Przeniosła swój biznes z Londynu do Bydgoszczy. W Polsce odniosła sukces

Biznes rozkręciła w Anglii, jednak prawdziwy sukces osiągnęła dopiero po powrocie do Polski. Udało jej się już współpracować z BBC, ale także ze znanymi europejskimi fotografami. – W Anglii byłam jedną z tysięcy modystek, a w Bydgoszczy jestem jedyną czynną zawodowo modystką, prowadzącą sklep i pracownie z kapeluszami, także wniosek nasuwa się sam, dlaczego wróciłam do Polski – mówi Monika Grzybowska, założycielka firmy Monic Millinery.

Na zdjęciu Monika Grzybowska

Bartłomiej Godziszewski: Czym zajmuje się modystka?

Monika Grzybowska: Modystka zajmuje się zawodowo ręcznym wykonywaniem nakryć głowy dla kobiet, takich jak kapelusze, stroiki, fascynatory, przybrania ślubne i inne nakrycia głowy.

Słyszałem, ze jest Pani ostatnią modystką w Polsce?

Niezupełnie tak jest.W Polsce są jeszcze inne modystki,a ja jestem ostatnią modystką w Bydgoszczy i jak na razie ostatnią która zdała egzamin mistrzowski w Polsce, bo przed egzaminem miałam tylko tytuł czeladnika w zawodzie modystka.

Pani biznes rozwinął się dopiero po emigracji do Wielkiej Brytanii?

Muszę przyznać że tak. Wielka Brytania jest rajem dla modystek. Przede wszystkim z powodu brytyjskiej tradycji w noszeniu kapeluszy, a także sztywnego dress codu dotyczącego ubioru. Mieszkając w Londynie, pomyślałam sobie: jak nie teraz i tu, to kiedy? I weszłam w wir modniarstwa brytyjskiego.

Fot. Żaneta Nawrot

Jednak po 12 latach wróciła Pani do Bydgoszczy. Czy widziała Pani większe szanse na sukces w Polsce? Wydaje mi się, że kapelusze są bardziej popularne na wyspach niż w kraju nad Wisłą.

Tak, wróciłam, a wie Pan dlaczego? Bo w Anglii byłam jedną z tysięcy modystek, a w Bydgoszczy jestem jedyną czynną zawodowo modystką, prowadzącą sklep i pracownie z kapeluszami, także wniosek nasuwa się sam. Proszę wziąć jeszcze pod uwagę to, że sklep i pracownia to nie jedyne moje zawodowe zajęcie. Jestem dyplomowanym nauczycielem zawodu i organizuje na terenie całej Polski warsztaty modniarskie. Uczę jak zrobić kapelusz i fascynator,niektóre panie są u mnie raz, z ciekawości jak to się robi, a inne potrafią jeździć za moimi warsztatami po całej Polsce, a te co chcą, ale nie mogą uczestniczyć w zajęciach, przyjeżdżają do mnie do Bydgoszczy i wciąż chcą wiedzieć więcej. Jako nauczyciel jestem dumna z każdej pani, która wyszła z moich zajęć z własnoręcznie wykonanym kapeluszem i mam nadzieję, że ten zawód nie zaginie, bo właśnie o to mi chodzi ucząc innych, żeby modniarstwo przetrwało, bo to jest piękny i nietypowy zawód.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Czy Polki stać już na własnoręcznie zrobione kapelusze? W końcu nie jest to najtańsza rzecz.

Proszę Pana, Polki są jednymi z najelegańszych kobiet w Europie i zawsze było je stać na kapelusz. Kupno kapelusza nie jest kwestią pieniędzy, ale aktualnie obowiązującej mody. Powiem Panu taki przykład. Wczoraj przyszła do mnie klientka po toczek ,starsza pani, rozmawiałyśmy właśnie o tym, jak ubierają się kobiety i wie Pan co mi powiedziała ta elegancka starsza pani? Że kobiety chodzące w kurtkach puchowych wyglądają jak w kufajkach i to właśnie powinno dać kobietom do myślenia.

Kto najczęściej u Pani zamawia kapelusze?

Najczęściej zamawiają u mnie kapelusze panie w wieku 40+, a czasami przynoszą swoje kapelusiki, które kupiły sobie naście lat temu i ja daję im drugie życie ,czyszcząc i przerabiając na inny model. Czasami dostanę zamówienie specjalne, nakrycie głowy na konstrukcji i takie lubię najbardziej, bo czym trudniej wykonać tym ja mam większą frajdę z efektu końcowego.

Fot. Tomasz Danus

Jak to się stało, że otrzymała Pani zamówienie od BBC?

Zamówienie dla BBC otrzymałam poprzez mojego kolegę Darka, który jest właścicielem LIMITÉE Show Room w Londynie.To było dla mnie wielkie wyzwanie, bo wraz z moimi kapeluszami w spocie wystąpiły także nakrycia głowy Philipa Treacy, modysty brytyjskiej elity. Nie współpracowałam tylko z brytyjską telewizją ,ale miałam i mam przyjemność współpracować z fotografami w całej Europie, a publikacje zdjęć z moimi nakryciami głowy, ukazują się w magazynach na całym świecie.

Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

Przede wszystkim jeszcze bardziej rozwinąć moją firmę poprzez nawiązanie szerokiej współpracy z teatrami, operami i domami mody. Zająć się rozwojem ginących zawodów w Polsce i być jeszcze bardziej szczęśliwą, że mogę wykonywać zawód który kocham.

Czy gdyby mogła Pani zmienić swoją profesję, uczyniłaby to?

Nie, nigdy. Modniarstwo to moja miłość,w każdej rzeczy która wychodzi spod moich rąk,jest odrobina mojego serca

Przeczytaj także na MamBiznes.pl