W swoim garażu tworzy wieszaki, które sprzedaje na całym świecie

Jego pierwszy pomysł na biznes okazał się niewypałem, ale przygotowany wcześniej plan B był już strzałem w dziesiątkę. Tworzy własne wieszaki, które sprzedaje nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. – Odnalazłem nisze i to w tak powszechnym akcesorium, jak wieszak na ubrania – mówi Leszek Emil Buczek, założyciel Manufaktury Hasiewicz.

Na zdjęciu Leszek Emil Buczek

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na biznes? Jak długo prowadzisz Manufakturę Hasiewicz?

Leszek Emil Buczek: Prawie dokładnie rok temu zakończyłem pracę w jednej z warszawskich firm jako projektant modeli 3D. Wracałem metrem i byłem bardzo rozgoryczony- widziałem jak ogromne profity firma czerpie z mojej pracy, ale nie przekładało się to na wynagrodzenie ani perspektywy awansu. Były jednak plusy. Zauważyłem, że aby prowadzić firmę nie potrzebne są jakieś nadnaturalne zdolności – pomysł i dużo samozaparcia na początek wystarczy. Jednego i drugiego miałem pod dostatkiem. Spakowałem się, wróciłem na wieś i w garażu rodziców otworzyłem mini produkcję. Kapitał początkowy zapewniły oszczędności i dofinansowanie z urzędu pracy.

8 znanych firm, które zaczynały biznes w garażu

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że wieszaki mogą być pomysłem na biznes?

To bardzo ciekawe, bo moim pomysłem na biznes nie były wieszaki tylko ramy z włókna węglowego do dronów wyścigowych. Dałem sobie kwartał. Przez ten czas rozwijałem prototypy swoich konstrukcji, tworzyłem markę, nawiązywałem kontakty z ludźmi którzy latają na takich maszynach.

I co się stało?

Nadszedł czas podsumowania. Miałem ramę, zalążki marki, ale nic poza tym. Wiedziałem też już, że ten rynek nie jest taki łatwy jak na początku sądziłem. Brakowało kapitału na dużą promocje, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. W tak zwanym międzyczasie tworzyłem akcesoria domowe dla mojej mamy. Miał to być plan B. Jedno z nich – wieszak kot szczególnie się wszystkim podobał. Postanowiłem zrobić kilka zdjęć i umieścić je na popularnym portalu aukcyjnym. Jakie było moje zdziwienie, gdy po godzinie miałem sprzedane 3 produkty na ledwie 30 wyświetleń aukcji. Przedtem sądziłem, że takich wieszaków są dziesiątki. Postanowiłem sprawdzić jak wygląda rynek. Im dłużej szukałem tym bardziej byłem w szoku – nie było takich produktów. Odnalazłem nisze i to w tak powszechnym akcesorium jak wieszak na ubrania.

To nie są typowe wieszaki. Skąd czerpiesz inspiracje?

Trendy i pasje. Każdy sezon wyróżnia się jakimiś trendami – popularny był flaming, teraz liść monstery. Wystarczy „wsłuchać się w eter” i być na bieżąco z tym co popularne. Oprócz tego nieocenionym źródłem inspiracji są moi klienci. Restauracja w Warszawie wymarzyła sobie wieszak syrenkę, a klub sportowy wieszak gimnastyczkę. Takie marzenia najbardziej mnie inspirują.

Jak zdobyłeś pierwszych klientów?

Zależało mi bardzo aby od razu „wyjść do ludzi” z produktem i poznać ich reakcje, dowiedzieć się co im się podoba, a co nie. Fantastyczne pod tym względem okazały się grupy na Facebooku. Tam właśnie pojawiły się pierwsze większe zamówienia. Teraz kanałów sprzedaży jest kilka. Aktualnie odchodzę już od sprzedaży detalicznej, a skupiam się na sklepach stacjonarnych i online które są zainteresowane hurtem.

Czy sprzedajesz tylko i wyłącznie w Polsce?

Polska, Wielka Brytania, Austria, Szwecja. W tym momencie, gdzieś przez Ocean Indyjski płynie pierwsza paczka do Australii.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Manufaktura Hasiewicz (@manufaktura.hasiewicz)


Jak duża jest dzisiaj sprzedaż?

Są to informacje poufne. Mogę jednak zdradzić, że ciągle rośnie. Aktualnie przygotowuje się do przeniesienia produkcji do większego lokalu i zatrudnieniu dodatkowych pracowników. Chociaż garaż rodziców ma swój klimat.

Czy tylko i wyłącznie wytwarzasz wieszaki?

Projektuję i wytwarzam wieszaki, ale nie tylko na ubrania. Bardzo popularny jest wieszak na krawaty. Ostatnio zauważyłem, że jest duże pole do popisu jeżeli chodzi o uporządkowanie pasków. W następnym tygodniu premierę będzie miał pierwszy z serii organizerów właśnie na paski.

Czy prowadzisz biznes samodzielnie?

Sama Manufaktura Hasiewicz ma ledwie roczek. Przez ten czas byłem każdym – projektantem, obsługiwałem maszynę, obrabiałem drewno, promowałem, sprzedawałem i wysyłałem. Na szczęście osiągam już taką saklę, że mogę planować zatrudnienie pracowników. Nieocenioną pomocą jest mój tata. Mogę zawsze na niego liczyć. Czasem gdy jest bardzo dużo zamówień wsiada w samochód i jedzie po materiał, żebym ja mógł zająć się pracą. Gdyby nie On, nie byłbym w tym miejscu co teraz.

Jak wygląda proces tworzenia wieszaka i jak długo to trwa?

Okazuje się, że oryginalny wieszak to nie jest taka prosta sprawa. Wszystko zaczyna się od dobrego pomysłu. Pierwsza faza to projektowanie. Zbieram fotografię tego co zamierzam zaprojektować i tworzę z nich mood board. Analizuję co w sprawia, że dany kształt jest zrozumiały. Następnie przechodzę do szkiców. Gdy mam już wstępny projekt nadchodzi moment na zmierzenie się z technologią- trzeba tak przeprojektować bryłę aby nie tylko była możliwa do wykonania ale również była jak najprostsza i, co bardzo ważne, środek ciężkości znajdował się w takim miejscu aby wieszak wisiał prosto. Zawsze jest też faza prototypu. W jej trakcie sprawdzam parametry statyczne i dynamiczne- czyli po prostu zrzucam wieszak z kilku metrów, wyginam na wszystkie strony i wieszam dwa ciężkie kożuchy. Zdarza się, że mam gotowy projekt po dosłownie kilku godzinach innym razem dopracowuję  wieszak przez tydzień.

Nie obawiasz się konkurencji ze strony chińskich wieszaków?

Absolutnie nie. Składa się na to kilka aspektów. Wytwarzane przeze mnie wieszaki to jakby nie patrzeć produkt premium wśród innych wieszaków. Klienci kupując tego typu dobra zwracają uwagę na jakość, historię jaka kryje się za marką oraz warunki w jakich powstał. Należy również pamiętać, iż to cały czas nisza a mi bardzo zależy aby jak najwięcej osób dowiedziało się o takich produktach i wpisywało w wyszukiwarkę frazy typu „wieszak kotek”. Co do Chin i taniej produkcji- to fakt który powoli, lecz systematycznie upada. Realne koszty pracy w Państwie Środka są zbliżone do tych w Rzeczypospolitej a atrakcyjność cen powodowana jest przez np. celowe deprecjonowanie wartości juana przez rząd w Pekinie. Może rok, może pięć aż ChRL wystarczająco pobudzi rynek wewnętrzny i nie będzie się im już opłacać być najtańszą fabryka globu. Wtedy okaże się, że to właśnie na Podlasiu można wytwarzać najlepiej i najtaniej tego typu produkt.

Rada dla osób myślących o założeniu własnej firmy?

Pamiętajcie o tym, że prowadzenie własnej działalności to sport multidyscyplinarny opierający się bardziej o umiejętności miękkie niż twarde kompetencje. Musisz być gotowy/ gotowa na scenariusz w którym odwiedzasz kilka urzędów, księgową, odbierasz kilkanaście telefonów, porządkujesz zamówienia, zamawiasz towar a to wszystko musisz załatwić między 8 a 10 w poniedziałek rano. Jeśli chcesz robić ciastka nie zakładaj ciastkarni- będziesz robić wszystko oprócz ciastek.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl