Jej notesy trafiają do 25 krajów na świecie

Lniane i skórzane okładki, idealnie gładki papier, personalizowane grafiki, godziny szycia i klejenia – tak wygląda zeszytowy biznes stworzony przez Irenę Dżygę- Rudzką.

 

 – Pracownia Zeszytów to jest miejsce, w którym można zamówić swój własny, spersonalizowany zeszyt, notes, kalendarz, album na zdjęcia, czy księgę gości. Tak naprawdę dowolny produkt w formie szytej. Spersonalizowany to znaczy, że klient może wybrać każdy jego element. Począwszy od rodzaju i koloru materiału, tego co ma się znaleźć na okładce, czyli grafiki i środka, czyli czy to będzie notes w linię, gładki, w kropki. Klient może też wysłać swój własny projekt, który oprawię, na przykład tomik z wierszami – mówi Irena Dżyga-Rudzka, założycielka Pracowni Zeszytów.

Pracownia powstała z miłości do pisania. Jak mówi jej właścicielka, wybór nowego zeszytu, kalendarza czy pamiętnika trwał u niej całą wieczność. Godzinami potrafiła stać przed półką w sklepie papierniczym w poszukiwaniu idealnego notatnika. Jeden miał idealny papier, ale nieciekawą okładkę, inny znowu miał piękną okładkę, ale w środku była brzydka kratka, kolejny miał zły format, albo za mało stron… W końcu pojawiła się idea uszycia takiego notesu, który spełni wszystkie oczekiwania i będzie idealnie dopasowany do swojego właściciela.

– Zaczęłam szyć, nie mając wiedzy ani umiejętności. To było niezwykle trudne. Pamiętam, jak pierwsze otwory w papierze robiłam pinezką z plastikową końcówką, która strasznie raniła mi palce. Okładkę robiłam z kartonów, z których po prostu wycinałam odpowiednie kształty. Efekty tego były dość opłakane, ale poczułam, że mogłabym się tym zajmować w przyszłości. Zaczęłam chodzić na kursy introligatorskie. Odkryłam niesamowitych ludzi, introligatorów, którzy bardzo mi pomogli i stali się moimi mentorami. I faktycznie przez lata doświadczenia i uczenia się na próbach i błędach, doszłam do takiego stanu, w którym mogłam pokazać moje prace na zewnątrz – wspomina Irena.

Początki prowadzenia zeszytowego biznesu nie były jednak łatwe.
– Sam początek prowadzenia działalności jest bardzo trudny. Pojawia się sporo kosztów, klientów jest niewielu, a marka nie jest jeszcze rozpoznawalna na rynku. Myślę, że pierwsze dwa lata to była naprawdę długa droga. Dopiero po tym czasie mogłam stanąć w stu procentach na własnych nogach.

Teraz zeszyty i albumy Ireny podróżują po całym świecie.

– Oprócz Polski, dużo zeszytów wysyłam za granicę. Najwięcej zamówień trafia do Stanów Zjednoczonych, ale wysyłam też do Kanady, Anglii, Norwegii i Włoch. Policzyłam, że moje notesy znalazły się już w 25. krajach – uśmiecha się właścicielka Pracowni Zeszytów.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Justyna Smolińska

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*