Serwują prosecco na weselu. „Terminy na za dwa lata”

Wesela to nie tylko piękny czas dla pary młodej, czy też zaproszonych gości, ale również ogromny biznes. Kreatywność w tej branży jest niezwykle ważna, wiedzieli o tym Aneta Ruszczak i Adrian Denisienko z Dolnego Śląska, którzy wpadli na pomysł serwowania wina prosecco z trójkołowca Piaggio.

Anety Ruszczak i Adriana Denisienko z własnym biznesem działają dopiero kilka miesięcy, a już dziś nie narzekają na liczbę rezerwacji. Pomysł na stworzenie Adriano The Prosecco Van pojawił się w kwietniu tego roku, a pierwsza realizacja miała miejsce 14 czerwca tego roku.- Śmiejemy się, że idealnie się uzupełniliśmy. Aneta zawsze miała w głowie mnóstwo pomysłów i ten był kolejnym, na który wpadła, ale chyba sama nie wierzyła, że jesteśmy w stanie go zrealizować. Postanowiłem, że zdobędę wszystkie informacje i po tygodniu byłem pewien, że mogę i chcę urzeczywistnić ten projekt. Do tej pory pamiętam zdziwienie w jej oczach gdy oznajmiłem, że po prostu to robimy – wspomina Adrian Denisienko z Adriano The Prosecco Van. – Nigdy nie prowadziliśmy własnego biznesu, ten jest pierwszy. Mamy doświadczenie z kilku różnych miejsc pracy, a obecnie Aneta pracuje jako psycholog, a ja działam w branży budowlanej – dodaje.

Prosecco Van

Adriano The Prosecco Van jest mobilnym barem, z którego pomysłodawcy serwują schłodzone prosecco oraz drinki na jego bazie. Dlatego to właśnie ten pojazd był najważniejszy w ich biznesie. – W pierwszej kolejności znaleźliśmy pojazd w Katowicach. Zakupiliśmy przyczepę oraz sprzęt niezbędny do jego transportu i pojechaliśmy po Piaggio. Trójkołowiec był w kolorze czarnym oraz nie posiadał żadnego niezbędnego wyposażenia – mówi Aneta Ruszczak. – Projektując naszego Vana chcieliśmy, by był on nie tylko praktycznym mobilnym barem, ale także wyjątkowym dodatkiem do aranżacji imprez- stąd pomysł na perłową biel i miedziane dodatki. Chcieliśmy by wyglądał jak biżuteria- błyszczał i cieszył oko. Samodzielnie stworzyliśmy bar oraz zainstalowaliśmy niezbędną aparaturę do chłodzenia oraz nalewania wina i piwa – dodaje. Jednak przed twórcami stało jeszcze kilka wyzwań, które musieli zrealizować zanim mogli przystąpić do rozpoczęcia własnego biznesu. – W międzyczasie trwały pracę nad projektem logo oraz ofertą naszych usług. Kontaktowaliśmy się z dostawcami win, próbowaliśmy wielu rodzai prosecco, aż w końcu trafiliśmy na wyjątkowy smak. Bardzo zależało nam na jakości stąd ten etap był dla nas ważny, a zarazem bardzo przyjemny – zaznacza współtwórca biznesu.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Kolejnym niezbędnym elementem okazała się nazwa. – Wymyśliła ją Aneta. Tworząc całą koncepcję chciała bym to ja serwował gościom prosecco, więc uznała, że będzie to wino „od Adriana”. Często zwracała się do mnie „Adriano”, więc uznała, że będzie to idealna nazwa dla naszego vana, wpisująca się we włoski klimat. Nazwę uznaliśmy za spójną ze wszystkim, co chcieliśmy stworzyć. – mówi Adrian Denisienko.

Pierwszą generalną próbą okazało się wesele z 14 czerwca tego roku. – Nie ukrywamy, że podczas pierwszej realizacji towarzyszył nam stres, ale okazało się, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik – mówi współpomysłodawczyni. Para młoda oraz zaproszeni goście przyjęli ich z bardzo dużym entuzjazmem. To właśnie ten dzień, a właściwie wieczór zmienił ich życie. Okazało się, że ich pomysł na biznes przyjął się.

Biznes się kręci

O sukcesie pomysłu może świadczyć kalendarz. Najodleglejszym terminem dokonania rezerwacji jest lipiec 2020, czyli prawie za dwa lata. Jednak pomysłodawcy nie chcą skupiać się tylko na weselach. – Chcielibyśmy by Adriano uświetniał nie tylko wesela, ale także pojawiał się na eventach, imprezach firmowych, czy także podczas garden party. Wraz z pierwszą realizacją Adriano The Prosecco Van zajęliśmy się także dekoracjami sal weselnych i kościołów. Zaczęło sprawiać nam to dużo przyjemności, przez co motywuje nas to do kolejnych działań w temacie wesel – mówi Aneta Ruszczak. – Docelowo planujemy, by w naszej ofercie znalazła się kompleksowa usługa weselna – bar i dekoracje a odległym a zarazem największych naszym marzeniem jest stworzenie domu weselnego – dodaje.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Hubert

11 września 2018 Odpowiedz

Ten pomysł jest skopiowane od dwóch Brytyjczyków którzy działają tak już dwa lata na weselach w uk

Me

11 września 2018 Odpowiedz

Ne mam zamiaru krytykowac biznesu, bo jesli sa klienci, to czemu nie. Natomiast alsolutnie nie jest to oryginalny pomysl. Wystarczy wygooglowac „prosecco piaggio” i zobaczymy cala mase podobnych pomyslow. Ogolnie kopia z UK, ale do nas wiele pomyslow sie sciaga z Anglii czy Beneluxu i staja sie „trendy”.
Tak jak napisalem na wstepie – jesli sa klienci, to fajnie – ale starac sie naginac rzeczywistosc pod siebie (w artykule) to juz troche nie tak. Artykul sponsorowany – co powinno byc podkreslone, by nie wprowadzac czytelnika w blad!

qazek

12 września 2018 Odpowiedz

już w Polsce są identyczne projekty jak proseccovan.com.pl które powstały już kilka lat temu. Więc powyżsi nie wpadli na pomysł ale go zgapili od mądrzejszych od siebie. A to, że i im się udało to cóż jest popyt to ok

Leon Z

12 września 2018 Odpowiedz

Znając polskie realia to już niebawem zapuka do nich jakiś urząd, który dopatrzy się naruszenia ustawy o wychowaniu w trzeźwości lub o akcyzie (albo jeszcze jakiejś). Poza tym na sprzedaż alkoholu potrzeba zgody gminy, w tekście nie ma informacji, czy taką dostali. To, że samochód stoi na terenie prywatnym nie zmienia faktu, że prowadzona jest sprzedaż alkoholu bez zgody.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*