Na Okęciu stworzyli „alpaczy” biznes

Alpaki to coraz popularniejsze w naszym kraju zwierzęta. Można spotkać je na polskich łąkach, ale także na… ulicach wielkich miast. Spacerujące na smyczy alpaki przyciągają wzrok i wzbudzają ciekawość przechodniów, jednak taka przechadzka z puchatym stworzeniem, to teraz też niezły biznes.

– Naszym celem jest hodowla alpak, czyli rozród zwierząt. Dodatkową naszą działalnością są spacery z alpakami, odwiedziny w alpakarni i przybliżanie ludziom historii tych zwierząt – mówi Agnieszka Pawłowska, właścicielka hodowli „Alpaki na Okęciu”.

Ceny alpak są różne. Te z warszawskiej hodowli kosztują od 6 tys. zł. Warto jednak dodać, że to cena za alpakę standardową, za taką w wersji premium płaci się już w euro. Wszystkich marzących o takim „pluszaku” musimy jednak zmartwić – alpaki nie są typowymi zwierzętami domowymi. Oprócz tego, że zajmują sporo miejsca, lubią też pobiegać, poskakać, a także się…pokłócić.

– Alpaki są zwierzętami stadnymi, najlepiej jak jest minimum 4-5 sztuk, wtedy czują się najlepiej.  Samotne alpaki z tęsknoty za swoimi współtowarzyszami są w stanie nawet umrzeć, więc musi być ich kilka.

W warszawskiej hodowli na Okęciu alpaki pojawiły się… w miejsce koni. Wcześniej znajdowało się tu gospodarstwo rolne i szkółka jeździecka, jednak wraz z rozbudową miasta i powstającymi w okolicy Okęcia halami czy magazynami, przestrzeń dla koni zniknęła. Wtedy pojawiła się tęsknota za zwierzętami i pomysł na kolejny biznes.

– Szukałam zajęcia dla siebie i wtedy zobaczyłam w internecie, że są takie piękne zwierzęta jak alpaki. W kwietniu 2013 roku znalazłam w internecie pana, który sprowadza alpaki, napisałam do niego maila i dostałam ofertę alpak.  W czerwcu sprowadziłam już pierwsze cztery samice – wspomina właścicielka hodowli.

Na początku swojej przygody z alpakami, pani Agnieszka nie miała pojęcia o tym co znaczy „dobra alpaka”. Sprzedawca przybliżył jej szybko, że są zwierzęta standardowe i premium. Wiadomo było, że te wyższej klasy są lepsze i ładniejsze. Decyzja była więc oczywista.

– Miałam dobrej jakości konie, chciałam mieć więc też dobrej jakości alpaki, dlatego sprowadziłam zwierzęta premium, jednak co to tak naprawdę oznaczało, nie wiedziałam – uśmiecha się Agnieszka Pawłowska.

– Moje pierwotne założenie było takie, że sprowadzę sobie kilka alpak dobrego gatunku, będę je rozmnażała i sprzedawała. To miało być moje dodatkowe zajęcie i przyjemność. W miarę jak zaczęło się pojawiać coraz więcej alpak, moi nastoletni wówczas synowie, wpadli na pomysł zorganizowania Mikołaja z alpakami. Utworzyli wydarzenie na Facebooku. Przez noc zgłosiło się około 17 tysięcy osób zainteresowanych, 15 tys. stwierdziło, że weźmie udział. Już z samego rana rozdzwoniły się telefony od przerażonych znajomych i sąsiadów. Wszyscy mówili, że to jest już impreza masowa, kazali zawiadamiać policję i pogotowie. Wtedy tak naprawdę zobaczyliśmy jak duże jest zainteresowanie – wspomina z rozbawieniem właścicielka hodowli.

Więcej na temat „alpaczego” biznesu w materiale wideo.

Zobacz także na MamBiznes.pl

Justyna Smolińska

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*