Polskie szumiące misie zachwyciły brytyjską rodzinę królewską

Wszystko zaczęło się od małego, rodzinnego startupu założonego przez dwie siostry. Szumiący Miś Whisbear to pomysł na biznes Zuzanny Sielickiej–Kalczyńskiej oraz Julii Sielickiej-Jastrzębskiej. W ich przypadku przysłowie „potrzeba matką wynalazku” ma niemal dosłowne przełożenie. – Trudno było mi uspokoić mojego syna, który cierpiał z powodu kolek. Wiedziałam, że skuteczną metodą uspokajania dziecka jest zastosowanie szumu – mówi współwłaścicielka Whisbear. Tak właśnie powstał Szumiący Miś. Pomysłem zachwyciła się między innymi brytyjska para książęca, dzięki czemu firma uzyskała rozgłos na całym świecie. Dziś produkty marki Whisbear dostępne są w ponad 30 krajach a firma rozrasta się i dziś zatrudnia już blisko 20 osób w Polsce, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Na zdjęciu Julia Sielicka-Jastrzębska oraz Zuzanna Sielicka–Kalczyńska, Fot. whisbear.pl

Bartłomiej Godziszewski: Kiedy zaczęła się wasza przygoda z biznesem i skąd wziął się pomysł na biznes?

Zuzanna Sielicka – Kalczyńska – Przygoda z Szumiącym Misiem i firmą Whisbear zaczęła się, kiedy 7 lat temu zostałam mamą. Trudno było mi uspokoić mojego syna – dziś siedmioletniego, ponieważ cierpiał z powodu kolek i miał problemy ze snem. Wiedziałam, że skuteczną metodą uspokajania dziecka jest zastosowanie szumu, ale poza suszarką nie działało nic. A ponieważ suszarka nie jest ani bezpieczna, ani wygodna, zrodził się pomysł na biznes i produkt, który będzie przyjazny i dla rodzica i dla dziecka. Tak powstał nasz szumiący miś.

Julia Sielicka – Jastrzębska: Zuzia napisała ze swoim mężem Filipem biznes plan, ale prawda jest taka, że od pomysłu do powstania misia minęło kilka lat. Whisbear trafił do sprzedaży niemal dokładnie wtedy, kiedy urodził się trzeci syn Zuzi. Jak widać, przysłowie potrzeba matką wynalazku ma tu niemal dosłowne przełożenie.

Jak sfinansowałyście swój pomysł na biznes?

Zuzanna: Ta historia mrozi krew żyłach Julki do dziś! Poszłam na żywioł i, aby sfinansować pierwszą produkcję, poszłam do banku i… zastawiłam mieszkanie. Tak bardzo wierzyłam w ten biznes, że nie myślałam o tym, co będzie, jeśli nie uda się, a ja zostanę z długiem. I kolejny raz okazało się, że co kobieca intuicja, to kobieca intuicja.

Julia: Tak było, a jak naprawdę bałam się, co będzie jak nie wyjdzie. Dopiero po wielu miesiącach powiedziałam Zuzi, że nie spałam po nocach, myśląc, że skończymy pod mostem. Teraz kiedy mam obawy, że coś nie wyjdzie, to taki nasz firmowy żart. Na szczęście mimo różnych przygód zwykle wychodzi!

Jaka jest zasada działania waszych produktów?

Julia: Można powiedzieć, że w elektronicznych urządzeniach zamknęłyśmy wspomnienia dzieci z okresu, kiedy rosły w brzuchu mamy. Chodzi dokładnie o odgłosy, jakie tam słyszały i zapamiętały. W okresie ciąży dziecko słyszy całą orkiestrę dźwięków, w tym szum krwi w żyłach, czy szum wód płodowych. Dlatego po narodzeniu tak dobrze czuje się otoczone znajomymi dźwiękami, czyli m.in. szumem.

Zuzanna: Wszystkie nasze produkty, a mamy je już 3 – Szumiącego Misia Whisbear, Szumiącego Ptaszka Whisbird i od niedawna Leniwca E-zzy – emitują przyjazny dziecku różowy szum. Jednym z największych mitów jest to, że noworodek lubi ciszę i tych, którzy o tym wiedzą, nie dziwi fakt, że ten łagodny szum pozwala się dziecku wyciszyć i spokojnie zasnąć. Ponadto szumienie pomaga też w walce z kolkami. Miś jest naszym flagowym produktem – jako pierwsi wprowadziliśmy funkcję „CRYsensor” – co w praktyce oznacza, że nasz Whisbear automatycznie zareaguje na płacz dziecka i zacznie szumieć. Ptaszek także szumi „na różowo” prostszą wersją misia idealną na zbliżające się wakacyjne podróże.

I jest jeszcze Leniwiec – to ponoć najbardziej innowacyjny tego typu produkt nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Julia: Tak! Leniwiec to nasz pierwszy produkt typu SMART, wpisujący się w bardzo szybko rozwijający się segment rynku SMART HOME, a dokładnie jego część zwaną CONNECTED NURSERY, czyli inteligentny pokoik dziecięcy.

Zuzanna: Leniwiec łączy w sobie trzy funkcje – zabawkę szumiącą, asystenta rodzica i monitor snu. Wszystkie te funkcje zamknęliśmy w super inteligentnym urządzeniu, a urządzenie – w uśmiechniętym od ucha do ucha Leniwcu. Naszą misją zawsze było pomaganie rodzicom, czasy się jednak zmieniają a my musimy i chcemy nadążyć za oczekiwaniami naszych klientów – a oni oczekują kolejnych ulepszeń. Ważne jest jednak to, że nasze produkty nie mają zastąpić rodzica, ale wesprzeć go w codziennej opiece nad dzieckiem.  Leniwiec pomaga im w tym kompleksowo.

Wiem, że Leniwiec nie powstałby bez pomocy pewnego giganta informatycznego. Opowiedzcie o kulisach tej współpracy.

Zuzanna: Ma pan na pewno na myśli Microsoft. Tak – do dziś jesteśmy niezwykle wdzięczne, że taki gigant dostrzegł w nas potencjał. W 2016 roku otrzymałyśmy zaszczytny tytuł Businesswoman Roku w konkursie „Sukces Pisany Szminką”. Jedną z nagród był program pod nazwą „Cyfrowa Transformacja Microsoft”. Ta wspaniała nagroda okazała się dla naszej firmy gigantycznym wsparciem. Pomogła nam uporządkować i rozbudować wykorzystanie narzędzi Office 365, z jakich na co dzień korzystamy, od tak podstawowych programów jak „Word” czy „Outlook” po te bardziej zaawansowane, ułatwiające codzienną organizację pracy, planowania etc.

Julia: To był taki moment, w którym bardzo potrzebowałyśmy pomocy technologicznej przy produkcji E-zzy. Dzięki Microsoft dotarliśmy do partnerów, którzy wsparli stworzenie Leniwca, od produkcji, aż po aplikację.

Kto najczęściej kupuje szumiące produkty?

Zuzanna: Naszych szumiących ekspertów najczęściej kupują mamy, ojcowie, przyjaciele jako prezent na coraz popularniejsze przyjęcia baby shower, ale także na chrzest. Zdradzę jednak ciekawostkę – nasze misie czy ptaszki mają też dorosłych użytkowników. Różowy szum jest naukowo udowodnionym sposobem, na poprawę jakości snu i dorośli tez świetnie zasypiają z tym właśnie szumem.

Jaki wpływ na biznes miało spotkanie z księżną Kate i księciem Williamem, podczas zeszłorocznej wizyty w Polsce?

Julia: Spotkanie z parą książęcą było jednym z najbardziej niezwykłych przeżyć nie tylko zawodowych, ale i osobistych. Już raz za sprawą wysyłki prezentu do Pałacu Kensington było o nas głośno i to bardzo pomogło nam rozruszać sprzedaż na rynku brytyjskim. Tym razem podczas spotkania z nami Księżna wypowiedziała słowa, które lotem błyskawicy obiegły świat i brzmiały: Musimy mieć teraz więcej dzieci. I tym sposobem i Księżna i my i nasz Miś wylądowaliśmy na „czołówkach” prasy i telewizji od Stanów po Australię, od Washington Post po The Independent.

Zuzanna: A kiedy wydawało nam się, że szum już się zakończył Pałac ogłosił, że kolejne Royal Baby w drodze – i znów przywołano i misia, i nasze spotkanie. To samo stało się, kiedy książę Louis przyszedł na świat.

Fot. whisbear.pl

Wielka Brytania to nie jedyny rynek, gdzie wasze produkty są dostępne? Powiedzcie dokładnie, gdzie można dostać szumiące misie.

Zuzanna: Chyba łatwej powiedzieć, gdzie nie są dostępne (śmiech), bo to łącznie ponad 30 rynków. Nasze kluczowe rynki to USA, Wielka Brytania i Francja – tam mamy własnych pracowników, którzy dbają o relacje z klientami, kontakty z dystrybutorami i kupcami. Ale misia kupią także rodzice w Niemczech, Turcji, Rosji, Finlandii, Szwajcarii czy Australii.

Na czym obecnie się skupiacie? Jakie plany macie na najbliższy czas?

Julia: Zawsze skupiamy się na jednym i tym samym – na rozwoju. I osobistym jako przedsiębiorczyniei na rozwoju firmy oraz oferty. Pracujemy teraz nad kolejnym przełomowym projektem, ale z doświadczenia wiemy, że nie warto mówić o swoich planach, bo konkurencja nie śpi, a my lubimy być pierwsze.

Zuzanna: I najlepsze!

Najlepsze byłyście wielokrotnie – o czym świadczą liczne nagrody branżowe i biznesowe, chyba wasz półka z trofeami się ugina? Które jest najcenniejsze? I czy odbieranie kolejnych nagród nie stało się rutyną?

Zuzanna: Absolutnie nie! Gdybyśmy tak myślały świadczyłoby to o całkowitym braku pokory, a my jesteśmy bardzo pokorne i z pokorą przyjmujemy każdy sukces, bo wiemy, że stoi za nim praca całego sztabu ludzi, bez których nie zbudowałyśmy tego, co się udało zbudować . Każda z nagród, jakie dostałyśmy jest da nas nie tyle najcenniejsza – ile bezcenna! Każda dowodzi sukcesu na innym polu, jest oceniania przez inne jury.

Julia: Gdybym miała wybrać coś z naszych nagród, co napawa mnie największą dumą, to byłyby to cztery nagrody – pierwsza w historii firmy nagroda Zabawka Roku przyznana zaledwie kilka miesięcy po założeniu firmy. Kolejna to główna nagroda „Kids Time Star” przyznana przez polską branżę dziecięcą na targach „Kids Time”. No, i „Oscar branży dziecięcej”, czyli nagroda „Innovation Award 2016” przyznana na targach „Kind und Jugend” – tę nagrodę otrzymałyśmy, jako pierwsza polska firma w kilkunastoletniej historii targów, a trzeba wiedzieć, że są to największe tego typu targi na świecie. No, i oczywiście „HealthTech Award”, którą osobiście wręczyła nam księżna Kate w lipcu 2017 roku.

I na koniec jeszcze jedno pytanie.  Wasza działalność wydawać by się może stricte sprzedażowa, to w Whisbear dajecie także coś od siebie.

Zuzanna: Zapewne ma Pan na myśli to, że lubimy się dzielić – tak nas wychowano, i taki od początku był nasz zamysł – dawać. Poprzez nasze produkty dajemy rodzicom chwilę wytchnienia i poczucie, że w naszych szumiących pluszakach maja wsparcie. Ale przede wszystkim chcemy też pomagać tym, którzy o tą pomoc poprosić sami nie mogą – dzieciom, które los doświadczył już na początku życia. Dlatego nasze Misie, a od niedawna także Leniwce, trafiają do fundacji, szpitali, hospicjów i domów dziecka w wielu krajach Europy, a nawet w Kenii. Jesteśmy zawsze bardzo poruszone każdą prośbą o pomoc i każdą taką naszą akcję bardzo mocno przeżywamy.

Julia: Wsparcie potrzebujących dzieci to jedno, ale dokładnie rok temu ruszyłyśmy też z kampanią Nie’doskonałe. To zakrojony na międzynarodową skalę projekt społeczny, w którym wraz z artystką Riyą Sokół, próbujemy odczarować matczyną rzeczywistość. Tę rzeczywistość np. z Instagrama i wymuskanych zdjęć, która – jak każda z nas wie – nie ma wiele wspólnego z tym, co dzieje się po drugiej stronie obiektywu, gdzie jest góra prania, dziecko z katarem i nieprzespana noc. Do kampanii powstał wzruszający film i piękna płyta z 10 pięknymi piosenkami o macierzyństwie. Wierzymy mocno, że nasze niedoskonałości paradoksalnie sprawiają, że jesteśmy lepszymi mamami i tym chcemy dzielić się ze światem. No i naszą szumiącą metodą na lepszy sen!

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*