Na utrzymanie jednej osoby długotrwale bezrobotnej państwo wydaje 10,5 tys. zł rocznie

Bez pracy w Polsce jest obecnie około 1,9 mln osób, z czego ponad milion to osoby długotrwale bezrobotne. Według autorskiej analizy firmy doradczej Deloitte, państwo ponosi z tego tytułu koszty na poziomie 10,5 mld rocznie. Jak pokazują doświadczenia wielu krajów europejskich, urzędy pracy nie są w stanie walczyć z tym trudnym zjawiskiem społecznym samodzielnie. Eksperci Deloitte oraz firmy Ingeus przekonują, że dużo bardziej efektywna w tym zakresie jest współpraca administracji z wyspecjalizowanymi firmami prywatnymi.

Osoba długotrwale bezrobotna to taka, która pozostaje w rejestrze powiatowego urzędu pracy łącznie przez ponad 12 miesięcy w okresie ostatnich 2 lat, z wyłączeniem czasu odbywania stażu i przygotowania zawodowego. Jak pokazują statystyki Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jeszcze w końcu 2010 roku długotrwale bezrobotnych było niewiele ponad 900 tys., po drugim kwartale tego roku ta liczba przekroczyła już milion. W tej chwili osoby pozostające bez pracy przez ponad rok stanowią 51 proc. wszystkich bezrobotnych. Niepokojące jest, że wśród nich bardzo dużą grupę stanowią kobiety, w tym szczególnie matki oraz młodzi ludzie, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Co więcej odsetek ten będzie prawdopodobnie wzrastać, biorąc pod uwagę niepewną sytuację na rynku i spowolnienie gospodarcze, skutkujące zamrożeniem zatrudnienia w wielu firmach. – „Waga tego problemu jest ogromna i nie dotyczy tylko Polski. Zmaga się z nim cała Unia Europejska. Jak pokazują ostatnie dane Komisji Europejskiej w tym roku liczba takich osób zwiększyła się aż w 15 krajach i przekroczyła łącznie 10,7 mln” – mówi Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte.

Według wyliczeń ekspertów Deloitte roczny koszt, jaki ponosi państwo w związku funkcjonowaniem tylko jednej takiej osoby to ok. 10,5 tys. zł, biorąc pod uwagę wyłącznie utracone korzyści budżetu państwa oraz wydatki na składki zdrowotne dla osób długotrwale bezrobotnych. Oznacza to, że łącznie ten koszt osiąga kwotę 10,5 mld zł rocznie, co z kolei stanowi aż 0,6 proc. tegorocznego PKB. Do tego trzeba doliczyć jeszcze wydatki na zasiłki, pomoc społeczną oraz kursy, szkolenia i działania aktywizacyjne prowadzone przez państwo. Tylko w ubiegłym roku na tzw. aktywne formy walki z bezrobociem przeznaczono 3,3 mld zł. W tym roku wydatki mają być o około 100 mln wyższe. Dziś większość tych pieniędzy trafia do urzędów pracy, które częściej koncentrują się na wypłacaniu bezrobotnym należnych świadczeń, niż na szukaniu im pracy. Liczba zadań i poziom zatrudnienia w Urzędach Pracy, a także ich struktura, nie są dostosowane do prowadzenia skutecznych działań w zakresie pośrednictwa pracy i aktywizacji długotrwale bezrobotnych.

Pomysłem, który może pomóc zminimalizować niekorzystne skutki długotrwałego bezrobocia jest zaangażowanie do walki z tym zjawiskiem wyspecjalizowanych podmiotów prywatnych. To rozwiązanie jest stosowane już od ponad dwudziestu lat w Europie Zachodniej, m.in. w Niemczech, Francji, Danii i Wielkiej Brytanii. W modelu tym państwo zleca jednostkom prywatnym realizację swoich zadań publicznych na polu walki z bezrobociem. Takie podejście pozwala nie tylko skutecznie zmniejszać liczbę osób bez pracy, ale także ograniczać koszty, co w dobie poszukiwania oszczędności jest kwestią istotną. – „Jak pokazują nasze doświadczenia, współpraca instytucji publicznych z wyspecjalizowanymi firmami prywatnymi w zakresie realizacji wybranych zadań prowadzi nie tylko do poprawy jakości i efektywności oferowanych usług, ale również do znaczących oszczędności, sięgających nawet 20-30 proc. – zaznacza Dionizy Smoleń, Dyrektor ds. Sektora Publicznego w Deloitte. – Jednocześnie taka współpraca zwiększa efektywność działania samej administracji, gdyż pozwala się jej skoncentrować na działaniach strategicznych. Dzięki temu można więc osiągnąć więcej, mniejszym kosztem. – dodaje.

Eksperci wskazują, że Urzędy Pracy niejednokrotnie nie dysponują odpowiednią infrastrukturą czy liczbą wyspecjalizowanych doradców zawodowych, przygotowanych do pracy z osobami długotrwale bezrobotnymi. W prywatnych firmach na jednego doradcę przypada zazwyczaj od 30 do 50 osób, tymczasem w urzędach liczba ta wynosi nawet do 1000 osób.

Dobre efekty współpracy administracji z podmiotami publicznymi w zakresie aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych potwierdzają doświadczenia. – „Jak dotąd na całym świecie udało nam się skutecznie przywrócić na rynek pracy ponad pół miliona osób. Co ważne, ponad 80 proc. z nich utrzymało zatrudnienie przez ponad 6 miesięcy” – argumentuje Anna Karaszewska, Dyrektor Zarządzająca Ingeus Polska. – „Uważamy, że nie ma osób niezatrudnialnych, potrzebna jest tylko dobrze zorganizowana praca z bezrobotnymi oraz aktywna współpraca z pracodawcami. Bardzo istotne jest także wsparcie dla tych osób po znalezieniu pracy, a to jest zadanie, którego obecnie nie mogą w ogóle realizować urzędy pracy” – dodaje.

Przykład realizowanego przez Ingeus w Poznaniu projektu aktywizacji zawodowej rodziców samotnie wychowujących dzieci potwierdza dobrą współpracę pomiędzy trzema stronami całego procesu, czyli Powiatowym Urzędem Pracy, specjalistyczną firmą oraz lokalnymi pracodawcami. Kluczową rolę w realizacji projektu pełnią starannie dobrani doradcy, którzy pracują z osobami poszukującymi pracy.

Zaledwie po pięciu miesiącach trwania projektu wskaźnik efektywności zatrudnienia wyniósł aż 40 proc. Osoby objęte programem rozpoczęły pracę w różnych branżach: administracji, handlu, sprzedaży czy usługach, a ponad 30 firm lokalnych stale wysyła informacje o możliwościach zatrudnienia kolejnych pracowników.

Polska jest jedynym dużym krajem w Europie, gdzie dotąd taki system współpracy w zakresie aktywizacji długotrwale bezrobotnych nie został wdrożony. Eksperci Deloitte podkreślają, że w czasie trudnej sytuacji na rynku oraz spowolnieniu gospodarczym osoby długotrwale bezrobotne mogą mieć szczególnie duże problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Doświadczenia innych krajów europejskich pokazują, że bez zaangażowania do walki z tym problemem firm prywatnych, które mogą wesprzeć urzędy pracy, sytuacja może tylko się pogarszać. – Każdego roku na aktywizację bezrobotnych przeznaczane są bardzo duże kwoty. Widzimy realną szansę na optymalne wykorzystanie tych środków właśnie dzięki dobrej współpracy z podmiotami prywatnymi. Państwo skorzysta na tym na bardzo wielu płaszczyznach: ograniczy koszty, a nawet uzyska dodatkowe przychody dzięki wzrostowi zatrudnienia natomiast urzędy pracy uzyskają wartościowy know how i będą mogły bardziej efektywnie realizować politykę zatrudnienia. Takie rozwiązanie powinno zostać wprowadzone w naszym kraju systemowo. – podsumowuje Dionizy Smoleń z Deloitte.

/Deloitte Polska

Komentarze

Administracja publiczna w Polsce – Tolak.pl

27 kwietnia 2018 Odpowiedz

[…] Utrzymywanie jednolitości państwa pod względem prawa i jego respektowania wymaga ogromnej pracy. To w prosty sposób przekłada się na ilość osób zatrudnionych w niemal niezliczonej ilości urzędów w Polsce. Biorąc jednak pod uwagę stopień sformalizowania niemal każdej oficjalnej czynności, taki stan rzeczy jest konieczny i w pełni uzasadniony. […]

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*