Polacy sprzedają oświetlenie scenicznie na cały świat. Na liście klientów Ed Sheeran, Backstreet Boys i Bon Jovi

Przygodę z biznesem zaczynali 7 lat temu. Dwóch realizatorów światła zeszła do piwnicy, by stworzyć pierwszy produkt. Sami przyznają, że wszystko potoczyło się szybciej niż się spodziewali. Produkt był dobry więc od razu pojawili się klienci. Dziś sprzedają systemy oświetleniowe na cały świat. W portfolio ich klientów są tacy wykonawcy jak: Ed Sheeran , Backstreet Boys, Bon Jovi. Produkowane przez ich firmę systemy oświetlają takie wydarzenia jak: Grammy Awards, Finały Eurowizji, Voice of America czy Mam Talent Polska.

Na zdjęciu od lewej Łukasz Sztejna i Dominik Zimakowski, sprzedają oświetlenie sceniczne; Fot. PortmanLights

Grzegorz Marynowicz: Czym się zajmujecie?

Dominik Zimakowski: Projektujemy, produkujemy i sprzedajemy profesjonalne oświetlenie sceniczne. Skutecznie zagospodarowujemy światową niszę dekoracyjnego oświetlenia scenicznego. Swoje produkty sprzedajemy na cały świat. Obecnie mamy 25 dystrybutorów w 35 krajach i bardzo bogate gwiazd wydarzeń, gdzie nasze lampy świeciły. Jesteśmy jedyną polską firmą, która działa w tej branży i która ma taki międzynarodowy zasięg.

Kiedy pojawił się pomysł na biznes? Jaka jest geneza?

Trzeba się cofnąć do około 2012-2014 roku, kiedy dwóch realizatorów światła (en. lighting designers) z Gdańska zaczęło pracę nad własnym produktem. Miała powstać dekoracyjna lampa, która jest piękna i można ją postawić tuż obok artysty. Lampa była ‘rzeźbiona’ w piwnicy w Nowym Porcie w Gdańsku (stąd nazwa Port-Man, tj. dosłownie człowiek z portu). Dużo prób i błędów, dużo piwa, dużo whisky. W początkowej fazie pierwszych prototypów wykorzystywane były tylko narzędzia, proste rysunki na kartce, żadnych komputerów i modelowania 3D.

Finalna lampa, taka jak jest w obecnym kształcie, powstała w 2016 roku i od razu jej wzór przemysłowy został zarejestrowany.

W tym czasie ja dołączyłem do tematu. Prowadziłem różne inicjatywy biznesowe, głównie z obszaru ICT. Początkowo stanowiłem konsultanta biznesowego, który miał pomóc zbudować do tego produktu jakiś biznesplan i pomóc go uruchomić. Projekt okazał się mocno wciągający, poczułem, że coś w tym może być. Rzuciłem wszystko, czym zajmowałem się do tej pory i postanowiłem zaangażować się na 100%. Daliśmy sobie 6 miesięcy próby i cały projekt ustawiliśmy wg. zasady wszystko albo nic. Mając tylko jeden produkt, nie do końca wiedząc, gdzie to będziemy produkować, zrobiliśmy dobry marketing, wyróżniający się w branży odpaliliśmy projekt… i wybuchło: zamówienia przeplatane z zapytaniami o możliwości dystrybucji. Nie nadążaliśmy odpisywać. Założenie dodatkowo było takie, że biznes ma się sam finansować, więc pierwsze zamówienia organizowaliśmy na 100% przedpłaty, co ciekawe pierwszych klientów to nie odstraszyło. Podwykonawców natomiast poprosiliśmy o 30 dniowe terminy płatności.

Uruchomiony biznes we wrześniu 2016 zrobił pierwszą sprzedaż już w październiku, pojechaliśmy też na pierwsze duże targi do Las Vegas też w październiku. Na koniec roku zrobiliśmy niezły obrót, mieliśmy 6-7 dystrybutorów i pomysły na kolejne produkty.

Ile zajęło Wam przełożenie idei w realny biznes?

Kiedy produkt był już gotowy i wzór zarejestrowany, wtedy rozpoczęliśmy te konsultacje biznesowe, a później razem pracowaliśmy nad uruchomieniem biznesu. To było łącznie kilka miesięcy, od około kwietnia do września. Można to było zrobić krócej, kiedy byśmy od początku wiedzieli, że wszyscy razem w to wchodzimy. Praca nad prototypem zajęła kilka-kilkanaście miesięcy. Szczególnie ważna była tutaj elektronika, która musiała być niezawodna.

Wydaje się, że to mocno technologicznie zaawansowany biznes. Skąd wiedza, know how zwłaszcza na początku?

Lampa ma dwa kluczowe komponenty: oprawę aluminiową oraz elektronikę. Celowo zostały wybrane dość proste komponenty do pierwszego produktu, tj. źródła halogenowe, które łatwiej jest opanować niż źródła LED, a do tego dla klientów łatwiej jest je wymienić, bo są dostępne wszędzie, w każdym markecie.

Oprawa aluminiowa nie sprawia większych problemów, ma być lekka, dobrze i estetycznie pospawana. Ma być wytrzymała i najlepiej, kiedy można ją operować (wieszać, zdejmować na scenie) w pojedynkę. Firm, które obrabiają aluminium jest w Polsce naprawdę dużo.

Elektronika była wyzwaniem. Tutaj doświadczenie mojego wspólnika Łukasza Sztejna okazało się kluczowe. To on jako realizator, miał wiedzę o scenie, wiedział czego scena potrzebuje i z czego korzysta. Dodatkowo ma wykształcenie o podłożu elektronicznym, przez co rozumie co tam się w tej elektronice dzieje.

Fot. PortmanLights

Ile pieniędzy pochłonęło uruchomienie biznesu? Na co trzeba przeznaczyć środki startując z tego rodzaju firmą?

Właśnie niewiele. Większość rzeczy zrobiliśmy własnymi siłami. Produkt był gotowy, zrobiony gdzieś tam głównie samodzielnie. Marketing, strony www, filmy promocyjne też zrobiliśmy własnymi siłami. Ja kiedyś byłem grafikiem i marketingowcem. Owszem, mam teraz wrażenie, że trafiliśmy chyba w dobry czas i miejsce z dobrym produktem, do tego dobrze opakowanym.

Czy kiedykolwiek mieliście wątpliwości czy ten biznes wypali? Były chwile zwątpienia, trudności? Jakie bariery musieliście pokonywać?

Za szybko się wszystko działo. Wszelkie prognozy i biznesplany w drugim miesiącu funkcjonowania wyrzuciliśmy do śmieci. Wszystko nas zaskakiwało. Sprzedaż, to że lampy zaczynają grać z największymi światowymi gwiazdami, coraz większe telewizje używają naszych lamp. Korzenie zapuściliśmy bardzo szybko, które z każdym kolejnym tygodniem byłoby trudniej wyrwać, więc chwil zwątpień właściwie nie mieliśmy. Niektórzy myśleli, że jesteśmy zespołem jednego hitu. Niemniej po pół roku pokazaliśmy drugi produkt, który okazał się kolejnym hitem. Później kolejny. Obecnie jesteśmy tuż za premierą najnowszego produktu i mamy już kolejkę zamówień. Znowu zainteresowanie tym produktem nas zaskakuje.

Czy trudno było start-upowi przekonywać pierwszych klientów?

Nie, Klienci i Dystrybutorzy sami przyszli i to bardzo szybko. Produkt sam się obronił, do tego rzeczywiście zadbaliśmy o jego wysoką jakość. Nie można sobie pozwolić na to, żeby coś nie zagrało podczas jakiegoś koncertu live w BBC, puszczanym w prime time.

Raczej bardziej problem był z podwykonawcami. Nie traktowali nas poważnie, sprawdzali KRS i tam widzieli, że istniejemy 2-3 miesiące.

Jakimi klientami w swoim portfolio możecie się obecnie pochwalić?

Niektórzy wykonawcy:

Backstreet Boys, Bon Jovi, Cher, CNCO, Ed Sheeran, Hozier, Kortez, Miley Cyrus, Mumford&Sons, Royal Blood, Shawn Mendes, Sting, Tina Turner, The Prodigy…

Niektóre festiwale i wydarzenia:

Glastonbury, Open’er, Untold, Roskilde, Matapaloz, Marvelous Island, Pukkelpop. Finały Eurowizji, Grammy Awards

Niektóre tv show:

America Got Talent, American Idol, Voice of America, X-Factor UK, Voice of Spain, Voice of Germany, Voice of Holland, Mam Talent Polska,

Czy Wasze systemy oświetleniowe wytwarzacie sami? Jak to wygląda od kuchni?

Wymyślamy i projektujemy sami. Produkcję podzlecamy. A na końcu sprzedażą zajmujemy się też sami. Dzięki temu cały istotny know-how trzymamy u siebie.

Fot. PortmanLights

Na ilu kontynentach sprzedajecie swoje lampy? W ilu krajach jesteście obecni?

Obie Ameryki, Afryka, Europa, Azja, Australia.

Mamy 25 dystrybutorów w 35 krajach. Natomiast były też dodatkowe pojedyncze sprzedaże do innych krajów, zarówno bezpośrednio do klientów od nas lub nasi dystrybutorzy sprzedawali produkty do klientów z różnych krajów ościennych. Mogę więc powiedzieć, że spokojnie przekraczamy 40.

Niedługo liczby te się zmienią, bo prowadzimy rozmowy z kolejnymi nowymi dystrybutorami z innych krajów.

Ilu klientów do tej pory obsłużyliście? Jak w ogóle do nich docieracie z produktem, ofertą? Jakimi kanałami?

Przez dystrybutorów. Nie umiem powiedzieć ilu jest docelowych klientów, tj. do ilu dokładnie nasi dystrybutorzy sprzedają. Wiemy o większości, niemniej pełnej liczby nie znamy.

Pochwalicie się jakimiś najbardziej egzotycznymi, nietypowymi zleceniami.

Kilka najciekawszych to na pewno Finały Eurowizji, które w naszej branży jest uważane za robione z dużym rozmachem, pokazem siły. Inne to rozdanie nagród Grammy i występy Eda Sheerana, Miley Cyrus i Shawn Mandesa.

Miło też było zobaczyć rekordy. Najpierw ponad 60 naszych lamp widzieliśmy na festiwalu Matapaloz w Niemczech, później Francuzi pobili to wystawiając na raz 100 naszych lamp. My czekamy na kolejne rekordy.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jak sądzicie, jakie czynniki zadecydowały, że Wam się udało? 

Dobry produkt, niszowy. Dobry czas i miejsce. Dobre i świeże opakowanie i gra va banque – pokazujemy, że wiemy co robimy. W połączeniu z naprawdę ciężką pracą – ta mieszanka zadziałała.

Czy możecie powiedzieć, że z powodzeniem konkurujecie z zagranicznymi odpowiednikami? Niczego Wam nie brakuje w tej kwestii?

Skutecznie zagospodarowujemy pewien obszar na rynku. Nasza sieć dystrybucyjna to właściwie bardzo znane podmioty na rynkach lokalnych, z wieloletnim doświadczeniem. Oni zwykle decydowali się na współpracę z nami wprowadzają nas jako piątą-szóstą markę, nie dwudziestą czy trzydziestą z kolei. Ich portfolio i jego zasięg jest dla nich mocno istotny, nie będą w stanie sprzedawać skutecznie wielu marek, więc skrupulatnie je wybierają. Także śmiało możemy powiedzieć, że konkurujemy z najlepszymi. Nasza marka też już jest stałym punktem odwiedzin na największych imprezach targowych. Myślę, że już wryliśmy się w świadomości wielu odbiorców w tej branży.

Czytają nas osoby, które często szukają pomysłu na własny biznes. Czy na tym rynku jest miejsce na kolejne podmioty? Co byście radzili?

Nie ma i nigdy nie będzie gotowej recepty. Jednym się udaje, innym nie. Często zaważają drobne elementy, drobne podjęte decyzje podczas rozpoczynania. Były próby robienia tego co my przez różne podmioty w ciągu tych ostatnich kilkunastu miesięcy. Ja tamtych produktów nigdzie nie widzę. Nikt ich nie używa. Obserwując nas i to co zrobiliśmy może i wydaje się proste, szybkie i łatwe. Jednak tak to nie działa, to by było zbyt proste. My od początku obraliśmy własną drogę, chcieliśmy się wyróżnić na wielu frontach, do tego mieliśmy świetny produkt i włożyliśmy w to 100% siebie i jeszcze więcej własnej pracy. Ta mieszanka wtedy zadziałała.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Toa

11 października 2019 Odpowiedz

Piękne te lampy. Gratki dla chłopaków

Komentarze

Pozostaw odpowiedź Toa Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*