Warszawskie czapki i kapelusze ze 150-letnią tradycją

– To jest firma z bardzo długoletnią tradycją. Jestem chyba najstarszą firmą w Warszawie, o ile nie w Polsce. Firma, która trwa na rynku od 1864 roku, czyli łatwo policzyć 154 lata. Zaczęło się od mojego pradziadka, który wyjechał do Wiednia na naukę zawodu – dzisiaj to by się powiedziało, że wyjechał gdzieś na saksy, do pracy, a on się pojechał uczyć zawodu. I wrócił po paru latach już z umiejętnościami, już potrafił robić kapelusze – mówi Alina Cieszkowska, właścicielka najstarszego zakładu kapeluszniczego w Warszawie i dodaje – Pierwszy sklep, który był, to był na ulicy Chmielnej, na przeciwko Diany. To była Chmielna 10 czy 12. I tak to się toczyło. Firma zmieniała lokalizacje parokrotnie w Warszawie. Firma przechodziła z ojca na syna i tutaj jesteśmy od 1970 roku. Czyli 48 lat. Tutaj w tym miejscu na ulicy Targowej.

Firmę „Cieszkowski” założył w 1864 roku Stefan Cieszkowski, pradziadek obecnej właścicielki. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, stery w rodzinnym biznesie przejął syn Stefana, Marcin. Interes prężnie się rozwijał. Marcin sklep i produkcję przeniósł na ul. Nowy Świat 12. Młody kapelusznik śmiało konkurował z największymi ówczesnymi rzemieślnikami, a firma „Cieszkowski” zatrudniała dziesięciu pracowników. To jednak nie był koniec przeprowadzek. W czasie okupacji rodzina zmuszona była przenieść lokal na ul. Marszałkowską 74. W czasie działań wojennych budynek został niemal doszczętnie zniszczony. Ojciec pani Aliny, Stefan, samodzielnie odbudował pracownię w ocalałej bramie gmachu. Produkcja czapek znowu ruszyła, a firma w tym miejscu przetrwała do 1950 roku. Później Cieszkowscy zmieniali jeszcze lokale, by wreszcie w 1970 roku na stałe osiąść już na warszawskiej Pradze przy ul. Targowej 18. W tym roku również do rodzinnego biznesu dołączyła pani Alina.

– Jestem w ogóle pierwszą kobietą w tym zawodzie w mojej rodzinie, ja dopiero sobie to uświadomiłam. I zaczęłam wprowadzać damskie nakrycia głowy – mówi Cieszkowska.

Jak teraz wygląda prowadzenie biznesu?

– Moda na kapelusze wraca i zaczyna się coś dziać. Ludzie szukają czegoś innego, czegoś niepowtarzalnego, nie tej jednorazowości – mówi Alina Cieszkowska.

Przyszłość firmy nie jest jednak pewna. Budynek, gdzie obecnie znajdują się sklep i pracownia, ma niedługo zostać zburzony, a pani Alina jeszcze nie znalazła nowego miejsca.

Zobacz także na MamBiznes.pl

Justyna Smolińska

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*