Nadchodzi rewolucja w usługach finansowych

Ok. 1,5 – 2.5 mld euro – szacuje się, że tyle wart jest rynek FinTech w Europie Środkowo-Wschodniej. Firmy pochodzące z Polski odpowiadają za prawie połowę tej wartości. Jest ich już kilkaset, choć skalę udało się zbudować tylko kilkunastu. Jak wygląda aktualna sytuacja sektora w kraju i czy Polska może zostać „FinTech Hub”?

Podobnie jak na innych rynkach, dotychczas w największym stopniu udało się rozwinąć FinTechs, które skoncentrowały się na rynku płatności – w szczególności firmom PayU (która swoje początki miała w roli platformy obsługującej płatności na portalu Allegro) i BlueMedia, która oferuje szereg rozwiązań płatniczych, w tym konkurencyjne do państwowego EXPRESS ELIXIR płatności natychmiastowe, pozwalające na przekazanie środków z konta na konto w kilka minut.

Gdyby jednak przyjrzeć się rynkowi FinTech w Polsce z perspektywy banku kierującego swoją ofertę do klientów detalicznych, szybko okazuje się, że gracze alternatywni adresują już niemal wszystkie obszary jego działalności, przy czym skupiając się na pojedynczym produkcie/wąskiej ofercie, często są w stanie lepiej dotrzeć do klienta i dopasować się do jego potrzeb.

Idąc tym tropem i koncentrując się na  FinTechs, który zbudowały już przynajmniej minimalną skalę, A.T. Kearney zidentyfikowało następujące przykłady:

  • Moresise czy Pri-num oferujące rozwiązania o charakterze mobile wallet, do którego łatwo możemy podpiąć źródła finansowania (rachunek, kartę) i z niego wygodnie płacić,
  • Billon oferujący płatności z wykorzystaniem technologii blockchain,
  • Currency One i Cinkciarz skoncentrowane na atrakcyjnych finansowo ofertach wymiany walut,
  • Kokos i Vivus udzielające pożyczek (pierwszy w modelu crowd- / social-lending, drugi
    z bardziej tradycyjnym podejściem i koncentracji na mikropożyczkach),
  • Moj budget pomagające zaplanować wydatki i zarządzać budżetem domowym, czy Atsora oferująca platformę analityczną do celów finansowych dla MŚP,
  • Zencard (niedawno kupione przez PKO BP) – jedna platforma do zarządzania wieloma programami lojalnościowymi klienta,
  • Leaselink oferujący leasing B2B.

Większość z tych firm jako rynek docelowy definiuje Europę lub świat. Wiele z nich już dzisiaj prowadzi działalność na wielu rynkach (np. Billon, Zencard czy Finanteq oferujący rozwiązania mobilne dla banków).

Czy pochodzenie z Polski jest dla nich wsparciem?

– Obecnie w niewielkim stopniu, co powoduje, że niektóre wręcz pozycjonują się jako zagraniczne firmy. Najlepszym przykładem jest Billon, który przedstawia się jako firma tak samo brytyjska, jak i polska. Wynika to zarówno z percepcji rynku brytyjskiego jako „FinTech Hub”, jak również z ogółu wsparcia, jakim cieszą się nowo zakładane przedsiębiorstwa w Wielkiej Brytanii w porównaniu z Polską – zauważa Krystian Kamyk, A.T. Kearney.

– Wiele regulacji, w tym w szczególności PSD2, która pozwoli FinTech na łatwiejszy dostęp do danych na temat rachunków klientów prowadzonych w bankach, ma pozytywny wpływ na rozwój sektora. W Polsce dodatkową korzyścią jest wysoki poziom digitalizacji usług finansowych ogółem, który stwarza pole do ciekawszych innowacji – dodaje Kamyk.

Czy Polska może zostać „FinTech Hub”?

– To możliwe, jednak konieczne byłoby stworzenie spójnej wizji rozwoju sektora w Polsce z jasną rolą inwestorów, instytucji finansowych oraz rządu, jak również atrakcyjnym systemem zachęt do otwierania swojego biznesu właśnie tutaj. Pomocne będą również wszelkie inicjatywy ułatwiające zakładanie i prowadzenie biznesu ogółem, jak również rozwiązania podatkowe atrakcyjne dla inwestorów kierujących swoje fundusze na rozwój innowacji – ocenia Krystian Kamyk.

Przy obecnej atmosferze politycznej, koncentracja uwagi rządzących jest gdzie indziej i wisi nad nami ryzyko przegapienia okazji do stworzenia „FinTech Hub” dla Europy Centralnej właśnie w Polsce.

Krystian Kamyk, dyrektor w warszawskim biurze A.T. Kearney

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*