Krakowski Makarun dotarł na dubajską palmę

Kto mógł przypuszczać, że pomysł na biznes, który zrodził się w trakcie juwenaliów, będzie podbijać świat. Nie tak dawno krakowski Makarun otwierał swoją restaurację w Kalifornii, teraz przyszedł czas na Dubaj, a dokładniej na słynną palmę Jumeirah.

Na zdjęciu Przemysław Tymczyszyn i Marcin Szworak

Przemysław Tymczyszyn i Marcin Szworak stworzyli własny biznes odpowiadający na ważną potrzebę studentów, jakim jest tani i dobry obiad. Ich pomysł przyjął się bardzo szybko, dzięki czemu sieć zaczęła podbijać kolejne miasta Polski. Jednak na tym pomysłodawcy nie poprzestali. Twórcy poważnie myśleli także o rynkach zagranicznych wierząc, że skoro w kraju pomysł się przyjął, dlaczego nie miałoby to także stać się poza jego granicami. Na pierwszy ogień poszedł Hamburg. To właśnie od tego niemieckiego miasta, sieć rozpoczęła swoją ekspansję zagraniczną.

Już rok temu twórcy sieci Makarun zapowiadali, że chcą otworzyć swoją restaurację w Dubaju. W międzyczasie udało im się to zrobić w Kalifornii. Jednak już od dziś są obecni także w Zatoce Perskiej i to w bardzo prestiżowej lokalizacji, w pobliżu hotelu Atlantis na palmie Jumeirah.

– To największa inwestycja w historii firmy, a także nasz pierwszy punkt w tej części świata. Mamy nadzieję, że nie ostatni – powiedział po otwarciu Przemysław Tymczyszyn, współwłaściciel franczyzowej sieci. – W Emiratach powstała grupa Pasta People, to spółka udziałowców, z którymi podpisaliśmy umowę. Jest w niej też przewidziana opcja masterfranczyzy na zasadzie realizacji planu rozwoju sieci. Zakłada ona, że w kolejnych latach na tzw. obszarze MENA, tj. Middle East & North Africa pojawi się więcej pomarańczowych punktów Makaruna — dodaje.

Fot. materiały prasowe

Problematyczne zakazy i nakazy religijne

Krakowiacy swój sukces zawdzięczają dzięki daniom makaronowym, a przede wszystkim spaghetti. Jednak coś, co w Europie jest całkiem normalnym posiłkiem, w kraju arabskim już nie koniecznie. Problematyczne okazało się mięso.

– To było prawdziwe wyzwanie zrobić naszą popisową „carbonarę” bez mięsa wieprzowego czy wyselekcjonować boczek wołowy – przyznaje Przemysław Tymczyszyn. – Wspięliśmy się na wyżyny kulinarnej kreatywności i test smaku wyszedł pozytywnie. Pewne rzeczy z uwagi na lokalne gusta musieliśmy na przykład dosłodzić. Lokalni klienci mają też inne wyobrażenie o makaronie z sosem. W Emiratach to raczej sos z makaronem. Ale mając tak dobrze obmyślany serwis jesteśmy w stanie bez problemu do tego się dostosować. Poza tym w Dubaju funkcjonuje model z live cookingiem, więc pewne rzeczy możemy modyfikować już na bieżąco i pod konkretnego klienta — dodaje.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Bart

4 grudnia 2019 Odpowiedz

Teraz otwarcie restauracji jest startupem ? Może wypiek innowacyjnych ciastek z czekoladą?

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*