Czego chcą pracodawcy? Dyplomu i umiejętności miękkich

70 procent pracodawców decydując się na zatrudnienie pracownika patrzy przede wszystkim na potwierdzone na papierze umiejętności. To pokazuje, że kluczowym celem dla przyszłego pracownika powinno być zdobycie odpowiedniego wykształcenia.

Ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Monika Zakrzewska przekonuje, że pracodawcy niezbyt często sprawdzają, na którym miejscu w rankingach znajduje się uczelnia ukończona przez potencjalnego pracownika. Problemów ze znalezieniem z pewnością nie mają absolwenci politechnik, w szczególności informatycy i administratorzy sieci. Na renomę szkoły czasami pracodawcy patrzą, jeżeli trzeba przyjąć człowieka o specjalności społecznej.

Zdaniem Moniki Zakrzewskiej jeszcze co najmniej przez kilka lat absolwenci szkół technicznych nie będą mieć problemów z zatrudnieniem.

Ekspertka Lewiatana zwraca jednak uwagę, że uczelnie nie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom pracodawców. Ci chcieliby mieć większy wpływ na to, w jaki sposób kształceni są studenci, aby po opuszczeniu murów szkoły wyższej absolwent był już gotowy do podjęcia pracy.

Monika Zakrzewska uważa, że Polska powinna się zainspirować systemem niemieckim, gdzie studenci mają obowiązek uczestniczenia w zajęciach praktycznych u przedsiębiorców. Z reguły przez jeden lub dwa dni w tygodniu. Przy takiej opcji studenci mają możliwość nauczenia się kultury pracy czy działania w zespole. Ekspertka przytacza badania, z których wynika, że podejmując decyzję o zwolnieniu, 70 procent pracodawców patrzy na tak zwane kwalifikacje miękkie pracownika, czyli umiejętność działania zespołowego, pracy pod presją czasu, dokładność czy punktualność.

Monika Zakrzewska dodaje, że zatrudniając nowego pracownika, przez pierwsze pół roku pracodawca ponosi koszty związane z jego wyszkoleniem. Dopiero po kilku miesiącach pracownik zaczyna przynosić firmie zysk.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*