Rosyjski FaceApp ściągnęło miliony internautów. Polskie ministerstwo alarmuje

Aplikacja FaceApp, choć powstała w 2017 roku to dopiera teraz odnosi największy sukces. Pozwala na obróbkę zdjęć, a na podstawie analizy cech charakterystycznych człowieka i za pomocą sztucznych sieci neuronowych modyfikuje kolor włosów, płeć oraz wiek. Jednak polskie Ministerstwo Cyfryzacji przestrzega przed korzystaniem z popularnej rosyjskiej aplikacji.

Fot. Facebook.com/Faceapp

Na wielu mediach społecznościowych można zaobserwować liczne zdjęcia osób, które skorzystały z popularnej aplikacji FaceApp, pokazując siebie jak mogą wyglądać za kilkadziesiąt lat. Dzięki specjalnemu systemowi, każdy może zmodyfikować swój wygląd.

Pomimo że aplikacja istnieje już od 2 lat to największy sukces odnosi dopiero teraz. Tylko w sklepie Google pobrana została ponad 100 mln razy. FaceApp została stworzona przez rosyjską firmę Wireless Lab, której szefem, jak wskazuje ukraiński serwis Media Sapiens jest były pracownik rosyjskiego koncernu Yandex (rosyjska wyszukiwarka internetowa) Jaroslaw Gonczarow.

Przeczytaj! Polacy sprzedają najdłuższe frytki na świecie. „Inwestycja nie przekracza 7 tys. zł”

Ministerstwo przestrzega

Jak wskazuje ukraiński serwis głównym celem działania tego programu jest wykorzystanie zdjęć użytkowników do szkolenia sieci neuronalnych działających w narzędziach rozpoznawania twarzy. Aplikacja gromadzi bowiem bardzo dużo danych na temat użytkowników, w tym — historię przeglądanych stron czy listę zainstalowanych na danym urządzeniu aplikacji, a także informacje takie jak numery identyfikacyjne telefonu czy zgromadzone pliki tzw. cookie. Informacje te przesyłane są na serwery twórców FaceApp, którzy informują użytkowników, iż mogą dzielić się nimi również z podmiotami zewnętrznymi, takimi np. jak sieci reklamodawców. Co więcej, użytkownik zostaje poinformowany, że on sam jest odpowiedzialny za utrzymanie bezpieczeństwa swojego hasła i innych danych dostępowych do konta — podkreśla Media Sapiens.

Podobne obawy do aplikacji FaceApp mają przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji. Do sprawy odniosła się na Twitterze wiceminister cyfryzacji Wanda Buk. – W moich mediach społecznościowych wysyp zdjęć z #FaceApp. Ze sklepu Google Play apka pobrana ponad 100 mln razy — ktoś zupełnie za darmo zgromadził sobie całkiem sporą bazę danych. Jak z niej skorzysta. Warto sprzedawać swoje dane po cenie chwili rozrywki? – spytała.


Wiceminister wtóruje również dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji Maciej Kawecki. – Czy naprawdę wiedza jak będziemy wyglądać za 50 lat jest tak cenna by sprzedawać za nią zasoby do wszystkich danych w telefonie!? Na to godzimy się ściągając FaceApp. Aplikacji z Rosji… Zdjęcia na których sami się postarzamy są wszędzie. #CambridgeAnalytica nic nas nie nauczyła – napisał.


Firma odpiera zarzuty

W oświadczeniu firmy Wireless Lab przesłanym m.in. do TechCrunch można przeczytać, że Wireless Lab nie sprzedaje, ani nie udostępnia żadnych danych użytkownika stronom trzecim, a wszystkie funkcje FaceApp są dostępne bez logowania. – Można się zalogować tylko z ekranu ustawień. W rezultacie 99 proc. użytkowników nie loguje się; dlatego nie mamy dostępu do żadnych danych, które mogłyby zidentyfikować osobę — argumentuje firma.  — Mimo że główny zespół R&D znajduje się w Rosji, dane użytkownika nie są przekazywane do Rosji – dodaje.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Piotr

19 lipca 2019 Odpowiedz

Wszystko rozumiem problem jest poważny ale jeśli to jest jakieś zagrożenie to dlaczego nikt nie zbanował Facebooka który robi to od dawna ??
Magoo tego face bok wymaga precyzyjnych danych osobowych

Avatar

Ja

19 lipca 2019 Odpowiedz

Nie sądzę by ukraińskie media były godnym zaufania i obiektywnym wzorcem i pomawiały bez żadnych dowodów firmę tylko dlatego że pochodzi z Rosji. Google weryfikują aplikacje jakie się pojawiają w sklep Play.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*