Tak się robi biznes w sieci, czyli LubimyCzytac.pl

Miesięcznie serwis odwiedza około 2 mln unikalnych użytkowników, którzy generują 12-13 mln odsłon. Baza zarejestrowanych kont liczy blisko 400 tys. – mówi Izabela Sadowska, szefowa serwisu LubimyCzytac.pl.

Co pewien czas słyszymy, że czytelnictwo w Polsce podupada. Jaka jest geneza serwisu Lubimyczytac.pl i jak to się stało, że obecnie nim dowodzisz?

Rozwinęłam serwis do jego obecnej formy i rozmiarów, ale go nie stworzyłam. Witryna uruchomiło w 2010 roku trzech progarmistów, którzy po roku sprzedali go funduszowi inwestycyjnemu SpeedUp. Zostałam zatrudniona do prowadzenia spółki w styczniu 2011 roku. Otrzymałam do dyspozycji serwis, który posiadał 30 tys. zarejestrowanych kont, 200 tys. unikalnych użytkowników miesięcznie oraz 8 tys. fanów na Facebooku. Zaczęła się intensywna praca, tworzenie nowego zespołu, rozbudowa, zmiana layoutu oraz monetyzacja serwisu. 

Na początku rozwijałam funkcje serwisu trochę na wyczucie. Osobiście lubię czytać, a także korzystam z serwisów społecznościowych, więc wiedziałam czego mi (jako czytelnikowi) na rynku brakuje, a co powinno wyglądać inaczej. Równie wielką inspiracją byli użytkownicy, którzy zasypywali nas pomysłami. I oni uświadomili mi, że jest wystarczająco dużo osób, które czytają książki, aby z nimi i dla nich zbudować coś wartościowego. Połączyliśmy nowe technologie z rynkiem książki. Po niespełna dwóch latach działalności osiągnęliśmy status lidera na rynku społecznościowych serwisów książkowych i wprowadziliśmy na rynek aplikację mobilną, która łączy w sobie technologię rozpoznawania okładek książek za pomocą zdjęć, funkcje serwisu i porównywarki cen książek. 

Powiedz proszę osobom, które pierwszy raz słyszą o serwisie czym jest i do kogo jest skierowany?

Lubimyczytać.pl to książkowy serwis społecznościowy. Użytkownicy otrzymują generowane przez system rekomendacje zgodne z ich czytelniczym gustem, mogą wyszukiwać osoby o podobnych literackich upodobaniach (gustoteka), czytać i pisać recenzje, oceniać książki, a także porównywać ich ceny. To także opiniotwórczy portal informacyjny, w którym można przeczytać najnowsze wiadomości ze świata literatury, artykuły publicystyczne, felietony, komentarze, wywiady z autorami, a także znaleźć specjalne oferty książkowe i wziąć udział w organizowanych konkursach. 

Dodatkowo lubimyczytać.pl to również aplikacja mobilna, dzięki której świat ulubionych książek można mieć zawsze pod ręką i używając smartfona lub tabletu swobodnie korzystać ze wszystkich najważniejszych funkcji serwisu. Dodatkowo aplikacja pozwala na szybkie znalezienie informacji na temat szukanych książek. Wystarczy zrobić zdjęcie wybranej okładki książki. Wszystko z myślą o fanach literatury każdego możliwego gatunku i każdego formatu. Polecam krótką animację, która doskonale oddaje to, czym się zajmujemy: https://www.youtube.com/watch?v=JFDBVIuAkRQ

Kto oprócz Ciebie od początku był zaangażowany w rozwój serwisu? Jakie mieliście wcześniejsze doświadczenia z działalnością w sieci?

Przez pierwsze pół roku serwis rozwiajałam wspólnie z jednym programistą, który doświadczenie zdobywał pracując w społecznościowym serwisie filmowym. Mieliśmy wsparacie merytoryczne inwestorów, którzy analizowali i weryfikowali prace, pomysły oraz plany. Wcześniej prowadziłam sklepy i witryny kilku księgarń internetowych, profili na facebooku, wspólnie z mężem stworzyliśmy internetową wyszukiwarkę książek, ale dopiero lubimyczytać.pl stało się moją najlepszą wizytówką. 

Waszą największą siłą jest społeczność, która tworzy treści w serwisie. Jaka jest recepta na budowanie tak silnej więzi między serwisem a użytkownikami?

W naszym przypadku sprawdziło się rzetelne podejście do rynku, konsultacje z użytkownikami funkcji, które zamierzaliśmy wprowadzić, śledzenie dyskusji, analiza potrzeb, a przede wszystkim kompetentne podejście do rynku książki – po prostu czyli nasz zespół lubi czytać oraz lubi nowe technologie.

Czy w chwili obecnej prowadzicie jakieś działania marketingowe, promocyjne? A może jest to już swoisty samograj?

Skupiamy się na organizowaniu atrakcyjnych akcji, w które angażujemy inne podmioty i wspólnymi siłami zarażamy pasją do czytania. Nie inwestujemy środków bezpośrednio we własną reklamę i promocję, ale działamy z naszymi Partnerami, wymyślając strategie, ciekawe promocje książek w każdym formacie, a także akcje propagujące czytelnictwo w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. 

Opowiedz proszę o statystykach serwisu? 

Nasze statystyki napawają optymizmem cały rynek książki. Miesięcznie serwis odwiedza około 2 mln unikalnych użytkowników, którzy generują 12-13 mln odsłon. Baza zarejestrowanych kont liczy blisko 400 tys. Czytelnicy dodali do serwisu przeszło 700 tys. unikalnych opinii i recenzji o książkach oraz wystawili książkom kilkanaście milionów ocen. Aplikacje mobilne zostały zainstalowane 120 tys. razy. 

 

Gdy ruszaliście w 2010 roku Facebook nie był jeszcze tak mocny na polskim rynku. Czy ten globalny gigant jest dla Was zagrożeniem? Na Lubimyczytac.pl oprócz funkcjonalności związanych z ocenianiem, recenzowaniem książek są też funkcjonalności zbliżone do Facebooka jak dodawanie znajomych itp. A może nie ma to żadnego znaczenia i liczba użytkowników rośnie niezależnie od siły Facebooka?

Facebook traktujemy jako narzędzie wspomagające nasze działania na rynku książki, a nie jako zagrożenie. Użytkownik może zintegrować konto Lubimyczytać.pl ze swoim kontem na Facebooku, wówczas na jego ścianie pojawiają się aktywności z Lubimyczytać i może pochwalić się jakie książki czyta. Równolegle z serwisem, rozwijamy profile na Facebooku, Google+, również Tweeterze i traktujemy te miejsca wyłącznie jako dodatkowe narzędzia komunikacji z czytelnikami. Każdy może wybrać dowolne i znajdzie tam wiadomości z lubimyczytać.pl.

Jeśli już mowa o Facebooku to liczba 180 tys. fanów robi wrażenie. Czy przekłada się to na znaczącą liczbę odwiedzin z Facebooka?

I tak, i nie. Przekaładała się, do momentu, w którym Facebook nie zaczął pobierać opłat za widoczność wpisów. Obecnie, aby dotrzeć do całego grona naszych fanów jesteśmy zmuszeni, w przeważającej części, promować posty. Co sprawia, że wolimy skupiać się na rozwijaniu własnego serwisu i wykorzystywać nasz potencjał.

Zaangażowana społeczność i dobre statystyki to jedno a przychody to drugie. Na czym serwis zarabia? Które źródło przychodów jest najważniejsze?

W przypadku lubimyczytać.pl zarówno statystyki, jak i przychody idą w parze. Serwis ma trzy główne źródła przychodu. Przede wszystkim zarabia na pośredniczeniu w sprzedaży książek. Mamy na naszych stronach i w aplikacjach umieszczoną miniporównywarkę cen książek, ebooków i audiobooków. Drugim równie istotnym obszarem są reklamy, a trzecim to akcje specjalne organizowane dla znaczących, dużych marek, które w ramach społecznej odpowiedzialności promują czytelnictwo (m.in. Skoda, Bank Zachodni WBK, Allegro). 

Co mogłabyś poradzić osobom, które myślą nad stworzeniem własnego serwisu. Czy są wciąż nisze na kolejne projekty? Jakich błędów powinny się wystrzegać?

Podchodzę bardzo optymistycznie do tworzenia własnych projektów, więc na pewno zawsze będę zachęcała do szukania nisz. Dobrze jeżeli znajduje się je w ulubionych obszarach rynku, bo wtedy można połączyć pasję i pracę. Nie znam sposobu na wystrzeganie się błędów, ale wiem, że początkujący przedsiebiorca popełnia ich sporo – ważne, aby wyciągał wnioski i się nie poddawał.

– Tak się robi e-biznes: Filmweb.pl

– Tak się robi e-biznes: Goldenline.pl

– Tak się robi e-biznes: Spryciarze.pl

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Avatar

Natalia

18 czerwca 2014 Odpowiedz

Szkoda tylko, że nie ma mowy o tym jak portal okrada z praw autorskich swoich piszących recenzje użytkowników.

Avatar

fdfd

19 czerwca 2014 Odpowiedz

a jak okrada. Napisz wiecej Natalia zeby inni wiedzieli..

Avatar

lila345

12 grudnia 2017 Odpowiedz

Ta księgarnia internetowa podręczniki ma w dobrej cenie taniaksiazka.pl/podreczniki-c-313.html

Avatar

lila345

12 grudnia 2017 Odpowiedz

Ta księgarnia internetowa podręczniki ma w dobrej cenie http://www.taniaksiazka.pl/podreczniki-c-313.html

Komentarze

Pozostaw odpowiedź fdfd Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*