Polak sprzedaje sprzęt wspinaczkowy na cały świat. „Nasze czekany atakowały K2 oraz Nanga Parbat”

Pomysł na biznes podsunął mu kolega podczas jednej wspinaczki w Tatrach. Szybko się okazało ,że wykonane w małym warsztacie czekany świetnie sprawują się w górach. „Najprawdopodobniej jestem jedynym producentem wykonującym ten sprzęt w całości ręcznie – mówi Jarosław Walewski. Założyciel firmy Eliteclimb sprzedaje sprzęt wspinaczkowy na cały świat. Wyprodukowane przez niego czekany wykorzystywali m.in. himalaiści w wyprawach na K2 czy Nanga Parbat.

Grzegorz  Marynowicz: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z biznesem? 

Jarosław Walewski, Eliteclimb: „Przygoda z biznesem” rozpoczęła się w 2013 roku. Rezygnacja z etatu na rzecz własnej działalności przebiegała płynnie wraz ze wzrostem zainteresowania wykonywanymi produktami. Widząc coraz większe szanse na przejście „od pomysłu do przemysłu” założenie firmy było logicznym krokiem.

Powiedz proszę tym, którzy słyszą o Waszej firmie po raz pierwszy czym się zajmujecie i dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł na taką działalność?

Firma Eliteclimb produkuje czekany wspinaczkowe z włókien węglowych i aramidowych (z carbonu i kevlaru). Najprawdopodobniej jestem jedynym producentem wykonującym ten sprzęt w całości ręcznie. Na wybór tego kierunku złożyły się między innymi pasja do gór oraz znajomość technologii wykonywania kompozytów. Pomysł zrobienia czekanów z włókien węglowych podsunął mi Wojtek Ryczer , którego spotkałem podczas wspinaczki w Tatrach.

Czy w momencie startu miałeś doświadczenie w biznesie? Gdzie zaczynaliście? Jak wyglądał zakład produkcyjny, skąd doświadczenie, know-how?

Wspomniany Wojtek Ryczer pomógł mi przy pierwszych czekanach. Z nim konsultowałem geometrię, ergonomię oraz wzornictwo pierwszych czekanów przyszłego Eliteclimb. W momencie startu biznes wydawał się odległą galaktyką. Początkowo nie myślałem że będzie to początek firmy znanej na całym świecie. Szybko jednak okazało się,że wykonane w małym warsztacie czekany, świetnie sprawują się w górach, a wagowo biją konkurencję niemal o połowę. Niewątpliwie przyczyniła się do tego umiejętność pracy z laminatami nabyta w firmie lotniczej w Bielsku-Białej.

Wszystkie produkty wytwarzasz sam? Jak to wygląda od kuchni? Ile trwało prototypowanie, przygotowanie ostatecznych produktów?

Produkty niemal w całości są wykonywane przeze mnie. Jedynie ostrza wykonuje dla mnie specjalista od stali – „melontools”. Przygotowywanie nowych produktów oprócz zagadnień technologicznych, wymaga ogromnego doświadczenia wspinaczkowego. Jedną z osób które zaufały pierwszym prototypom jest Artur Małek. Jego pomoc przy tworzeniu nowych modeli i ulepszaniu już istniejących jest nie do przecenienia. Kilometry, które przebył podczas zimowych dróg wspinaczkowych, pozwalają dopracować każdy szczegół czekana od geometrii po zęby na ostrzach. Razem przygotowujemy zarys nowego produktu. Następnie należy wykonać model z którego powstanie forma. Pierwsza seria testowa pokazuje czy wymagane są jakieś poprawki, oraz służy do sprawdzenia wytrzymałości. Wdrożenie od pomysłu do seryjnej produkcji zajmuje od kilku miesięcy do roku.

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu?

Jest to trudne pytanie bo poruszam się małymi krokami „slow biznes”:) . Nie korzystałem z żadnych dotacji czy kredytów, działam tak, aby planować i finansować nadchodzące inwestycje z bieżącej sprzedaży. Powoli zauważam, że dużo większe koszty niż się spodziewałem pociąga za sobą marketing.Niezbędne są do tego m.in udziały w targach outdoorowych oraz na festiwalach wspinaczkowych.

Pochwalcie się kto i w jakich wyprawach korzystał z Waszych produktów?

Z produktów Eliteclimb korzysta czołówka polskich himalaistów- w czekany Salamandra była wyposażona prawie cała ekipa ostatniej zimowej wyprawy na K2. Wcześniej nasze czekany atakowały z Adamem Bieleckim miedzy zimą Nanga Parbat. Pierwszą wyprawą dla czekanów Eliteclimb była letnia na K2 w 2014 gdzie Salamandry zabrał Artur Małek. Andrzej Bargiel zdobył z Salamandrami Śnieżną Panterę w rekordowym czasie, a Janusz Gołąb Denali drogą Cassina. Kilku doborowych wspinaczy zagranicznych również używa sprzetu Eliteclimb. Najwybitniejszy to bez wątpienia Paul Ramsden zdobywca trzech Złotych Czekanów (najwyższe wyróżnienie za działalność wspinaczkową, tylko on i Marko Prezelij zdobyli tą nagrodę trzykrotnie). Oprócz tego rumuński wspinacz i himalaista Vlad Capusan- autor wielu pierwszych wejść i nowych dróg w górach wysokich oraz od niedawna niesamowity biegacz wysokogórski Kiljan Jornet.

Z tego co wyczytałem to największym bestsellerem są czekany?

Bestseller Eliteclimb to bezkonkurencyjny czekan Salamandra. Jest on świetny w tradycyjnej wspinaczce zimowej, znakomity dla wspinaczy wysokogórskich oraz niepowtarzalny we wspinaczce lodowej. Nie są to slogany reklamowe, ale opinie wielu użytkowników.Salamandra jest lżejsza od konkurencji niemal o połowę, a mimo to ze względu na rozłożenie masy, wbija się w lód jak w masło.Dodatkowo klienci mają do wyboru 7 rodzajów ostrzy.Taka wszechstronność sprzętu jest rzadko spotykana.

Domyślam się, że firm produkujących podobny sprzęt nie brakuje. Czym zatem przekonujesz klientów do Waszych produktów?

Na świecie są jeszcze trzy firmy produkujące czekany wspinaczkowe z wykorzystaniem włókien węglowych. Wszystkich które produkują taki sprzęt jest oczywiście dużo więcej. Zalety produktów Eliteclimb to między innymi niższa waga, ergonomiczna konstrukcja, niespotykane wyważenie, sztywność i nie przenoszenie drgań, stylisko które nie jest zimne i wiele innych. Jednak często do zakupu klientów skłania to, że nie jest to sprzęt masowej produkcji a wykonywany w całości ręcznie. Niezwykle ważne są też opinie użytkowników i udział sprzętu w wielu wyprawach.

Sprzedajecie głównie za granicę? Do ilu krajów? Jaki odsetek przychodów generuje Polska a jaki zagranica?

Ze względu na niszowość produktu bardzo ważne jest trafienie do wielu krajów. Do tej pory czekany Eliteclimb wyruszyły z Bielska-Białej poza Polskę do USA, Australii, Chin, Makao, Szwajcarii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Andory, Rumunii. Przyjmuję że podział przychodów to około pół na pół z tendencją wzrostową rynków zagranicznych.

Największe obroty generują Stany Zjednoczone. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Liczba wspinaczy i terenów wspinaczkowych jest tam ogromna, klienci przywiązują tam dużą wagę do sposobu wykonania i historii związanej z produktem. Rynek małych wytwórców jest tam bardzo rozwinięty, praktycznie każdy sprzęt sportowy można kupić tam „hand made” lub „custom”. Na pewno zaprocentowały też moje wizyty na największym na świecie festiwalu wspinaczki lodowej w Ouray, podczas którego oferuję sprzęt do przetestowania na lodospadach.

Jakimi kanałami prowadzisz sprzedaż? Dominują specjalistyczne sklepy z wyposażeniem dla alpinistów a może online? Jak to wygląda?

Głównym kanałem sprzedaży jest internet. Na chwilę obecną produkty Eliteclimb można kupić w kilku sklepach stacjonarnych w USA.

Powiedz proszę kiedy przyszedł moment i przekonanie, że pomysł wypalił i ten biznes ma sens? 

Patrząc na historię wielu firm outdoorowych wiele z nich zaczynało całkiem podobnie, więc perspektywy są jak najbardziej korzystne. Po kilku latach uważam że pomysł wypalił, liczba wspinaczy korzystających ze sprzętu Eliteclimb rośnie, opinie są jak najbardziej pozytywne a sama marka staje się coraz bardziej rozpoznawalna w górskim świecie.

Jakieś rady dla osób myślących o własnym biznesie? Jakich błędów powinnny unikać? Na co zwrócić uwagę?

Nie jestem pewien czy mam na tyle kompetencji by udzielać porad w tej materii, sam już zdążyłem zabrnąć w kilka ślepych uliczek przy tworzeniu Eliteclimb:) W tak niszowej branży jako najważniejsze postawił bym doskonalenie produktu i słuchanie klientów. Dobrej jakości produkt zawsze się obroni i znajdzie nabywców nawet bez dużej reklamy, a nawet najlepsza reklama, w dłuższej perspektywie, nie zakryje wad produktu.

Jakie masz plany na przyszłość?

Najbliższe to rozszerzenie rynku w Europie. Za kilka dni wybieram się na targi do Friedrichschafen oraz do krajów Alpejskich. Te bardziej odległe niech pozostaną tajemnicą.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

 

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*