Polski start-up chce zarobić na sadzy i zużytych oponach.”Świat generuje ich miliard rocznie”

Pomysł na biznes przyszedł w roku 2014 kiedy założyciele firmy wspólnie prowadzili inny biznes. Było to wysypisko śmieci. Tak narodziła się idea, by zarobić na recyklingu zużytych opon.

Na zdjęciu Martyna Sztaba

Grzegorz Marynowicz: Jaki problem rozwiązuje Wasz start-up Syntoil i skąd w ogóle pomysł, by zacząć w branży oponiarskiej?

Martyna Sztaba, Syntoil: Pomysł na biznes przyszedł w roku 2014, kiedy część wspólników wspólnie prowadziła wysypisko śmieci i chciała recyklingować plastik. Wtedy okazało się, że plastik plastikowi nierówny i ciężko jest przerobić niejednorodny materiał. Tego problemu nie ma ze zużytymi oponami – są produktem w miarę jednorodnym. Jest ich też strasznie dużo – rocznie na świecie generuje się ponad 1 miliard zużytych opon i ta liczba, sądząc po przewidywaniach dot. produkcji aut, będzie się wyłącznie zwiększać.

Co jest w zasadzie waszym produktem? Technologia, urządzenie a może jeszcze coś innego? Na czym polega Wasza działalność?

Nasz biznes jest oparty o trzy strumienie przychodów: sprzedaż instalacji opartych o ciągłą pirolizę, sprzedaż produktów (olej, karbonizat/sadza) z naszej własnej instalacji demonstracyjnej, oczyszczanie karbonizatu (z instalacji pozyskiwanych z tradycyjnych instalacji do pirolizy batchowej i z naszej instalacji demonstracyjnej) do postaci niemalże sadzy technicznej, który jest sprzedawany jako napełniacz do mieszanek gumowych.

Na jakim etapie jest ten projekt? Czego Wam obecnie potrzeba, by go dopiąć i wypuścić na rynek? A może już to robicie?

Dysponujemy swoją własną instalacją demonstracyjną, ale w mniejszej skali – posiada 1 reaktor i przerabia 200 kg granulatu gumowego na godzinę. Docelowo budujemy instalację składającą się z 4 reaktorów i przerabiającą 800 kg na godzinę, ponieważ w tej skali najszybciej następuje zwrot z inwestycji. Cały czas zbieramy rundę na ok. 5 m euro, żeby móc zrealizować ten projekt w większej skali.

A jeżeli chodzi o oczyszczanie karbonizatu, to z tego projektu pierwsze przychody planujemy mieć w drugiej połowie 2019 roku.

Wygraliście polską edycję Chivas Venture. Opowiedz proszę coś więcej o tym jak przebiegała rywalizacja?

Chivas Venture to więcej niż konkurs. Przede wszystkim: wiedza i networking. W tym roku mieliśmy świetne warsztaty, który prowadzili między innymi Piotr Bucki i Kamil Kozieł, z komunikacji, sposobów prowadzenia prezentacji, z konstrukcji narracyjnych itd. Bardzo cieszymy się również na warsztaty w Londynie. Oczywiście sam ostatni etap konkursu był dosyć ciężki, bo finałowe TOP5 to dobre projekty, bardzo zróżnicowane tematycznie, każdy z możliwością przeprowadzenia solidnej zmiany w swoim sektorze. Ciężko pracowaliśmy, żeby dopracować finałowe wystąpienie przed jury i publicznością. Sadza, karbonizat i piroliza ciągła nie brzmią jak najbardziej seksowne wyrazy ze słownika startupera, więc bardzo musieliśmy się starać, żeby zostać zrozumianym, ale też żeby ta opowieść była ciekawa dla kogoś z zewnątrz naszej branży.

Teraz czeka na Was finał edycji globalnej. Z iloma projektami się zmierzycie? Jakie są to projekty?

Zmierzymy się z 21 zespołami z całego świata. Nie znam jeszcze wszystkich pozostałych projektów z innych krajów, ale patrząc na alumnów z zeszłych lat, spodziewam się silnej konkurencji i  bardzo jakościowych projektów.

Fot. YAY Foto/ Stocksnapper

Jak będzie wyglądał przebieg tej rywalizacji i czym się zakończy? Co jest dla Was do „ugrania”? Na co liczycie?

Przed finałami czekają nas jeszcze globalne półfinały, gdzie z 21 zespołów do ścisłego finału przejdzie 5. Więc czeka nas jeszcze długa droga! Maksymalnie się do tego przyłożymy i damy z siebie wszystko. Jest wiele czynników, które decydują o wygranej w takim konkursie: sam biznes, innowacyjność projektu, to jaki ma faktycznie wpływ na zmiany klimatyczne/społeczne, a także szczęście czy samopoczucie tego dnia, kiedy odbywają się pitchingi. Najlepsi potrafią się wykruszyć emocjonalnie na chwilę przed wyjściem na scenę, to jest spory stres i presja. W Warszawie reprezentowaliśmy siebie i nasz team. W Amsterdamie będziemy reprezentować już jednak nie tylko nasz projekt, ale także organizatora polskiego etapu Chivas Venture, Polskę, naszych mentorów i mentorki. Z tym wszystkim trzeba się zmierzyć.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

 Jak szacujecie rynek, na który chcecie wejść? Ile ton/sztuk opon jest rocznie palonych?

Na świecie każdego roku generujemy ok. 1 miliarda zużytych opon, ok. 70% jest spalanych w cementowniach, a pozostałe jakoś próbujemy zagospodarować budując z nich drogi czy boiska sportowe. Rynek samej sadzy w 2021 roku ma osiągnąć prawie 14 miliardów dolarów, a trzeba dorzucić do tego też rynek granulatu gumowego czy olejów. I rynki, których dzisiaj nie da łatwo się oszacować: zastosowania olejów i karbonizatu w tzw. nowych materiałach budowlanych.

Na jakich rynkach chcecie być obecni? Rozumiem, że od razu myślicie globalnie, bo problem, który rozwiązujecie jest globalny?

W Europie najwięcej zużytych opon rocznie produkuje się Niemczech (577 tyś. ton), Wielkiej Brytanii (536 tyś. ton) i Francji (485 tyś. ton)*. Polska ze swoimi 283 tysiącami ton, jest „tylko” za Hiszpanią i Włochami, więc to jest nadal wielka skala. Nasze działania są planowane oczywiście nie tylko na Polskę, bo problem zużytych opon i ich przyrostu dotyczy całego świata. A przyrost w ostatnich latach był olbrzymi i raczej się nie zmieni. Dla przykładu:

W Hiszpanii w 2008 roku było 238 529 ton zużytych opon, ale 2013 roku było już 296 000 ton, a w 2016 roku: 302 000 ton. Holandia: w 2013 roku – 91.000 ton zużytych opon, w 2016 roku: 105 000 ton/ Belgia: w 2013 roku, było 76 000 ton zużytych opon, w 2016 roku: 83 000 ton

Czy macie już klientów zainteresowanych Waszym produktem? Odzywają się zainteresowani? Jaki jest odzew ludzi z branży oponiarskiej?

Naszym pierwszym rynkiem są zakłady i firmy, które granulują opony, bo mają bezpośredni dostęp do surowca. Prowadzimy rozmowy z klientami z branży oponiarskiej, ale nie możemy mówić o szczegółach.

Co jest w tej chwili najtrudniejsze w rozwoju projektu? Jakie przeszkody, bariery? Czy są takowe?

Barierą jest czas. Chcemy działać i budować szybko, a nie zawsze jest to możliwe, tak szybko jakbyśmy tego chcieli.

Jakieś błędy popełniliście? Coś zrobilibyście dziś inaczej?

Dzisiaj nie zakładalibyśmy czystych ubrań do budowy instalacji, bo wiemy, że spranie karbonizatu z tkanin jest często niemożliwe. Jeżeli komuś się to przydarzy, to jest jeden proszek do prania, który w dużej ilości zadziała. Jak ktoś trafi na podobny problem, to proszę się zgłosić: chętnie wskażemy.

Jakie macie plany na najbliższy czas?

Z polskiego startupu zbudować solidną globalną firmę, która rozwiązałaby problem utylizacji opon trochę lepiej niż konkurencja.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz