k USD) oraz ładowanie za pomocą maty indukcyjnej (125k USD). Docelowo chcemy zbudować cały ekosystem inteligentnych produktów do codziennego użytku pod marką Woolet. Obecnie oprócz Wooleta wspierający mogą nabyć inteligentny brelok do kluczy. Co będzie później? Czas pokaże. Myślimy nad Wooletami z syntetycznych materiałów, nad wsparciem dla kolejnych platform (np. Android na smartwache) itd.

Jak znaczący jest to impuls, obecność na tej platformie? Obserwujecie jak spływają maile, zainteresowanie klientów, kontrahentów?

Zainteresowanie Wooletem jest olbrzymie. Odzew społeczności jest bardzo pozytywny i to nas niezwykle cieszy. Cieszy również fakt, że bardzo dużo ruchu generują użytkownicy z Polski. Wielu rodaków złożyło zamówienie na Wooleta na Kickstarterze. Również media bardzo zainteresowały się produktem. Do tej pory o Woolecie – oprócz polskich – pisały media z USA, Niemiec, Francji i Portugalii. Cały czas otrzymujemy maile z nowymi zapytaniami o portfel. Pytają Rosjanie, Kanadyjczycy, Japończycy. Na Kickstartera wchodzą również obywatele takich państw jak Sri Lanka.

Aby uruchomić kampanię na Kickstarterze trzeba się mocno napracować. Słyszałem, że bez kontaktów się nie obejdzie? Czy to prawda? Jakie warunki trzeba było spełnić, aby się dostać na Kickstarter?

Firma musi posiadać spółkę zarejestrowaną w USA i zostać zweryfikowana, co oznacza, że w Stanach potrzebuje mieć rezydenta. Pomógł nam tutaj nasz dobry znajomy, Tytus Cytowski. Co do samej kampanii na pewno ważne jest nagłośnienie jej w mediach, bo to one głównie napędzają ruch potencjalnych wspierających na stronę projektu. Trzeba więc liczyć się z poniesieniem kosztów związanych z zatrudnieniem agencji PR w USA i w Polsce.

Można powiedzieć, że kontakty zdobywa się na bieżąco, jeżeli ludziom podoba się Twój projekt, sami odzywają się z różnymi propozycjami wsparcia. Przydaje się bardzo doświadczenie z poszukiwaniem wsparcia u aniołów biznesu, funduszy zalążkowych, inkubatorów biznesu czy funduszy venture capital. Na Kickstartera nie idzie się zupełnie od zera. Kiedy ma się tylko pomysł i nic więcej, najpierw trzeba napisać biznes plan i pokazać go komuś, kto zechce zainwestować kilka tysięcy USD na nagranie filmu demo i marketing, inaczej kampania na Kickstarterze może nie zostać zauważona i nawet fajny produkt może nie zostać sfinansowany.

Jak Kickstarter weryfikuje pomysłodawcę? Jakich gwarancji oczekuje, bo przecież donatorom trzeba zapewnić obiecane “gifty”?

Kickstarter wymaga spełnienia szeregu warunków dopuszczających projekt do weryfikacji. Ma swój specjalny regulamin, do którego należy się stosować. Zabroniona jest zbiórka na określone produkty. O szczegółach można przeczytać na stronie https://www.kickstarter.com/rules. Aby zgłosić projekt do moderacji, oprócz posiadania zweryfikowanego konta, o czym wspominałem wyżej, trzeba wgrać film wideo prezentujący produkt, napisać jego rzetelny opis, dodać i wycenić pledges, czyli „nagrody” dla wspierających, przygotować sekcję o ryzykach i wyzwaniach itd. Gdy już mamy to wszystko weryfikacja zajmuje do 7 dni roboczych. Trzeba liczyć się z tym, że Community Manager może mieć pytania do projektu. Jeśli jednak kampania jest mądrze zaplanowana to z reguły akceptację otrzymuje się bez żadnych zastrzeżeń.

Powiedzcie jak to wygląda w praktyce. Czy zebrane pieniądze od razu lądują na Waszym koncie? Czy jakoś należy się z nich rozliczać?

Pieniądze zostają pobrane z kart kredytowych wspierających po zakończeniu trwania kampanii. Jeśli kampania nie zostanie sfinansowana w planowanym czasie po prostu tego konta nie opuszczają. Tak naprawdę do końca kampanii nie dysponujemy, więc żadną gotówką, a zebrana kwota jest tylko poświadczeniem, że tyle i tyle osób zdecydowało się wesprzeć nasz projekt. Kickstarter nie ma jednak problemu ze ściąganiem opłat od użytkowników. Ważne jest również to, że w każdej chwili każdy wspierający może wycofać swoje pieniądze, aczkolwiek ten tzw. bounce rate w tym przypadku jest marginalny.

Jaką część zebranych na Kickstarterze środków oddaje się serwisowi? Ile prowizji pobierają?

Prowizja dla Kickstartera wynosi do 8 % zebranej kwoty. Obecnie wykorzystywanym systemem płatności jest Stripe.

Co moglibyście poradzić i przed czym przestrzec osoby, które wybierają się ze swoim projektem na Kickstarter?

Na pewno trzeba bardzo dobrze przemyśleć swoją ideę i zbadać rynek. Jeśli są już na nim podobne rozwiązania, należy zaoferować coś unikalnego, wyznacznik, który przyciągnie wspierających do projektu. Na przykładzie Wooleta na Kickstarterze zbierane były już wcześniej pieniądze na inne podobne portfele, ale żaden z nich nie wyróżniał się takim poziomem dopracowania i takim eleganckim designem. Co jeszcze? Na pewno trzeba uważać na oszustów, którzy bazują na osobach debiutujących ze swoim produktem na Kickstarterze. Jeśli ktoś pisze Wam maila, że za 5 dolarów jest w stanie dotrzeć z przekazem o Waszym projekcie do 30 000 odbiorców, to lepiej wydać te pieniądze na grafika. Strona graficzna projektu jest bardzo ważna. W dzisiejszym obrazkowym świecie odpowiednie przedstawienie, taka „propozycja podania” produktu, będzie najbardziej przemawiać do wspierających. Wszystkie największe kampanie miały świetną wizualną oprawę i trzeba się uczyć na ich przykładach.

Powiedzcie coś jeszcze o samym projekcie? Na jakim etapie jest obecnie Woolet? Jakich prac wymaga?


Mamy w pełni funkcjonalny prototyp, uzbieraną kwotę na uruchomienie produkcji, czekamy aż zbiórka się zakończy by zobaczyć, jak wiele pieniędzy będziemy mogli przeznaczyć na dalszy rozwój produktu. Pierwsze Woolety powinny trafić do wspierających już w maju tego roku. Dopracowujemy jeszcze aplikację oraz pracujemy nad ładowaniem piezoelektrycznym, czyli nad zamianą energii kinetycznej i cieplnej na elektryczną. Poza tym myślimy nad ładowaniem z maty indukcyjnej (IKEA niedługo ma wprowadzić meble z taką możliwością ładowania telefonów).

Jakie macie plany na bliższą i dalszą przyszłość związane z Woolet?


Bliższa przyszłość to z pewnością opieka nad kampanią i wspierającymi, trzeba o nich dbać, odpisywać na pytania, pomagać im czuć się częścią projektu. O dalszej już wspomniałem wcześniej. Marzy nam się ekosystem złożony z różnych inteligentnych przedmiotów codziennego użytku pod marką Woolet. Myślimy również o różnych umowach barterowych z twórcami aplikacji handlowych. Użytkownik nie musiałby instalować setek aplikacji na telefonie, które za jego zgodą mają informować go o promocjach, tylko sklepowe beacony komunikowałyby się z Wooletem i przekazywały na aplikacji powiadomienia o ciekawych rzeczach znajdujących się wokół niego.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Waal

3 marca 2015 Odpowiedz

Ledwie w projektach a już tysiące sztuk kolejnych badziewiastych urządzeń , czy zastrzegliście patenty? jeśli nie to długo nie nacieszycie się ta produkcją Chinole Was skasuje tempem i ceną. Apeluję do Was zróbcie jeden doskonały produkt a nie setki byle jakich. Typowy błąd marketingowy. portfel nie może szczekać to już było, plagiat! Woolet musi się połączyć z komórka, bądź z zegarkiem. a czy zrobiliście coś na złodziei, żeby nie zdążył oddalić się z portfelem poza zasięg zanim To zadziała, a poza tym powodzenia

Tomek

4 marca 2015 Odpowiedz

Super pomysl! Rewelacja, ze mojawiala sie jakies jaskolki z Polaski z takimi pomyslami. I ze nie trzeba wyjezdzac za ocean, aby je realizowac. Trzymam kciuki!

george z drzewa

31 lipca 2015 Odpowiedz

Komentarze

Aby dodać komentarz Zaloguj się lub Zarejestruj w MamBiznes.pl