Start-up organizuje muzyczne show z Polskim Radiem

Udało nam się połączyć w jednym kanale, czyli w wideo, funkcję reklamową, sprzedażową i informacyjną, co dostępne było dotąd tylko w konwencjonalnych sklepach stacjonarnych. Jesteśmy wraz z Polskim Radiem organizatorami muzycznego talent show emitowanego w „Trójce”, na stronach portalu polskieradio.pl oraz w mediach społecznościowych. Jest to pierwszy w historii tego typu program realizowany przez konwencjonalne radio, w technice wideo do Internetu – mówi Radosław Sosnowski, współtwórca start-upu Tagmax.

Na zdjęciu Radosław Sosnowski

Grzegorz Marynowicz: Czym jest projekt Tagmax? Jak to działa i jaką potrzebę zaspokaja?

Radosław Sosnowski, wpółzałożyciel i Managing Partner w Tagmax: Tagmax to wprowadzenie biznesu do pasywnej dotąd formy wideo. Chodzi o sprzedaż i informację. Nasza interaktywna platforma wideo oferuje kompleksowe rozwiązania dla wszelkich działań w ramach stosowania Internetu do handlu i komunikacji, ale i innych, w tym szkoleń i edukacji. Dzięki możliwości zamieszczenia w wideo  klikalnych znaczników, tagów – ruchomych i statycznych – odbiorca może wchodzić w impulsywne interakcje z treściami filmu, na przykład poprzez dokonywanie w nim zakupów bądź uzyskiwanie informacji bezpośrednio z poziomu oglądanego materiału. Wszystko to bez przekierowania na inne strony, co znacznie skraca proces zakupowy czy dialogu, upraszczając korzystanie z wideo online. W tej chwili tylko my oferujemy takie rozwiązanie.

Kiedy wystartowaliście i skąd w ogóle pomysł na taki start-up?

Od początku chcieliśmy stworzyć nowy sposób szeroko pojętej komunikacji z internautą, nowatorski kanał sprzedaży i komunikacji zarazem, niekolidujący z już istniejącymi. Prace nad platformą Tagmax rozpoczęliśmy cztery lata temu – chcieliśmy stworzyć narzędzie dodające funkcje interaktywne i e-commerce dla każdego wideo.

 Jak to działa w praktyce? Połączyliście video z tagami i reklamą?

Udało nam się połączyć w jednym kanale, czyli w wideo, funkcję reklamową, sprzedażową i informacyjną, co dostępne było dotąd tylko w konwencjonalnych sklepach stacjonarnych. Wykorzystaliśmy m.in. mechanizmy uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji – efekty są naprawdę warte przybliżenia, bo, jak wynika z analiz pierwszych projektów, zastosowanie technologii Tagmax powoduje bardzo wyraźny wzrost wskaźników interakcji – rośnie CTR, rośnie CPA, rośnie również święty Graal marketerów, czyli CPS, z kolei Engagement Rate sięga ponad 65%, a potrafi skoczyć nawet ponad 100%!

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

W praktyce polega to na tym, że użyte w filmie tagi wciągają odbiorcę w materiał i pozwalają na interakcję, odkrywanie dalszych treści – a wszystko dzieje się w oknie wideo. Zamiast dalszego podróżowania np. na Landing Page, wystarczy klikając w wybrany znacznik wyświetlać informacje na interesujący temat – np. pokazywanego właśnie w materiale produktu, można też kupić ten produkt. Ta komercyjna funkcja Tagmax, jaką jest możliwość bezpośredniego zakupu produktu czy usługi, bez przekierowań i opuszczania oglądanego materiału, skraca ścieżkę zakupową praktycznie do minimum. Platforma jest rozwiązaniem kompleksowym, czyli jest zintegrowana ze sklepem internetowym, z systemem płatności i z pełną logistyką dostaw. W efekcie okienko z wideo staje się dzięki Tagmax samodzielnym internetowym „pop-up store” – nie całym e-commerce, ale sklepem z ulokowanym w nim konkretnym towarem bądź treściami.

Jakie wykorzystanie może mieć ta technologia?

Proszę sobie przypomnieć, na czy polegał fenomen Internetu. On pozwala swobodnie przemieszczać się wedle własnego uznania w obrębie przygotowanej przestrzeni stron www. Robimy to w oknie urządzenia – komputera czy smartfonu. My wprowadziliśmy taką samą możliwość do okienka z filmem. W trakcie oglądania widz może sam dokonywać wyboru – konsumować dodatkowe treści bądź działać, jednocześnie będąc ciągle zaangażowanym w „wyjściową” treść filmu. Można więc swobodnie dopowiadać historie, rozwijać wątki, czy proponować produkty – gdyby to wszystko było włożone bezpośrednio w treść materiału video, zniekształcałoby jego podstawowy przekaz. Interaktywne wideo może mieć zastosowanie praktycznie we wszystkim, można śmiało powiedzieć, że „Sky is the limit”. Oprócz sprzedaży towarów i usług, reklamy i marketingu, można stosować to rozwiązanie także w działaniach edukacyjnych, informacyjnych i PR, w szkoleniach, w badaniach rynku i wielu innych dziedzinach. Tagmax po prostu zamyka erę samego wyświetlania informacji odbiorcom w materiale wideo i daje im możliwość bezpośredniego reagowania na oglądaną treść. W praktyce można doświadczyć tego w tej chwili na przykładzie… talent show Programu 3 Polskiego Radia „Start NaGranie”. Jego mechanika oparta jest właśnie na naszym rozwiązaniu. Klip uczestnika daje możliwość: poznania wykonania utworu konkursowego na żywo, jednym kliknięciem znalezienia się w mediach społecznościowych konkursu, a – przede wszystkim – głosowania na uczestnika poprzez zakup i pobranie jego muzyki. Prawie 20 lat temu zupełną nowością było głosowanie płatnymi sms-ami w konkursach, teraz służy do tego wideo.

Czym zajmowaliście się wcześniej? Jakie macie doświadczenie?

Początki FreeTiVi, spółki tworzącej platformę Tagmax, to 2006 rok – zaczynaliśmy od prac nad produkcją i dystrybucją treści wideo dla telefonii komórkowej i Internetu, zrealizowaliśmy m.in. kilka kampanii promocyjnych i reklamowych. Od 2010 roku zajmujemy się kreacją nowoczesnych rozwiązań interaktywnych oraz produkcją wideo.

Na jakim rynku działacie? Do kogo kierujecie swój produkt?

Działamy na szeroko rozumianym rynku internetowym. Współpracujemy z twórcami treści: influencerami, wydawcami, mediami (Tagmax to  opcja na samofinansującą się reklamę), z branżą e-commerce (także poza klasycznymi sklepami internetowymi), z poszukiwaczami nowego kanału sprzedaży (np. w Internecie). Nasz produkt kierujemy do wszystkich branż wykorzystujących materiały wideo w swoich działaniach. Wideo jest dominującym nośnikiem treści, dotyczy to zwłaszcza tak popularnych serwisów jak Facebook czy Instagram, nie wspominając YouTube’a czy portali informacyjnych. Jednakże brak jest łatwo dostępnych i atrakcyjnych kosztowo rozwiązań, dających interaktywne kreacje, ze szczególnym naciskiem na rozliczenia typu CPS. Tagmax jest zaawansowanym narzędziem sprzedażowym – atrakcyjnym zarówno dla  zleceniodawcy, jak i dla odbiorców. Nasza platforma jest rozwiązaniem dla poszukujących nowoczesnego, komplementarnego do innych, kanału sprzedaży i komunikacji.

 Ile czasu zajęło wam stworzenie Tagmax? Były jakieś trudności? Jakie błędy popełnialiście?

Prace nad platformą trwają od czterech lat. Pierwsze demo mogliśmy pokazywać po roku, ale to nie w technologii napotkaliśmy na największe trudności. Parafrazując inżyniera Mamonia z „Rejsu” – lubimy tylko to, co już kiedyś poznaliśmy. Rzeczy nowe – pomimo bez wątpienia wielu zalet – czynią z nas pionierów, a to wbrew pozorom nie jest pozycja lubiana przez szerokie grono odbiorców. Kiedy w 2007 roku Steve Jobs mówił na premierze iPhone’a, że właśnie zmienia się świat, to chyba nikt z ówczesnych posiadaczy wypasionych Nokii nie brał tego serio. Właśnie… Największym wyzwaniem jest dla nas w tej chwili komunikacja samego produktu i możliwości jego wykorzystania.

Czy start projektu finansowaliście wyłącznie ze środków własnych czy może posiłkowaliście się inwestorem?

Wsparł nas nowopowstały wówczas fundusz inwestujący w nowoczesne technologie, dzięki czemu mogliśmy przejść z fazy projektowej do budowania rozwiązania. W tej chwili komercjalizujemy projekt i jesteśmy otwarci na partnerów kapitałowych.

 Na czym zarabiacie? Jaki jest model biznesowy Tagmax?

Odpowiedzią może być opowiadana przeze mnie od lat historia – czy ktoś pyta wodociągi miejskie, do czego wykorzystać może wodę? Czy ktoś ogłasza przetargi na dostawę wody? To właśnie nasz model – być wodociągiem dla biznesu. Nie pozycjonujemy się więc jako kreatorzy, chociaż tę funkcję musimy z natury rzeczy na tym etapie pełnić, za to nastawiamy się na obsługę kreatywności użytkowników. Chcemy, jak każdy kanał sprzedaży, mieć partycypację w przychodach. W przypadku innych interakcji nie chcemy do pewnego poziomu pobierać opłat, więc jest to model elastyczny.

Poinformowaliście właśnie o współpracy z Polskim Radiem. Wasza technologia jest wykorzystana w konkursie „Start Nagranie”. Co to za program i jaka wasza w nim rola?

Jesteśmy wraz z Polskim Radiem organizatorami muzycznego talent show emitowanego w „Trójce”, na stronach portalu polskieradio.pl oraz w mediach społecznościowych. Jest to pierwszy w historii tego typu program realizowany przez konwencjonalne radio, w technice wideo, do Internetu. Współtworząc ten format, chcieliśmy znaleźć nową płaszczyznę komunikacji z młodymi ludźmi – i to się udało. Pomysłodawcą i reżyserem tego talent show  jest Bartek Jastrzębowski, doświadczony reżyser m.in. programów telewizyjnych, koncertów, klipów wideo, człowiek związany ze światem sztuki, mój biznesowy partner i współtwórca Tagmax. Program wykorzystuje możliwości naszego narzędzia do głosowania na uczestników konkursu, umożliwiając widzom oddanie głosu poprzez zakup muzyki bezpośrednio z poziomu nagrania online.

Jak doszło tej współpracy? Czym przekonaliście partnera?

Połączył nas wspólny cel, czyli chęć dotarcia do młodych ludzi. „Trójka” jest gwarantem jakości muzycznej, w jury konkursu zasiadają profesjonaliści, a Internet pomaga być tuż przy występujących tam artystach i ich twórczości. Są to w dużej mierze młodzi ludzie, do których trzeba dotrzeć w sposób dla nich naturalny i jednocześnie atrakcyjny – wszyscy doszliśmy do wniosku, że zastosowanie takiej mechaniki konkursowej, w której głosując na twórców można ich jednocześnie wspierać finansowo – bo pieniądze z kupionych głosów trafiają do ich kieszeni – jest idealnym rozwiązaniem. Proszę przy okazji zauważyć, jak nowatorski krok wykonało Radio podejmując się produkcji quasi telewizyjnej (wideo) do Internetu. Antena „Trójki” jest magnesem dla artystów, ale odbiorca jest wszędzie, przy radio i w Internecie.

Jakimi kanałami docieracie do potencjalnych klientów? Które są najbardziej efektywne?

Jesteśmy na etapie ofertowania i zawierania umów z wydawcami treści oraz z mediami zasięgowymi, aby wprowadzić platformę Tagmax do ich oferty. Równolegle trwają prace nad wprowadzeniem Tagmax jako narzędzia w agencjach reklamowych i domach mediowych. Nasze rozwiązanie będzie implementowane również w jednej z najlepszych na świecie platform motywacyjnych Tribeware, która też jest polskim przedsięwzięciem firmy one2tribe.

Czego Wam obecnie potrzeba do szybszego rozwoju? Gdzie widzicie swoje słabsze strony?

Pracujemy nad zmianą dotychczasowych stereotypów – chcemy, żeby na hasło „wideo” nie otwierała się szufladka „nie ma kim, nie ma kiedy, nie ma kasy i drogo, YouTube”. Żeby już można było ewoluować, jak w przypadku przejścia z „telefonu” na „smartfon”. W czasach, w których zjawiska social mediów i sharing-economy stały się standardem, pozyskanie materiałów – treści, czy szukanie rynków i dotarcia według takich modeli nie jest trudne. Słabsze strony widzimy więc w tempie zmian w sferze postrzegania bardzo szerokiego pojęcia, jakim jest, czy staje się między innymi dzięki nam, hasło „wideo”.

 Nie obawiacie się, że któryś z dużych graczy, jak Instagram, zrobi coś podobnego i zdmuchnie was z rynku? O ile wiem, są takie zapowiedzi.

Instagram rzeczywiście wprowadził niedawno funkcję sprzedażową, ale nie jest ona tak zaawansowana jak nasze rozwiązanie – aplikacja Instagrama póki co przekierowuje kupującego do witryny sklepowej, a takie rozwiązanie nie pozwala na szybki zakup i nierzadko kończy się porzuconymi koszykami. Na naszej platformie można dokonywać zakupów bezpośrednio z poziomu wideo i to jest nasza przewaga nad każdym znanym nam w tej chwili alternatywnym rozwiązaniem. Od samego początku mamy zakodowane w DNA rozwijanie technologii automatyzacji, szczególnie rozpoznawania obiektów w obrazie, tak jak to zapewne będzie się działo w przypadku Instagrama. Cieszymy się, że nasze wizje co do technologii przyszłości pokrywają się z działaniami najbardziej znaczących graczy na rynku.

Czy planujecie wyjście z platformą poza Polskę?

Przecież jesteśmy w Internecie, a w nim nie ma fizycznych granic. Barierami są lokalne, krajowe, rozwiązania logistyczne czy kulturowe, ale nie technologia. Od początku jesteśmy przygotowani do funkcjonowania co najmniej w Unii Europejskiej. Zresztą, podejmując z nami rozmowy jeden z dużych producentów elektroniki wskazał jako testowy rynek czeski, gdzie jest dużo mniejsze zaufanie do zakupów internetowych. Mieliśmy dzięki temu okazję parę rzeczy skorygować na przyszłość. A dalej? Nie mamy granic.

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą o własnym startupie?

Nie bać się. Nie mieć obaw przed poszukiwaniem pieniędzy na zrealizowanie własnego pomysłu. Nie przesadzać z wyceną projektu, przewartościowując go w relacji do kapitałów. Pamiętać, że statystycznie udanych startupów jest bardzo mało, więc nie ma pewności powodzenia naszego projektu i dlatego należy być gotowym na porażkę. A ta może nas czegoś nauczyć i zaprocentować… następnym razem. Nie zaczynać od walki z potencjalnym partnerem, bo być może jest dopiero początek współpracy. Słuchać oceniających – partnerów, doradców, mających inny punkt widzenia – ich rady mogą być cenne w ulepszaniu projektu. Potrafić mówić językiem adwersarzy, czy to finansowym, technicznym, czy marketingowym – bo to buduje zaufanie. Ale to już temat na inną okazję ;).

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*