Recykling metali – niechciane dziecko polskiej gospodarki

Recykling metali w Polsce, pomimo oczywistych korzyści, wciąż jest niechcianym dzieckiem. Oprócz widocznej w urzędach państwowych atmosfery nieufności do rodzimej branży recyklingowej, rozwój tej gałęzi przemysłu dodatkowo blokowany jest przez bariery w imporcie odpadów i złomów metali, które obowiązują od naszego wejścia do Unii Europejskiej i utrzymają się do końca 2012 roku.

Import jest wprawdzie możliwy, ale zdobycie wymaganych zgód na przywożenie złomu do Polski, jest czasochłonne i kosztowne. Dopiero od stycznia 2013 roku sytuacja może się poprawić, o ile nie przeszkodzą niechętni branży urzędnicy.

Taki stosunek do recyklingu w XXI wieku może dziwić. Wiadomo od lat, że odpady i złom metali na całym świecie odgrywają fundamentalną rolę w rozwoju przemysłu. 30% światowej produkcji aluminium i 37% produkcji miedzi pochodzi z recyklingu złomu tych metali.

Jakie znaczenie ma recykling metali dla gospodarki, widać było wyraźnie w 2010 roku, kiedy Chiny wprowadziły ograniczenia w wywozie metali ziem rzadkich. Niemcy i Japonia stanęły wtedy przed groźbą paraliżu przemysłu elektronicznego. W sukurs przyszedł recykling, a raczej specjalne programy recyklingowe, które natychmiast wdrożyli Niemcy i Japończycy. Europa Zachodnia zrozumiała wtedy to, o czym od dawna wiedzieli Amerykanie: w dzisiejszych czasach rolę strategicznych rezerw w rozwiniętych gospodarkach powinien odgrywać dobrze funkcjonujący sektor recyklingu metali nieżelaznych. Także dlatego, że jest to po prostu doskonały biznes oraz oczywista korzyść dla środowiska.

Na złomie oszczędza się wielkie pieniądze

Przykłady można mnożyć. Za czystą miedź zawartą w złomie, producent płaci na wolnym rynku 7 800 USD za tonę, podczas gdy nabywając czysty metal w postaci gąsek, zapłaciłby 8 200 USD za tonę. Czysty zysk to 400 USD na tonie. Podobnie jest z aluminium. W ostatnich 3 latach aluminium wtórne, a więc pozyskiwane z recyklingu, było o ok. 150 USD, czyli 7%, tańsze od aluminium pierwotnego. Warto dodać, że w Polsce konsumuje się ok 150 tys. ton wtórnych aluminiowych stopów odlewniczych głównie do produkcji w przemyśle motoryzacyjnym.

Gdyby nie było recyklingu aluminium i trzeba byłoby produkować w oparciu o pierwotny materiał, to koszt produkcji byłby o 20 mln USD wyższy. W efekcie polskie fabryki produkujące części do samochodów musiałyby podnieść ceny a ich konkurencyjność uległaby pogorszeniu w stosunku do konkurencyjnych firm. W 2011 r. eksport branży motoryzacyjnej z Polski osiągnął rekordowy poziom 19 mld Euro, co stanowiło 14% całkowitego eksportu Polski. Trudno sobie wyobrazić poprawę takich wyników bez dalszego rozwoju recyklingu metali nieżelaznych.

Recykling sprzyja ochronie środowiska

Rozwój recyklingu to konieczność także z punktu widzenia jego wpływu na ochronę środowiska. Wiadomo, że wspomniane wyżej aluminium produkuje się z boksytów. Mniej osób wie, że w procesie chemicznym (tzw. procesie Bayera) z 4 ton boksytów produkuje się 2 tony aluminy. I że w wyniku procesu elektrolizy, z 2 ton aluminy otrzymuje się tonę aluminium. Proces elektrolizy jest bardzo energochłonny, a udział energii w całkowitych kosztach produkcji aluminium wynosi ok. 40%.

Stąd też recykling aluminium jest atrakcyjny ekonomicznie: do produkcji wtórnego aluminium potrzeba 20 razy mniej energii niż do produkcji aluminium pierwotnego. Produkcja aluminium wtórnego zamiast aluminium pierwotnego pozwala ograniczyć emisję CO2 o 90 mln ton rocznie i 100 tys. GWh energii elektrycznej. Inna kwestia to zastosowanie aluminium w motoryzacji. W przeciętnym samochodzie osobowym znajduje się obecnie około 150 kg aluminium.

Zastosowanie aluminium pozwala obniżyć o połowę wagę komponentów do samochodu. Z kolei obniżenie wagi przeciętnego samochodu o 100 kg zmniejsza spalanie o 0,35 litra na 100 km. A to oznacza niższą emisja CO2 do atmosfery.

Jesteśmy uzależnieni

Należy w tym miejscu podkreślić, że gospodarka państw rozwiniętych (USA i Unii Europejskiej, w tym także Polski) jest w dużej mierze od recyklingu uzależniona. Produkcja aluminium pierwotnego w Europie spada w związku z rosnącym kosztem energii.

Przykładem Polska: jedyny w naszym kraju zakład produkujący aluminium pierwotne – Huta Aluminium Konin SA, w lutym 2009 r. zakończyła produkcję właśnie z powodu wzrostu cen energii. W ostatnich latach wielkość produkcji aluminium pierwotnego w tym zakładzie kształtowała się na poziomie ok. 55 tys. ton.

Branża grzeje silniki

Konieczność wsparcia rozwoju branży recyklingowej wydaje się w tej sytuacji oczywista. Niestety na razie tak się nie dzieje. Wpływa na to m.in. charakter działań urzędników, którzy od pewnego czasu podejrzewają biznesmenów zajmujących się recyklingiem o unikanie VAT i choć dowodów nie znajdują, to jednak wizerunek, a czasem i płynność finansowa firm z branży na tym cierpi.

Innym czynnikiem ograniczającym rozwój branży są wspomniane już wyżej ograniczenia w importowaniu złomu do Polski obowiązujące od naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. Ograniczenia, jakich nie mają ani rozwijające się szybko Chiny, Indie, czy Turcja, ani nawet nasz bliski sąsiad – Niemcy.

Na razie więc branża recyklingowa w Polsce grzeje silniki i przygotowuje się do 2013 roku. Jeśli dominujący trend oparty na nacisku na jak największe wykorzystanie surowców wtórnych w procesach przemysłowych utrzyma się do tego czasu, a urzędnicy policzą potencjalne zyski i polubią niechciane dziś dziecko naszej gospodarki, zyski polskiego przemysłu będą mogły znacząco wzrosnąć.

/Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyklingu

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*