Norwegowie będą pędzić „arktyczną whisky”

Grupa gorzelników-amatorów z Norwegii planuje uruchomić pierwszą na świecie destylarnię whisky na małej wyspie Myken na północnych krańcach Skandynawii.

Jednym z zapaleńców jest Roar Larsen, który pracuje na co dzień jako naukowiec w prestiżowym instytucie Sintef w Trondheim. Larsen już poczynił pierwsze wydatki – kupił starą fabrykę, w której przetwarzano ryby i przerobił ją na destylarnię oraz złożył wniosek o wydanie pozwolenia na działalność gorzelniczą. Jego celem jest rozpoczęcie produkcji jeszcze w tym roku.

– Gorąco wierzę, że nasz produkt ma duże szanse na bycie zauważonym na rynku jako pierwsza whisky pędzona na Arktyce – mówił pomysłodawca w wywiadzie dla norweskiej telewizji.  – Do produkcji wykorzystamy odsoloną wodę morską prosto z Vestfjorden, a nasza whisky będzie dojrzewała w niezwykłych warunkach dnia i nocy polarnej. To sprawi, że nasza „arktyczna whisky” będzie jedyna w swoim rodzaju – zapewnia Roar Larsen.

Larsen będzie pracował w gorzelni razem z pięcioma parami z różnych miast w Norwegii. Pomysłodawcy wiedzą już, jak pogodzą swoje dotychczasowe życie z nowym zajęciem daleko od domu. Produkcja ma się odbywać falami, a właściciele przedsięwzięcia będą od czasu do czasu brać wolne w tygodniu, aby doglądać procesu dojrzewania trunku.

– W ciągu tygodnia będziemy w stanie uruchomić trzy rundy produkcyjne. Później będziemy napełniać beczki płynem, po czym zrobimy sobie tydzień przerwy, a następnie rozpoczniemy następny cykl. W ten sposób sprawnie ruszymy z produkcją bez konieczności rezygnacji z naszych dotychczasowych obowiązków – planuje Larsen. W takim systemie produkcja ma odbywać się aż do chwili, kiedy fabryka osiągnie na tyle wysokie zyski, że wspólnicy będą mogli zrezygnować z pracy na etacie i na stałe przenieść się na wyspę.

Gorzelnia „arktycznej whisky” to pomysł, który ma pobudzić także lokalną gospodarkę. – Długo myśleliśmy nad sposobem stworzenia nowych miejsc pracy na wyspie, abyśmy spokojnie mogli się tu przeprowadzić. Uznaliśmy, że gorzelnia whisky to najlepszy pomysł – mówi Larsen, który wraz z żoną i czwórką dzieci już spędził rok na Myken i ani myśli wyprowadzać się z tego urokliwego miejsca.

Marcin Lekki
Bankier.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*