Polskie start-upy, które dziś już nie istnieją

Pomimo często dobrego pomysłu, wiele start-upów nie obchodzi swoich pierwszych urodzin. Liczne problemy przyczyniają się do upadku biznesu. Dlatego warto przyjrzeć się start-upom, które nie przetrwały próby czasu. 

Beer Hunter (Browarek)

Fot. Facebook.com

Pomysł zrodził się w 2015 roku i w bardzo krótkim czasie zyskał rozgłos w całej Polsce. Aplikacja Browarek pozwalała na wyszukiwanie ulubionych piw w okolicznych lokalach. Dzięki niej użytkownik miał możliwość dowiedzenia się gdzie dokładnie będzie mógł napić się swojego ulubionego piwa oraz w jakich cenach. Oprócz tego aplikacja, mogła poprowadzić bezpośrednio do lokalu, dzięki połączeniu z mapami.

Na pomysł wpadł Jan Świst. Wśród jego znajomych pomysł się bardzo spodobał. To też zmotywowało pomysłodawcę do urzeczywistnienia swojego pomysłu. Ideę bardzo szybko podchwyciły media, które rozpromowało piwną aplikację. – Szybko zacząłem dostrzegać potencjał tego pomysłu, a już ostatecznym potwierdzeniem było dotarcie na główną stronę Wykopu. To tylko utwierdziło mnie o słuszności obranego kierunku – mówił ówcześnie Jan Świt dla MamBiznes.pl.

Niestety, dziś aplikacja już nie istnieje. – Było wiele planów na reaktywację, ale wszystko rozbijało się o znajomości, których na rynku nie mieliśmy – komentuje dla MamBiznes.pl przedstawiciel start-upu.

Deskdoo

Fot. Facebook

W 2014 roku powstał start-up Deskdoo, którego twórcą był Adam Adamczyk wspólnie z Dawidem Krawczykiem. Udało im się stworzyć pierwszy na świecie system operacyjny uruchamiany w przeglądarce internetowej pozwalający na usprawnienie pracy grupowej zarówno wewnątrz organizacji jak i pomiędzy organizacjami.

Innowacyjność rozwiązania, zostało ówcześnie dostrzeżone przez John’ego Biggsa, który opisał ich pomysł na łamach magazynu TechCrunch.com. Jednak coś co mogło im pomóc, przeszkodziło w realizacji projektu. System nie był gotowy na przyjęcie tak licznego grona nowych użytkowników, którzy pojawili się po publikacji artykułu. Spowodowało to również pojawieniem się licznych ataków hakerskich. Dodatkowo w międzyczasie prowadzili rozmowy z wieloma inwestorami. Jednak w momencie, gdy uporali się ze wszystkimi problemami, okazało się, że zakończyło się finansowanie start-upów poprzez prywatne fundusze wsparte środkami publicznymi. Pojawiła się wtedy jednak jeszcze jedna nadzieja, w postaci prywatnego inwestora. Twórcy jednak nie zaakceptowali warunków umowy, które zostały im przedstawione.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski
MamBiznes.pl

Komentarze

Tomek

5 czerwca 2018 Odpowiedz

Oprócz fajnego pomysłu na biznes i środków na jego realizację, niezbędne jest zarządzenia firmą. Często jest tak, że nie ma kto zarządzać lub zarządzający nie zna się na prowadzeniu firm i firma pada.

Cytując własne motto „Prowadzenie firmy jest jak układanie klocków, każdy potrafi wysypać je z pudełka, ale nie każdy potrafi ułożyć je prawidłowo.”

Życzę powodzenia każdej nowej i tej doświadczonej firmie wielu lat działania na rynku i zysków na zadawalającym poziomie.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*