Polski start-up chce dogonić Amazona i Google’a

Amerykanie stworzyli już Alexę (Amazon) czy też Google Assistant. Polacy również już niedługo będą mieli swój własny asystent głosowy o imieniu Seremi. Start-up z nad Wisły zamierza wykorzystać niszę, którą Amazon czy też Google jeszcze nie wykorzystał. – Brak obsługi języków z regionu Europy Środkowo-Wschodniej w naturalny sposób generuje niszę, grupę konsumentów pozbawioną produktu, jakim jest inteligentny asystent głosowy, którą my zdecydowaliśmy się zapełnić – mówi Jakub Koba współtwórca polskiego asystenta głosowego.

Na zdjęciu od lewej Jakub Koba, Maciej Ossowski i Tomasz Gibas

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na zrealizowanie polskiego asystenta głosowego?

Jakub Koba: Pomysł na stworzenie polskiego asystenta głosowego zrodził się z obserwacji międzynarodowego rynku, na którym inteligentne głośniki takich firm jak Amazon czy Google spotkały się z dużym zainteresowaniem konsumentów. Z drugiej strony zauważyliśmy, że dla twórców takich systemów Polska i Polacy nie stanowią istotnej grupy docelowej. Dobrym przykładem jest tu Apple i asystentka Siri, która od swojej premiery w 2011 r. wciąż nie „nauczyła się” polskiego, pomimo, że mówi już po duńsku, fińsku czy nawet hebrajsku. Brak obsługi języków z regionu Europy Środkowo-Wschodniej w naturalny sposób generuje niszę, grupę konsumentów pozbawioną produktu, jakim jest inteligentny asystent głosowy, którą my zdecydowaliśmy się zapełnić.

Kto stoi za całym projektem?

Za polskim asystentem głosowym stoi akcelerator startupów Kogifi, założony i prowadzony przez trzech doświadczonych przedsiębiorców i innowatorów: Tomasza Gibasa, Macieja Ossowskiego i mnie. Nasze wcześniejsze projekty to m.in. Coders Center czy Photon Entertainment. Oczywiście, w projekt zaangażowanych jest dużo więcej osób, a nasz zespół stale się rozbudowuje – w prowadzonym właśnie procesie rekrutacyjnym poszukujemy wykwalifikowanych programistów, wyspecjalizowanych m.in. w Sharepoint, NodeJS czy PHP.

Do kogo jest skierowany wasz asystent głosowy?

Grupa docelowa urządzenia zawsze jest definiowana przez jego funkcjonalność, dlatego w tym wypadku stanowi ona niezwykle szerokie i zróżnicowane grono. Inteligentny asystent głosowy to bowiem narzędzie o wielu zastosowaniach – dziś za pomocą tego typu urządzeń można zamówić taksówkę, zrobić zakupy, zarezerwować bilet w kinie czy zrobić przelew. Myślę, że grupa docelowa smart speakera bardzo mocno pokrywa się więc z grupą użytkowników smartfonów. Inteligentny głośnik może być produktem nawet dla jeszcze większej liczby odbiorców, ponieważ jego możliwości czynią z niego idealne wsparcie dla osób starszych. Dzięki intuicyjnej komunikacji za pomocą naturalnego języka taki asystent może być dla seniora pomocą przy wykonywaniu pierwszego kroku w cyfrową rzeczywistość.

Czy planujecie wyjść na inne rynki poza polskim?

Zdecydowanie tak! Produkowany przez nas asystent od samego początku projektowany był z myślą nie tylko o Polsce, ale też o innych krajach, o których „duzi” gracze nie pamiętają. Szczególnie chcielibyśmy skupić się tu na rynku Europy Środkowo-Wschodniej. Między innymi w tym właśnie celu do naszego zespołu dołączył niedawno były dyrektor sprzedaży na rynek CEE firmy Sitecore, Przemysław Maliszewski.

Skąd taka nazwa asystenta?

Imię dla asystenta to rzecz ważniejsza niż się wielu osobom wydaje. Przede wszystkim musi ono być krótkie i łatwo zapadające w pamięć, aby ułatwić konwersację. Ponadto, imię asystenta musi oddzielać się od dźwięków tła i nie może brzmieć podobnie do słów w języku, który obsługuje asystent. W przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z dużą liczbą niechcianych aktywacji głośnika. Finalnie, bardzo zależało nam na tym, by imię niosło ze sobą znaczenie i by oddawało charakter naszego produktu. Dlatego też naszego asystenta będzie wybudzać się imieniem „Seremi”. Naszą inspiracją przy wyborze był język łaciński, w którym „Sermo” oznacza właśnie język. Seremi idealnie oddaje więc ponadnarodowy charakter asystenta, ale też zwraca uwagę na jego główną funkcję – komunikację głosową.

Prototyp Seremi

Od kiedy, gdzie i za ile będzie można kupić asystenta głosowego?

Chcielibyśmy, aby nasz produkt był dostępny dla klientów jeszcze w tym roku lub z początkiem przyszłego. Szukamy inwestora, którego uda nam się przekonać do naszego innowacyjnego modelu biznesowego, co mamy nadzieję, przełoży się także na niską cenę głośnika. Zależy nam bowiem, aby nasz produkt był dostępny dla jak najszerszej grupy odbiorców. Docelowo, chcemy wprowadzić model freemium, gdzie sam głośnik byłby dostępny za darmo lub po bardzo atrakcyjnej cenie, zaś klient kupowałby dodatkowe funkcjonalności, niemniej jednak, na samym początku nie będzie to możliwe. Jeśli chodzi o dystrybucję, celujemy w duże sieci sprzedaży oraz nasz sklep internetowy. Niebawem chcemy także uruchomić zbiórkę na platformie Kick-starter lub jednym z jej polskich odpowiedników.

Nie obawiacie się konkurencji ze strony np. Alexy Amazona? Szczególnie gdyby pojawiła się polskojęzyczna wersja?

Jeżeli Amazon Alexa czy Google Assistant pojawią się w Polsce, będą dla nas oczywiście konkurencją, ale to dobrze, ponieważ dzięki temu Polacy otrzymają większa możliwość wyboru. Tak, jak wspomniałem wcześniej, to, jak przydatny będzie asystent głosowy, zależy od jego funkcjonalności, a te z kolei zależą od umów zawartych z partnerami. Tu właśnie upatrujemy źródła swojej głównej przewagi konkurencyjnej nad gigantami. Staramy się, by nasz produkt był zintegrowany z jak największą liczbą rodzimych serwisów i usług, aby Seremi mogła dać polskim konsumentom więcej niezbędnych funkcjonalności. Ponadto, w ramach Kogifi Consulting Group staramy się gromadzić pomysły i startupy, których działanie i technologie mogłyby wesprzeć projekt Seremi. Takim projektem jest m.in. IamBot, czyli nagradzany międzynarodowymi wyróżnieniami czatbot sprzedażowy, który przeszedł niedawno pod nasze „skrzydła”. Dzięki takim inwestycjom mamy nadzieję na wyrównaną walkę, nawet z największymi na rynku.

Czy liczba tzw. umiejętności będzie porównywalna, bądź większa od tych znanych z zagranicznych asystentów głosowych?

Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ jest w tym temacie zbyt dużo niewiadomych. Liczba „umiejętności” to nic innego jak czynności, przy których asystenci mogą być ułatwieniem dla konsumenta. Obecnie Polacy kupując np. Google Home są pozbawieni większości tych funkcji, ponieważ Google nie nawiązało współpracy z polskimi przedsiębiorcami. Dlatego na chwilę obecną z pewnością nasze urządzenie miałoby tych funkcji więcej. Nie mamy jednak informacji o tym, jakie funkcje będą miały produkty naszych konkurentów, jeżeli ci zdecydują się wprowadzić język polski. Być może ich działania skupią się tylko na obsłudze języka, a być może, wykorzystując w procesie negocjacyjnym swoją dominującą pozycję na rynku, zdecydują się na pełną lokalizacje produktu. Ze względu na tak wysoki poziom niepewności, przy tworzeniu Seremi nigdy nie planowaliśmy „ścigania się” na liczbę funkcjonalności z którymkolwiek z producentów. Skupiamy się natomiast na tym, by nasz produkt sprawdził się jako wygodne narzędzie pracy i rozrywki, a liczba i rodzaj funkcjonalności odpowiadały potrzebom polskiego (a w przyszłości – europejskiego) konsumenta.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*