Twórcy BellVR: nie mieliśmy inwestora. Projekt finansujemy z własnych środków

Dajemy przede wszystkim możliwość szkolenia wielu osób na raz i korzystania przez nie z tego samego środowiska w tym samym czasie. Dodatkowo dajemy prowadzącemu możliwość wpływania na zachowania kursantów i decydowania, na co powinni zwracać uwagę.Mamy kilku klientów, których wspieramy od lat. Opieramy się w dużej mierze na poleceniach, promujemy się na targach branżowych. Często klienci zgłaszają się sami, bo widzieli np. nasze rozwiązania na targach czy jakimś evencie. Cieszymy się, bo to znaczy, że nasza praca się sprawdza – mówią pomysłodawcy BellVR. Start-up będzie jednym z uczestników Infoshare, które za kilka dni startuje.

Na zdjęciu zespół BellVR

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd w ogóle decyzja o założeniu start-upu zamiast pracy na etacie?

BellVR: Nasza przygoda zaczęła się 10 lat temu, zaraz po studiach, a właściwie jeszcze w ich trakcie. Początki były skromne, jednak trochę też dorastaliśmy razem z rynkiem, który 10 lat temu w Polsce raczkował. Od początku jednak staraliśmy się mieć profesjonalne podejście i dawać klientom jak najlepsze rozwiązania, mogliśmy się rozwijać wraz ze wzrostem ich oczekiwań i to jest na pewno w tej branży fajne – ciągle szukamy nowych rozwiązań, wszystko dynamicznie się zmienia i tak jest do tej pory.

Dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł na start-up? Co jest Waszym produktem?

Ponieważ od kilku lat współpracujemy z różnymi firmami związanymi z przemysłem ciężkim i wydobywczym, mieliśmy liczne okazje by zaobserwować, jak trudno jest np. ciężki sprzęt prezentować na targach czy bezpośrednio u klienta. Zaczęliśmy zadawać sobie pytanie: skoro sprzęt jest tak trudno dostępny, to jak przekłada się to na kwestię szkoleń nowych pracowników? Porozmawialiśmy z naszymi klientami i okazało się, że to faktycznie jest spory problem i wyzwanie. Wpadliśmy na pomysł – niezbyt szczerze mówiąc odkrywczy, żeby przenieść te szkolenia do VR. Jednak to, co wyróżnia nasze podejście, to dwa elementy: możliwość zastosowania szkoleń w grupie, co pozwala na przyspieszenie procesu wdrażania nowych pracowników, a jednocześnie zapewnia atrakcyjny i efektowny sposób ich prowadzenia, oraz możliwość przeprowadzenia interaktywnego testu wiedzy, dzięki czemu od razu weryfikujemy, ile wiedzy przyswoił szkolony. Jest to także metoda na lepsze zapamiętywanie procedur, co bezpośrednio przekłada się na sukces kursu.

Co oferujecie, czego nie ma konkurencja? Co dajecie klientowi?

Dajemy przede wszystkim możliwość szkolenia wielu osób na raz i korzystania przez nie z tego samego środowiska w tym samym czasie. Dodatkowo dajemy prowadzącemu możliwość wpływania na zachowania kursantów i decydowania, na co powinni zwracać uwagę. Nasze rozwiązanie daje możliwość interakcji między szkolącym i szkolonymi, to pozwala np. na zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi od razu, rozwiewanie wszystkich wątpliwości kursantów, zwracanie uwagi na to, czego nie rozumieją albo nie są pewni. Interaktywny test wiedzy podsumowujący szkolenie pozwala kursantom utrwalić informacje oraz zweryfikować ich wiedzę (również w praktyczny sposób). Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to (co nie mniej ważne) dajemy klientowi narzędzie skrojone dokładnie pod jego potrzeby, które później on także może modyfikować.

Działacie na rynku lokalnym czy może od razu nastawiacie się na rynek globalny?

Nasze rozwiązanie nie ma żadnych barier, może być stosowane na każdym rynku. Na razie współpracujemy z Polskimi firmami, ale też aktywnie poszukujemy klientów poza granicami kraju.

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu i co poszły te środki? Czy zasilał Was inwestor?

Nie mieliśmy inwestora. Projekt jest finansowany z środków własnych oraz został złożony grant i czekamy na jego rezultaty. Część funkcjonalności jest realizowana w ramach kontraktów z klientami.

Cały czas finansujecie działalność bez środków z zewnątrz. Jak to robicie i czy nie potrzebujecie  środków na szybsze skalowanie biznesu?

Aktualnie finansujemy projekt ze środków własnych i częściowo z mniejszych projektów, które w przyszłości będą całością naszego ekosystemu. Oczywiście dodatkowe finansowanie pozwoliłoby na zwiększenie zespołu programistycznego, zespołu grafików i marketingowców, co częściowo przełożyłoby się na szybszy rozwój produktu i pracę nad dalszymi modułami.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w biznesie? Jak wyglądały początki działalności? 

Nasz start-up założyliśmy w zespole doświadczonych osób, które powiązane są z naszym stałym biznesem – programistów, grafików i managerów. Wieloletnie doświadczenie pozwoliło nam na żwawy start. Jednym z pierwszych projektów start-upu była Interaktywna Gra Terenowa zrealizowana dla Wodnego Parku w Tychach. Dla naszego skromnego zespołu było to niemałe wyzwanie, ale udało się!

Jak pozyskujecie klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne? Kto jest głównym klientem?

Mamy kilku klientów, których wspieramy od lat. Opieramy się w dużej mierze na poleceniach, promujemy się na targach branżowych. Często klienci zgłaszają się sami, bo widzieli np. nasze rozwiązania na targach czy jakimś evencie. Cieszymy się, bo to znaczy, że nasza praca się sprawdza.

Na czym zarabiacie? Jaki jest Wasz model biznesowy?

Lwią część finansowania udało nam się zabezpieczyć dzięki realizacji niezwykle innowacyjnego na skalę światową projektu Interaktywnej Gry Terenowej w Tychach. Jest to jedyny na świecie park wodny, który swoim gościom oferuje rozrywkę w takiej postaci. Mamy wielkie plany dla naszego produktu, na tę chwilę zdradzimy jedynie, że chcemy dystrybuować go na zasadzie subskrypcji.

Czy możecie się pochwalić już jakimiś ciekawymi liczbami?

Nasz zespół spala 800 litrów kawy na 100 km kodu.

Jaki odsetek przychodów generuje Polska a jaki zagranica? Jak to wygląda w liczbach nominalnie?

Większość naszych dochodów to rynek rodzimy, ale w żadnym wypadku nie ograniczamy się do naszego kraju. Jesteśmy otwarci na współpracę z całym światem, nie ograniczają nas bariery językowe. Aktualnie mamy 90 % przychodów z rynku polskiego i 10 % z zagranicznego, ale dążymy do wyrównania tych proporcji.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Skąd decyzja o poszukaniu inwestora? Ile środków otrzymaliście i na co zostaną przeznaczone?

Udało nam się sfinansować rozwój aplikacji w dużej mierze dzięki wcześniejszemu projektowi Interaktywnej Gry Terenowej zrealizowanemu w Wodnym Parku w Tychach. Teraz głównie szukamy inwestora branżowego, który pomógłby nam naprawdę rozwinąć skrzydła.

Powiedzcie proszę kiedy przyszedł moment i przekonanie, że pomysł wypalił i ten biznes ma sens? A może to jeszcze przed Wami?

Patrząc na zainteresowanie, jakie wzbudził nasz pomysł wśród stałych klientów, sądzimy, że ma on duży potencjał. Sukcesy jeszcze przed nami.

Jakie macie rady dla osób myślących o własnym start-upie? Jakich błędów powinny unikać? Na co zwrócić uwagę?

Przede wszystkim trzeba dobrze poznać potrzeby potencjalnego klienta, produkt nie może trafiać w próżnię, musi dawać wymierną korzyść i rozwiązywać konkretny problem.

Jakie macie plany na przyszłość?

Chcemy rozwijać ten produkt. Mamy pomysły na kilka kolejnych modułów, które jeszcze go uatrakcyjnią. Kolejnym krokiem na pewno będą próby pozyskania partnerów i klientów zagranicznych, choć i w Polsce jest kilka ciekawych podmiotów, którym nasze rozwiązanie mogłoby się przydać – liczymy, że będziemy mieli okazję do rozmów.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl