Pyszne.pl, czyli jak sprzedać serwis po 2 latach od startu

O początkach serwisu do zamawiania jedzenia online, modelu biznesowym witryny, przebiegu negocjacji i sprzedaży projektu niemieckiej grupie, statystykach portalu, najbliższych planach na przyszłość oraz radach dla młodych osób myślących o własnym startupie opowiada, Piotr Czajkowski, wspótwórca serwisu Pysze.pl.

Rozmawia Grzegorz Marynowicz. Skąd pomysł na serwis Pyszne.pl i kiedy witryna zadebiutowała w sieci?

Na pomysł serwisu do zamawiania jedzenia wpadł pod koniec 2008 roku mój wspólnik Arkadiusz Krupicz w czasie kiedy byliśmy w Karlsruhe na praktyce w  Siemensie. Zafascynowani tym pomysłem, zaczęliśmy analizować konkurencję w Polsce i podpatrywać portale zagraniczne. Rozpoczęliśmy planowanie i zaczęliśmy szukać finansowania. Wtedy dołączył do nas Marcin, brat Arka, który zajął się wnioskiem o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Skromny debiut pyszne.pl nastąpił w lutym 2010.

Ile pieniędzy zainwestowaliście na starcie?

Pyszne.pl powstało jako projekt dofinansowany z unijnego programu 8.1. Innowacyjna Gospodarka, dzięki któremu pozyskaliśmy ok. 380 000 PLN. Dodatkowo zainwestowaliśmy ok. 300 000 PLN pochodzących ze środków własnych, naszych rodziców i znajomych, którzy nas mocno wspierali.

Jak wyglądały początki serwisu?

W październiku 2009, zaraz po powrocie z Niemiec mieszkaliśmy krótko w Zgorzelcu, po czym przeprowadziliśmy się do Wrocławia, gdzie wynajęliśmy 40-metrowe lokum służące nam za mieszkanie i biuro. Biuro funkcjonowało pełną parą. Codziennie o 7:30 Marcin przychodził do nas i pracowaliśmy do wieczora, a czasem nawet w nocy. Pamiętam, jednego tygodnia zdarzyło się, że pierwszy raz z domu wyszedłem dopiero w czwartek. Ja i Arek koncentrowaliśmy się na ulepszaniu produktu, pozyskiwaniu restauracji i marketingu, a Marcina zajął się finansami, kadrami i projektem unijnym.Później przeprowadziliśmy się do prawdziwego biura, gdzie dołączył do nas programista.

Po niecałym roku Kamila, dziewczyna Marcina zaproponowała, że użyczy nam pokój na biuro w swoim mieszkaniu, oczywiście za darmo. Oczywiście w ten sposób pieniądze na biuro mogliśmy przeznaczyć na dalszy rozwój serwisu. Bardzo nam to pomogło. W międzyczasie rozpoczęliśmy pracę nad rozwojem technologii do przekazywania zamówień przy pomocy GPRS. Zmusił nas do tego brak faksów w restauracjach i fakt, że nasz dotychczasowy system bazujący na przesyłaniu zamówień SMSami po prostu się nie sprawdzał.

Duży wkład w rozwój tej technologii miał kolega Arka – Maciej, który w ekspresowym tempie zaprogramował serwer obsługujący wysyłkę zamówień na terminale i przygotował specyfikacje do urządzeń. Znał naszą sytuację i zrobił to praktycznie za darmo. W lutym 2011 przesłaliśmy pierwsze zamówienie do restauracji na terminal GPRS. Był to ogromny krok naprzód, który odciążył obsługę klienta i sprawił, że nasz biznes lepiej się skaluje. Czas płynął a my rozwijaliśmy nasz serwis. W firmie pojawiły się nowe osoby zajmujące się wprowadzaniem danych i obsługą klienta i pozyskiwaniem restauracji. Zbliżaliśmy się też ku końcowi projektu unijnego i rozpoczęliśmy poszukiwanie nowego finansowania.

Jaki model współpracy praktykujecie z właścicielami lokali?

Po podpisaniu umowy restauracja przekazuje nam aktualne menu i obszar dowozu. Następnie wprowadzamy restauracje do systemu i wyposażamy w specjalne urządzenie do odbierania zamówień. Dodatkowo oferujemy możliwość płatności online przy użyciu karty kredytowej lub przelewu internetowego, z których klienci coraz chętniej korzystają.

Ile restauracji współpracuje z Pyszne.pl?

W tej chwili mamy podpisanych ok. 500 umów z restauracjami, ale ta liczba szybko rośnie.
Jakimi sposobami promujecie witrynę i które są najbardziej efektywne?Reklamujemy się przed wszystkim w Internecie i właśnie ten kanał jest dla nas najskuteczniejszy. Korzystamy z reklamy Google AdWords i wielu usługodawców oferujących display. Coraz większą efektywność mają też nasze kampanie na facebooku. Mamy za sobą akcje na Groupon i Citeam zakończone dużym sukcesem Kampanie offline prowadzimy w chwili obecnej przede wszystkim w postaci ulotek dystrybuowanych przez restauracje partnerskie.

Jak wyglądają najnowsze statystyki witryny?

Mogę tylko powiedzieć, że co miesiąc podłączamy ok. 100 nowych restauracji i mamy sześciocyfrową liczbę klientów. Ile osób obecnie pracuje nad rozwojem pyszne.pl?Na chwilę obecną w naszym zespole jest ok 30 osób. Dodatkowo wspiera nas zespół Lieferando z Berlina, z którego know-how często korzystamy.

Na czym zarabiacie, jaki jest model biznesowy?

Model biznesowy jest bardzo prosty. Na pyszne.pl klienci mogą zamówić jedzenie z dowozem np. pizzę, sushi czy sałatkę. Za zamówienia pobieramy od restauracji prowizję. Dla zamawiających nasza usługa jest całkowicie bezpłatna. Z uwagi na częste akcje promocyjne nasza oferta często jest lepsza niż ta dostępna na telefon. Obecnie pracujemy nad wprowadzeniem nowych usług dla restauracji, o których będę mógł opowiedzieć za jakiś czas.

Kilka dni temu media obiegła informacja o przejęciu Pyszne.pl przez niemiecką grupę yd. yourdelivery GmbH. Czy sprzedane zostały wszystkie udziały czy może zostawiliście sobie jakiś pakiet?

Grupa yd. yourdelivery przejęła 100% udziałów w naszej spółce. Pozostałe ustalenia objęte są NDA i niestety nie mogę ich wyjawić.

Jak doszło do tej transakcji. Czy to Wy szukaliście kupca czy może niemiecki właściciel pierwszy zapukał do Waszych drzwi?

Grupa yd. yourdelivery już od dłuższego czasu była zainteresowana wejściem na polski rynek, który oceniała jako bardzo atrakcyjny. Po przeprowadzeniu dokładnej analizy uczestników rynku zostaliśmy wybrani jako team, który ma największe szanse na zostanie liderem. Był to też czas, kiedy sami szukaliśmy inwestora. Pierwszy kontakt ze strony grupy bardzo nas ucieszył.

Jak długo trwały negocjacje i cały proces sprzedaży udziałów?

Przed pierwszymi rozmowami z yd. yourdelivery mieliśmy sprecyzowane oczekiwania i nakreślone ramy współpracy. W czasie rozmów pojawiło się oczywiście kilka nowych kwestii, które również uznaliśmy za interesujące. Podsumowując, zarząd yd. miał dość zbliżoną wizje współpracy i cały proces od rozpoczęcia negocjacji do podpisania umowy trwał ok. 3 miesięcy.

Czego oczekujecie od nowego właściciela?

Yourdelivery to poza kapitałem również zoptymalizowane procesy. Tylko w samych Niemczech współpracują z ponad 6000 restauracji. Ich know-how robi naprawdę ogromne wrażenie. Wiele z tych rzeczy planujemy wdrożyć w pyszne.pl. Grupa yd. otwiera nam drzwi do wielu kooperacji. Nasz dział marketingu został też wzmocniony o prawdziwą profesjonalistkę Martę, która wcześniej pracowała dla eBay Group w Niemczech. Nasze możliwości po przejęciu są nieporównywalnie większe niż przed.

W kwietniu Wasz konkurent Pizzaportal.pl został przejęty przez niemiecką sieć Delivery Hero . Czy na tym rynku jest miejsce na kilku dużych graczy? Na ile wyceniacie ten rynek?

W chwili obecnej rynek zamówień z dowozem w Polsce wyceniamy na około 500 milionów EURO rocznie. Branża zamówień internetowych ma ogromny potencjał wzrostu i dlatego jestem przekonany, że utrzymać będzie się w stanie kilku konkurentów. 90% rynku przypadnie jednak największym graczom.

Jakie macie plany na najbliższy czas?

Chcemy przede wszystkim powiększyć bazę restauracji, wprowadzić nowe rozwiązania mobilne. Zamierzamy też dużo pracować nad rozwojem rynku zamówień przez Internet. Zamówienia online są znacznie lepsze niż na telefon. Widzimy to po liczbie osób, które po złożeniu pierwszego zamówienia na pyszne.pl zostają stałymi klientami. Ludzie często po prostu nie wiedzą, że można zamówić pizzę, czy sushi przez Internet. Chcemy im o tym powiedzieć. Ważnym punktem będzie doskonaleni obsługi klienta, aby zapewnić jak najlepszy serwis zarówno dla restauracji jak i klienta końcowego.

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą o własnym startupie? Czego mają się wystrzegać, na co zwracać szczególną uwagę?

Wg mnie najważniejszy jest zespół, jasny cel i determinacja. Statystyki powodzenia startup’ów są przerażające. Bardzo ważne jest też, aby korzystać z doświadczenia innych i dużo rozmawiać o swoim produkcie, możliwie z ludźmi z doświadczeniem w branży. Konieczna jest też dobra organizacja i zdefiniowanie procesów. Nawet jeśli zaczynasz startup w dwie lub trzy osobowy musisz dokładnie zdefiniować role i odpowiedzialności członków zespołu. Musisz zadbać, żeby w Twoim zespole nie brakowało żadnych kompetencji. Trzeba też pomyśleć o finansowaniu siebie i swojego projektu zanim skończą się pieniądze. Jeżeli masz dobry team i produkt to prędzej czy później, ktoś do Ciebie zapuka.

Nikomu nie polecałbym robienia dwóch rzeczy na raz, czyli np. pracowania na etacie i tworzenia firmy po pracy. Szanse powodzenia są wówczas naprawdę niewielkie. Zbudowanie czegoś wymaga poświęceń.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

Alex M.

17 lipca 2012 Odpowiedz

Kolejni którzy zakładają projekt za pieniądze UE i sprzedają? Ciekawe czy to jest cel $ podatników.. 🙂

Michu

18 lipca 2012 Odpowiedz

zazdrość każdego wykończy… zamiast wspierać swoich to tylko krytykujesz…

ADMIN1

24 lipca 2012 Odpowiedz

fajnie wypraliście unijną kasę dupki…

Marc

30 lipca 2014 Odpowiedz

To nie jest godne naśladowania… Żal. Klasyczny przykład dlaczego Polska nie ma firm i marek globalnych

gosc

6 listopada 2017 Odpowiedz

kolejni pro szwabscy kombinatozy

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*