Polski start-up rozwiąże problem braku pracowników w handlu „Chcemy usprawnić proces zakupowy”

Sklepy bez konieczności zatrudniania pracowników stają się coraz bardziej realne. M.in. za sprawą polskiego start-upu Surge Cloud, który wprowadza innowacje do branży retailowej. – Opatentowaliśmy technologię, która w ciągu sekund jest w stanie inwentaryzować asortyment całego sklepu czy regału, sprawdzając dokładne pozycje każdego z produktów na półce – mówią Marcin Dąbrowski oraz Łukasz Parafianowicz, współtwórcy Surge Cloud.

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł? Skąd wiedzieliście, że wasza interaktywna półka może odnieść sukces? Z jakim trudnościami zetknęliście się przy tworzeniu waszego biznesu?

Marcin Dąbrowski, CEO Surge Cloud: W 2016 roku stworzyliśmy system do analizy ROPO oparty o beacony i istniejące na rynku reklamowe sieci afiliacyjne, których oferty pojawiały się na smartfonach. Dzięki temu, po wejściu do sklepu, analizowaliśmy czego człowiek szukał i dobieraliśmy przekaz reklamowy w odpowiedni sposób. Mechanizm znany w internecie z ciasteczek, przenieśliśmy do offline. Jak trudne było to zadanie, pokazuje obecnie Verizon w Stanach Zjednoczonych, który dopiero po dwóch latach od naszej próby, zaczął robić coś co zaczyna przynosić efekty marketerom.  Zostały nam jednak po tej akcji bardzo wartościowe kontakty, które postanowiliśmy wykorzystać. Sprawdziliśmy, czego branża handlu detalicznego potrzebuje. Okazało się, że kluczem jest automatyzacja – duża część kosztów w handlu, jest pochodną procesów, jakie wykonują ludzie – kasują produkty, układają produkty, robią inwentaryzację, robią tzw. “Store Checki” (kolokwialnie “Storczyki”). Zadaliśmy sobie podstawowe pytanie, czy jest możliwe automatyzowanie tych procesów, tak aby te osoby mogły wykonywać inne istotne zadania? Okazało się, że jest, więc postanowiliśmy zainwestować w ten obszar.

Wyjaśnijcie proszę, jak działa wasza innowacja?

MD: Jeśli chodzi o inteligentną półkę, to zaimplementowane są w niej czujniki mające za zadanie zbierać dane w czasie rzeczywistym m.in. o tym, co znajduje się na półce, w jaki sposób ustawione są produkty oraz czy są przenoszone przez klientów. Uzyskane w ten sposób informacje, dają również możliwość lepszej ekspozycji produktu, uzupełnienia braków towarowych oraz lepszego poznania zachowań konsumentów.

Istotną kwestią są również oszczędności. Atutem naszych rozwiązań jest oszczędność czasu i pieniędzy, jakie sieci handlowe poświęcają na logistykę i inwentaryzację produktów będących w sklepie. Koszty takiego zarządzania, to nawet około 15 mln złotych miesięcznie.. Naszym głównym zadaniem jest zaoszczędzić wydawane w ten sposób pieniądze i odzyskać stracony czas.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Czy jest to wasz pierwszy biznes?

MD: Ja zaczynałem od nieruchomości, natomiast bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że dużo bliżej jest mi do technologii. Gdy miałem 14 lat napisałem portal internetowy o muzyce, który prowadząc razem z Tatą zgromadził kilkadziesiąt tysięcy MAU (Monthly Active Users). Potem na kanwie tych technologiczno-muzycznych doświadczeń zrobiliśmy (z dzisiejszej perspektywy trochę za wcześnie) – aplikację mobilną, która pokazywała imprezy i koncerty w pobliżu, z kalendarzem na nadchodzące dni. To był 2013 rok, a my mieliśmy 10 tys. MAU, co dla wielu aplikacji dzisiaj jest problemem. Ówcześnie, jeden z klientów aplikacji mobilnej, zdecydował się zlecić nam zrobienie sporego kawałka softu i założyliśmy software house, który później odpowiadał także za pierwsze w Europie wdrożenie Beaconów w Galerii Handlowej. Zdecydowanie jednak sklepy bezobsługowe kręcą mnie najbardziej z tych wszystkich rzeczy, przez jakie przechodziłem.

Łukasz Parafianowicz, COO, Co-founder: Zaraz po studiach pozyskałem dofinansowanie z Unii Europejskiej na założenie pierwszej działalności gospodarczej. Stworzyłem jedną z pierwszych firm w Polsce, która świadczyła usługi aromamarketingu. W 2010 roku wspólnie z Piotrem Koźniewskim powołaliśmy do życia 3R Studio. Siedem lat później sprzedaliśmy ją inwestorowi prywatnemu. Przez trzy lata pełniłem funkcję managera inwestycyjnego, by w 2013 założyć kolejny start-up. GoSell stworzył platformę do omnichannel marketingu dla zarządców galerii handlowych. W projekt zaangażowali się akcjonariusze jednej z wiodących firm świadczącej usługi dla branży handlu detalicznego. Różne wizje rozwoju firmy skłoniły mnie jednak do opuszczanie projektu. Mniej więcej w tym samym czasie pojawił się Marcin oraz Surge Cloud i postanowiłem zaangażować się w pełni w to przedsięwzięcie.

Jak sfinansowaliście swój pomysł na biznes?

ŁP: Rundę seed udało nam się pozyskać od funduszu, który miał finansowanie z działania 3.1. Koncepcja biznesu była wtedy jednak jeszcze zupełnie inna, chcieliśmy instalować nadajniki w galeriach handlowych i wysłać komunikaty reklamowe na urządzenia mobilne konsumentów. Kiedy okazało się to jednak nie do końca możliwe, ze względu na zbyt małe zasięgi dla reklamodawców, zdecydowaliśmy się przenieść zainteresowanie na produkty. Przeprowadziliśmy rozmowy z potencjalnymi klientami i tak oto udało nam się stworzyć rozwiązanie dostosowane do ich oczekiwań i potrzeb.

Kiedy wiedzieliśmy już, że będziemy realizować obecną koncepcję biznesową, pozyskaliśmy dwóch nowych inwestorów, którzy regularnie wspierają rozwój biznesu w razie potrzeby. Jednym z nich jest Dawid Urban anioł biznesu i przedsiębiorca.  Wykupił inwestora seedowego, dokapitalizował spółkę i angażuje się obecnie operacyjnie.

Fot. Surgecloud.co

Nie tak dawno uczestniczyliście w targach w Japonii. Udało się Wam nawiązać jakąś współpracę?

MD: Wyjazd do Japonii to oczywiście nawiązanie kontaktów, ale również sprawdzenie jak wygląda w kraju kwitnącej wiśni technologia, nad którą my obecnie pracujemy. W Japonii jest rządowy program subsydiowania tagów RFID na produkty spożywcze. Do 2025 r. wszystkie detaliczne produkty w tym kraju, będą posiadać swoje znaczniki. Wnioski są moim zdaniem ciekawe – jesteśmy o krok przed nimi, jeżeli chodzi o technologię, natomiast o krok do tyłu, jeśli chodzi o świadomość rynku. Japończycy rozumieją już teraz, że inwestycje w automatyzację sklepów, ale też automatyzacja łańcucha dostaw spowoduje, iż za 5 lat, nie będą gonili całego świata w ostatniej chwili.

Jakie stawiacie sobie cele na najbliższy czas?

MD: Zajmujemy się usprawnianiem procesu sprzedaży oraz optymalizacją kosztów, które są ponoszone przez branżę handlową. Pracujemy już nad kolejnymi rozwiązaniami, które zmienią sposób w jaki dotychczas robiliśmy zakupy. Kolejna rzecz, którą właśnie wprowadzamy, to automatyzacja procesu kasowego, która pozwoli zaoszczędzić około 30 proc. kosztów pracy. Ten proces będzie się odbywał automatycznie na zasadzie „take and go”, czyli przechodzimy, a produkty są kasowane automatycznie.

Jak wygląda wasza sprzedaż? Sprzedajecie głównie poza granicami Polski? Może w swoim gronie macie już znanych klientów?

MD: Skupiamy się na organizacjach, które zatrudniają dziesiątki tysięcy osób a nasze rozwiązanie powoduje konieczność transformacji. Jest to proces ciągły. Nie od razu sprzedamy technologię do kilkudziesięciu tysięcy sklepów. Musimy robić to lokalizacja po lokalizacji, zachowując płynne przejście między pilotażem a wdrożeniem. Natomiast geografia jest istotna – w przypadku dużych korporacji, często decyzje nie zapadają w Polsce, nawet jeśli projekt ma dotyczyć naszego kraju.

Macie może jakieś rady dla osób myślących o własnym biznesie?

MD: Jak w jednym zdaniu nie potrafisz powiedzieć, jaką korzyść generujesz, to zastanów się jeszcze raz nad tym co sprzedajesz.

ŁP: Kluczowe jest, aby nie skupiać się na produktach, których klienci od Ciebie nie kupią. Więc ja dzisiaj, podejmując decyzje inwestycyjne, proszę pomysłodawców o przesłanie prezentacji sprzedażowej. Kluczowe w biznesie jest bowiem to, aby stworzyć produkt, za który ktoś Tobie zapłaci. Ja jestem za tym, aby z taką prezentacją produktu, pójść od razu do klienta i zapytać:

  • czy nasz produkt/usługa rozwiązuje jego problemy?
  • jakie są niedoskonałości produktu/usługi?
  • czy są w stanie nam za to zapłacić?

Ważne jest również to, aby w większych organizacjach rozmawiać z ludźmi decyzyjnymi. Zaliczam do nich osoby odpowiedzialne za sprzedaż, kontrolę kosztów lub bezpośrednio kadrę managerską.

Dopiero w tym momencie podszedłbym do zrobienia lean canvas i dalej do opracowania pełnej dokumentacji dla projektu.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*