Składka ZUS uzależniona od dochodu – kto straci, a kto zyska?

Z roku na rok składki na ZUS coraz bardziej rosną, a przedsiębiorcy muszą sięgnąć coraz głębiej do kieszeni. Jednak partia rządząca myśli o zmianie sposobu ich naliczania, tak aby ulżyć osobom prowadzącym własny biznes. Jednak czy wprowadzenie składek uzależnionych od dochodu pomoże, czy może wręcz przeciwnie zaszkodzi przedsiębiorcom, kończąc tym samym na znacznej podwyżce?

Fot. YAY Foto/ stevanovicigor

Przedsiębiorcy wielokrotnie apelowali, także na MamBiznes.pl o to, by składki na ZUS były przynajmniej uzależnione od dochodu, a najlepiej gdyby były dobrowolne dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą. Po ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie wiemy, że przynajmniej jeden z tych postulatów prawdopodobnie zostanie zrealizowany. Jak zostało zapowiedziane składki na ZUS miałyby być uzależnione od dochodu, a nie tak jak jest teraz, czyli płacone ryczałtowo. Warto przypomnieć, że zgodnie z obecnym sposobem ich obliczania, w nadchodzącym 2020 roku przedsiębiorcy będą musieli sięgnąć rekordowo głęboko do kieszeni. Jak wynika z naszych wyliczeń, przyszłoroczna składka może zbliżyć się do kwoty 1500 zł. Jest to już kolejna podwyżka składek. Gdy przyjrzymy się na ostatnienu dziesięcioleciu, to można zaobserwować, że ich wysokość urosła już o 55 proc.

Dla części przedsiębiorców kwota ta może być bardzo wysoka, stanowiąca niekiedy duży udział w generowanych kosztach. Tym samym może przyczynić się to do pogłębiania straty w firmie.

Kto straci, a kto zyska?

Gdy opadła początkowa euforia po zapowiedziach w Lublinie,  na sporą część przedsiębiorców padł blady strach. Nikt nie wiedział tak naprawdę, jaką część dochodu przedsiębiorcy będą musieli przeznaczać na ZUS. W konsekwencji tego firmy, które dobrze radzą sobie na rynku, moglą spodziewać się bardzo dużych podwyżek. Ta zmiana nie pomoże również osobom zaczynającym swoją działalność, bowiem oni w większości przypadków przez pierwsze pół rok są zwolni z ZUS-u. Taką możliwość dała uchwalona tzw. konstytucja biznesu.

Znacznie korzystniej natomiast wypadają przedsiębiorcy, którzy nie najlepiej radzą sobie w biznesie, bowiem ich składka znacząca by spadła. Wśród ekonomistów pojawiły się opinie, że takie rozwiązanie spowoduje premiowanie słabszych przedsiębiorców, jednocześnie nie dając im motywacji do poszukiwania nowego rozwiązania, które przyczyniłoby się do rozwoju ich biznesów. Z drugiej strony, takie rozwiązanie może pomóc tym firmom, które wpadły w krótkookresowe tarapaty. W takiej sytuacji, gdy odnotują straty z działalności, nie muszą martwić się, że muszą opłacić jeszcze składkę ZUS.

Składka na ZUS nawet 5 tys. zł?

Jak już zostało wspomniane, wciąż nie znamy dokładnego udziału dochodu, jaki przedsiębiorcy musieliby odprowadzać na rzecz ZUS. Jednak z pewnością można spodziewać się, że przedsiębiorcy generujący duży dochód mogą spodziewać się znacznie wyższej składki. Jak poinformowała Gazeta Wyborcza przedsiębiorcy, którzy zarabiają ponad 200 tys. zł zapłacą blisko 5 tys. zł składki na rzecz ZUS. Oznaczałoby to bardzo duży wzrost kosztów, które musi ponieść przedsiębiorca. W 2020 roku każdy z nich zapłaci jeszcze blisko 1,5 tys. zł. Zmiana sposobu ich naliczania przyczyni się do wzrostu ponoszonych kosztów kilkukrotnie.

Pojawiło się jednak światełko w tunelu za sprawą minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz. – Chciałabym uspokoić przedsiębiorców. Zapowiedziana przez premiera Mateusza Morawieckiego proporcjonalność składek na ZUS ma dotyczyć tylko najmniejszych firm. Nie straszmy więc tych dużych gwałtownym wzrostem składek” – napisała Emilewicz na Twitterze.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

fasdf

11 września 2019 Odpowiedz

pajace

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*