PFR żąda zwrotu środków z tarczy finansowej. Które firmy muszą oddać pieniądze?

Przedsiębiorcy muszą zwrócić Polskiemu Funduszowi Rozwoju ponad 29 miliardów złotych przyznanych im w ramach Tarcz Finansowych w czasie pandemii COVID-19. To astronomiczna kwota. Według PFR firmy, które muszą zwrócić środki nie wydatkowały ich zgodnie z przeznaczeniem, zgodnie z terminami lub w rzeczywistości ich sytuacja nie była tak zła, jak deklarowana, stąd też umorzenie jest niższe niż przedsiębiorca mógłby się spodziewać.

Fot. Shutterstock/ Daniel Jedzura

Do Północnej Izby Gospodarczej trafiło już kilkanaście skarg od zachodniopomorskich przedsiębiorców, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązań nałożonych przez PFR. To kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych, a często nawet powyżej miliona. – Miała być pomoc, a jest pułapka. Mamy świadomość, że mogą występować nieprawidłowości, ale nie we wszystkich przypadkach wina przedsiębiorcy  jest tak oczywista. Dla wielu firm zwrot wsparcia z PFR to faktyczne bankructwo – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Przedsiębiorcy o zachowaniu PFR: „Nóż w plecy”

Jak mówi Hanna Mojsiuk zamieszanie związane z tarczami finansowymi i pomocą w niwelowaniu skutków gospodarczych COVID-19 jest zaskakujące, bo przedsiębiorcy starając się o wsparcie nie mieli świadomości, że deklarowana im pomoc to właściwie tylko pożyczka. – Przetrwali dzięki tym pieniądzom koronawirusa, ale skąd mają wziąć środki, by teraz tą „pomoc” spłacić? Polski Fundusz Rozwoju musi być świadomy, że jak ktoś popadł w tarapaty finansowe w czasie pandemii to wychodzenie na prostą zajmie tym firmom lata. Trudno wyobrazić sobie przedsiębiorstwo, które teraz bez straty wyciąga z konta milion złotych – mówi Hanna Mojsiuk.

– Zdecydowana część firm, które zgłasza się do nas skarżąc się na PFR to firmy z sektora gastronomicznego oraz transportowego. Oba te sektory wciąż nie są w zbyt dobrej formie finansowej, co wynika z rosnącej inflacji czy wojny w Ukrainie. Wiele firm walczy o przetrwanie, a PFR serwuje im sytuację bez wyjścia.  Oceniamy takie działanie jako bardzo niekorzystne  i oczekujemy od Ministerstwa Finansów bardzo jasnych interpretacji na jakich zasadach pieniądze mają być zwracane do PFR. Jakie firmy? Dlaczego następuje umorzenie w tak niskiej kwocie? Dlaczego wcześniej pomoc była bezzwrotna, a teraz jest zwrotna? Przedsiębiorcy, którzy się do nas zgłoszą mogą liczyć na pomoc w kwestii  występowania do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców p. Adama Abramowicza – mówi Hanna Mojsiuk.

Jak można było wydawać środki z PFR? Do kiedy? Niejasne interpretacje mogą kosztować firmy setki tysięcy złotych

– Pomoc PFR dla firm była i jest nieoceniona. Ale z czasem ujawniły się problemy systemowego niezgrania celów tarczy PFR z jej efektami – przyznaje skarbnik Północnej Izby Gospodarczej i doradca podatkowy Michał Wojtas. – Przede wszystkim firmy zamknięte w lockdown-ie gospodarki były zamknięte o prawie 2 miesiące dłużej (do 25.05.2021 r.) niż okres, w którym miały wydać środki na subwencję PFR 2.0.  Zarówno PFR jak i Rząd milczą w tej sprawie, a firmy z sektora MŚP musiały zadeklarować milionowe zwroty. Część z nich to podmioty, które nie mogły działać bo były zamknięte, a wydatkując w dłuższym czasie środki z dofinansowania PFR nie mogą ich teraz rozliczyć, gdyż nie mieszczą się w krótszym okresie rozliczeniowym. W takiej sytuacji znajduję się m.in. dwie sieci gastronomiczne w naszym regionie. PFR nie reaguje na argumenty, że firmy nie mogły wydać środków w okresie rozliczenia subwencji, gdyż były zamknięte i uruchamiały się dopiero po otwarciu gospodarki pod koniec maja 2021 r. – mówi Michał Wojtas.

Przedsiębiorcy narzekają również na kontakt z instytucjami finansowymi. – PFR albo nie odbiera korespondencji, albo odpowiada jak komornik – wszystko zgodnie z regulaminem i trzeba płacić..

Mówimy o firmach, które najpierw subwencja PFR uratowała przed zamknięciem, pozwoliła przeżyć, a błąd PFR i Rządu teraz ma je z powrotem dobić. Jaki jest tu sens gospodarczy? – dodaje Michał Wojtas.

„Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona”

Przedsiębiorcy mają prawa dociekać sprawiedliwości przed sądem, ale większość wolałaby tego uniknąć. Powody są proste. Sprawy będą ciągnąć się latami, a zobowiązania trzeba płacić. Nad wieloma firmami wisi więc znowu widmo upadłości. – Przedsiębiorcy czują się potraktowani bardzo niesprawiedliwie, bo nie mieli świadomości, że pomoc PFR  w drugiej tarczy to jest odłożona w czasie pożyczka, a nie dofinansowanie do miejsc pracy czy zakupu produktów i opłaty mediów niezbędnych do funkcjonowania. Przedsiębiorcy posłusznie zamknęli się w czasie lockdownu licząc na pomoc, dzisiaj muszą ją zwracać. Co warte odnotowania, przedsiębiorcy, którzy nie zamknęli firm i starali się zarabiać i normalnie funkcjonować w czasie pandemii wygrywają sprawy przed sądami. Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona – mówi Grażyna Wódkiewicz, wspólnik w kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski.

Jak dodaje mec. Wódkiewicz wiele firm stoi dzisiaj przed dylematem: co dalej robić? – Firmy zastanawiają się nad zakończeniem działalności czy nad sprzedażą części swojego majątku, by spłacić zobowiązania. Przedsiębiorcy wpadli w pułapkę niejasnych przepisów. Nigdzie nie jest napisane, że to jest pożyczka i trzeba to zwrócić. Najpierw było wsparcie bezzwrotne, jeżeli przedsiębiorca nie zwolnił pracowników, a przy drugim lockdownie zmieniono te zasady. Czy kiedykolwiek słyszeliśmy o tym, że będzie to pomoc zwrotna? Nigdzie – wyjaśnia mec. Wódkiewicz.

Źródło: Północna Izba Gospodarcza

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*