Polski start-up znalazł sposób na rozładowany telefon

Dzięki polskiemu start-upowi Whirla nikt nie będzie się już martwić o poziom baterii w swoim telefonie. Opracowali  system ładowarek bezprzewodowych, które można znaleźć w wielu miejscach w Polsce. – Istniejące rozwiązania (np. zamykane szafeczki z kabelkami ładującymi) totalnie nie zdawały egzaminu, więc zobaczyliśmy szansę na zrobienie tego lepiej – mówi Michał Żółkiewski z Whirla.

Twórcy start-upu Whirla

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd w ogóle decyzja o założeniu start-upu zamiast pracy na etacie?

Michał Żółkiewski, Whirla: Pierwsze „biznesy” już wspólnie robiliśmy w liceum organizując imprezy. Potem, gdy spotkaliśmy się po studiach, każdy z nas pracował na etacie albo freelansie, ale żaden nie był zadowolony z perspektywy jaką oferowała taka praca. Chcieliśmy tworzyć coś swojego. Go big or go home!

Dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł na start-up? Co jest Waszym produktem?

Jeden z moich wspólników, zanim zaczęliśmy robić „swoje” biznesy, pracował w Samsungu, w dziale telecom i opowiedział nam o wchodzącej technologii ładowania bezprzewodowego urządzeń mobilnych. Od razy stwierdziliśmy, że to super rozwiązanie – jeden standard dla wszystkich telefonów, nie ma problemu, że zapomniałem swojej ładowarki i nikt się nie potyka o kable. To był też czas, kiedy smartfony zaczęły mieć coraz większe ekrany i coraz więcej funkcji, co powodowało, że jedno ładowanie baterii dziennie przestało być wystarczające. Szczególnie problematyczna sprawa, gdy cały dzień ma się spotkania na mieście, a telefon jest głównym narzędziem pracy. Stwierdziliśmy więc, że w przestrzeni miejskiej potrzebne są punkty ładowania. Istniejące rozwiązania (np. zamykane szafeczki z kabelkami ładującymi) totalnie nie zdawały egzaminu, więc zobaczyliśmy szansę na zrobienie tego lepiej.

Co oferujecie czego nie ma konkurencja? Co dajecie klientowi?

Oferujemy znacznie więcej niż tylko ładowarki i tym wygrywamy z konkurencyjnymi firmami. Aby produkt był atrakcyjny dla naszych klientów, czyli właścicieli lokali, oferujemy im narzędzie marketingowe bazujące na ładowarkach – pobierz aplikację/obejrzyj reklamę aby się naładować. Rozwiązanie podobne do Wi-Fi marketingu, ale bazujące na ciągle rosnącej potrzebie ładowania. Samo zapewnienie dodatkowego udogodnienia dla gości, jakim jest możliwość ładowania telefonów, to bardzo często za mało. Niestety klienci B2B na polskim rynku rzadko kiedy się skuszą na produkty, które są „nice to have”. Trzeba im oferować wymierne korzyści, aby klient czuł, że na pewno zarobi więcej pieniędzy przy pomocy danego rozwiązania.

Działacie na rynku lokalnym czy może od razu nastawiacie się na rynek globalny?

Na razie działamy na rynku polskim, ale zdecydowanie mamy w niedalekich planach ekspansję zagraniczną. Na początek celujemy rynki krajów Europy Zachodniej – Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania. Są one dla nas bardzo atrakcyjne, ze względu na silny sektor turystyczny, plus jest trochę inna kultura spędzania czasu wolnego – ludzie w tych krajach znacznie częściej spotykają się w kawiarniach i restauracjach niż ma to miejsce w Polsce. Plus są to rynki zamożniejsze od Polski, gdzie bardziej dba się o gości i inwestuje nie tylko w rozwiązania, które są „must have”.

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu i co poszły te środki? Czy zasilał Was inwestor? A może dopiero szukacie wsparcia?

Dotychczas uprawialiśmy bootstraping – wszystko finansowaliśmy z własnych środków. Ciężko policzyć ile tak naprawdę włożyliśmy w firmę, ale szacuję że jest to kwota rzędu 500+ tys. zł. Na początku pieniądze głownie szły na prace związane z hardware-m i softwarem, potem na stworzenie wizerunku marki i koszty administracyjne. Aktualnie zaczynamy poszukiwać inwestycji, ponieważ zauważamy kolejne nisze na rynku i chcemy sprawnie rozwijać produkt, aby je skutecznie wypełniać.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w biznesie? Jak wyglądały początki działalności? 

Każdy z założycieli miał istotne doświadczenie, które się potem przydało w Whirli, jednak dla wszystkich to był pierwszy startup. Ja wcześniej pracowałem jako inżynier konstruktor na własnej działalności gospodarczej. Mam na koncie naprawdę rozmaite projekty – od branży automotive, przez urządzenia smart home, po maszyny produkcyjne. Piotrek przez wiele lat pracował u największych polskich dystrybutorów IT, potem jako zakupowiec IT, więc zna procesy sprzedażowe od podszewki. Natomiast Darek spędził sporo czasu pracując w branży telecom i doskonale orientował się w trendach związanych ze smartfonami.

W 2015 kupiliśmy maszyny i zainspirowani bardzo prężnym w Polsce sektorem meblarskim, zaczęliśmy zajmować się produkcją „galanterii drewnianej” – wysokiej jakości produktów z drewna takich jak etui na smartfony czy elementy do sprzętu audiofilskiego. Prędko jednak poczuliśmy niedosyt, bo uświadomiliśmy sobie, że jest to ciężko skalowalny interes. Zaczęliśmy więc myśleć nad biznesem, który można z powodzeniem rozwinąć globalnie. W ten sposób w połowie 2016 roku wyklarowała się wizją stworzenia Whirli.

Jak pozyskujecie klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne? Kto jest głównym klientem?

Przeważnie na targach i konferencjach, gdzie możemy skutecznie nawiązać kontakty z nowymi klientami. Obecnie stawiamy głównie na duże firmy i sieci, co pozwala na sprawnie zajmowanie rynku, więc prowadzimy sprzedaż bezpośrednią. Nic tak szybko nie buduje relacji spotkanie jak w cztery oczy. Choćby 15 minutowy speed dating. Ostatnio wchodzimy także w etap na którym sprzedajemy za pośrednictwem partnerów, co pozwala jeszcze efektywniej docierać do klientów.

Naszymi głównymi klientami są przedsiębiorstwa posiadające duże ilości punktów obsługi klienta – czyli banki, firmy telekomunikacyjne czy energetyczne, a także te z sektora HoReCa – hotele, restauracje i kawiarnie. No i oczywiście centra handlowe, dworce i inne obiekty wielkopowierzchniowe, gdzie ludzie potrzebują ładowania.

Na czym zarabiacie? Jaki jest Wasz model biznesowy?

Zarabiamy na sprzedaży hardware-u, czyli interaktywnych ładowarek bezprzewodowych, oraz na opłatach za reklamy. Jest to dosyć innowacyjny rodzaj marketingu, ponieważ powiązany z lokalizacją użytkownika. Dodatkowo też chargujemy za integrację SDK, jeśli klient chce mieć Whirlę zaszytą w swojej aplikacji.

Czy możecie się pochwalić już jakimiś ciekawymi liczbami?

Ponad 2000 pobrań aplikacji, prawie 100 sprzedanych ładowarek, średnio około 2 ładowania dziennie na każdej.

Jaki odsetek przychodów generuje Polska a jaki zagranica? Jak to wygląda w liczbach nominalnie?

Obecnie 100% Polska 😊

Powiedzcie proszę kiedy przyszedł moment i przekonanie, że pomysł wypalił i ten biznes ma sens? A może to jeszcze przed Wami?

Dosyć późno, bo dokładnie 12go września 2017. Wtedy Apple zaprezentowało gamę nowych produktów, które wyposażone były w ładowanie bezprzewodowe. Tego wieczoru niemal popłakałem się ze szczęścia, bo światowy trend-setter w branży elektroniki wszedł w technologię na którą od początku postawiliśmy va banque. Oznaczało to, że niekwestionowalnie wejdzie ona do mainstreamu. Wierzymy, że tak jak swojego czasu wszechobecne stało się Wi-Fi, tak teraz za nasza sprawą standardem w przestrzeniach publicznych stanie się ładowanie bezprzewodowe.

Jakie macie rady dla osób myślących o własnym start-upie? Jakich błędów powinny unikać? Na co zwrócić uwagę?

Primo – BĄDŹ ODWAŻNY. Nie bój się, że jesteś za mały, za słaby, za głupi. Jak zwykł mawiać legendarny kierowca rajdowy Colin McRae: „If in doubt, go flat out!”. Jeśli nie widzisz co jest za zakrętem w który wjeżdżasz, to wciskaj gaz do dechy. Może to brzmi obłąkańczo, ale wszyscy odruchowo zwalniają przed ślepym zakrętem. Zatem jeśli będziesz dalej jechał na maksa, to znacznie zwiększysz swój szanse na wygraną. I nie, Colin McRae nie zginął w samochodzie. Dwa – uważnie słuchaj innych, szczególnie mądrzejszych. Miej pokorę przyjmować krytykę i przyznawać się do błędów. Wiele się w ten sposób nauczysz i unikniesz marnowania czasu na budowanie Concorde’a (projekt który w trakcie realizacji okazuje się nieopłacalny, jednak jest doprowadzany do końca, bo szkoda zmarnować wykonanej już pracy). To się wiąże z moim numerem trzy: zawsze pracuj efektywnie. Zanim zaczniesz na coś poświęcać czas i energię, zweryfikuj czy dane zadanie na pewno prowadzi Cię do wyznaczonego celu. Nie pozwól sobie na błądzenie – przez to wiele spraw się rozjeżdża.

Jakie macie plany na przyszłość?

Zbudować co najmniej ogólnoeuropejską sieć ładowarek, które na co dzień będą ułatwiać życie milionom ludzi. A za jakieś 3-5 lat kolejny projekt – może R&D house, który będzie tworzył rozwiązania mające pozytywny impact na społeczeństwo i środowisko 😊

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

wjmn

29 czerwca 2018 Odpowiedz

Dokładnie, Colin McRae nie zginął w samochodzie. Przyspieszając nie wyrobił na zakręcie helikopterem. Zabił kilka osób.

JaJacek

29 czerwca 2018 Odpowiedz

Przy autostradzie w Chorwacji przy Mcdonald’s stoją Superchargery Tesli. Obok skwerek z ławeczkami i bezprzewodowe ładowarki zasilane ogniwami fotowoltaicznymi umieszczonymi na latarniach(też solarnymi).Panowie to nie wasz pomysł.Te ładowarki juz dawno działają.Fakt ,że nie w Polsce.

Dudus

29 czerwca 2018 Odpowiedz

W polsce za to „charguja”, a za granicy takie elementy sa montowane powszechnie i za darmo i nikt nie musi sciagac zadnej dodatkowej aplikacji, zeby z takich stanowisk korzystac.

Wiszu89

30 czerwca 2018 Odpowiedz

Spoko pomysł, ale czytając ten artykuł mało co pawia nie puściłem od tej całej biznesowanej nowomowy, bo po ludzku byłoby pewnie za mało „fachowo”.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*