Byli pracownicy Wirtualnej Polski stawiają na własny biznes w internecie

Przez lata pracowali dla jednego z liderów polskiego internetu. Swoje doświadczenie chcą teraz wykorzystać przy realizacji własnego internetowego biznesu. Odkupili domenę niechcianego przez Grupę WP serwisu iWoman.pl i postanowili go reaktywować. Pod tym samym adresem, ale z innym pomysłem na zarabianie.

O genezie swojej decyzji, pomyśle na reaktywację, biznesowych planach, monetyzacji serwisu opowiadają Filip Kokoszyński oraz Wojciech Skąpski.



Grzegorz Marynowicz: Byli pracownicy Wirtualnej Polski zdecydowali o reaktywacji serwisu iWoman.pl, który Wasz były pracodawca wygasił. Skąd taka decyzja i czym widzicie swoją niszę? Czym ma być nowe iWoman.pl?

Filip Kokoszyński i Wojciech Skąpski: iWoman było naprawdę dobrym serwisem dla kobiet, z ambitnymi treściami jak np. reportaże, poruszającymi wiele tematów i mówiącymi przede wszystkim głosem kobiet. To nie był serwis z „lekkim i szybkim” contentem, nie opierał się na plotkach, ale na rzetelności i naprawdę dobrej dziennikarskiej robocie. Oczywiście, nie był to być może kierunek, dzięki któremu jest się w stanie pozyskać miliony użytkowniczek, ale te kilkaset tysięcy, które iWoman posiadało według mnie w zupełności wystarczało. Od dnia, w którym uruchomiliśmy nową wersję iWoman, dostaliśmy mnóstwo maili i wiadomości od byłych czytelniczek czy osób, które po prostu pisały na iWoman – ten serwis, mimo, że Wirtualna Polska nie aktualizowała go od 3 lat – nadal jest pamiętany i wiele dziewczyn ma do niego sentyment.

Zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj treści konsumuje się inaczej – nie ma miejsca na długie artykuły – dziś liczy się mobilność, przeglądanie Internetu w autobusie, poświęcenie dosłownie kilku minut na przeczytanie tekstu. Czasy się zmieniły. Ale zmieniły się też w tę pozytywną stronę – więcej kupujemy przez Internet. Dlatego iWoman będzie nie tylko serwisem z – mam nadzieję – równie dobrymi treściami, co kiedyś, ale uzupełni naszym czytelniczkom drogę do zakupów. iWoman ma być miejscem, do którego kobiety będą chętnie wracać – przy którym mogą się odprężyć czytając ciekawe artykuły, stricte magazynowe treści, który inspiruje oraz pozwala w szybki sposób zrealizować plany zakupowe.

Ile liczy załoga nowego iWoman.pl? Ile chcecie przeznaczyć środków na starcie? Jakie to ma przynieść rezultaty? Zapewne zakładacie sobie jakieś cele do realizacji? Ilu użytkowników chcecie mieć w ciągu pierwszego roku?

Obecnie redakcja iWoman liczy 4 osoby, ale projekt zrealizowaliśmy w ekspresowym tempie i to dopiero początek. Nie wyobrażamy sobie tego serwisu bez kobiet, my – faceci sami nie zrobimy dobrego serwisu. Docelowo chcemy by redakcja liczyła 10-12 osób, – wśród nich widzimy zarówno prawdziwych dziennikarzy z krwi i kości, ekspertów, jak i nasze użytkowniczki, które będą tworzyć treści w myśl kobiety piszą dla kobiet. Stoimy w obliczu potężnego wyzwania – zbudowania medium z dobrymi jakościowo treściami. I na tym będziemy się na początku skupiać, by zdobywać większy ruch. Naszym celem jest ponad 400 tys. unikalnych użytkowników w grudniu. Pierwszy rok to etap inwestycji i naszym celem jest powrót na właściwe tory.

Dlaczego odkupiliście od WP domenę iWoman.pl zamiast uruchomić projekt pod nowym adresem? Sama domena bez treści jest przecież niewiele warta. Liczycie na to, że są użytkownicy którzy pamiętają zamknięty projekt?

Nie zapominajmy, że domena, jak i nazwa to części brandu – ale to w dzisiejszych czasach buduje się najtrudniej. iWoman dzięki ambitnym i jakościowym treściom miało swoje oddane czytelniczki i było rozpoznawalne w branży serwisów kobiecych. Już teraz po reakcji mediów widzimy że to była trafna decyzja. W naszym portfolio chcemy mieć jakościowe brandy, takie jak iWoman. Dlatego portal idealnie komponuje się z naszym drugim produktem, Saleroom.pl.

Macie jakieś zagraniczne projekty, na których chcecie się wzorować?

Ciężko szukać inspiracji wśród zagranicznych projektów, chcąc stworzyć coś unikatowego dla polskich użytkowniczek. Nie ma takiego zagranicznego case study, które by dla nas było idealne. Kategoria serwisów dla kobiet z jednej strony ma duży potencjał, ale z drugiej bywa często nieprzewidywalna i wymaga według mnie indywidualnego podejścia, szczególnie jeżeli chce się tworzyć serwis z lepszym contentem, bardziej niszowy i precyzyjniej sprofilowany.

Zapowiadacie rezygnację z tradycyjnej reklamy displayowej. Czym jest to spowodowane?

Reklama displayowa bardziej szkodzi użytkownikom niż pomaga. Brak w niej kontekstu, a portalom umiaru w jej umieszczaniu. Jest wszędobylska, natrętna i, co widać po rosnących instalacjach adblocka, nielubiana. Nawet jeżeli określimy sobie pewne granice wyświetlania takich reklam na początku, i tak ta granica prędzej czy później zostanie przesunięta. Dlatego rezygnujemy z niej całkowicie już na starcie. To jest także element, który ma nas charakteryzować jako serwis premium dla kobiet. Wierzymy, że jeśli nie dziś, to już niebawem będzie to jedyna słuszna droga do lepszej konwersji i monetyzacji serwisów.

Na czym więc chcecie zarabiać? Jakie macie pomysły na monetyzację?

Chcemy oprzeć monetyzację na e-commerce i reklamie natywnej. W naszych oczach ten rodzaj reklam, nie przeszkadza użytkowniczkom, dodatkowo skraca drogę między inspiracją, a zakupem. Integrację strony z e-commerce będziemy systematycznie rozwijać o nowe branże – w tej chwili jest to moda, ale w planach mamy już takie branże jak kosmetyki, wystrój wnętrz i parenting.

Jak szacujecie polski rynek w kontekście serwisów dla kobiet? Jakie są na nim trendy, jaka specyfika?

Udany debiut polskiego Vogue pokazuje, że jest miejsce dla dobrych i cenionych tytułów. Oczywiście nie możemy 1:1 porównywać Vogue do iWoman, ale to pokazuje pewien istotny aspekt – pośród tytułów czy serwisów dla kobiet, które serwują portale horyzontalne, i które jednocześnie są najpopularniejsze – potrzeba czegoś dla równowagi. Serwisy kobiece portali horyzontalnych (Onetu czy WP) z natury prezentują nieco inne treści, niż serwisy premium. I nie jest w tym nic złego – taka jest ich istota działania i zarabiania. My chcemy stanąć po tej drugiej stronie, być serwisem może na mniejszą skalę, ale za to z oddanymi i wiernymi czytelniczkami, czy poruszać tematy, które nie przebiją się w dużym serwisie. Tylko mniejszy serwis – nazwijmy to „bardziej kameralny” – jest w stanie być bliżej swojego użytkownika. Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*