Porzucili aplikacje mobilne. Dziś ich plecaki podbijają rynek

Karolina Wiórko i Szymek Jasion porzucili tworzenie aplikacji mobilnych, by stworzyć biznes w realu. Ich firma PAK.IN szyje unikatowe plecaki. – Udało się nam zauważyć, że rynek dodatków i akcesoriów jest podzielony na dwie skrajne części. Typowo sportową z plecakami i akcesoriami sportowo-turystycznymi. I drugą część, czyli eleganckimi torebkami, walizkami wykonanymi w większości ze skóry. Udało nam się zorientować, że tak naprawdę nie ma nic w środku – mówi Szymek Jasion.

Na zdjęcia Karolina Wiórko i Szymek Jasion; Fot. materiały prasowe

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na biznes?

Szymek Jasion:  Pomysł na biznes powstał jak chyba większość pomysłów na firmę z pewnej potrzeby i obserwacji. Chcąc działać w jakiejkolwiek branży najpierw trzeba ją przeanalizować i dużo obserwować. Nam udało się zauważyć, że rynek dodatków i akcesoriów jest podzielony na dwie skrajne części. Typowo sportową z plecakami i akcesoriami sportowo-turystycznymi. I drugą część, czyli eleganckimi torebkami, walizkami wykonanymi w większości ze skóry. Udało nam się zorientować, że tak naprawdę nie ma nic w środku, a tego właśnie potrzebowaliśmy dla siebie. Czegoś, co łączyłoby funkcjonalność artykułów sportowych, ale nie było jednocześnie mocno kolorowe, ortalionowe czy szeleszczące. Takiego produktu pomiędzy, kiedy pracujesz w dużej firmie z narzuconym dresscodem, ale czujesz, że skórzana aktówka nie jest dla ciebie. Tak postanowiliśmy zaprojektować pierwszy plecak — dla siebie oczywiście, chwile potem już go szyliśmy. Wszystko było mocno spontaniczne, mieliśmy sporo zabawy i dużo się nauczyliśmy.

Czym zajmowaliście się wcześniej, zanim podjęliście decyzję o założeniu firmy?

Karolina Wiórko: Oboje pracowaliśmy w firmie developerskiej, zajmując się aplikacjami mobilnymi. Karolina projektowała interfejsy aplikacji, Szymek robił grafiki do gier na urządzenia mobilne. Jeszcze wcześniej były studia, Szymek studiował Wzornictwo na Politechnice Łódzkiej, Karolina grafikę na WSSIP w Łodzi.

Jak wyglądały początki?

Karolina Wiórko: Początki to była jedna maszyna do szycia, stębnówka jednoigłowa, która stała w kuchni wynajmowanego wspólnie mieszkania w Łodzi. Szymek opowiedział o pomyśle na szycie plecaków swojej babci, która sfinansowała zakup pierwszej maszyny o wartości 800 zł. Materiał kupiliśmy w secondhandzie i zrobiliśmy pierwszy prototyp. Zainwestowaliśmy też ok. 200 zł w materiały i dodatki — tak powstała linia 3 plecaków, które sfotografowaliśmy i pokazaliśmy na Facebooku. Okazało się, że nie tylko my potrzebujemy plecaka w prostym miejskim stylu i szybko wszystkie 3 sztuki się sprzedały. Tym samym inwestycja 800 zł w maszynę zwróciła się po tygodniu, a my cały zysk zainwestowaliśmy dalej w materiały. Tym sposobem dysponujemy dziś już 7 profesjonalnymi maszynami dedykowanymi do szycia ciężkiego i kaletniczego. Zaopatrujemy się także w najlepszy certyfikowany materiał, z którego można szyć plecaki oraz torby.

Co wyróżnia wasze plecaki? Czy sami je szyjecie?

Karolina Wiórko: Tak, nasze plecaki od początku szyliśmy sami. W tym tkwił cały pomysł. Od razu wiedzieliśmy, że nie będziemy działać jak większość firm odzieżowych w tym kraju, czyli projektując kolekcje i dając ją dalej na szwalnie do produkcji. Od początku każdy etap pracy był robiony przez nas. Szymek tak naprawdę dopiero uczył się szyć, ja miałam trochę większe doświadczenie, moja babcia była krawcową. Nasz haczyk tkwił w tym, że nie musieliśmy dawać do odszycia całej kolekcji np. 100 plecaków a tym samym ryzykować finansowo w przypadku, gdyby produkt nie znalazł swojego miejsca na rynku. Szyliśmy wszystkie modele, robiliśmy sesję zdjęciową i umieszczaliśmy produkty w sklepie internetowym. Dopiero kiedy przychodziły zamówienia, odszywaliśmy kolejne egzemplarze i wysyłaliśmy klientom. Dzięki temu mieliśmy pewność, że nigdy nie zostaniemy z niechcianymi produktami, a co ważniejsze mogliśmy je stale ulepszać i umieszczać w internecie nowe wersje. W tym momencie wygląda to już trochę inaczej. W naszej małej szwalni jest trochę więcej osób, więc pracą się już dzielimy, ale i tak każdy egzemplarz przechodzi przez nasze ręce, no i robimy też stany magazynowe.

Szymek Jasion:  Na pewno trochę wyróżniamy się przez fakt, że cały czas produkty wykonujemy samodzielnie. Wiem, że gdybyśmy od początku nie podjęli się szycia, nie bylibyśmy dziś w tym samym punkcie. Pamiętam jak w momencie, kiedy startowaliśmy było kilka podobnych inicjatyw z fajnymi konceptami. Pamiętam, że trochę się obawiałem, bo to były naprawdę fajnie zaprojektowane rzeczy. Problemem było to, że gdy te projekty zderzały się z rzeczywistością szwalni cały czar pryskał. Już nie wyglądały tak dobrze, jak na wizualizacji z Photoshopa. My do całej sprawy podeszliśmy od strony warsztatu i dzięki temu nabyliśmy niezbędną wiedzę, żeby prowadzić projekty dalej, rozwijać się.

Czy sprzedajecie tylko w Polsce?

Szymek Jasion:  Na ten moment głównie w Polsce. Nasze produkty można też kupić za granicą przez platformę Etsy.com, zatowarowaliśmy także butik z polskim wzornictwem w Amsterdamie. Zdarzają nam się także zamówienia przez sklep internetowy do krajów UE, natomiast w całej naszej karierze wysyłaliśmy prawie na każdy kontynent, sporo do Azji, kilka rzeczy do Ameryki Północnej — USA, Kanada.

Jak wielką generujecie sprzedaż? Co jest bestsellerem?

Szymek Jasion:  Każdego miesiąca sprzedajemy średnio kilkadziesiąt plecaków, są miesiące, że jest to ponad 100, a bestsellerem jest RollPAK Basic. Jednak zarabiamy nie tylko poprzez sklep internetowy. PAK.IN to marka, którą prowadzimy wspólnie, oprócz tego zarządzamy niewielką szwalnią, która obsługuje także inne marki i uzupełnia ich kolekcje o akcesoria. Na stałe współpracujemy z marką Dzieńdobry, szyliśmy już dla Pan Tu Nie Stał, za chwile premiera naszej kolaboracji ze sklepem streetwearowym ChmielnaLab w Warszawie. Oprócz tego wykonujemy zlecenia dla poszczególnych klientów, zupełnie poza marką PAK.IN. Chodzi głównie o akcesoria promocyjne, plecaki, torby z logiem danej firmy. Chętnych jest bardzo wielu, bywa że nie dajemy już rady podejmować kolejnych projektów. Cały czas mocno się rozwijamy, cieszy nas, że przychód rok do roku rośnie prawie dwukrotnie.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Karolina Wiórko: Głównym celem na następne lata będą ubrania, ale rzecz jasna też będziemy traktować je po swojemu. Nie chcemy wiele zdradzać, przygotowujemy się do tego już prawie pół roku, premierę pierwszych ubrań chcemy zrobić na wiosnę 2020. Zdradzimy tylko, że na tę okoliczność naszą kolekcję maszyn uzupełni w przyszłym miesiącu nowa hafciarka.

Czy gdybyście mogli cofnąć czas to poszlibyście tą samą drogą?

Szymek Jasion:  Chyba tak. Robimy to co nam sprawia satysfakcję. Mam wrażenie, że wszystkie podjęte do tej pory decyzje były właściwe.

Czy macie jakieś rady dla młodych przedsiębiorców?

Szymek Jasion:  Wydaję mi się, że na początku każdego przedsięwzięcia zysk powinien być traktowany drugorzędnie. Dla nas praca i firma to przede wszystkim pasja do projektowania i gigantyczna satysfakcja ze wszystkich zadowolonych klientów. I to drugie, czyli zadowolony klient jest w tym wszystkim najważniejszy. Na samym początku nasze produkty nie były idealne, zdarzało się, że coś się zepsuło i wymagało naprawy. W takim momencie nie patrzysz na to, czy mi się opłaca czy nie, tylko robisz wszystko, żeby twój klient wyszedł zadowolony, nawet jeżeli zysk jest mniejszy albo okazuje się, że tym razem jedyną nagrodą będzie satysfakcja. Uważam, że idąc tym tropem i nie pozwalając sobie na żadnego niezadowolonego klienta twoja dobra opinia szybko urośnie a zaraz za nią twoje przychody i zyski.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Andy

7 października 2019 Odpowiedz

Super!!!!!!!!!

Avatar

Paulina Bi

9 października 2019 Odpowiedz

Gratuluje!! Zawsze wiedzialam ze Karolina jest super tworcza! Zycze dalszych sukcesow! Kto wie moze pewnego dnia bedziemy mogli kupic wasze plecaki na Sycylii. Pozdrawiam

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*