Młoda mama zarabia na klockach. „Przełomowym momentem było pojawienie się mojego syna na świecie”

Młoda mama również może prowadzić własny biznes. Przekonała się o tym Justyna Całusińska, która po pojawieniu się jej syna na świecie podjęła decyzję o założeniu własnej działalności gospodarczej. Od początku zajmowała się branżą animacyjną, a w sierpniu 2018 rozpoczęła współpracę z amerykańskim producentem klocków konstrukcyjnych, co okazało się strzałem w dziesiątkę

Na zdjęciu Justyna Całusińska

Grzegorz Marynowicz: Jak zaczęła się Pani przygoda z biznesem? O ile wiem na własny biznes zdecydowała się Pani jako młoda Mama? Skąd taki krok?

Justyna Całusińska: Z branżą animacji czasu wolnego dzieci jestem związana od 10. lat, jednak na założenie swojej działalności i pracę na własny rachunek zdecydowałam się dopiero trzy lata temu. W tej ścieżce zawodowej, faktycznie momentem przełomowym było pojawienie się mojego syna na świecie. Wtedy to właśnie musiałam troszkę zwolnić, a ponieważ należę do osób bardzo aktywnych, zastanawiałam się w jaki sposób będę mogła pogodzić rolę mamy z moją pracą zawodową. Siłą rzeczy postawiłam zatem na pracę w domu, zamiast w terenie, co okazało się dobrym krokiem.

Czym się Pani zajmowała na początku działalności? Jakie trudności się pojawiały? Co przysparzało najwięcej problemów?

Początkowo moja działalność opierała się wyłącznie na organizacji czasu wolnego dzieci i dorosłych. Zakres naszych działań obejmował oprawę i animację takich okazji jak: imprezy rodzinne (urodziny, wesela, komunie), imprezy firmowe i szkolne, a także prowadzenie szkoleń tematycznych. Największą trudnością, jaka okazała się dla mnie nie do przeskoczenia, to utrzymanie zespołu aktywnych animatorów, jednocześnie przy mojej nieobecności podczas przedsięwzięć. Stawało się niemożliwym, organizować eventy, nie będąc ich uczestnikiem. Dla dobra utrzymania opinii o poziomie naszych usług postanowiłam zrezygnować z oprawy animacyjnej w takim wydaniu.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Czy to prawda, że miała już Pani rezygnować z biznesu, gdy pojawił się pomysł współpracy z amerykańskim producentem klocków konstrukcyjnych dla dzieci?

Z racji trudnych początków ciąży i specyfiki pracy w branży animacji czasu wolnego nie mogłam osobiście wykonywać już powierzanych mi zleceń. Nastąpił trudny dla mnie moment podjęcia decyzji o zamknięciu działalności związanej z kompleksową organizacją eventów i prowadzeniem dynamicznych animacji. Moi bliscy wiedzą, iż nie byłabym sobą, gdybym jednak nie mogła działać aktywnie. Wtedy właśnie postanowiłam nie tyle zamknąć swoją firmę, co przekształcić jej profil działalności, pozostając jednak  w branży do której jestem przekonana i na której się znam. Pomysł współpracy z amerykańskim producentem klocków konstrukcyjnych pozwolił mi na pracę w domu, przy jednoczesnym pogodzeniu roli mamy.

Jak Pani trafiła na ten produkt i dlaczego się nim zainteresowała?

Wszystko zaczęło się od filmiku, który zobaczyłam kilka lat temu w Internecie, szukając inspiracji do poprowadzenia warsztatów z zakresu budowania zespołu dla częstochowskich organizacji pozarządowych. Ukazywał on grupę dorosłych ludzi wykonujących przeróżne zadania sprawnościowe z pomocą pewnych klocków.. Niestety okazały się one absolutnie niedostępne w Polsce.

Przez dłuższy czas przyglądałam się możliwościom, jakie niesie za sobą ten produkt w kontekście również mojej działalności animacyjnej i w końcu udało mi się zdobyć na własny użytek pilotażowe egzemplarze. Po przetestowaniu ich możliwości w praktyce założyłam sobie, że klocki muszą zagościć na polskim rynku – i tak też się stało. W czerwcu 2018 roku klocki Toobeez® za moją sprawą znalazły się w Polsce.

Proszę powiedzieć coś więcej o samych klockach? Co jest w nich czego nie mają inne produkty dla dzieci? 

Toobeez®, to niezwykły  system konstrukcyjny zawierający specjalne tuby, które można w dowolny i niekończący się sposób ze sobą łączyć. To, co wyróżnia produkt na tle innych, to z pewnością jego wymiary i mnogość zastosowań.

Co ważne, Toobeez®, to nie tylko klocki dla dzieci, jeden zestaw daje możliwość pracy i zabawy zarówno dzieciom, dorosłym, jak i seniorom.

Nasze klocki dają możliwość urzeczywistniać niezwykłe pomysły, są świetnym pomysłem na aktywizację całych grup, dają możliwość pracy nad wspólnym, dużym projektem, czy tworzenia plansz do przestrzennych gier XXL.

Dzięki wprowadzeniu na polski rynek klocków Toobeez®, tworzymy innowacyjną przestrzeń, a przy tym jak najbardziej naturalną – do trenowania umiejętności pracy w zespole w gronie rówieśników, czy współpracowników.

W oparciu o system łączeń Toobeez® na bazie dobrej zabawy aktywizujemy i angażujemy dzieci w działania zespołu, uczymy przyjmowania współodpowiedzialności za zadania zespołowe. Nasze klocki okazują się być także niezwykłym narzędziem przydatnym przy nauce języków oraz matematyki.

Jak nawiązała Pani kontakt z tą firmą? Czy trudno było zdobyć umowę na wyłączność?

Nawiązanie pierwszego kontaktu z producentem w dobie dzisiejszych technologii, pomimo dzielącej nas odległości okazało się oczywiście najprostszą kwestią. Rozpoczęliśmy od wymiany wiadomości mailowych, po to by później dogrywać szczegóły również za pomocą Skype’a. Na początku przyznam, że nie zakładałam ustalenia wyłączności sprzedaży, a ponieważ byłam pierwszą osobą z Polski, która zwróciła się do producenta z pomysłem dystrybucji – bardzo naturalnie w tę stronę potoczyły się nasze rozmowy.  Dogrywanie formalności związanych ze zdobyciem wyłączności trwało około 2. miesięcy.

Podpisując umowę na wyłączność do czego jest Pani zobowiązana? Czy ma Pani jakieś limity sprzedaży, które musi osiągnąć? Jak to wygląda?

Umowa wyłączności sprzedaży nakłada na mnie m.in. zakaz sprzedaży klocków poza granicami naszego kraju. Oczywiście ze swojej strony muszę pozostawać także w ciągłym kontakcie z producentem, przekazując mu wszelkie uwagi i sugestie, które mogą mieć wpływ na postrzeganie marki. Producent określił także oczywiście minimalną wielkość zamówienia, jednak jaka jest to liczba nie mogę zdradzić. Współpraca z kontrahentem ze Stanów Zjednoczonych, jakim jest właściciel marki Toobeez®, pozwoliła mi na ustalenie dogodnych warunków współpracy, mogłam pertraktować chociażby czas trwania umowy.

Jak idzie sprzedaż na terenie Polski?  Ile takich zestawów udało się sprzedać?

Mierząc się z wprowadzeniem klocków Toobeez® na rynek, wiedziałam, że najtrudniejszym będzie zaznajomienie ludzi z nową marką. Założyłam sobie, że przez pierwsze kilka miesięcy właśnie na to będę kładła największy nacisk, zakładając, że przy tym mogę nic nie sprzedać. Mija 6 miesięcy od pojawienia się Toobeez® w Polsce i ku mojej największej radości udało mi się osiągnąć sprzedaż 50% zamówienia, wynikającego z założeń umowy z producentem. Wierzę, że jest to wynik podyktowany moim personalnym przekonaniem do produktu w który zainwestowałam.

Jakimi kanałami dociera Pani do klientów?  Czy głównie internet a może sklepy stacjonarne?

W ramach sprzedaży klocków uruchomiłam wygodną platformę zakupową z możliwością dokonywania płatności on-line na www.toobeez.pl. Głównym kanałem dystrybucji jest faktycznie internet, aktualnie otwieram się również na współpracę ze sklepami stacjonarnymi. Ograniczeniem jednak są gabaryty produktu, bowiem nie każdy sklep dysponuje odpowiednio dużymi zapleczami magazynowymi. Jeden zostaw klocków, to karton szeroki na 76cm, ważący niespełna 8 kg. Ponadto, to co gwarantuje mi umowa i faktycznie sprawdza się bardzo dobrze, to fakt, iż producent odsyła wszystkich nowych klientów w regionie Polski, do zakupów właśnie u mnie.

Czy za towar musi Pani płacić z góry? Jak wygląda logistyka itp.?

W moim przypadku złożenie zamówienia na klocki wiązało się akurat z opłaceniem zamówienia z góry. To nie są jedyne koszty, jakie musiałam oczywiście ponieść. Co do samej logistyki musiałam pamiętać o powiększeniu kalkulacji o koszty cła, VAT-u, odprawy celnej, czy samego transportu. Od momentu pierwszego maila, jaki wysłałam do producenta, aż do nadania transportu minęły blisko 4. miesiące.  W przypadku importu z zagranicy operowaliśmy kwotami w USD, a upływający czas na tamtą chwilę nie był łaskawy dla kursu tej waluty.

Co może Pani poradzić młodym mamom, które myślą o własnym biznesie? Jakie nisze są do zagospodarowania? 

Panuje trend, że jeśli już kobieta zostaje mamą, to najczęściej obszar działań w jakim miałaby zacząć się zawodowo poruszać związany będzie z dziećmi.  Wynika to z prostej przyczyny, przebywając ze swoim maluchem zaczynamy myśleć inaczej, zauważać niewidzialne dotychczas dla nas rzeczy. Nie bez przyczyny mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Nie wpadnijmy jednak w pułapkę. O ile pójście w tę stronę wydaje nam się najłatwiejsze i najbardziej rozsądne, to ja jednak radzę, aby rozważyć skierowanie swoich działań w kierunku branży, czy obszaru, jaki był dobrze znany mamie przed ciążą. Duża część sukcesu biznesowego z pewnością zależy od personalnego przekonania, zaangażowania i wiedzy merytorycznej, nie samej intuicji.

To co mogę doradzić, to warto wykorzystać każdą wolną chwilę na teoretyczne przygotowanie się do wdrożenia swojego pomysłu, jeśli myślimy o nim na poważnie. Kiedy nasz mały Jaś zasypiał siadałam do komputera, aby uzbroić się w bardzo ważne narzędzie – wiedzę. Pierwsza moja wizyta w Agencji Celnej, zakończyła się złapaniem za głowę pracownika, który usłyszał, że chcę importować zabawki. Zostałam zasypana normami, jakie produkt musi spełniać, aby wprowadzić go na rynek europejski, o informacjach o karach i konsekwencjach nie wspomnę. Nie poddałam się. Powtarzałam sobie, że nie ja pierwsza i nie.. ostatnia!

Pochodzimy z dużych miast i małych wsi, jesteśmy konsumentami, odbiorcami marek, produktów i usług. Sami zauważamy często nisze wokół nas. Ja jestem jednak wyznawczynią dewizy, że jeśli mamy osiągnąć sukces, to musimy zaangażować się personalnie w dany produkt, czy usługę. Musimy się na tym znać. Odbiorcy czują i widzą więcej niż nam się wydaje. I choćby na przestrzeni 200. metrów były cztery cukiernie wrócimy do tej, gdzie spotkamy się z pasją, klimatem, pomysłem, talentem i smakiem. Ludzie lubią ludzi, o tym również warto pamiętać, ba za każdą marką stoi on.. człowiek, a tym samym np. ona.. mama.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

lol

4 stycznia 2019 Odpowiedz

A to wszystko i tak finansuje nie tak już młody tata…

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*