Stworzyła Szumisie, czyli szumiące misie ułatwiające zasypianie

Najlepszą reklamą są rekomendacje zadowolonych rodziców. I te cieszą mnie najbardziej! Telefony czy komentarze  od mam czy tatusiów, którzy dziękują za Szumisia, bo odkąd go mają ich maluch dużo łatwiej zasypia – mówi Anna Skórzyńska. Pomysłodawczyni szumiących misi ułatwiających niemowlakom zasypianie opowiada o swoim biznesie.

foto: tak wyglądają produkty Anny Skórzyńskiej

Rozmawia Grzegorz Marynowicz: Jaki jest Pani pomysł na biznes? Czym są Szumisie?

Szumisie to misie, które szumią jak suszarka. A dokładniej misie, które emitują tzw. biały szum. To dźwięk przypominający odgłosy, jakie dzieci słyszą w brzuchu mamy!  Dlatego miliony rodziców na całym świecie stosują suszarki, żeby pomóc cierpiącym na kolki maluszkom i dzieciom, które mają kłopoty z zasypianiem. Mówiąc najprościej – Szumiś uspakaja maluchy, wycisza i buduje poczucie bezpieczeństwa. Szumisie w bezpieczny sposób łączą dziecięcą zabawkę z dźwiękiem suszarki. 

Skąd pomysł na taką działalność?

Pomysł zrodził się już prawie 6 lat temu w bezsenną noc przy łóżeczku mojego synka. Jak miliony mam na całym świecie ja też używałam suszarki, żeby ukoić płacz Antosia, kiedy cierpiał na kolki. Synek tak przyzwyczaił się do dźwięku suszarki. Pomagała mu się wyciszyć i zasnąć. Niestety choć to bardzo skuteczny sposób, to jest kosztowny – ja spaliłam chyba dwie suszarki, nie liczę już zużytego prądu – a do tego niebezpieczny. Co kilka chwil zaglądałam do pokoju, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, bo to przecież urządzenie elektryczne.

Oprócz tego suszarka ma jeszcze jeden minus – pokój dziecka się nagrzewa, śluzówki wysuszają a to prosta droga do infekcji. I tak pewnej nocy pomyślałam sobie, że świetnym rozwiązaniem byłoby „włożenie” szumu suszarki do misia. Przeszukałam sieć i okazało się, że na świecie nie ma takiej szumiącej zabawki. Od razu przyszedł mi do głosy pomysł na nazwę – skoro to mają być szumiące misie, to po prostu Szumisie. 

Dla kogo przeznaczony jest Pani produkt i jaką potrzebę zaspokaja?

Szumisie powstały z myślą o najmłodszych dzieciach. Chciałam, żeby pomagały noworodkom i niemowlakom, które mają problemy z zasypianiem, a także maluszkom, które cierpią na kolki. Biały szum, który emituję mechanizm Szumisia niweluje nadmiar bodźców dźwiękowych z otoczenia i sprawia, że dzieciom łatwiej jest spokojnie zasnąć. Warto podkreślić, że szum jest bezpieczny dla uszu małego dziecka i może być „stosowany” od pierwszego dnia życia.Ale, co bardzo ważne, biały szum jest nie tylko dla najmłodszych! Jak przyznają psychologowie, pomaga też wyciszyć się starszym dzieciom, które mają zaburzenia koncentracji a nawet zestresowanym i zaganianym dorosłym.

Ile kapitału zainwestowała Pani na starcie? Na co zostały wydane te pieniądze?

Prace nad wprowadzeniem Szumisiów na rynek trwały kilka miesięcy. Przez ten czas razem z moim wspólnikiem Marcinem Gawrońskim i projektantką Joanną Wolszak-Uścińską, pracowaliśmy nad najdrobniejszymi szczegółami szumisiowej kolekcji. Od początku chcieliśmy, żeby misie w całości produkowane były w Polsce. To daje pewność dobrej jakości, ale jak wiadomo jest dużo kosztowniejsze niż produkcja w Chinach. Nie mieliśmy wątpliwości, że stawiamy na jakość i wspieranie polskich przedsiębiorców. Produkcja pierwszej partii Szumisiów pochłonęłą kilkadziesiąt tysięcy zł. Tyle kosztowało opracowanie i wyprodukowanie mechanizmów szumiących, materiały, wypełnienia, stworzenie strony internetowej i przygotowanie materiałów potrzebnych do wysyłki.

Jak to wygląda od kuchni? Jak powstają szumiące misie?

Jestem dumna z tego, że Szumisie są w całości produkowane w Polsce! Cała kolekcja została zaprojektowana przez Joannę Wolszak-Uścińską, bardzo zdolną mamę trójki dzieci. Ma wieloletnie doświadczenie w projektowaniu i szyciu zabawek dla dzieci i wykorzystała je, żeby stworzyć misie, które będą się podobały maluszkom, będą dla nich ciekawe, ale przede wszystkim bezpieczne. A także praktyczne dla rodziców – dlatego wybraliśmy materiały, które bez problemu można prać w pralce. Szumisie szyte są w szwalni pod Łowiczem, której właścicielem jest mój wspólnik, Marcin Gawroński. Mechanizm szumiący został zaprojektowany i wykonany w warszawskiej firmie.

Czy zanim zajęła się Pani realizacją pomysłu na Szumisie miała Pani jakieś doświadczenie biznesowe?

Zanim zajęłam się Szumisiami nie miałam żadnego doświadczenia w biznesie. Byłam mamą na urlopie macierzyńskim, która cały czas poświęcała dzieciom. I myślę, że jestem jednym z wielu przykładów kobiet, które właśnie opiekując się maluchem, poczuły, że nie chcą wracać do pracy zawodowej, korporacji, tylko spróbować z własną firmą.

Czy Szumisie to jedyny taki projekt w Polsce? Czy ma Pani jakąś konkurencję?

Szumisie to mój własny pomysł – jestem autorką pomysłu na szumiącego misia oraz nazwy Szumisie. Na początku przy ich produkcji współpracowałam z innymi osobami. Potem marka Szumisie na kilka miesięcy zniknęła z rynku a ja ten czas poświęciłam na udoskonalanie szumiącego misia. Razem z Marcinem i Asią pracowaliśmy nad nową szumisiową kolekcją. Efekty są takie, że Szumisie mają mechanizm wydający aż trzy rodzaje szumu, który po 45 minutach zaczyna się łagodnie przyciszać a po 50 sam wyłącza. Mają trzy kształty i różne funkcjonalności. Są wykonane z miękkich, przytulnych i pięknych materiałów, bezpiecznych dla dzieci.

foto: pomysłodawczyni Szumisi myśli o zagranicznej ekspansji

A jak to wygląda na Zachodzie? Czy tam funkcjonują podobne firmy?

Kiedy wpadłam na pomysł szumiącego misia, takiego produktu nie było na rynku, Wiem, że teraz na zachodzie są podobne zabawki, ale nie są to typowe misie, wydające dźwięk białego szumu,

Jak przekonuje Pani klientów do wyboru swojego produktu?

Staram się przede wszystkim wytłumaczyć, w jaki sposób Szumisie mogą pomóc. Pokazuje opinie ekspertów – psychologa, położnej, pediatry. A rodziców, którzy znają metodę suszarki, nie trzeba przekonywać, bo oni już wiedzą, że biały szum naprawdę działa na maluszki, a szumiący miś to świetna alternatywa dla przepalanych suszarek:)

Proszę powiedzieć, jakie cechy wyróżniają Szumisie na rynku? Co jest w nich wyjątkowego? Jaką mają przewagę nad innymi produktami tego typu dla dzieci?

Przede wszystkim szumiacy mechanizm Szumisiow zaprojektowany jest tak, żeby jak najlepiej dostosować się do potrzeb nawet najbardziej wymagających dzieci. Mechanizm ma trzy rodzaje szumu – dwie częstotliwości suszarki oraz trzeci – ulubiony rodziców – szum fali morskiej. Poza tym, żeby nie rozbudzić śpiącego dziecka mechanizm nie wylacza się nagle ale po 45 minutach zaczyna się stopniowo wyciszac.Oprócz mechanizmu Szumisie wyróżnia też bogaty wybór misiów.

Mechanizm szumiacy mają aż trzy różne misie : pierwszy to nazywana przez nas mobilna wersja Szumisia, czyli główka z opaska na rzep, która da się przyczepić do łóżeczka, wózka czy fotelika samochodowego.Druga wersja to maskotka – wesoły, miły i bardzo miękki miś.Trzeci produkt z szumem to poduszka do karmienia odciazajaca kręgosłup Mamy i pomagająca wygodnie ułożyć dziecko przy karmieniu zarówno piersią jak i butelką.W szumisiowej kolekcji są jeszcze kocyki, które nie mają już mechanizmu szumiacego, ale święty pasują do misiów?

Jakimi metodami dociera Pani do klientów? Jakie ma Pani pomysły na promocję?

Najlepszą reklamą są rekomendacje zadowolonych rodziców. I te cieszą mnie najbardziej! Telefony czy komentarze  od mam czy tatusiów, którzy dziękują za Szumisia, bo odkąd go mają ich maluch dużo łatwiej zasypia, są dla mnie niesamowicie miłe! Poza tym wiem, że Szumisie są produktem naprawdę wysokiej jakości, dlatego z czystym sumieniem mogę polecać go klientom. Chętnych zapraszam na Szumisiesklep.pl

Czy może się Pani już pochwalić pierwszymi efektami swojej działalności?  Czy są już pierwsi klienci? Czy jest zainteresowanie Szumisiami?

Bardzo cieszę się z tego, że Szumisie mają już ogromną gromadkę swoich fanów! Na Facebooku szybko przybywa lajków i pozytywnych komentarzy. Misie rozchodzą się po całej Polsce i szumią już setkom maluszków. I co najważniejsze – pomagają!

Jakie ma Pani plany na najbliższy czas?

Mamy mnóstwo pomysłów na rozwój Szumisiów. Na razie skupiamy się na dotarciu do rodziców w całej Polsce, ale chcielibyśmy też zainteresować szumiącymi misiami zagraniczne rynki. Rodzice na całym świecie mają te same problemy, więc wierzę, że Szumisie mogą spodobać się też w innych krajach.

Pani przygoda z biznesem dopiero się zaczyna, ale zapewne ma Pani już pierwsze spostrzeżenia dotyczące prowadzenia działalności. Co mogłaby Pani poradzić innym, którzy wciąż mają wątpliwości czy postawić na własny biznes?

Pewnie nie powiem nic odkrywczego, ale poradziłabym jedno – warto spróbować! Przekonałam się, że pomysł to w dzisiejszym świecie biznesu największa wartość. Dlatego warto spróbować i odważnie szukać inwestorów czy dotacji, które pomogą przekuć go w rzeczywistość. Odtwórczych projektów biznesowych jest wiele, ale gdy ma się oryginalny pomysł, to nawet niewielki kapitał pozwala na jego realizację. Szukając zaś wspólników, należy stawiać na ludzi do których ma się zaufanie. Ja na szczęście na takich trafiłam.

– Carpooling.pl, czyli jak studencki pomysł podbija świat

– Zarabia sprzedając kursy w internecie

– Od małego pokoju z dwoma PC w leasingu do sukcesu w biznesie

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Nick

7 lipca 2015 Odpowiedz

dlaczego design jest taki „polski” czytaj zacofany? wydac tyle pieniedzy na wdrozenie i nie zatrudnić kogos na miare nagród Red ot Award?

Joasia

7 lipca 2015 Odpowiedz

Co to znaczy polski, czyli zacofany design? Misie bardzo sie podobaja dzieciom (wiem, bo moje dziecko korzysta), czyli jest po prostu dopasowany do potrzeb dziecka. Zreszta, mnie jako doroslej osobie tez sie niezwykle podobaja, przede wszystkim maja swietny material.

ania

7 lipca 2015 Odpowiedz

przecież takie zabawki są dostępne na rynku od dawna? moje dziecko dostało lwa działającego na podobnej zasadzie

Pola

7 lipca 2015 Odpowiedz

Poduszka szumisia jest super, bo wielofunkcyjna – służy i do karmienia, i do usypiania, i do uspokajania. Rzeczywiscie, swietny mateial. Moglaby grac jeszcze jakas mila melodyjke, jak dzidzia podrosnie, moglaby sluchac, bo zaraz po urodzeniu to jeszcze nie.

mammamia

8 lipca 2015 Odpowiedz

Design faktycznie fatalny, wystarczy spojrzeć na konkurencyjne Whisbeary żeby zobaczyć ze taka zabawka może wyglądać ciekawie i podobać się również rodzicom.

Zuzanna

8 lipca 2015 Odpowiedz

Tez mi design ! Ośmiornica z głową psa, bo misia to nie przypomina . Ja kupiłam Szumisia , bo kupuje zabawki ktore mi sie dobrze kojarza z moim dziecinstwem. Kilka moich kolezanek załuje że wcześniej kupiły tą osmiornice , bo sie deformuje i nie mozna jej prac. Po kilku miesiacach wygladaja jak szmaty.

Ewa

8 lipca 2015 Odpowiedz

Ja mam Whisbeara i wydaje mi się ze nie ma tu w ogóle konkurencji. Produkty są przeznaczone dla zupełnie innego klienta.

Patrycja#

8 lipca 2015 Odpowiedz

Design,design !!!. Ludzie zastanówcie sie co piszecie ! Czy dla takiego małego niewinnego maluszka naprawdę jest ważne czy jego zabawka ma jakiś design ? Zabawkę dla dziecka musi być bezpieczna ,miła w dotyku i taka na widok której twarz dziecka sie uśmiecha. Niemowlę nie wybiera zabawek tylko rodzice., którzy często kierują się reklamami i tego co ,,delikatnie” sugerują im celebrytki. Rodzice kupujcie po prostu zabawki które się wam podobają. ,a nie te na które jest moda. Dobbrze ze jest konkurencja na rynku i zgadzam się z ,,Ewa” że to dla innych klientów . Mi się podoba .

mimi

8 lipca 2015 Odpowiedz

A ja mam w nosie design. U Was w Warszawce to już tylko lansik i design , ha ha. A ja jestem zwykła Polką czy to znaczy że zacofaną jak napisał nick ? Ten wasz ,,design ” to dla wąskiej grupy ludzi , my – kilka milonów Polek chcemy misie ktore są po prostu słodkie jak Kubuś Puchatek . Wszyscy kochają Puchatka ! Gratuluję Pani .

MM

9 lipca 2015 Odpowiedz

Wszystko fajnie, ale w Islandii dziewczyny już od dawna szyją takowe i albo zbieg okoliczności albo bezczelna inspiracja. Mimo to życzę powodzenia! a z tą suszarką to mit. Nikt normalny suszarką nie suszy dziecku.

DanielZ

9 lipca 2015 Odpowiedz

Nie wiem na jakiej podstawie mówi Pani ze jest autorką pomysłu na szumiace misie skoro takie są od wielu lat na rynku. Żadna innowacja a w dodatku trochę straszne te zabawki. Materiał minky wszystkiego nie załatwia.

Barbara

9 lipca 2015 Odpowiedz

Jak zwykle Polak Polakowi wilkiem.. Czy nie możemy po prostu być dumni z takich osób ktore chcą coś fajnego zrobić ? Weżcie się ludzie do roboty i sami coś wymyślcie . Łatwo tak sobie z nudów siedzieć przy kompie i pisać , zamiast próbować zmienić rzeczywistość i pomoc innym. Szkoda że mam już duze dzieci, bo napewno bym kupiła.
Brawo , niech Pani tak trzyma i się nie przejmuje tym co piszą inni. Powodzenia.

ankaskakanka

9 lipca 2015 Odpowiedz

Krytyka jest potrzebna i może być motorem zmian na lepsze! Proszę nie odpowiadać atakiem na każdy negatywny komentarz a raczej wyciągać wnioski a będzie super! Koniecznie popracowalabym nad designem i w ogóle grafiką, na razie to kuleje. Misie są trochę „potworzaste” i kolory nieco tandetne. .. argument ze ma się podobać dzieciom jest płytki, dzieciom podobała by się też czekolada zamiast obiadu a my jjesteśmy od tego żeby pokazywać do dobre, tak samo jest z dobrym gustem:) życzę powodzenia i wielu pozytywnych zmian

Ewa

13 sierpnia 2015 Odpowiedz

Whisbear nazywał sie jeszcze w styczniu szumiś – kupiłam go. i mam całą korespondencję na mailu. Dzisiaj ze zdumieniem odkryłam że ten szumiś co go kupiłam już się nazywa ‚whisbear’, że są inne szumisie te tutaj) na rynku. Obie marki piszą na stwoich stronach że wynalazły te misie. Ale czemu taka dziwna historia z nazwą ?? Czemu najpierw tamte używały, potem się przemianiowały i jak zza krzaka wyskakują drugie szumisie – strona sie chyba w czerwcu pojawiła, jak już tamte się nazywały whisbear ? Ktoś wie o co chodzi z nazwą ? A może te panie pracowały wszystkie razem ( „na początku pracowałam z innymi osobami”) a potem się pokłóciły i rozeszły i mamy szumisie oraz whisbeary ? Przecież to dwa identyczne biznesy tylko różnią się wyglądem misie (whisbeary dużo ładniejsze faktycznie :)) )

matylda

14 sierpnia 2015 Odpowiedz

Pani Ewo, panie na sto procent pracowały razem, były nawet na zdjęciach razem w gazetach. Najwyraźniej jedna pani zabrała nazwe i zrobiła oddzielny biznes, bo na pewno nie jest to to samo bo te nowe sa koszmarnie brzydkie i tandetne, zupełnie nie w stylu poprzednich

Ewa

23 sierpnia 2015 Odpowiedz

Pani Matyldo, dziękuję za odpowiedź – czyli wszystko się zgadza.

Whisbear sprawdza się u nas świetnie, nadal nazywamy go szumisiem 🙂 Obecnym szumisiom życzę więcej szczęścia do projektantów – kojarzą mi się z rosyjskimi kreskówkami z lat 80tych (lat mojego dzieciństwa ;)) – pomy sł dobry ale design zapóźniony o jakieś 30 lat. Warto uczyć dzieciaki dobrego gustu od kołyski 🙂

Ewa

23 sierpnia 2015 Odpowiedz

Pani Matyldo, dziękuję za odpowiedź – czyli wszystko się zgadza.

Whisbear sprawdza się u nas świetnie, nadal nazywamy go szumisiem 🙂 Obecnym szumisiom życzę więcej szczęścia do projektantów – kojarzą mi się z rosyjskimi kreskówkami z lat 80tych (lat mojego dzieciństwa ;)) – pomy sł dobry ale design zapóźniony o jakieś 30 lat. Warto uczyć dzieciaki dobrego gustu od kołyski 🙂

bajka

1 września 2015 Odpowiedz

rada dla tych którym miś się nie podoba, albo jeśli kogoś nie stać.
Trzeba dać dziecku innego misia, a szum nagrać na tablet(nie nagrzewa pokoju, nie ciągnie prądu).Sposób sprawdzony i o tyle lepszy że szum z tableta może być znacznie dłuższy 🙂

Ona

25 września 2015 Odpowiedz

Pani Matyldo, pani Anna stworzyła Szumisie i z jakiegoś powodu może używać nazwy. STworzyła i te zabawki, i to co jest dziś Whisbearem. Resztę wniosków proszę wyciągneąć sama. Design designem, nauka dobrego gustu to także nauka kultury i uczciwości. Paniom od rzekomo fajniejszej zabawki mocno tego brakuje.

E4TRF

30 września 2015 Odpowiedz

Zabawna dyskusja… Panie od wesberów bardzo aktywne na forum.. Czyte panie sie czegos boją ?

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*