Polacy opracowali aparat fotograficzny dla niewidomych

Małżeństwo Piotr i Sylwia Cybulscy opracowali pierwszy na świecie aparat fotograficzny dla osób pozbawionych zmysłu wzroku. Dzięki temu będą mogli „zobaczyć” zdjęcie za pomocą palców. – Pomyśleliśmy oboje, że świetnie byłoby zrobić coś przydałoby się osobom niewidomym w codziennym życiu. Sądzę, że oboje jesteśmy dość wrażliwi na to, co dzieje się wokół nas i mamy coraz większe grono znajomych, którzy nie widzą – mówi Piotr Cybulski, współpomysłodawca Blindtouch.

Bartłomiej Godziszewski: Skąd pojawił się pomysł na stworzenie takiego wynalazku?  

Piotr Cybulski: Pomysł wpadł mi do głowy po tym, jak miałem okazję pomagać osobie niewidomej. Widziałem z czym mierzy się na co dzień, co jej przeszkadza, co pomaga, a co wręcz frustruje. Pomyślałem wtedy, że świetnie byłoby, gdyby istniało urządzenie, które na bieżąco pokazuje jak wygląda najbliższe, nieznane otoczenie, np: co znajduje się na chodniku, czy w pobliżu są jakieś budynki itd.

Jak działa to urządzenie?  

W tej chwili to prototyp. Chciałem sprawdzić czy to, co pomyśleliśmy, że będzie działać faktycznie będzie działać. Podeszliśmy do sprawy bardzo pragmatycznie. W tej chwili Blindtouch składa się z dwóch urządzeń: aparatu fotograficznego i urządzenia głównego, na którym znajduje się matryca wysuwanych pinów. Wykonujemy zdjęcie aparatem, a specjalny algorytm wyszukuje kontury tego zdjęcia i prezentuje je na matrycy. Po prostu wysuwa piny na kształt tego, co znajduje się na zdjęciu.

Wszystko to jest w fazie rozwoju, w tej chwili pracuję nad nową, lepszą wersją.

Czy to urządzenie ma także inne funkcje niż aparat?

Tak. Nie trzeba wykonywać tylko zdjęć. Docelowo można będzie wyświetlić na nim wiele innych informacji: wykresy, funkcje matematyczne, mapy, tekst zapisany alfabetem Brajla a także będzie możliwość podłączyć urządzenie do komputera i wyświetlać zawartość monitora.

Czy istnieją już podobne rozwiązania gdzieś na świecie?

Istnieją trzy urządzenia, które mają posiadać podobne funkcje co Blindtouch, dwa z nich to wciąż prototypy niedostępne w sprzedaży. Natomiast tylko Blindtouch będzie posiadał możliwość wyświetlania grafiki w dużej rozdzielczości oraz możliwość robienia zdjęć. Trzecie, dość stare urządzenie, wyświetla prymitywną grafikę, jednak jego astronomiczna cena powoduje, że jest ono całkowicie niedostępne dla przeciętnego klienta. Jednym z naszych głównych celów projektu jest stworzenie urządzenia jak najtańszego i jak najbardziej powszechnego.

Od początku planujecie sprzedaż globalną czy też póki co raczej zamierzacie pozostać przy sprzedaży krajowej?

Przede wszystkim chcielibyśmy, aby Blindtouch stał się produktem niezawodnym, ma być produktem uniwersalnym czyli takim, którego używać będzie mogła osoba niewidoma, gdziekolwiek się znajdzie – to jest nasz priorytet. Nie chcemy zamykać się na żaden rynek, niewidomi na całym świecie potrzebują takich samych rozwiązań.

Czy widzicie już zainteresowanie waszym produktem?

O tak. Byliśmy między innymi na targach REHA for the Blind, które odbywają się co roku w Warszawie i skupiają wiele osób z dysfunkcją wzorku. Przez cały dzień opowiadaliśmy niewidomym i słabowidzącym o Blindtochu. Mogli go dotknąć, pobawić się trochę. Odbyliśmy mnóstwo ciekawych rozmów, dostaliśmy pozytywny feedback od samych zainteresowanych. Wiele nas to nauczyło, ale też przekonujemy się coraz bardziej, że podążamy w dobrym kierunku.

Kiedy Blindtouch znajdzie się na półkach sklepowych?

Czeka nas bardzo dużo pracy na polu, które jest tak naprawę niezbadane do końca. Mamy mnóstwo urządzeń, których używamy na co dzień. Cały Internet of things rozwija się w bardzo szybkim tempie, moim marzeniem jest, aby nie były w nim pomijane osoby niewidome.

Ale będę realistą. W tej chwili urządzenie trzeba zminimalizować, przyspieszyć jego działanie, znaleźć i dostosować lekkie ale też tanie komponenty itp. To wymaga czasu i testowania. Chciałbym, aby końcowy produkt był gotowy jak najszybciej jednak w tym momencie trudno zadeklarować mi konkretną datę.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

W tej chwil pracujemy nad nową wersją Blindtouch’a – to jest nasz priorytet. To wszystko zależy od bardzo wielu czynników. Chciałbym, aby stało się to jak najszybciej jednak nasze własne, ograniczone środki nie pozwalają na zwiększenie tempa rozwoju.

Do jak dużego grona odbiorców planujecie trafić?

Zamierzamy się skupić na tym, aby rozwijać ten projekt. Wiemy, że warto, powiedziały nam to osoby  niewidome. Jesteśmy podekscytowani i gotowi na wyzwania. Chcemy, aby Blindtouch służył osobom niewidomym i słabowidzącym. W samej Uniu Europejskiej w tej chwili  jest 30 mln osób z dużą lub całkowitą utratą wzroku. Rokowania w tym aspekcie są nieubłagane. Ilość osób z zaburzeniami wzroku, w tym też niewidomych będzie rosła z roku na rok, do roku 2050 będzie to już 115 mln osób. Dla nich to robimy.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*