Start-up, który pomaga znaleźć pracę koło domu. „Mamy już 700 tys. użytkowników”

Praca blisko domu jest niezwykle ważna. – Niektórzy pracownicy spędzają na dojazdach do pracy nawet 40 godzin tygodniowo – mówi Piotr Nejman z aplikacji Pracy za Rogiem. Dlatego powstała aplikacja, która pozwala na znalezienie pracy blisko miejca zamieszkania.

Piotr Nejman

Grzegorz Marynowicz: Czym jest projekt i jaką potrzebę zaspokajacie?

Piotr Nejman: Unikatową wartością aplikacji Pracy za Rogiem jest możliwość znalezienia pracy, której najważniejszym kryterium jest odległość od miejsca zamieszkania. W dobie coraz bardziej zakorkowanych miast i wydłużających się codziennych podróży do pracy dla wielu osób coraz częściej ważny jest szybki i łatwy dojazd. Zauważyliśmy, że żaden portal rekrutacyjny nie oferuje takiej możliwości, podczas gdy badania pokazują, iż niektórzy pracownicy spędzają na dojazdach do pracy nawet 40 godzin tygodniowo. W Pracy za Rogiem użytkownik może łatwo i szybko znaleźć pracę za określone wynagrodzenie i w odpowiedniej odległości, którą wyznaczy.

Skąd pomysł na taki start-up?

Pomysł na aplikację Pracy za Rogiem jest efektem nieustannego poszukiwania nowatorskich i nieobecnych jeszcze na rynku rozwiązań związanych rekrutacją i rynkiem pracy. Powstał w firmie LMC s.r.o., która jest jednym z liderów rynku usług rekrutacyjnych w naszym regionie, przy wsparciu ekspertów ds. innowacji z Direct People Innovation, agencji specjalizującej się w budowaniu innowacji dla firm.

Jak to się stało, że zespół polsko-czeski rozwija start-up, który działa właśnie w tych krajach? jaka jest geneza?

Pomysł narodził się w Czechach jako wynik projektu rozwoju innowacji, gdzie aplikacja Praca za Rogiem bardzo szybko stała się popularna i zdominowała tamtejszy rynek. Na 80% ogłoszeń pracodawcy otrzymują 3-15 odpowiedzi w przeciągu 20 minut od czasu jej opublikowania. W zasadzie prawie każdy Czech szukający pracy lub pracowników korzysta z Pracy za Rogiem. Dlatego aby móc dalej się rozwijać i zdobywać więcej zadowolonych użytkowników, podjęto decyzję aby wystartować w kolejnym kraju. I drugi powód: za powstanie i wdrożenie aplikacji współodpowiedzialna jest firma Direct People Innovation, która ma swój oddział również w Polsce, co w dużym stopniu miało wpływ na podjęcie takiej decyzji. Zadecydował o tym również fakt, że Polska nadal jest bardzo atrakcyjnym rynkiem, który posiada wiele potencjalnych użytkowników i brak tego typu rozwiązań, które można im zaproponować.

O ile wiem projekt rozwijany jest w ramach inkubatora pod skrzydłami Pracuj.pl? Jak  wygląda taka współpraca?

Nie mamy żadnego związku z Pracuj.pl.  Jest to pomysł samodzielnie opracowany przez firmę LMC, jednego z liderów rynku usług rekrutacyjnych w CEE, przy wsparciu ekspertów z zarówno czeskiego jak i polskiego oddziału Direct People Innovation. Następnie został wdrożony na rynek Czeski a później Polski w modelu „startup on demand”.

Pochwalcie się proszę statystykami. Ilu użytkowników zainstalowało Waszą aplikację w Polsce i w Czechach?

W Polsce i Czechach aplikacją zainstalowało już ponad 700 tys użytkowników. I z każdym dniem liczba ta rośnie wykładniczo.

700 tys. użytkowników to już spora baza. Kto najczęściej korzysta z Waszej aplikacji?

Są to osoby szukające pracy stałej lub sezonowej, która przede wszystkim jest w miarę blisko miejsca zamieszkania. Dzięki temu dojazd do niej może być łatwy, tani i szybki. W dobie coraz bardziej zakorkowanych miast, których władze nie nadążają z budowaniem odpowiedniej infrastruktury transportowej, coraz więcej osób przekłada wysokość wynagrodzenia nad czas i komfort dojazdu do pracy. Użytkownicy naszej aplikacji najczęściej szukają pracy w takich zawodach jak pracownik biurowy, pracownik magazynu, sprzedawca, kasjer/kasjerka. I najczęściej ją znajdują, ponieważ pracodawcy to są małe i średnie firmy, które szukają tego typu specjalistów.

Można stworzyć profil takiego użytkownika?

Nasi użytkownicy to przede wszystkim pracownicy należący do grupy tzw. “blue collars”. Równocześnie to osoby, które cenią swój czas i nie chcą marnować go na niepotrzebnie długie dojazdy. To także osoby przywiązane do danych miejsc, dzielnic czy ulic i praca w ich pobliżu jest dla nich dodatkową wartością.

Możecie się pochwalić już masą krytyczną, ale jak wyglądały początki budowania społeczności?

Społeczność zbudowaliśmy zaskakująco szybko notując bardzo duże zainteresowanie aplikacją od samego jej debiutu na rynku polskim. Owszem, na pewno spory na to wpływ miała ogólnopolska kampania telewizyjna, jednak nawet po jej zakończeniu, codziennie aplikację instalują kolejne osoby szukający pracy oraz pracodawcy.

Jak docieraliście i jak docieracie do zainteresowanych? Jakie formy promocji są najskuteczniejsze?

Do użytkowników docieramy kampanią telewizyjną oraz działaniami reklamowymi w Internecie. Z kolei pracodawców wspieramy wiedzą na temat tego, jak napisać dobre ogłoszenie pracy, żeby cieszyło się dużym zainteresowaniem osób jej poszukujących. Najskuteczniejszą formą promocji jest to, że w chwili obecnej aplikacja jest darmowa praktycznie bez ograniczeń – zarówno dla kandydatów jak i pracodawców.

Pobrania aplikacji to jedno, ale jak monetyzujecie użytkowników? Jaki macie model biznesowy?

W chwili obecnej zarówno kandydaci jak i pracodawcy mogą korzystać z aplikacji za darmo. W przyszłości dodanie ogłoszenia przez małe firmy będzie wiązało się z niedużą opłatą. Dużym firmom, które przeprowadzają wiele rekrutacji na wiele stanowisk jednocześnie oferujemy atrakcyjne pakiety oraz wsparcie naszego systemu zarządzania kandydatami Teamio (tzw. ATS), który jest w pełni zintegrowany z aplikacją Praca za Rogiem.

Dostrzegacie jakieś różnice w prowadzeniu start-upu w Polsce i w Czechach? Ludzie, prawo, urzędnicy, finansowanie itp?

Polska i Czechy są w Unii Europejskiej, dlatego często obowiązują nas te same przepisy prawne (np. RODO dotyczące ochrony danych osobowych). Dodatkowo regulacje rynku pracy są podobne w obydwu krajach. Bez wątpienia jest to dla nas duże ułatwienie  – aplikacja może działać i wyglądać tak samo. Zauważalna jest jedna różnica – Czechy są dużo mniejszym rynkiem, który bardzo szybko został zdominowany i “nasycony” przez Pracę za Rogiem, dlatego oczywistym następnym krokiem była ekspansja do kolejnego kraju.

Z perspektywy czasu coś zrobilibyście inaczej? Jakie błędy popełniliście?

W Polsce dopiero tak naprawdę zaczynamy i uczymy się każdego dnia. Jest chyba jeszcze trochę za wcześnie na wyciąganie bardziej ogólnych wniosków. Na razie skupiamy się na zaspokojeniu potrzeb użytkowników i budowaniu zainteresowania nią. Czas na refleksję i wnioski jest jeszcze przed nami. Na pewno to się stanie niedługo i wtedy chętnie się nimi podzielimy.

Co moglibyście poradzić osobom, które myślą o własnym start-upie?

Warto połączyć pragmatyzm z własnymi pasjami. Czyli trzeba szukać takiej niszy na rynku, która pozwala na stworzenie w metodyczny sposób jak najbardziej skalowalnego i powtarzalnego biznesu, jednak musi on być chociaż trochę związany z tym, co lubimy robić lub czym się interesujemy.

Pytanie dodatkowe. Jakie osoby stoją za projektem i jakie mają doświadczenie?

Pomysłodawcą PzR i jej szefem jest Alfred Simuna, Business Development Director w LMC, który równocześnie jest szefem zespołu odpowiedzialnego za innowacje.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*