Lodziarnia z ciekłym azotem – czyli jak otworzyć innowacyjny biznes?

Po raz pierwszy azot został skroplony przez dwójkę Polaków w 1883 roku. Dziś ta niezwykła substancja coraz częściej wykorzystywana jest do produkcji lodów. Tą innowację pokochali Polacy, ale i nie tylko. Jak założyć własną lodziarnię wykorzystującą ciekły azot, aby odnieść sukces?

Fot. facebook.com/NIceCreamFactoryWarsaw

Rynek lodów w Polsce ciągle rośnie. Według badań Euromonitor International osiągnął on wartość 1,78 mld zł w 2017 i wzrośnie do 1,82mld zł w 2018, co daje 2,3% dynamikę. Przekłada się to na konsumpcję ok. 4 litrów lodów na osobę, co w porównaniu do 20 litrów w USA, czy ok. 12 w Niemczech i krajach skandynawskich jest nadal niskim wynikiem i pozostawia sporo miejsca do wzrostu.

Obecnie w Polsce istnieje kilka firm produkujących lody za pomocą ciekłego azotu. Lokują się one zwykle w dużych miastach: Warszawa, Poznań , Kraków, Gdańsk – mówi Dominik Klockowski współzałożyciel Nice Cream Factory. Jego historia z biznesem zaczęła się w dzieciństwie, gdy jego ojciec wraz ze wspólnikiem w 1988 roku założył własny biznes lodowy. – Dorastając w tym środowisku oraz obserwują rynek i niedoskonałości związane z tradycyjnymi metodami produkcji, od niepamiętnych czasów przyświecała mi idea, aby produkować lody najwyższej jakości, nie idąc na kompromisy jeśli chodzi o skład i możliwości wyboru smaków – mówi Dominik Klockowski. Jednak wszystko zmieniły pobyt na studiach w Wielkiej Brytanii. To tam po raz pierwszy zobaczył, że ciekły azot jest wykorzystywany do produkcji lodów. Po powrocie do Polski postanowił założyć własną fabrykę lodów, która będzie wykorzystywać tą substancję.

Nie najtańszy pomysł na biznes

Koszty wykonania jednej lodziarni mogą sięgać nawet miliona zł. Zaś dolny pułap potrzebnych środków wynosi 600 tys. zł. Różnica pomiędzy tymi kwotami wynika z wielkości lokalu oraz potrzeb dostosowania do gastronomii. – Koszty są tak wysokie, ze względu na to, że cały sprzęt musi być wytwarzany na zamówienie, zgodnie z naszą specyfikacją. Nie ma obecnie na rynku gotowych urządzeń do produkcji tego typu deserów lodowych. Dużo środków pochłania także przystosowanie lokalu do specyficznego procesu produkcji lodów – mówi współzałożyciel Nice Cream Factory.

 

Fot. nicecreamfactory.pl

Na wielkość kosztów, decydujący wpływ ma także z pewnością lokalizacja. Biznes tego typu można prowadzić właściwie wszędzie, natomiast ze względu na to, że jest to nadal niszowy produkt, rekomendowane są duże ośrodki miejskie lub popularne miejsca wypoczynku w przypadku działalności sezonowej.  – Oczywiście lokalizacje z dużym ruchem pieszych oraz w pobliżu miejsc rekreacyjnych są najbardziej pożądane. Często centra miast spełniają takie kryteria. W przypadku galerii handlowych mamy obecnie dużą niepewność związaną z niedawno wprowadzonym zakazem handlu, który ogranicza sprzedaż w niedzielę – najlepszy dzień dla biznesu lodowego – mówi współwłaściciel fabryki lodów.

Bez czego nie zaczniesz prowadzić własnej lodziarni?

Jak w każdej działalności gastronomicznej, do otwarcia własnej lodziarni niezbędne jest uzyskanie pozwolenie Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych. Jednak w przypadku wykorzystywania ciekłego azotu, niezbędne może się również okazać uzyskanie zgody Urzędu Dozoru Technicznego.

Poza elementami formalno-prawnymi, niezbędne jest posiadanie odpowiedniej wiedzy. – Zanim otworzyliśmy nasz pierwszy lokal z lodami mrożonymi ciekłym azotem, 3 lata eksperymentowaliśmy z technologią, procesem produkcji i recepturami, dzięki czemu stworzyliśmy pierwszą w Polsce i wg. naszych informacji pierwszą w Europie instalację do mrożenia lodów ciekłym azotem – mówi Dominik Klockowski.

Czy ciekły azot jest bezpieczny?

Wydawać by się mogło, że skroplony azot to bardzo niebezpieczna substancja, która z łatwością mogłaby doprowadzić do zamrożenia np. dłoni w momencie chwilowej nieuwagi. Jednak aby tak się stało, konieczne byłoby zanurzenie jej na dłuższą chwilę. – Nawet zwykłe polanie ręki lub włożenie jej na krótką chwilę do ciekłego azotu nie jest groźne, dzięki efektowi Leidenfrosta. Ciekły azot jest tak zimny, że pod wpływem ciepła naszej ręki szybko paruje i tworzy poduszkę powietrzną. Dzięki czemu nie dotykamy bezpośrednio tej bardzo zimnej cieczy – mówi pomysłodawca. – Jednak tak jak wrzątkiem można się nim poparzyć, więc trzeba zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa.

W zimie też można sprzedawać lody

Ten biznes z pewnością charakteryzuje się sezonowością, zwłaszcza w Polsce. Nieco inna sytuacja będzie wyglądała już na południu i zachodzie Europy, gdzie tradycja jedzenia lodów w zimie jest mocno zakorzeniona. – Z naszych doświadczeń wynika, że sprzedaż bardziej zależy od opadów niż od temperatury. Słoneczny weekend grudniowy może wygenerować lepszą sprzedaż od deszczowego, upalnego weekendu lipcowego – zaznacza Dominik Klockowski

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*