Kręcą profesjonalne filmy porno dla amatorów. „Nie mamy moralnych dylematów”

Na pomysł wpadł, przejeżdżając z żoną koło lokalnego sex shopu. Postanowili usługowo kręcić profesjonalne filmy porno dla amatorów. – Nie czujemy moralnych dylematów, bo nie mamy powodu, żeby takowe odczuwać. Nie robimy nic niemoralnego. Klient przychodzi do nas z prośbą o zrealizowanie dla niego tego typu materiału i my to robimy. Rodzice nie są dumni z naszego wyboru, ale wychodzą z założenia, że żadna praca nie hańbi – mówi Piotr Stefaniak, założyciel Ponytail.

Na zdjęciu Piotr Stefaniak

Grzegorz Marynowicz: Jak doszło do tego, że zaczęliście oferować parom usługę profesjonalnych filmów porno? W zasadzie po co taka usługa w dobie smartfonów?

Piotr Stefaniak: Wraz z żoną wpadliśmy na ten nietypowy pomysł, przejeżdżając obok lokalnego sex shopu. Właściwie to był bardziej pomysł mojej żony, a ja po prostu nadałem mu kształt, imię i wypuściłem w świat. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że tego rodzaju usług nie ma na rynku. Na co dzień pracujemy w branży wideo, więc pomysł nie wymagał dużych nakładów finansowych na start. Stwierdziliśmy, że fajnie byłoby rozwinąć odłam naszego dotychczasowego biznesu w tym właśnie kierunku. Tak oto powstała Pony Tail – firma produkująca prywatne, profesjonalne filmy pornograficzne.

Wiele osób kręci amatorskie filmy w domowym zaciszu. W dobie smartfonów ze świetnymi obiektywami i kręcących w Full HD, wcale nas to nie dziwi. Nie staramy się konkurować z osobami, które kręcą tego typu produkcje na własną rękę. Szukamy raczej osób, które chciałyby przeżyć przygodę, zrealizować swoje marzenie, fantazję z lat młodzieńczych. Zobaczyć, jak to jest wcielić się w rolę aktora porno chociaż na jeden dzień, zachowując przy tym anonimowość. W tygodniu przykładny pracownik banku czy dużej korporacji, a w piątkowe wieczory organizator seansu prywatnego filmu porno, rodem ze stajni Brazzers, w którym występował wraz ze swoją żoną, dziewczyną, kochanką czy po prostu koleżanką. Oferujemy wizaż oświetlenie, profesjonalną kamerę, mikrofony i co najważniejsze – różnorodne ujęcia, zbliżenia, oddalenia itp. Gdy postawimy sobie telefon na parapecie, w słabo doświetlonym pokoju, to film będzie nudny i niewiele będzie widać, zwłaszcza jeśli chodzi o detale.

Nie mówiąc już o filmach, gdzie ktoś trzyma telefon w ręku i stara się nakręcić film z perspektywy al’a POV, gdzie po minucie odda się chwili i zaczyna nagrywać sufit, potem dywan, lampę itp. Mało który amator będzie w stanie poddać ten film obróbce, żeby wyciągnąć z niego 100% potencjału i stworzyć z tego po prostu sensowną całość. U nas klient ma wszystko to, co na planie filmów porno. Stawiamy na osoby, które wiedzą czego chcą i są w stanie zapłacić odpowiednią cenę za profesjonalnie wykonaną usługę. Osoby, które chciałyby spróbować czegoś nowego, zobaczyć, jak odnajdą się na profesjonalnym planie zdjęciowym, gdzie nie są sami. Zobaczyć po prostu siebie w takim filmie, swoje ciało i to, jak uprawiany przez niego seks wygląda od drugiej strony, z punktu widzenia osoby trzeciej. Kto nie lubi przeglądać się w lustrze podczas uprawiania seksu? Właśnie tę ciekawość zaspokajamy w naszych produkcjach.

Czy branża porno, w której działacie nie powoduje w Was jakiś wątpliwości? Nie czujecie w związku z takim biznesem jakiegoś rodzaju wstydu, moralnych dylematów?

Nie czujemy moralnych dylematów, bo nie mamy powodu, żeby takowe odczuwać. Nie robimy nic niemoralnego. Klient przychodzi do nas z prośbą o zrealizowanie dla niego tego typu materiału i my to robimy. Nie wnikamy w to, czy w rolę aktorki/aktora dla klienta, wciela się jego kochanka lub kochanek, czy druga połówka. Nie analizujemy tego, nie oceniamy. Zostawiamy tę kwestię do rozważań samemu zainteresowanemu. Branża porno sama w sobie jest w jakimś stopniu kontrowersyjna, ale ani ja, ani moja żona nie jesteśmy osobami chwalącymi się tym, co robimy. Nie kryjemy się z tym, ale też nie afiszujemy. Nie sprzedajemy usługi wideofilmowania stosunku płciowego w sposób charakterystyczny dla sprzedaży kartofli w czasach naszej młodości. Nie krzyczymy na ulicy „Hej, kręcę filmy porno, kto chce?”. Jeśli ktoś zapyta, bo skojarzy nas akurat z Pony Tail, to nie widzę problemu, żeby powiedzieć: „tak, to ja za tym stoję”.

Screen ze strony ponytail.pl

Jak to wygląda w praktyce? Przychodzi do Was para, która chce nakręcić film dla dorosłych i co dalej? Za co klient płaci? Co otrzymuje w ramach danego pakietu i ile za to płaci?

Kontaktuje się z nami klient i składa zamówienie na konkretną realizację. Może wybierać spośród różnych pakietów – pakiet podstawowy, oferujący wideo z zabawy pary, pakiet skierowany do fetyszystów, którzy bawią się w nietypowy sposób, który może być dla nas większym wyzwaniem i pakiet grupowy – realizacja wideo z zabawy dla większej liczby osób. Jesteśmy elastyczni, więc w przypadku gdy klient składa nietypowe zamówienie, a my jesteśmy w stanie mu sprostać, nie mówimy „nie”.
W następnym kroku ustalamy termin oraz miejsce realizacji zdjęć. Może to być hotel, dom lub mieszkanie interesanta. Jest także możliwość zrealizowania zdjęć w naszym studio, które jest przygotowane pod tego rodzaju realizacje. Oferujemy wizażystkę, oświetleniowca z profesjonalnym sprzętem oświetleniowym, operatora kamery z bogatym warsztatem wraz z profesjonalną kamerą i wysokiej jakości mikrofony, których obsługą zajmuje się doświadczony dźwiękowiec. Jeśli klient zamówi u nas scenariusz, w pakiecie znajduje się reżyser, który zadba o zgodność gry aktorskiej z napisanym wcześniej scenariuszem.
Ceny naszych usług wahają się od 4000-7000 zł. Cena różni się, w zależności od wybranego pakietu. Udzielamy wysokich rabatów dla naszych klientów.
Dbamy o bezpieczeństwo i anonimowość naszych klientów, więc zainteresowanych chronią odpowiednie zapisy umowy, film montujemy na komputerze bez dostępu do internetu, a finalny produkt przekazujemy klientowi na pendrive zabezpieczonym hasłem. Co najważniejsze, usuwamy pliki robocze i gotowy film z naszego dysku po akceptacji i przekazaniu go klientowi.

Co mówicie rodzinie, gdy pytają Was czym się zajmujecie? Nie mieliście w związku z tym jakiś nieprzyjemności?

Rodzice nie są dumni z naszego wyboru, ale wychodzą z założenia, że żadna praca nie hańbi. Nieważne co się w życiu robi, najważniejsze, żeby robić to dobrze. Taka idea przyświeca nam od początku działalności i zamiast rozmyślać nad aspektami etycznymi naszej pracy, po prostu się nią kierujemy i robimy swoje.

Na Waszej stronie widnieją pozytywne opinie na temat usługi, którą oferujecie. Są także klienci zagraniczni. Jak docieracie do potencjalnych zainteresowanych?

Chciałbym zacząć od tego, że zwrócił Pan uwagę na to, iż na stronie są same pozytywne opinie. Na dobry początek chciałbym utrzeć nosa ewentualnym hejterom – nie trafił się nam niezadowolony klient. Nawet jeśli ktoś miał uwagi odnośnie finalnego produktu, to skutecznie je eliminowaliśmy, wywołując finalnie uśmiech na twarzy naszego klienta. Do naszych klientów docieramy przez partnerów, czyli przede wszystkim przez sex shopy i kluby swingerskie. Na dzień dzisiejszy współpracujemy z trzema sex shopami w Trójmieście, a jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, w przyszłym miesiącu lista naszych partnerów wzbogaci się o 14 kolejnych punktów na terenie kraju. Prowadzimy również rozmowy z jednym z klubów swingerskich. Pokazujemy się na imprezach dla fetyszystów i targach branży porno w Niemczech. Nie jest to łatwa branża do rozreklamowania, bo mainstreamowe serwisy niezbyt przychylnie patrzą na tego rodzaju usługi. Instagram już 4 razy dał nam do zrozumienia, że nie jesteśmy w ich serwisie mile widziani. Nie ukrywam, że najlepszą reklamą jest dla nas zadowolony klient, który poleca nas swoim znajomym. Tutaj bardzo ważne jest zaufanie. Sfera łóżkowa jest tematem delikatnym i niezwykle intymnym. Trzeba zapracować sobie na zaufanie naszych klientów, bo kto chciałby wpuścić do sypialni osoby, którym nie ufamy i nie wierzymy, że nie wypuszczą naszych igraszek w świat? U nas klient decyduje co zrobi ze swoim filmem – czy schowa go głęboko do szuflady, czy wrzuci na portal z mniej czy bardziej profesjonalnymi nagraniami.

Zdjęcie ilustracyjne; Fot. YAY Foto/ Creatista

Czy jesteście zadowoleni z liczby klientów, zainteresowania Waszymi usługami?

Ciężko powiedzieć czy jesteśmy zadowoleni, czy nie, skoro jesteśmy na rynku dopiero od stycznia tego roku. Mimo, że mamy na koncie kilku klientów, to wciąż jesteśmy na etapie budowania zaufania w środowisku swingerskim i fetyszowym. Mamy oczywiście apetyt na większą liczbę klientów, którzy zgodzą się otworzyć dla nas drzwi swoich sypialni, ale to wymaga czasu. Mimo, że z natury bywam niecierpliwy, to nie jestem świeżakiem w tworzeniu, kreowaniu biznesów, mam ich kilka na koncie, więc znam realia rynku i wiem, że potrzeba tutaj ogromu pracy i właśnie tego czasu.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Kim są Wasi klienci? Jest jakiś przekrój? Czy nie mają obaw, obiekcji i wątpliwości, że – na przykład – ujawnicie ich dane? A może czasami wręcz chcieliby ze swoimi filmami pokazać się w internecie?

Mimo, iż staramy się nawiązywać dość bliskie relacje z klientami, nie chcemy od nich wyciągać zbyt wielu informacji. A to ze względu na ich komfort psychiczny, żeby nie czuli się łatwi do zidentyfikowania. Sex to wstydliwy temat i wymaga odpowiedniego podejścia. Nasi klienci to przede wszystkim osoby, które stać na różnego rodzaju fanaberie. Osoby zajmujące stanowiska kierownicze, w wieku 22-50 lat. Zawsze pojawiają się obawy czy odpowiednio zadbamy o ich wizerunek i to jest właśnie największą przeszkodą w pozyskiwaniu klientów. To jest właśnie to zaufanie o którym wspominałem wcześniej. Zabezpieczenie umową, montaż na komputerze bez dostępu do internetu, wykasowanie plików roboczych z dysku i pendrive z zabezpieczoną hasłem zawartością mogą nie wystarczyć, jeśli klient nam nie zaufa.

Mówicie, że planujecie ekspansję zagraniczną, ale póki co Wasz model nie wygląda na skalowalny. U każdego klienta musicie się pojawić fizycznie z całym sprzętem itd. Jak sobie wyobrażacie taką ekspansję? Czy planujecie jakieś zmiany w kierunku bardziej technologicznego, internetowego biznesu?

Pisząc o ekspansji, mam tu na myśli rozszerzenie marketingu, reklamy na rynki zagraniczne, ale i budowanie kompletnych zespołów w poszczególnych krajach. O ile Niemcy czy nawet Wielka Brytania nie są dla nas dużym problemem w kontekście transportu, o tyle lot do USA już tak. Chcemy zbudować kilka zespołów w różnych zakątkach świata, które byłyby gotowe realizować dla nas filmy. Chcemy się rozwijać przede wszystkim, jeśli chodzi o zaplecze sprzętowe, ale i doświadczone osoby z branży wideo – muszą one zarabiać proporcjonalnie do swoich umiejętności. Zależy nam na wysokim poziomie naszych produkcji, więc budżet musi być wystarczający na zatrudnienie profesjonalistów. Sama forma naszego biznesu pozostanie przez najbliższy czas niezmieniona. Mamy kilka pomysłów na rozwój Pony Tail’a, ale przyjdzie na to jeszcze czas. Najpierw musimy rozwinąć się w 100% w kierunku, który pierwotnie obraliśmy.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Walery

1 kwietnia 2019 Odpowiedz

Z koleżanką z pracy? Hm…Ciekawe co ona na to.

Avatar

Anonim

1 kwietnia 2019 Odpowiedz

jak koleżankę z pracy łączy z kimś coś więcej to niewykluczone, że się zgodzi :))

Avatar

Werty

2 kwietnia 2019 Odpowiedz

Glupota ludzka niz zna granic

Avatar

Franek P.rno-video

2 kwietnia 2019 Odpowiedz

Kolejny Janusz i Januszowa Biznesu z Polski !
Kolejnym etapem rozwoju …
proponuje założyć : burdel a potem sieć burdeli no i Korpo-burdel międzynarodowy „Ponny F..k”
a w każdym z nich nagrywanie dymania W CENIE PROMOCYJNEJ.
Biznes plan macie ” na tacy” !

Nie pozdrawiam !
Nie życzę sukcesu!
ale
Dobrego psychiatry – koniecznie z nagrywaniem seansu .

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*